Polowałem na Sowietów

Polowałem na Sowietów

W sytuacjach skrajnych w człowieku budzą się zwierzęce odruchy. Przed oczami stają mi sceny, które przynoszą mi wstyd – opowiada Zbigniew Lubieniecki, autor autobiograficznej książki „Łowca”.

Ilu pan tych Sowietów zabił? Pytam o lata 1946-1949.

W stu procentach pani nie powiem.

Do symbolicznej setki brakuje niewielu – to pana słowa.

Na swoje konto mogę zaliczyć też tych, co wpadali do zakopanej w ziemi cysterny z jakimś trującym spirytusem.

Nie boi się pan zemsty?

Mam prawie 85 lat.

To pomaga?

Nie wiem. Ojciec mi opowiadał, że na naszą rodzinę, linię hrabiów Lubienieckich z Podola, w XVI w. została rzucona klątwa przez prawosławnego popa – przez 13 pokoleń mężczyźni z rodu mieli ginąć z rąk Rosjan.

Pan jest 13. pokoleniem?

Tak, ale ja już swoje od nich wycierpiałem. Choć oczywiście mogą się zemścić. Żal by mi było teraz odejść, bo coś niecoś mam jeszcze do zrobienia. Ale trudno, człowiek umiera. Tam, na Syberii, przysięgałem, „że życie gotów jestem oddać w ofierze ojczyźnie i braciom wygnańcom, że na każdym kroku szkodzić będę tym, którzy nas ciemiężą”.

„Łowca” – to o panu.

Nie wiem, czy to jest fortunne słowo. Byłem po sześciu latach Syberii, po strasznej katordze, wiedziałem, do czego Sowieci są zdolni, jak traktują Polaków, co o nich myślą. Po kilkunastu dniach w Polsce zrozumiałem, że Sybir się nie skończył, trwa nadal. Ten Sybir mundurowych, Sybir przesłuchań, więzień, upodlenia, upokorzeń, narzucanych myśli, narzucanych poglądów, strachu. A przecież mnie tu psy szczekały po polsku, każdy człowiek mówił po polsku i nie musiałem się obawiać, że mnie nazwą wrażym Lachem i dostanę w pysk albo nahajem przez plecy za to tylko, że jestem Polakiem. Myliłem się, bo Sowieci już wprowadzali swoje rządy. Już za szczerą rozmowę trafiłem na przesłuchanie. Nabierałem wiedzy na temat tego, co się dzieje i wiedziałem, że muszę działać.

Zabijać.

Dzisiaj jest łatwo to oceniać, mówić, co jest złe, a co dobre.

Matka wiedziała o tych pana polowaniach?

Nie, choć pewnie się domyślała. Miała swoje doświadczenia. Kobieta o bardzo szerokich horyzontach, po powrocie z Sybiru uszyła dwa lniane worki, do których wkładała suchy chleb. Zawsze miała zapas, na wszelki wypadek. Robiła to do końca życia. Była zabezpieczona, w razie gdyby mieli zacząć znów wywozić na Sybir.

Rodzinie – żonie, córce – kiedy pan powiedział?

Dom to jest miejsce, w którym nie muszę się ukrywać ze swoimi poglądami i wspomnieniami. Jakkolwiek żona pyta coraz częściej: „Nie boisz się?”.

Jeszcze raz zapytam: nie boi się pan?

Tylko głupcy się nie boją.

Takich ludzi jak pan mogło być więcej?

Oczywiście. Pamiętam, jak jeden chłopak znalazł karabin maszynowy. Taki troszkę podrdzewiały. Siedział nad nim, czyścił i doprowadził do porządku. I jak zdobył parę naboi, to puścił serię w kierunku Urzędu Bezpieczeństwa. Jednak tak się tym przeraził, że wsiadł do łódki, wypłynął na środek jeziora i karabin wyrzucił. Takich ludzi, którzy zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, co się w kraju dzieje, takich desperatów, którzy na własną rękę walczyli z Sowietami, było więcej.

Myśli pan o sobie, że był desperatem?

W jakiejś mierze tak. Porwałem się z motyką na słońce. Oczywiście w lasach były całe oddziały, ale ja nigdy do nich nie dołączyłem. Działałem sam. Od 1946 do 1949 r. W 1949 r. zrozumiałem, że sam ich wszystkich nie wystrzelam, że nie dam rady. Mnie już nawet nie zależało, żeby zabić.

