Porwanie biskupa

Porwanie biskupa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Biskup, zdjęcie ilustracyjne
Biskup, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Saint Joseph Cathedral
Bunt wikarego pół wieku temu w Wierzbicy przypomina konflikt ks. Lemańskiego z bp. Hoserem.

12 lutego 1963 r. na Kielecczyźnie spadły wielkie śniegi, a ostry mróz zatrzymał pekaesy przed wyjazdem na trasę. Wieś Wierzbica była odcięta od świata. Mieszkańcy wezwani do sądu w Sandomierzu na świadków brnęli o świcie sześć kilometrów przez zaspy do najbliższej stacji kolejowej Jastrzębie. Z braku węgla sala rozpraw była tak oziębiona, że wszyscy siedzieli w paltach. Bp Piotr Gołębiowski tylko rozpiął szubę z karakułowym kołnierzem. Na głowie miał piuskę. – Oskarża się – zaczął prokurator – Walentego Jastrzębskiego, z zawodu rolnika, Edwarda Ciszka, ślusarza, oraz Stanisława Kosa, robotnika w cementowni Wierzbica, o to, że 5 listopada 1962 r. po uprowadzeniu do taksówki bp. Piotra Gołębiowskiego przez grupę nieustalonych osób zablokowali drzwi samochodu, uniemożliwiając biskupowi opuszczenie wozu. Tym samym zmusili go przemocą do wyjazdu z Sandomierza wbrew jego woli.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Pierwszy na pytania sądu odpowiada Jastrzębski. Zrobiło mu się gorąco, zrzucił kożuch na podłogę.
– Pojechałem z delegacją do kurii w sprawie naszego ks. Kosa, ale przy porwaniu nie byłem, bo poszłem na miasto kupić coś do jedzenia. Wracam, podchodzę do pierwszej z brzegu taxi, bo myśmy, proszę wysokiego sądu, przyjechali do Sandomierza w 30 takich pojezdów – Wołga już była pełna, ale ludzi mnie pchnęli, wsiadłem na szóstego, Ciszkowi na kolana. Dopiero jak kierowca ruszył, zobaczyłem, że między nami biskup siedzi.
– W jakim celu przyjechaliście do Sandomierza?
– W celu, że bp Gołębiowski zarzucał wikaremu Kosowi, że przegonił ks. Bojarczyka z kościoła. A to ludzie odciągnęli proboszcza od konfesjonału, bo już się przebrała miarka. Jak chowałem, wysoki sądzie, matkę, to ks. Bojarczyk żądał co łaska za pochówek do niemożliwości. Zgodziłem się na dwa tysiące z odprowadzeniem na cmentarz, a proboszcz – żeby jeszcze dołożyć. O 300 zł kłócili my się jak na jarmarku o cielaka. Także ludzie przyjechali do kurii, żeby w ich obecności biskup powiedział, o co mu idzie. Ale nic nie wyjaśnił. A w tej taksówce nie było żadnego zablokowania. Gdyby biskup się odezwał: „Dajcie drzwi”, tobym się odsunął od klamki. Chcieliśmy tylko go zawieźć do parafii, przepytać, a potem odstawić na punkt normalnie.
– Czy oskarżony rozmawiał w taksówce z biskupem, pytał o coś?
– Chciałem zagadać, ale biskup wyjął różaniec, a w modlitwie się nie przeszkadza.
– Czy biskup wołał ratunku?
– Nie słyszałem, taksa jak rusza, to jest warkot. Ale na pewno nie powiedział: „Ludzie, puśćcie mnie”. Z ławy oskarżonych podnosi się Edward Ciszek.
– Co oskarżonego skłoniło do przyjazdu w delegacji do Sandomierza?
– Na jesieni ubiegłego roku, akurat było już po wykopaniu kartofli, podsłuchałem nocą pod oknem plebanii, jak takich trzech obcych z cementowni i nowy wikary namawiali się przeciwko ks. Kosowi. Jeden wymyślił porażenie prądem. Nie wytrzymałem, ściągnąłem cichcem ludzi na świadków i zawiadomiłem posterunek. Bandziory z wikarym schowali się do piwnicy. Wygarnęła ich stamtąd milicja. Wtedy uradziliśmy, że ks. Kos zostanie proboszczem i że już go nie oddamy. Warta przy plebanii stała w dzień i noc. Do kurii biskupiej pojechał komitet parafialny, ale kanclerz powiedział, że to szumowiny rozrabiają. Biskup nie chciał słuchać, tylko krzyczał: „Kto wy jesteście? Patrzę na was i widzę, jak wy to wszystko kłamiecie. Was garstka tylko, a raban w parafii robicie”. Także wróciliśmy z niczym.
– A jak było 5 listopada ubiegłego roku?
– Najpierw ksiądz kanclerz na nas nakrzyczał: „Bandąście przyjechali, pijani jesteście. Wynoście się stąd, co księdzu biskupowi będzie się podobało, tak zrobi”. Ale my, nie słuchając go, prosto na piętro, do gabinetu biskupa. Na widok ekscelencji baby runęły na kolana, prosząc o wyrozumiałość. Biskup na to: „Odmówmy różaniec”. Potem do naszego Kosa: „Ks. Zdzisławie, proszę ze mną”. My – że samego wikariusza nie puścimy. Jedna z bab wysunęła się na klęczkach, by ucałować biskupie buty. Tupnął na nią. Wtedy my między sobą: „Skoro on taki głaz, to bierta, chłopy, księdza biskupa za d… Nie chce nam załatwić w Sandomierzu, załatwi w Wierzbicy”. I nieśliśmy ekscelencję po schodach. Biskup chciał złapać donicę z paprocią, to Gwarek chwycił go za rękę, bo na dole stali ludzie, jeszcze by w kogo trafiło. Ekscelencja ze złości ugryzł Gwarka w palec. Na dole wstawili my biskupa do wołgi.
– Czy poszkodowany mówił coś w taksówce?
– Pytał: „Gdzie mnie wieziecie?”. Odpowiedziałem, że do Wierzbicy. Ale nikt biskupa nie dotykał, a on już się potem nie odzywał.
– Czym ks. Bojarczyk zraził sobie parafian?
– Chytrością. Nawet za ostatnie rozgrzeszenie brał pieniądze. Na centralne do kościoła zbieraliśmy co niedzielę na tacę, to gdy wyjeżdżał, zabrał wszystko ze sobą.
Jeszcze pytanie do Stanisława Kosa, ojca wikarego:
– Czy oskarżony uniemożliwiał księdzu biskupowi wyjście z taksówki?
– Skąd, Boże kochany. Wezwano na salę świadka bp. Piotra Gołębiowskiego. Gdy składa rutynową przysięgę mówienia prawdy, z ław dla publiczności słychać oburzone głosy:
– Koniec świata, biskup nie kłamie! Świadek wyjaśnia sądowi, na czym polegał jego kłopot z 27-letnim wikarym Kosem. Otóż któregoś dnia młody ksiądz zawiadomił go, że chciałby być w innej parafii, bo z drugim wikariuszem w Wierzbicy nie zgadzają się temperamentami.
– Zaproponowałem przeniesienie do Drzewicy. Ksiądz się zgodził. Ale po pewnym czasie wrócił do Wierzbicy, co uznałem za niesubordynację. Potem parafianie usunęli proboszcza Bojarczyka. Osobiście przywiozłem im nowego proboszcza Giżyckiego. Ale nadal nie było w parafii spokoju, w kurii drzwi się nie zamykały, przyjeżdżali delegaci raz tych, raz tamtych. Żeby wreszcie unormować sprawy, wezwałem ks. Kosa na 5 listopada. Czyli, proszę wysokiego sądu, wciąż ta tolerancja z naszej strony. Ale wikary przybył w otoczeniu 200-osobowej delegacji.

