Kochankowie z siódmej klasy

Kochankowie z siódmej klasy

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Bravo Girl" radzi czternastolatce: "Jeśli jesteś zestresowana,masturbacja cię odpręży"
Wyniki najnowszych badań seksualnych zachowań najmłodszych Polaków są szokujące. Według prof. Barbary Woynarowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, co trzeci piętnastololetni chłopiec przeżył już swój "pierwszy raz". Wśród maturzystów doświadczenia seksualne ma za sobą połowa. 13 proc. z nich prowadzi regularne współżycie. To - jak podaje CBOS - prawie trzy razy więcej niż dziesięć lat temu. - Nie chciałbym być nastolatkiem w takich czasach. Dla wielu seks staje się jedynym możliwym wytchnieniem od stresów związanych z pracą i edukacją - uważa prof. Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog.

Cechą młodej generacji jest szybkość. "Jeśli współczesne dzieci chcą czegoś więcej niż całus, wówczas błyskawicznie przechodzą do aktu płciowego" - powiedziała Debra Haffner, przewodnicząca Rady Informacji i Edukacji Seksualnej USA. Jedna z szesnastoletnich Amerykanek, która straciła dziewictwo w wieku 14 lat i od tamtej pory spała już z pięcioma chłopcami, dziwi się atakom mediów: "Przecież dzieciaki także mają hormony!". Czy to więc hormony polskich nastolatków sprawiają, że nauczyciele czują się bezradni wobec onanizujących się na lekcji szóstoklasistów czy fali brutalnego molestowania seksualnego na szkolnych korytarzach wśród dwunasto- i trzynastolatków? Seksualność budzi się w nastolatkach wcześnie. Zbyt wcześnie - uważają rodzice i pedagodzy. Zaskoczeni nie potrafią z dzieckiem rozmawiać o erotyzmie. - To, że dziecko interesuje się seksem, jest czymś naturalnym - uważa dr Maria Beisert, psycholog i seksuolog. - Wychowanie seksualne powinno być nieodłączną częścią wychowania. Nauczony norm i wartości nastolatek wie, że zachowania seksualne powinny być adekwatne do wieku, a podstawą inicjacji musi być dojrzała decyzja. Dla dwunastolatka za wcześnie jeszcze na kontakty genitalne, choćby dlatego, że nie jest w stanie takiej decyzji podjąć. Tymczasem do "pierwszego razu" przed czternastym rokiem życia przyznało się w sondażu sopockiej Pracowni Badań Społecznych ponad 12 proc. chłopców i prawie 6 proc. dziewcząt (15-19 lat). Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, który od lat 70. prowadzi badania nad seksualnością młodzieży, zauważa, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat odsetek uczniów kończących podstawówkę z inicjacją "na koncie" wzrósł z 4 proc. do 13 proc. - Wszystko wskazuje na to, że w świat seksu będą wchodzić coraz młodsi. Choćby dlatego, że dziś dziewczynki stają się kobietami cztery lata wcześniej niż 150 lat temu - przyznaje prof. Andrzej Jaczewski z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem, u młodzieży nastąpiło rozszczepienie procesu dojrzewania. - Dwunasto-, trzynastolatki osiągają tylko dojrzałość biologiczną. Zanim będą "dorosłe" psychicznie, upłynie pięć lat. Gotowe do założenia rodziny będą dopiero po kolejnych pięciu latach, w wieku 22-24 lat. Te dziesięć lat rodzi frustrację: dzieci są przekonane, że dzięki seksowi są dorosłe, tymczasem nie radzą sobie ani z sobą, ani ze światem - podkreśla prof. Jaczewski. Od kilku lat następuje systematyczna liberalizacja poglądów młodzieży, zwłaszcza tej