A co? Żeby wystraszyć?

Nie, żeby im pokazać, że tu w Polsce ich nienawidzą, nie chcą ich tu, w tych sowieckich mundurach, tych komunistów, morderców.

Komunistami i mordercami w tamtym czasie byli też Polacy.

Przysięgłem sobie, że nie zabiję żadnego Polaka, choćby był najgorszym komunistą. Mnie przeszkadzał w Polsce mundur okupanta. Wiedziałem o aresztowaniach, procesach, karach śmierci. Tam, na zachodzie Polski, byli głównie ludzie zza Buga, z Syberii. Oni nienawidzili Sowietów. Im nie musiałbym się tłumaczyć z tego, co robiłem. Zresztą o części mojej działalności wiedzieli dyrektor szkoły i ksiądz.

Mundur harcerski pana chronił.

Oczywiście. Do tego znałem język. Na początku lepiej mówiłem po rosyjsku niż po polsku. „W krótkich porciętach, w mundurku – kto mnie będzie sprawdzał? Te poniemieckie lasy na zachodzie nie stanowiły dla mnie przeszkody. [Broń] miałem poukrywaną w różnych miejscach: jakiś pistolet czy ruską pepeszę, czy karabin snajperski. Takie kryjówki miałem koło Morynia i pod Kostrzynem we wsi Cychry. Trzymałem broń w gruzach bądź w jakichś przepustach pod drogą. Nieraz czatowałem po kilka, kilkanaście razy, zupełnie jak na polowaniu, ale albo okazja nie nadeszła, albo nie było możliwości, by z niej skorzystać. Raz nic z tego, drugi raz nic, trzeci, czwarty... Udało się, to dobrze. Zwykle raz na parę tygodni. Byłem już zaawansowanym poszukiwaczem takich okazji – polowałem”.

Dlaczego pan przestał polować?

Widziałem, że to nie ma celu. Kiwać można było Ruskich, ale gorzej już było z naszymi. Z dnia na dzień było coraz więcej szpicli, ludzi podporządkowanych reżimowi. Wiedziałem, że już ktoś o mnie pytał, zaczęło się robić coraz bardziej ryzykownie.

22 czerwca 1949 r. w swoim dzienniku zapisał pan, że czuje się już bardzo stary. Miał pan 19 lat.

Nie przeżyłem tego, co przeżywa się w młodości, co stanowi trzon życia młodego człowieka. I wyglądałem strasznie. Szkorbut zżarł mi zęby, sterczały tylko czarne pieńki. Skronie mi posiwiały. Miałem dwa białe pasma na głowie, które czym mogłem, to zasmarowywałem. Chociażby pastą do butów. W Polsce, już po 1946 r., po powrocie z Syberii, starałem się jakoś dostosować do rówieśników, ale zawsze czułem się jak w przyciasnym ubraniu.

Jak pan to wszystko mówi, to momentami mam wrażenie, że to nie jest prawdziwe życie, że to się nie wydarzyło.

Nieraz sam o własnym życiu myślę jak o filmie. Zachowałem niemal fotograficzną pamięć. I jak zaczynam na te tematy mówić, znika to, czym żyję teraz i przed oczami pojawiają się obrazy z przeszłości. Więcej, przypominają się szczegóły, o których wcześniej nie myślałem. Pamiętam, jak moja mama opowiadała mojej żonie, jak to na Syberii robiła na drutach swetry Rosjankom. Robiła także sweter kucharce, za co miała dostać worek łupin od kartofli i trochę kaszy. Ale mama swetra nie skończyła, bo kucharkę zjedli. Robi pani wielkie oczy. Kucharka była całkiem tłusta, a dezerterzy, którzy krążyli po lasach, głodni. Złapali ją i zjedli. Wtedy najłatwiej było człowieka utłuc. Mama opowiadała to tak, jakby opowiadała o tym, co widziała w telewizji.

Nie może pan być sądzony za to, co pan zrobił?

Chyba nie. Wydaje mi się, że przedawnione to wszystko. Skoro Sowieci nie mogą być sądzeni za Katyń, za ponad 20 tys. żołnierzy zamordowanych strzałem w tył głowy, za ponad 2 mln Polaków wywiezionych na Sybir. Poza tym wszystko mogę zwalić na licentia poetica.