Sąd:
– Czy jej członkowie całowali pierścień biskupa po wejściu na pokoje kurii?
– Nie wiem, czy było to szczere. Co do porwania to świadek zeznaje, że zwleczono go z piętra do taksówki, usiłując przy tym wmawiać, że idzie dobrowolnie. Nie protestował, nie wołał pomocy, choć doznał obrażeń fizycznych, konkretnie krwawiących podrapań. (Obrońca oskarżonych półgłosem: „Wielkości ziarnka pieprzu”). Nie chodził do lekarza po obdukcję, bardziej mu dokuczył doznany wstrząs psychiczny.
– Czy w taksówce ktoś trzymał świadka?
– Nie.
– Czy po fakcie wciągnięcia do taksówki ksiądz biskup usiłował wyjść?
– Nie.
– Nie próbował zwrócić się do kierowcy, aby stanął?
– Nie miałem do niego zaufania.
– Czy kuria miała rozeznanie co do układu sił w parafii wierzbickiej?
– Tam powstała zorganizowana grupa z ks. Kosem na czele, siejąca terror.
– Czy kuria otrzymywała jakieś petycje z podpisami?
– Tak, było około 800 przeciw ks. Kosowi.
– Innych petycji nie było?
– Były, ale nie mogłem przyjąć pakietu ponad 7 tys. podpisów za tym wikarym, skoro cała parafia liczy niewiele ponad 7 tys. wiernych.
– Czy ksiądz biskup wie coś o nocnym knowaniu zamachu na Kosa w budynku plebanii?
– To wymysł czyjejś bujnej fantazji.