najbardziej aktywnej seksualnie. Prawie trzydzieści lat temu z inicjacją seksualną na noc poślubną nie czekało tylko 9 proc. mężczyzn (badania Adama Grodzkiego). Dziś - jak podaje CBOS - liczba tych, którzy akceptują seks bez ślubu, wzrosła prawie do trzech czwartych. Niemal dwie piąte to hedoniści: twierdzą, że seks nie wymaga ani miłości, ani małżeństwa. Aż 38 proc. uważa, że przyjemnych i pięknych doznań może dostarczyć związek przelotny. Często przypadkowy, na imprezie, pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Socjolodzy wskazują przy okazji na dwulicowość polskiej młodzieży: z tych, którzy uważają, że pierwsze kontakty seksualne powinno się mieć dopiero po ślubie, 17 proc. inicjację ma już za sobą, a 3 proc. współżyje regularnie. Czy rzeczywiście - jak ogłosiła prof. Maria Janion - koniec wieku XX oznacza w Polsce kres epoki romantyzmu? Co piąty osiemnastolatek pierwszy stosunek odbył z kobietą dopiero co poznaną, zaś wchodzący w życie intymne trzynastolatki stawiają na spontaniczność, a mówiąc o seksie, nie wspominają o uczuciu, raczej o pożądaniu, przyjemności czy rozładowaniu. - Młodzi Polacy upodabniają się do swoich rówieśników z Europy Zachodniej. Rozdzielają seks i uczucia. Nie uważają, że seks powinien wiązać dwoje ludzi. Nie zdają sobie sprawy, jakie mogą być następstwa takiego bezrefleksyjnego podchodzenia do seksu. Brak szacunku dla przyszłego małżonka, akceptacja zdrady małżeńskiej to tylko niektóre z nich - przestrzega prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Wśród najpoważniejszych następstw seksualnego falstartu są też m.in. trwałe oderwanie seksualności od uczuciowości, brak odpowiedzialności za stworzenie nowego życia, a także niemożność zbudowania trwałego uczuciowego związku. - Zachowania seksualne nieadekwatne do wieku grożą trwałym urazem, nie tylko psychicznym - mówi dr Maria Beisert. - Najgorzej, gdy inicjacja napotyka próżnię: kontakt genitalny nie był poprzedzony żadnym innym. To jak wchodzenie po schodach. Gdy zsuniemy się z jednego stopnia, nic się nie stanie, ale skok z pierwszego piętra skończy się zapewne katastrofą. Szybko zmniejsza się różnica między odsetkiem aktywnych seksualnie dziewcząt i chłopców w wieku 17-19 lat. W wypadku chłopców ten odsetek nie zmienia się od kilku lat. Za to dziewczęta przyznają się do inicjacji znacznie częściej (38 proc.) niż dziesięć lat temu (13 proc.). - Przez wiele lat w Polsce obowiązywał standard podwójnej moralności. Chłopcom pozwalano na wyszumienie się, a dziewczęta miały być "czyste". Dziś ta zasada przestaje obowiązywać. Kobiety są równe swoim partnerom w pracy, w życiu, więc także w łóżku - podkreśla prof. Lew-Starowicz. Według "Herald Tribune" dziewięć lat to wcale nie jest zbyt wczesny wiek na nauczanie dziewcząt, w jaki sposób i dlaczego mówić "nie" i co zrobić wtedy, gdy powiedzą "tak". - I nie ma się co temu dziwić. Dziewczęta, zawsze gotowe do współżycia wcześniej od chłopców, w końcu dostały społeczne przyzwolenie, aby tę biologiczną gotowość konsumować - komentuje Jacek Santorski, psycholog. Już co piąta polska nastolatka (15-19 lat) przyznaje się do czytania literatury porno. Niemal połowa oglądała film lub gazetę o "nieprzyzwoitej treści" - wynika z sondażu sopockiej Pracowni Badań Społecznych. Tak otwarte przyznawanie się do kontaktu z pornografią jest nowością.