Albo na błędy młodości. Z tego, co wiem, to historycy pana prześwietlili.

I wyszło im, że jestem wiarygodny.

Czytając pana dziennik, miałam wrażenie, że pan o śmierci pisze bez żadnych emocji.

Jeśli jest pani na pogrzebie bliskiej osoby, to towarzyszą temu jakieś emocje. Ale jakby musiała pani uczestniczyć w 15 pogrzebach tygodniowo, i tak przez sześć lat, to podejrzewam, że nie robiłoby to już na pani większego wrażenia. Człowiek obojętnieje, śmierć jest sztampą, czymś codziennym. Pod koniec lat 50. zdecydowałem się pojechać do Oświęcimia. Byłem już po przeczytaniu „Dymów nad Birkenau” Szmaglewskiej i innych pozycji. Potem pojechałem do Brzezinki. Jestem tam, oglądam te baraki dla kobiet, potem dla mężczyzn. I wie pani, pomyślałem wtedy sobie: żebyśmy w takich warunkach mieszkali. Ludzie nie zdają sobie sprawy, co znaczyła Syberia, zesłanie. Życie ludzkie to było jak zdmuchnąć.

I nawet trupek noworodka wleczony przez psy nie robi wrażenia?

Robi ogromne wrażenie. Ale jakby pani rano wyszła zdobyć jakieś jedzenie, wodę i widziała dziesiątki trupów walających się po drodze i czuła ten przeraźliwy smród, to gwarantuję pani, że nie myślałaby pani o innych, o czyjejś śmierci, tylko o tym, jak samej przeżyć.

Jak z takimi wspomnieniami żyć?

To jest jak kalectwo. Ale gdybym żył tylko przeszłością, to bym oszalał i całe moje otoczenie by oszalało. Przecież traktowano by mnie jak kogoś nienormalnego, opętanego. Wiem od dzieciństwa, że trzeba się umieć dostosować.

Miał pan dziewięć lat, kiedy pierwszy raz...

Byłem chłopcem. Takich chłopców, takich dzieci były tysiące, jeśli nie setki tysięcy. Śmierć, zabijanie, dobijanie działy się na moich i ich oczach. To była codzienność.

Pan mówi o Syberii. Ja jeszcze o wrześniu 1939 r.

Umarłbym w swoim życiu dziesiątki razy, gdyby nie to, że mój ojciec, wychowany na Podolu, w tradycji rodzinnej, która zawsze kazała być w pogotowiu, mnie do tego, co się stało, przygotował. Nie wiem, czy czuł podświadomie, że jego dziecko musi umieć poruszać się po lesie, znaleźć pożywienie, umieć strzelać.

Na śmierć przygotowywał kilkuletniego chłopca?

Nie. Jak przed śmiercią się uchronić. To jest nie do ogarnięcia we współczesnych czasach, ale kiedy wybuchła wojna, ja byłem w pewnym sensie na nią przygotowany. Ojciec zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, w jakim znajduje się nasz kraj, nasz naród. I uczył mnie miłości ojczyzny, patriotyzmu. Ja tę Polskę po prostu ubóstwiałem.

Strzelać też uczył?

Oczywiście. Jak miałem siedem lat, dostałem flower. Ojciec uczył, że można go kierować na człowieka tylko wtedy, kiedy broni się swojej ojczyzny, swoich bliskich, siebie. I tej zasady dotrzymałem. Od małego umiałem rozebrać oraz złożyć pistolet i karabin. Wówczas ojciec nie pozwalał mi tylko dotykać granatów. We wrześniu 39 r. nie było wyjścia. Granatu też musiałem użyć. „Już miałem zamiar wygrzebać z ognia ziemniaka, gdy ką tem oka ujrzałem chłopa z widłami w rę ku, skradają cego się w moim kierunku. Mimo wolnie odrzuciłem granat w stronę ogniska i zaczą łem uciekać . Ukrainiec sadził za mną wielkimi susami. Przewrócił się i w tej samej chwili rozległ się ogromny huk. Zamkną łem oczy i zaraz zerwałem się do dalszego biegu. Przecież Ukrainiec zakłuje mnie widłami. Z daleka biegli straż nicy. Obejrzałem się , ale nikt mnie nie gonił. Stałem jak wryty. Straż nicy zbliż ali się do miejsca wybuchu. Jak pijany, nie wiedzą c, co robię , powlokłem się za nimi. »Zabiłeś człowieka – coś krzyczało we mnie. – Zamordowałeś«. Leż ał zniekształcony z potwornie rozprutym brzuchem”.