Pytanie prokuratora:
– Czy świadkowi znany jest list rady parafialnej w Wierzbicy do kurii diecezjalnej w Sandomierzu: „W związku ze złym traktowaniem naszej parafii przez kurię, a w szczególności ze złym przyjęciem przez wyżej wymienioną licznej delegacji wierzbickiej 5 listopada 1962 r. w Sandomierzu, parafia Wierzbica postanowiła zerwać wszelkie stosunki z kurią i pozostać samodzielną. Z tej racji nasyłanie do nas księży jest wzbronione”?
– Nic o tym oficjalnie nie wiem.

Jeszcze pytania oskarżonych do świadka. Jastrzębski:
– Biskup twierdzi, że ja wciągałem go do taksówki, tak?
– Tak.
– Przysięgam, że gdy mnie wepchnięto do tej wołgi, biskup już tam siedział.

Przesłuchiwani świadkowie z Wierzbicy zgodnie zeznają, że w gabinecie biskupa chcieli dostać jego podpis, że ks. Kosowi nic się nie stanie. Ale kanclerz ich zwymyślał. Świadek Piskorzowa zeznała, że biskup kopnął ją w nogę. „Ja się spłakałam, usiadłam na stole, a potem na tej kulawej nodze poszłam do taksówki”. Nie powiedziała tego w śledztwie, bo nikt ją o kopanie nie pytał.

Wszystko w rękach wiernych

Cały dzień czeka na przesłuchanie ks. Zdzisław Kos. Walczy z zimnem, chodząc w kółko po sądowym korytarzu. Wszyscy wierni na sali. Wreszcie go wołają.
– Po każdej wizycie pasterskiej – świadek mówi cicho, jakby w zawstydzeniu – proboszcz Bojarczyk mnie upokarzał, że do niczego się nie nadaję, znów przyniosłem za mało pieniędzy. „Może zawieruszyły się księdzu w kieszeniach?” – dogadywał mój przełożony. Wywracałem kieszenie, zdejmowałem obuwie, skarpetki… Ponieważ wiedziałem, że żaden wikariusz jeszcze z proboszczem nie wygrał, przeto poprosiłem biskupa o przeniesienie do innej parafii. Dostałem miejsce, gdzie okna z braku szyb trzeba było zatkać gazetami, piec tylko dymił. Nie skarżyłem się, choć byłem po zapaleniu płuc. Dwa razy najmowałem wóz do Wierzbicy po moje rzeczy. Za każdym razem wracał pusty, bo parafianie żądali, abym się z nimi pożegnał. Gdy przyjechałem, zatrzymali mnie, procesją wprowadzili przed ołtarz. Drugi wikary jeszcze tego dnia chyłkiem uciekł z Wierzbicy. Nazajutrz wierni zabrali proboszcza Bojarczyka od konfesjonału i odstawili do kurii. Jeszcze tego samego dnia biskup przywiózł do Wierzbicy nowego proboszcza. Zapewnił z ambony, że pozostanę w Wierzbicy. Ludzie się cieszyli, sypnęli kasą… Ale po tygodniu się okazało, że nie mogą mi usługiwać ministranci i nie mam lekcji katechetycznych. Nowy proboszcz Giżycki mnie uprzedzał: „W kurii wielki front przeciwko księdzu szykują”. Potem przyszła ta tragiczna noc, gdy planowano na mnie zamach. Zapytano świadka, co wie o porwaniu biskupa. Nie słyszał wzywania pomocy.
– Z mojej strony żadnego planu porwania nie było. A skoro nikt mi tego nawet nie zarzuca, dlaczego z ambon szarga się mą cześć i sumienie kapłańskie? Notabene biskup się myli w statystyce, parafia wierzbicka liczy ponad 10 tys. wiernych, więc zebrane 7 tys. podpisów za mną jest wiarygodne.