Świat seksu
70 proc. amerykańskich osiemnastolatków ma za sobą "pierwszy raz". Dla wielu nastolatków stosunek analny (24 proc. badanych), oralny (37 proc.) i petting (47 proc.) to "abstynencja seksualna". Tylko w 23 stanach szkoły muszą zapewnić uczniom edukację seksualną. Amerykańska młodzież wiedzę o seksie czerpie przede wszystkim z rozmów z rodzicami (ponad dwie trzecie), ze znajomymi, ze szkoły i telewizji. To całkiem inaczej niż w Niemczech, gdzie młodzież uczy się seksu z kolorowych czasopism. "Z domu wyniosłam wiedzę dość ogólną, którą da się sprowadzić do zdania: włożyć, wyjąć i już jest dziecko. To, co mnie najbardziej interesowało, wyczytałam w "Bravo"" - wyznała czternastoletnia Jana na łamach "Sterna", który opublikował raport o współczesnym pokoleniu niemieckich nastolatków. Młodych Niemców bardziej od uczuć interesuje technika współżycia, zachowania perwersyjne, a nawet dewiacje. W szkołach również nie ma obligatoryjnej edukacji seksualnej. Spory wpływ na zachowania seksualne i podejście do seksu młodzieży francuskiej wywarł wybuch epidemii AIDS. W trakcie szerokiej akcji propagandowo-uświadamiającej zwiększono dostępność prezerwatyw - automaty z prezerwatywami stoją nawet w liceach. W ciągu ostatnich 25 lat wyraźnie obniżył się we Francji wiek inicjacji seksualnej: wynosi 17,3 lat dla chłopców i 17,6 lat dla dziewcząt. Doszło więc w tej dziedzinie do prawdziwego równouprawnienia. W Wielkiej Brytanii notuje się największy w Unii Europejskiej współczynnik ciąż wśród nastolatek. O 11 proc. wzrosła liczba dokonywanych przez nie aborcji. Naukowcy uważają, że wszystkiemu winien brak edukacji seksualnej w szkole. Rząd premiera Tony?ego Blaira opracował program zakładający poprawę edukacji seksualnej w szkołach i uświadomienie małoletnim rodzicom konsekwencji urodzenia dziecka. Odbierze się również przywilej niemal natychmiastowego przyznania młodej matce mieszkania kwaterunkowego. Za uświadomioną seksualnie uchodzi natomiast młodzież szwedzka. Już w 1955 r. wprowadzono do szkół obowiązkowe wychowanie seksualne. Od czwartej klasy szkoły podstawowej - w zależności od kwalifikacji i otwartości nauczyciela - uczniowie poznają tajemnice seksu, a nawet naciągają prezerwatywy na ogórki. Przed wakacjami nastolatki otrzymują też od RFSU (Krajowy Związek Uświadamiania Seksualnego) "zestaw wakacyjny", czyli paczkę z prezerwatywami i broszurami informującymi o AIDS. Zdobycie środków antykoncepcyjnych nie jest trudne - działają specjalne młodzieżowe przychodnie antykoncepcyjne, a tabletki hormonalne przepisywane są nastolatkom bezpłatnie.

Już dawno skarbem przestało być dziewictwo. Kampania Hilary Clinton, nawołującej do zachowania cnoty do dnia ślubu, nie odniosła sukcesu wśród młodych Amerykanek. Podobnie jak purytańska propaganda dowodząca, że pierwszy stosunek może zniszczyć przyjaźń, a wczesna inicjacja zmniejsza szansę na udane małżeństwo. Polscy seksuolodzy przyznają, że wzorcem dla naszej młodzieży stały się gwiazdy kultury pop, które partnerów zmieniają często i otwarcie wypowiadają się na temat swojej seksualności. Telewizyjne wzorce są naśladowane nawet przez dziesięcio-, jedenastolatki, przekonane, że mogą robić to samo, co ich idole. - Na nastolatka mniejszy wpływ mają rodzice, większy - rówieśnicy, media i literatura. A niektóre młodzieżowe pisma czynią z seksu pępek świata i akcentują wyłącznie jego fizyczny aspekt - mówi dr Maria Beisert. Czternastolatce, która chciałaby "właściwie zadowalać się przy masturbacji", "Bravo Girl" radzi: "Miej odwagę wziąć udział w erotycznej przygodzie. Pieść się, dotykaj, masuj i kremuj. Jeśli jesteś zestresowana, masturbacja cię odpręży". Dla dorosłych Polaków seks pozostaje wciąż tematem tabu. Odwrotnie niż dla nastolatków: aż 80 proc. z nich traktuje go jako problem "ważny" lub "bardzo ważny" - wynika z badań Pentora. Mimo ciągłego epatowania seksem i erotyką, większość młodzieży uważa, że "o tych sprawach" mówi się zdecydowanie za mało. Wielu wzorce czerpie z kiepskich zachodnich książek, gdzie udane życie seksualne sprowadza się do liczby orgazmów. - Telewizyjny idealny kochanek jest nierzeczywisty, z czego nastolatki nie zdają sobie sprawy - mówi prof. Jaczewski. Nie ma im tego kto wyjaśnić. Młodzi przyznają, że do poważnej dyskusji o seksie nie mają partnerów. Nawet jeśli ten temat poruszany jest w gronie tzw. doświadczonych rówieśników, są to raczej plotki o tym "kto z kim" lub - zwłaszcza w wypadku chłopców - chwalenie się. Aż dla dwóch trzecich z nich rozmowy o seksie to żarty i dowcipy. Ponad połowa licealistów, uczniów techników i zawodówek chciałaby mieć w szkole zajęcia dotyczące życia seksualnego - wskazują badania PBS. - Tylko otwarte mówienie o seksualności człowieka, poważne i rzetelne odpowiadanie na wszystkie pytania sprawi, że młodzież nabierze do nas zaufania i zacznie dyskutować. Być może wtedy wyciągnie wnioski, że współżycie seksualne nie musi być dyktowane presją otoczenia - uważa dr Zbigniew Izdebski, seksuolog. Specjaliści przekonują, że zajęcia z edukacji seksualnej są niezbędne. Piętnastolatki pytają o skomplikowane techniki seksualne i odważne pieszczoty, a nie mają elementarnej wiedzy na temat swojego ciała, cyklu miesięcznego. Ich rówieśnicy więcej wiedzą o przeżywaniu orgazmu niż o własnym dojrzewaniu. Nawet wśród studentów zdarzają się tacy, którzy odbywając w ciągu nocy kilka stosunków, prezerwatywy używają tylko przy pierwszym. Wielu jest przekonanych, że AIDS im nie grozi, gdy przypadkowa partnerka miała "niezłe ciuchy i perfekcyjny makijaż". - Edukacja seksualna ma nauczyć ich odpowiedzialności. Pogadanki o antykoncepcji to przy tym najprostsza rzecz. Młodzieży trzeba pomóc w poznaniu biologicznych mechanizmów i zrozumieniu różnic między płciami. Nie ma dowodów, że taka edukacja zachęca do współżycia - przypomina Izdebski. Potwierdzają to badania opublikowane ostatnio na łamach "Family Planning Perspective". Szkolne programy zapobiegania AIDS, polegające na rozdawaniu prezerwatyw, prowadzą do powszechniejszego ich stosowania, ale nie przyczyniają się do zwiększenia aktywności seksualnej młodzieży. - Próba narzucenia tradycyjnego modelu wychowania liberalnej młodzieży nie powiedzie się. Nie ma alternatywy dla edukacji seksualnej. Im będzie ona lepsza, tym mniej będzie aborcji, nie chcianych ciąż - przekonuje prof. Lew-Starowicz. - Na szczęście wielu polskich nastolatków to osoby racjonalne. Mimo braku zmasowanej kampanii promującej środki antykoncepcyjne, używają ich coraz częściej. Szkoda tylko, że boją się wyłącznie ciąży, a nie AIDS - dodaje. Według CBOS, środki antykoncepcyjne stosuje aż cztery piąte aktywnych seksualnie uczniów. - Jeśli chodzi o życie seksualne młodzieży, jestem umiarkowanym optymistą - podsumowuje Jacek Santorski. - Wczesnej inicjacji seksualnej sprzyja konsumpcyjny tryb życia i nuda. A przecież ostatnio coraz więcej polskich nastolatków jest zbyt zajętych inwestowaniem w siebie i myśleniem o przyszłej pracy.

Więcej możesz przeczytać w 29/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0