To było 13 września. Następnego dnia dobił pan polskiego oficera.

Ten czas to były nieprzebrane potoki śmierci, ciał, krwi. Ludzie uciekali w różnych kierunkach, wszystkie drogi były zapchane, ciągła masakra, ciągłe mordowanie. Były momenty, że jechało, szło się po trupach. Albo trzeba było objeżdżać, rozkopywać drogę, bo kłębowisko ciał koni, ludzi, w tym kobiet i dzieci, nie pozwalało się przedostać dalej. Widziałem tysiące trupów, najgorsze masakry, ale jeden obraz wciąż wraca przed oczy, ten jak strzeliłem do polskiego oficera. Zapytałem, czy można go uratować. Inny żołnierz pokręcił głową. On nie mógł tego zrobić, nie mógł strzelić, dobić.

A dziecko mogło.

Zrobiłem to chyba dlatego, że byłem dzieckiem. Myślę, że teraz nie miałbym odwagi, może szukałbym jakichś innych sposobów, zastanawiał się. „W kałuż y zakrzepłej krwi, podobnej do błota, leż ał jakiś porucznik. Miał straszliwie rozdarty brzuch. Obnaż ony ż ołą dek pulsował. Rę ka od czasu do czasu drapała ziemię , z twarzy spoglą dało jedyne oko. Patrzyło już chyba niewidzą cym, a jednak ż ywym spojrzeniem. Zdawało się , ż e tym okiem uporczywie szuka gdzieś w niebie przyczyn tego, co się stało. – Czy on już nie bę dzie mógł ż yć ? Komendant jedynie ruchem głowy zaprzeczył. Po czym odwrócił się i zaczą ł przeglą dać mapę . Rę ka tylko w pierwszej chwili trochę mi drż ała. Zadawałem sobie pytanie, czy zabijam, czy przerywam tylko mę czarnie człowieka. Nie znalazłem zniką d odpowiedzi i nacisną łem cyngiel. Komendant odwrócił się . – Jesteś jednak silniejszy ode mnie – powiedział”. Teraz analizuję, myślę. Zastanawiam się też, czy ten Ukrainiec, który zginął od rzuconego przeze mnie granatu, leciał z widłami po to, żeby mnie zabić, czy też może chciał rozrzucić ogień widłami. Wraca to wszystko.

Strach wraca? Wyrzuty sumienia?

Nie, to analiza. Jaki to mógł być wyrzut sumienia, skoro to był tylko mały fragment tego, co było stałym obrazem. W sytuacjach skrajnych w człowieku budzą się zwierzęce odruchy. Przed oczami stają mi sceny, które nie przynoszą mi zaszczytu, raczej wstyd.

Które?

Na przykład ta, jak tego Waśkę...

Jak pan go zabił.

Nie jestem pewien, czy zabiłem. Był ode mnie cztery lata starszy. Topili mnie w latrynie. Bili codziennie. Aż zacząłem bić ja. Dzięki matce, która powiedziała, że się za mnie wstydzi. Bałem się, dopóki on i jego kumple nie zaczęli się mnie bać.

W końcu pan go dopadł.

Tuż przed wyjazdem z Sybiru, już w 1946 r. „Dla pewności przywiązałem mu ręce do drzewka, a furażerkę wepchałem w usta. Swoją nabrałem wody i polałem Waśkę . Odzyskał przytomność . Wykręcił głowę i spoglądał na mnie. Pomału wyciągnąłem zza paska sztylet. Szarpnął się . – Nie bój się , nie użyję noża. Trochę za łagodną byś miał śmierć . Wolę, żebyś przeklinał dzień, kiedy się urodziłeś. I bat gwizdnął. Na plecach Waśki wystąpił czerwony zygzak. Biłem. Waśka szarpał się jakiś czas, a potem głowa zwisła mu w bok, ale ja biłem wciąż . Zwaliłem się na ziemię . Gdy odpocząłem, napiłem się wody z rzeczki, potem w czapce nosiłem i polewałem Wa kę , aż odzyskał zmysły. I znowu biłem. Mściłem się za krocie krzywd, za poniżenie, za siebie, za moją matkę, za siostry, za Polaków. Mściłem się za ślad takiego samego bata, który na moich oczach spadł na zabrodinskim stepie na plecy mojej matki”.