Mowa końcowa oskarżyciela wskazywała, że jego sympatia jest po stronie oczekujących na wyrok. – Akta tej sprawy – grzmiał prokurator – stanowią dowód dojrzewania świadomości społecznej. Przymus zastosowano po to, aby sprawiedliwie rozstrzygnąć spór. A jeśli lud wymawia słowo „sprawiedliwie”, to ma ono szczególną moc. Gdy prokurator doszedł do dowodów przestępstwa, mocą swego urzędu stwierdził, że oskarżeni, blokując swymi ciałami drzwi taksówki, pozbawili biskupa swobody. Ale kara w zawieszeniu wystarczy. Sąd podzielił ten pogląd. Ponadto skazał porywaczy na grzywny.

Czyńcie pokutę, koniec bliski

Minęło kilka tygodni. Wyrok sądowy się uprawomocnił. W sąsiednich kościołach ogłoszono komunikat kurii o suspendowaniu ks. Zdzisława Kosa. Bp Gołębiowski mianował nowego proboszcza i dał mu do pomocy dwóch księży. Zamieszkali w chałupie Błaszczyka na skraju wioski, bo większość parafian broniła im dostępu do kościoła i na plebanię. Ilekroć zapuszczali się w tę stronę, drogę tarasował tłum nieprzebierających w słowach wiernych. Najbardziej zagorzali chcieli rozebrać nasłanego proboszcza z sutanny. Zwolennicy kurii (zdecydowanie mniej liczni) rozpuścili wieści, że upór i zawziętość tych od Kosa ma uzasadnienie w mongolsko-tatarskim pochodzeniu części mieszkańców Wierzbicy. Można poznać ich po tym, że na brzuchu mają żółte plamy. We wsi nazwanie kogoś żółtobrzuchem stało się obelgą. Kosowianie nie pozostali dłużni. Gdy ich wikary dostał silnej gorączki, mimo zażywanych leków, gruchnęła wieść, że otruł go miejscowy aptekarz, który uznaje tylko księży z chałupy Błaszczyka. Potem się okazało, że wikarego dopadła zwykła grypa. Ktoś podpalał we wsi stodoły. Też było na kosowian, dopóki nie znaleziono sprawcy – niedorozwiniętego chłopaka. A i tak ci od kurii mówili o karze boskiej. Jakby na potwierdzenie ich słów na górce w pobliskim Jastrzębiu ukazał się mężczyzna z długą brodą, w zgrzebnym worku. Na plecach miał napisane czarną farbą: „Czyńcie pokutę, koniec bliski”. Szedł w kierunku Wierzbicy. Celebrujący mszę w chałupie Błaszczyka zebrali ogarki świec z pobliskich parafii, przetopili w jedną gromnicę i pojechali poświęcić ją do Częstochowy. Chcieli zawieźć ją do Rzymu i po błogosławieństwie zapalić na ołtarzu ustawionym w izbie Błaszczyka. Wierzyli, że z chwilą gdy gromnica zgaśnie, ks. Kos wyzionie ducha.

Ale choć skłócone strony przy każdym spotkaniu na drodze orzekają: „Niedługo już was”, rozwiązania konfliktu nie widać. Tymczasem kolejna zima rozpanoszyła się na dobre i parafianie w niedzielę modlący się na podwórku Błaszczyka przychodzą z wiązkami słomy, aby nie klękać na śniegu. W prasie nadal jest o Wierzbicy głośno. Do wsi przyjeżdżają też socjolodzy; krążą między pomnikiem socjalizmu, jakim jest cementownia Wierzbica, a obejściami chłoporobotników. Za pomocą ankiet badają „zderzenie dwóch kultur”.

Odpowiednie instrukcje dostaje miejscowa władza. Przewodniczący gromadzkiej rady narodowej z sołtysem mają za zadanie usunąć księży urzędujących u Błaszczyka. Przewodniczący jedzie pod ten adres. Pyta wikarych przez drzwi (nie chcą otworzyć), czy mają pozwolenie na prowadzenie w chałupie katechezy. Nie mają. – Naszykujcie podwodę – mówi sołtys do chłopów. Błaszczykowa uderza w lament, gospodarz wykrzykuje, że jeśli ktoś skrzywdzi księdza rzymskokatolickiego, czeka go siekiera „bez łeb”. Sołtys nie odstępuje, wygnaniec musi się spakować. Gdy już siedział na furmance, pogroził władzy pięścią. Dręczono też nasłanych przez biskupa księży grzywnami. Jeśli nie płacili, szli do aresztu. Na jesieni 1963 r. milicja szukała z tego powodu wikarego Rogusia. Wreszcie dopadli go wcześnie rano w chałupie Błaszczyka. – Zabierzecie mnie tylko siłą. Podpalę się za wiarę, jak buddyjscy mnisi – uprzedzał. Na szczęście skończyło się na słowach. I znalazły się pieniądze na zapłacenie grzywny. Mimo napiętnowania takiego postępowania z ambon (odezwą pasterską) w Polsce powstały już trzy samodzielne parafie, które wymówiły posłuszeństwo biskupom swoich diecezji. Nie dochodziły stamtąd słuchy o rozłamie wśród wiernych. Inna rzecz, że dziennikarze przestali się interesować Wierzbicą.

Biskup gotowy na męczeństwo

W 2012 r. na łamach miesięcznika „Uważam Rze Historia” prof. Antoni Dudek w artykule „Jak SB wymieniała proboszcza” wraca do sprawy wierzbickiej. Podaje, że po roku 1964 tamtejsza niezależna parafia zaczęła jednak słabnąć, gdyż „ks. Kos postanowił przygotować sobie drogę ucieczki. Zażądał mianowicie od swego opiekuna [z SB] [...] załatwienia mu przyjęcia na zaoczne studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim”. Po pewnym czasie „oświadczył, że nie zamierza dłużej być kapłanem, i opuścił Wierzbicę. Władze liczyły się z takim scenariuszem, już wcześniej podesłały bowiem do pomocy proboszczowi Kosowi jako wikarych dwóch księży Kościoła polskokatolickiego”.

Kolejnym wierzbickim proboszczem z woli komunistycznych władz został zakonnik od cystersów, zdaniem prof. Dudka – agent bezpieki. Szybko popadł w konflikt z wikarym, który jako były duchowny chciał jednak pojednania się z kurią. Kos, zachęcany przez grupę wiernych, niespodziewanie (i bez zgody władz państwowych) powrócił jeszcze raz na plebanię w Wierzbicy. Dotychczasowego proboszcza parafianie przegonili, gdy wyszło na jaw, że mieszka na plebanii z kobietą. Wobec takiego zgorszenia na kilka dni przed Wielkanocą 1968 r. do Wierzbicy przyjechał bp Piotr Gołębiowski. W czasie mszy doszło do bijatyki wiernych przed ołtarzem. Ostatecznie zwolennicy kurii odzyskali kościół. Prymas Wyszyński mocą dekretu rzucił klątwę na „zdrajców świętej wiary rzymskokatolickiej”: Zdzisława Kosa i dwóch wspierających go duchownych. Następnego dnia wszyscy trzej opuścili Wierzbicę. Ks. Szczepan Kowalik, autor opublikowanej w 2012 r. pracy „Konflikt wyznaniowy w Wierzbicy. Niezależna parafia w polityce władz PRL (1962-1977)”, podaje, że w obronie swego Kościoła biskup sandomierski był gotów na męczeństwo. „Przed przyjazdem do Wierzbicy na Wielkanoc 1968 r. wyspowiadał się i – jak wspominają jego najbliżsi współpracownicy – przygotował się nawet na śmierć. W Niedzielę Palmową wczesnym rankiem bp Gołębiowski wkroczył do wierzbickiego kościoła wraz z księżmi i grupą parafian. Własnym ciałem, w otoczeniu księży, bronił Najświętszego Sakramentu przed profanacją, której chciała dokonać bojówka ks. Kosa”.