Wrócił pan do Polski, ale dla pana wojna wciąż trwała.

Mój ojciec zginął w Miednoje. Rozstrzelany strzałem w tył głowy. Widziałem te aresztowania, zamykania. Najpierw wszystkich naszych mundurowych. Potem inteligencję. Dziesiątki tysięcy ludzi zostały przez nich wymordowane, tylko dlatego, że byli w polskich mundurach. Jako młody chłopak uznałem, że to jedyna możliwość, by z nimi walczyć, mścić się.

W latach 50. mogli pana namierzyć. Stalin rządził, Urząd Bezpieczeństwa miał swoich ludzi wszędzie.

I dlatego wstąpiłem do partii. Celowo. Zrozumiałem, że więcej mogę zrobić, więcej temu interesowi zaszkodzić, będąc w samym środku, wśród komunistów. Wcześniej chronił mnie mundur harcerski, potem partyjna legitymacja. Jest wielu ludzi, którym dzięki temu pomogłem, ostrzegłem ich.

Wie pan, że pojawią się głosy, że nakłania pan do zabijania Rosjan?

Ale ja do niczego nie nakłaniam, tylko opowiadam swoją historię. Gdyby Rosjanie weszli na naszą ziemię, nie sądzę, żeby mnie zabrakło na którejś linii frontu. �

Okładka tygodnika WPROST: 38/2014
Więcej możesz przeczytać w 38/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 38/2014 (1646)