O atmosferze tamtych dni miała świadczyć poufna notatka funkcjonariusza milicji: „W czasie, kiedy bp Gołębiowski mówił, padały okrzyki: »Precz z biskupem, biskup kłamca, biskup judasz, biskup lucyper!«. Padały kamienie i kołki. […] Biskup jednak nie przerywał przemówienia, jak i modłów”. Obaj autorzy publikacji poszukiwali dokumentów w zasobach IPN. Dotarli m.in. do tajnego referatu dyrektora Departamentu IV MSW płk. Stanisława Morawskiego, wygłoszonego na naradzie resortowej. Zalecał on Służbie Bezpieczeństwa podsycanie konfliktów parafialnych. „Czynimy przedsięwzięcia, aby nie dopuścić do pojednania między Kościołem katolickim a ks. Kosem” – odpowiedział na to swoim przełożonym w Warszawie szef kieleckiej SB ppłk Mieczysław Stanisławski. Zarazem dodał, że samego ks. Kosa nie udało się zwerbować. Bp Gołębiowski zmarł w 1980 r. podczas odprawiania mszy, dokładnie w momencie, gdy udzielał komunii. Od 20 lat trwa jego proces beatyfikacyjny.

Korzystałam m.in. z wymienionych prac naukowych Antoniego Dudka i ks. Szczepana Kowalika.

Więcej możesz przeczytać w 39/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2014 (1647)