  • Zapiski z tygodnia 15 wrz 2014, 6:00 6 września, sobota Multi-kulti legło w gruzach Po ulicach przechadzają się mężczyźni ubrani w pomarańczowe kurtki z napisem „szariatowa policja”. Wpadają do sklepów i salonów gier. Pouczają właścicieli, że łamią prawo... 4
  • Tym krajem nikt nie rządzi 15 wrz 2014, 6:00 Godzina prawdy nadchodzi. Ósmy rok rządów PO. I myślę, że odium za niezrealizowane obietnice spadnie na ten nowy rząd i osobiście na Ewę Kopacz – mówi Wanda Nowicka, marszałkini Sejmu. 6
  • Rigamonti w Polskim Radiu 24 15 wrz 2014, 6:00 WIADOMO KIEDY, WIADOMO Z KIM. „W poniedziałek, u Rigamonti” – nowy program radiowy naszej dziennikarki Magdaleny Rigamonti. Wśród gości politycy, dziennikarze, sławy. Rozmowy nie tylko o polityce, ale też o tym, co ważne i... 7
  • Czas na Apple Watch 15 wrz 2014, 6:00 Wielkie święto Apple. Gigant z Cupertino zaprezentował masę nowości. Wśród nich kolejna generacja iPhone’a. iPhone oznaczony symbolem 6 będzie miał ekran o przekątnej 4,7 ca la i rozdzielczości 1334x750 pikseli, nowy procesor A8,... 7
  • Pełzający komunizm 15 wrz 2014, 6:00 W polskiej rzeczywistości pojawił się nowy trend. Wracają pomysły rodem z głębokiego PRL. Do takich zaliczam ostatnią propozycję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wszystkie firmy mają płacić obowiązkowy abonament na media... 8
  • Kartka dla Rosjanina 15 wrz 2014, 6:00 Wyobraźmy sobie, że spacerujemy ulicami Moskwy lub Irkucka i chcemy gdzieś wstąpić, by coś zjeść. Na drzwiach restauracji jest jednak kartka: „Polaków nie obsługujemy”. Wojciech Cejrowski chwali właściciela sopockiej... 8
  • Stolik Kopacz 15 wrz 2014, 6:00 Premier bez zaplecza. Na razie głównym strategiem i doradcą Ewy Kopacz jest Donald Tusk. 10
  • Trudna partia 15 wrz 2014, 6:00 Ewa Kopacz jeszcze nie została premierem, a lista kłopotów w PO, które ją czekają, jest coraz dłuższa. 13
  • PiS bez nadprezesa 15 wrz 2014, 6:00 Jarosława Kaczyńskiego opuścił Stanisław Kostrzewski, inżynier finansowy partii. Człowiek, który zna wszystkie jej tajemnice. 16
  • Polska broń dla Ukrainy 15 wrz 2014, 6:00 Mimo zaprzeczeń resortu obrony na ostatnim szczycie NATO Polska porozumiała się z Ukrainą w sprawie dostaw broni – dowiedział się „Wprost”. 18
  • Szukam liberałów 15 wrz 2014, 6:00 Chciałbym, żeby na polskiej scenie politycznej pojawiła się poważna, wolnościowa partia złożona z młodych ludzi. Gdyby taka wiarygodna organizacja powstała, to bym ją poparł – deklaruje prof. Leszek Balcerowicz, który 25 lat temu został wicepremierem w rządzie Tadeusza... 20
  • E-miliony Palikota 15 wrz 2014, 6:00 Dwa miliony złotych z dotacji budżetowej otrzymała jednoosobowa firma syna skarbniczki Twojego Ruchu na wątpliwy program E-Partia. Działacze i posłowie żądają rozliczenia partyjnych wydatków. 24
  • Po prostu Legia Warszawa 15 wrz 2014, 6:00 Ja jako rektor nie byłem taki naiwny i nie dałem się podsłuchać. Wiedziałem, że jak jest ważna rozmowa, to trzeba wyjść na Planty – Jerzy Stuhr opowiada o swoim nowym filmie, w którym rozprawia się z Solidarnością, Kościołem i naszym wewnętrznym Piszczykiem. 28
  • Bankowanie przed trzydziestką 15 wrz 2014, 6:00 Pokolenie „młodych bankujących” zmienia oblicze oferty bankowej. Są praktycznie całą dobę online i oczekują, że szybka, wygodna i mobilna będzie również ich bankowość. 33
  • Seksualny rekord świata 15 wrz 2014, 6:00 Współczesnych autorów literatury światowej, którzy zdolni są mną wstrząsnąć lub chociaż wywołać nikły uśmiech na twarzy, można policzyć na palcach jednej ręki, a właściwie na dwóch palcach: Wiktor Pielewin i Elfriede Jelinek.... 34
  • Śmiertelne błędy bez kary 15 wrz 2014, 6:00 Zdarza im się pomylić białaczkę z ząbkowaniem, a nowotwór złośliwy z anemią. Śmieją się z przerażonych rodziców. Wskutek błędów pediatrów umierają dzieci. 36
  • Katohipsterzy 15 wrz 2014, 6:00 Zdystansowani od kościelnego mainstreamu katoliccy hipsterzy pokazują, że w awangardowym podejściu do wiary nie ma nic złego. 40
  • Jestem ambasadorem Polski 15 wrz 2014, 6:00 Lubię Polaków i utożsamiam się z Polską, chociaż wiele rzeczy chciałbym w tym naszym społeczeństwie zmienić – mówi Sylwester Wardęga, najpopularniejszy showman polskiego YouTube. 44
  • Lans na babcię 15 wrz 2014, 6:00 Seniorzy coraz odważniej wkraczają w świat młodych ludzi. I odwrotnie. Moda na imprezy międzypokoleniowe wyrasta na gruzach stereotypów. 48
  • Łowczynie jeleni 15 wrz 2014, 6:00 Pochodzą z normalnych rodzin, najczęściej studiują, szukają pracy za godne pieniądze. Kelnerki z ekskluzywnego klubu go-go! 51
  • Polowałem na Sowietów 15 wrz 2014, 6:00 W sytuacjach skrajnych w człowieku budzą się zwierzęce odruchy. Przed oczami stają mi sceny, które przynoszą mi wstyd – opowiada Zbigniew Lubieniecki, autor autobiograficznej książki „Łowca”. 54
  • Nowe państwo Szkocja 15 wrz 2014, 6:00 Pół roku temu niepodległość Szkocji była abstrakcją. Dziś, na kilka dni przed referendum, jej zwolennicy i przeciwnicy idą w sondażach łeb w łeb. Głosując na „tak”, Szkoci robią w Europie rewolucję. 58
  • Berlin do sprzątania 15 wrz 2014, 6:00 O burmistrzu Berlina Klausie Wowereicie mówiono, że zamiast rządzić, zarządza chaosem. W końcu poległ i zostawił po sobie najmniej niemieckie miasto w Niemczech. 62
  • Burzliwe dzieje złotego 15 wrz 2014, 6:00 Historię pieniądza w równym stopniu wyznaczają wynalazki zmierzające do udoskonalania jego formy i sposobu funkcjonowania, jak i nieustanne starania o to, by zachował on swoją wartość. Burzliwe dzieje złotego wskazują jednak, że nasi przodkowie nie zawsze potrafili radzić... 64
  • Zagraniczne banki polskie 15 wrz 2014, 6:00 Niedługo do historii mogą przejść nazwy dwóch kolejnych polskich banków. Czy Polska może czuć się bezpiecznie pod dominacją zachodnich gigantów bankowości? 69
  • Targi dla energetyki 15 wrz 2014, 6:00 RYSZARD MIGDALSKI – PRZEWODNICZĄCY KOMITETU PROGRAMOWEGO TARGÓW ENERGETAB, DYREKTOR DS. TARGÓW I SZKOLENIA W ZIAD BIELSKO-BIAŁA SA ENERGETAB – trzydniowe międzynarodowe targi energetyczne rozpoczną się w Bielsku-Białej 16... 72
  • Pod maską energetyki 15 wrz 2014, 6:00 Elektrownia jest jak samochód. Żeby prąd płynął ciągle i był tani, „pod maską” muszą być podzespoły z najwyższej półki. Tylko że wtedy sekret ich przewagi wykradają… szpiedzy konkurencji. 74
  • Efektywność energetyki wzrośnie dzięki innowacjom 15 wrz 2014, 6:00 Firmy z branży energetycznej coraz chętniej angażują się w projekty badawczo-wdrożeniowe, których celem jest poprawa sprawności wytwarzania energii elektrycznej. 82
  • Elektrobudowa wkracza w inny wymiar 15 wrz 2014, 6:00 Tworzymy historię polskiej myśli technicznej w dziedzinie elektrotechniki – mówi dr inż. Adam Gawłowski, dyrektor marketingu oddziału spółki Rynek Dystrybucji Energii ELEKTROBUDOWA SA. 84
  • Śląski gigant świętuje 15 wrz 2014, 6:00 Rafako SA zna niezawodny przepis na biznesowy sukces: nie zmieniać branży przez 65 lat, dywersyfikować przychody, z podwykonawcy stać się samodzielnym wykonawcą dużych kontraktów. 86
  • Szybciej, prościej, oszczędniej 15 wrz 2014, 6:00 Inteligentne liczniki energii sukcesywnie wypierają te tradycyjne i stają się bazą dla usług przyszłości w energetyce. 90
  • Rosjanin, który chce rządzić światem 15 wrz 2014, 6:00 Rosyjski matematyk Grigorij Perelman wie, jaki kształt ma wszechświat. Zdobył za to milion dolarów, lecz nagrody nie przyjął. Dziś żyje jak kloszard. 92
  • Koniec, czyli początek 15 wrz 2014, 6:00 Otwiera się przed nami unikalna szansa, by wreszcie zostawić za sobą cały balast humanizmu i racjonalizmu z ich władczą, męską, imperialną obłudą. Przekonuje nas o tym włoska filozofka Rosi Braidotti w wydanej właśnie feministycznej książce „Po człowieku”. 96