  • Zapiski z tygodnia 22 wrz 2014, 6:00 17 września środa Książka o aferze podsłuchowej E-mail z wydawnictwa: „Dobry wieczór, w załączniku skompletowany tekst po pierwszym czytaniu. Proszę rzucić okiem. Jeśli są uwagi, proszę do jutra do południa, ponieważ w piątek... 4
  • Skaner 22 wrz 2014, 6:00 SPOŁECZEŃSTWO Singiel marzy o wierności Jakie są życiowe priorytety singla, który chce znaleźć drugą połówkę? Zdecydowanie wierność małżeńska. Najmniej ważne jest dostatnie życie. Takie wyniki przyniosła analiza danych z... 8
  • Kopacz. Debiut tragiczny 22 wrz 2014, 6:00 Dawno nie widziałem, żeby ktoś publicznie zrobił sobie aż taką krzywdę. Piątkowa prezentacja rządu w wykonaniu Ewy Kopacz była mieszanką podniosłej szkolnej akademii z kabaretem. Wypowiedzi przyszłej premier były jak humor z... 12
  • Szkocki wstrząs 22 wrz 2014, 6:00 Szkoci powiedzieli niepodległości „nie”. Zdecydował strach. Sondaże publikowane tydzień przed głosowaniem pokazywały, że zwolennicy oderwania się od Zjednoczonego Królestwa doścignęli przeciwników, niektóre badania... 12
  • Hańba zamiast wojny 22 wrz 2014, 6:00 Stało się. Po sześciu miesiącach krwawych walk donbascy separatyści jednak dostaną swoje Nad dniestrze. Prezydent Petro Poroszenko wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o nadaniu specjalnego statusu obwodom donieckiemu i ługańskiemu... 13
  • Puzzle Ewy Kopacz 22 wrz 2014, 6:00 Skład nowego rządu ma zapewnić nowej premier maksymalny spokój w partii. I wymusić wsparcie prezydenta. 14
  • Persona grata 22 wrz 2014, 6:00 Kilka dni temu był bliski politycznej śmierci, teraz wraca z przytupem. Grzegorz Schetyna – największy wygrany nowego politycznego rozdania. 19
  • Salon zawiedzionych 22 wrz 2014, 6:00 Ogłoszenie przez Ewę Kopacz składu nowego rządu nie dla wszystkich stało się okazją do otwierania szampana. „Wprost” robi przegląd „salonu zawiedzionych”. 23
  • Pomożemy Swoim Ludziom 22 wrz 2014, 6:00 Ludowcy tylko przypominają partię polityczną, bo naprawdę są wielkim biurem pośrednictwa pracy. Tak przynajmniej wygląda to w Szczecinie. 27
  • Selfie z diabłem 22 wrz 2014, 6:00 Znany jest atawistyczny lęk prostego ludu przed turystami, którzy chcą mu (ludowi) zrobić zdjęcie. Pamiętam nasz zawód, kiedy malownicze ukraińskie babuszki uciekały jak przed diabłem na widok aparatu fotograficznego. Uciekali luje na... 30
  • Rosja zdziczała 22 wrz 2014, 6:00 Rosjanom niepotrzebna jest wolność, bo oni nie wiedzą, co z wolnością robić. Ten kraj chyli się ku przepaści – mówi Alosza Awdiejew, pieśniarz i naukowiec, Rosjanin mieszkający w Polsce. 31
  • Zazdrość po polsku 22 wrz 2014, 6:00 Uzasadniona bądź urojona prowadzi do prawdziwych dramatów. Terapeuci ostrzegają, że zazdrość bywa tylko pretekstem do użycia przemocy. 35
  • Masoni pokazują loże 22 wrz 2014, 6:00 Aplikację o przyjęcie do współczesnej masonerii składa się mailem. Osoby poszukujące w organizacji dostępu do międzynarodowych spisków i bogactw poczują się zawiedzione. 39
  • Dziecko XXL 22 wrz 2014, 6:00 Niech dziecko zje cokolwiek, byle zjadło – mówią troskliwi rodzice, by mieć święty spokój. A mali Polacy tyją na potęgę. 43
  • Powrót do jidyszlandu 22 wrz 2014, 6:00 Polacy chcą poznawać zapomniany żydowski język. We Wrocławiu liczba chętnych do nauki jidysz zaskoczyła organizatorów kursu. 47
  • Pracowici i niewidzialni 22 wrz 2014, 6:00 Na granicy polsko-ukraińskiej odnotowano falę nielegalnych przybyszy z Wietnamu – alarmuje MSW. To głównie uchodźcy, którzy pracowali w Tajlandii, a po wprowadzeniu tam stanu wojennego szukają sobie miejsca w Europie. 51
  • Porwanie biskupa 22 wrz 2014, 6:00 Bunt wikarego pół wieku temu w Wierzbicy przypomina konflikt ks. Lemańskiego z bp. Hoserem. 53