  • Smutne oczy gołębia 15 wrz 2014, 6:00 Wenecki Złoty Lew dla Roya Anderssona przypomniał o jednym z najciekawszych autorów kina europejskiego. O artyście, który przejmującą sztukę potrafi tworzyć z przeciętności. 100
  • Kalejdoskop kulturalny 15 wrz 2014, 6:00 Gdyńskie gatunki Festiwal w Gdyni, najważniejszy przegląd rodzimej produkcji, jest dowodem, że polskie kino staje się coraz bardziej różnorodne. W konkursie zostanie zaprezentowanych 13 tytułów. Są wśród nich zarówno obrazy... 102
  • Bomba tygodnia 15 wrz 2014, 6:00 „Przyjaciele” Tomasz Jacyków dołączył do zacnego grona celebrytów, którzy zabrali głos w obronie Joanny L. Przypomnijmy: aktorka, mając 1,2 promila alkoholu we krwi, spowodowała kolizję w Warszawie. „Zarówno hydraulicy... 106
  • Nieśmiertelny socjalizm 15 wrz 2014, 6:00 Marek Woszczyk, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, powiedział, że nie ma projektu zakupu kopalni węgla od Kompanii Węglowej. To zaskoczenie, bo od kilku tygodni trwają publiczne deklaracje szefów państwowych firm energetycznych, którzy... 110
  • To, co najważniejsze 15 wrz 2014, 6:00 Bat na gaz Na Polaków znów padł blady strach. W połowie ubiegłego tygodnia Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało, że otrzymuje z Rosji 45 proc. gazu mniej. Żeby zabezpieczyć niedobór, spółka uruchomiła dostawy przez... 111
  • Niebezpieczna gra 15 wrz 2014, 6:00 Akcja Gazpromu po raz kolejny pokazuje, że błękitne paliwo jest dla Rosjan czymś więcej niż tylko przedmiotem handlu – mówi Tomasz Chmal, ekspert ds. energetycznych Instytutu Sobieskiego. 113
  • Kogo boli embargo 15 wrz 2014, 6:00 Wbrew temu, co w propagandowym zacięciu mówią politycy, wojna gospodarcza oznacza zawsze straty dla obu stron. Czy Zachód może zadawać dotkliwe ciosy, samemu pozostając dość bezpiecznym? 115
  • Ameryka pomoże 15 wrz 2014, 6:00 Polskie firmy w amerykańskim stylu ruszyły na podbój USA. Czy to wystarczy, by zrekompensować embargo Rosji? 120
  • Pieniądze nie do przełknięcia 15 wrz 2014, 6:00 Jedzenie owadów to norma dla większości mieszkańców naszej planety. Namawiają do tego nawet specjaliści z UE i ONZ. Nowa moda dotarła również do Polski, a restauratorzy zwietrzyli interes. 124
  • Pułapka średniego wzrostu 15 wrz 2014, 6:00 Polskie Davos zdominowały w tym roku pytania, jak wojna na Ukrainie wpłynie na polski rozwój gospodarczy. 127
  • Biznes i technologie 15 wrz 2014, 6:00 Wielki i większy Wielkieś więto Apple. Gigant z Cupertino zaprezentował całą masę nowości. Wśród nich kolejna generacja iPhone’ów. iPhone oznaczony symbolem 6 będzie miał ekran o przekątnej 4,7 cala i rozdzielczości 1334 x 750... 129
  • Mocne tąpnięcie 15 wrz 2014, 6:00 Piotr Dziura, członek zarządu Gerda Brokers MINIONY TYDZIEŃ to przede wszystkim dynamiczne osłabienie złotego oraz gwałtowne pogorszenie się nastrojów na warszawskiej giełdzie. Złoty ucierpiał nie tylko wskutek sytuacji na globalnym... 130
  • Pięć zasad karania pracowników 15 wrz 2014, 6:00 Umiejętne karanie to – obok systemu nagród – jedno z najważniejszych narzędzi zarządzania firmą. Tylko pamiętaj: jesteś dla swoich podwładnych szefem, a nie rodzicem czy tym bardziej sędzią. 131
  • Pogrzeb króla mody 15 wrz 2014, 6:00 W kilka lat z małej lokalnej firmy zrobił globalną ikonę mody. W wieku 66 lat zmarł Yves Carcelle, twórca potęgi Louis Vuitton. 133
  • Dwie książki 15 wrz 2014, 6:00 Kupowanie wartości Fundamentem kariery inwestycyjnej – przekonuje Howard Marks – jest wartość. Trzeba wiedzieć, ile co jest warte i jeśli jest tanie, to kupić i trzymać. Proste? Nie tak do końca. Bo trzeba szukać wartości,... 134
  • Kadry 15 wrz 2014, 6:00 Zmiany w zarządzie spółki Hawe – Krzysztof Witoń został odwołany ze stanowiska prezesa firmy. Na jego miejsce rada nadzorcza powołała PIOTRA KUBASZEWSKIEGO. Spółka zajmująca się budową sieci światłowodowych nie wyjaśniła,... 135

ZKDP - Nakład kontrolowany