  • Stalin jest głupi 22 wrz 2014, 6:00 Słynnego publicystę i kompozytora Stefana Kisielewskiego wspomina jego syn Jerzy Kisielewski. Fragmenty książki „Pierwsza woda po Kisielu”. 57
  • Powrót z tamtego świata 22 wrz 2014, 6:00 Trwa wymiana jeńców na froncie w Donbasie. Opowieści uwolnionych dają dowody na bestialstwo obu stron. 61
  • Wolność kocha i rozumie 22 wrz 2014, 6:00 Rand Paul chce oswobodzić wszystkich Amerykanów. Misja zjednuje mu taką sympatię, że z nieznanego okulisty stał się nagle gwiazdą Republikanów z nadziejami na Biały Dom. 65
  • Ekościema 22 wrz 2014, 6:00 Nawet co czwarty produkt rolnictwa ekologicznego w Polsce to oszustwo. W dodatku na taką żywność stać w Polsce tylko najzamożniejszych. 69
  • Do biegu, gotowi, start! 22 wrz 2014, 6:00 36. PZU Maraton Warszawski to jedna z największych masowych imprez sportowych w Polsce. Swój udział w biegu głównym zgłosiło już ponad 10 tys. uczestników. 71
  • Sprawne stawy na lata 22 wrz 2014, 6:00 Kwas hialuronowy to składnik płynu nawilżającego stawy. Absorbuje wstrząsy, zmniejsza tarcia w stawie. Gdy go brakuje, odczuwamy ból. 73
  • Rajdowe emocje 22 wrz 2014, 6:00 Choć czekają nas jeszcze trzy rundy WRC – już znamy mistrza wśród producentów. Potrójnym triumfem podczas Rajdu Australii Volkswagen zapewnił sobie zwycięstwo. 75
  • Powrót dinozaurów 22 wrz 2014, 6:00 Pożerający rekiny spinozaur, siedmiopiętrowy tytanozaur czy latający smok rodem z „Avatara”. To tylko niektóre z odkrytych niedawno dinozaurów. Uwaga, można by je wskrzesić. 77
  • Konfitury z bizneschmury 22 wrz 2014, 6:00 Cloud computing, czyli rozwiązania w chmurze, rewolucjonizują prowadzenie biznesu. Uwalniają potencjał firm, umożliwiając oszczędności i wzrost wydajności pracy. 81
  • Internet mobilny dla małych i średnich firm 22 wrz 2014, 6:00 Jeszcze kilka lat temu internet mobilny stanowił niszową usługę. Dzisiaj wypiera z rynku łącza stacjonarne. Nie tylko doskonale je zastępuje, lecz także oferuje wiele nowych możliwości niezbędnych w prowadzeniu biznesu. 85
  • Przepis na sukces 22 wrz 2014, 6:00 Franczyza podbija polską gastronomię. 87
  • Okienne rewolucje 22 wrz 2014, 6:00 Sztuka dekoracji wnętrz i okien, podobnie jak moda, podlega ciągłym przemianom. 89
  • Zamieszkać na swoim 22 wrz 2014, 6:00 Jeśli planujemy zakup mieszkania, nie zwlekajmy długo z decyzją. Eksperci nie mają wątpliwości: po koniec 2014 r. wzrośnie popyt na rynku mieszkaniowym. 93
  • Warszawa nad Gangesem 22 wrz 2014, 6:00 Nakręcony w Warszawie bollywoodzki obraz „Kick” stał się drugim najbardziej kasowym filmem w historii indyjskiego kina. 97
  • Wieczór bez Pacino 22 wrz 2014, 6:00 Al Pacino i Arnold Schwarzenegger nie przyjadą do Polski. Ale próba organizacji cyklu imprez „An Evening with...” wywołała dyskusję o naszym stosunku do gwiazd. 99
  • Kalejdoskop kulturalny 22 wrz 2014, 6:00 FESTIWAL Kino środka Po ubiegłorocznym festiwalu, który krytycy zgodnie uznali za najlepszy od 1989 r., trudno było utrzymać równie wysoki poziom. Konkurs 39. edycji imprezy nie przyniósł wielkich emocji ani nie rzucał na kolana. W chwili... 101
  • Bomba tygodnia 22 wrz 2014, 6:00 Trawka Aktor Marek B., gwiazdor seriali TVP i Polsatu, został złapany przez policję na posiadaniu narkotyków. Scena była rodem z kina akcji, w jakim sam aktor gra: jego jeepa zatrzymał na ulicy Stawki w Warszawie nieoznakowany radiowóz.... 107
  • Liczy i nie śpi po nocach 22 wrz 2014, 6:00 Mamy nową panią premier. I kilku nowych ministrów. Przy okazji ich poznawania dowiedzieliśmy się co nieco o tym, jacy oni są. „Bardzo ważną osobą” w przyszłym rządzie pani premier nazwała szefa resortu finansów. Według... 111
  • To, co najważniejsze 22 wrz 2014, 6:00 Na pasku Rosji Jest mało prawdopodobne, by Europie udało się zmniejszyć uzależnienie od rosyjskiego gazu w ciągu najbliższej dekady – takimi mocnymi słowami komentuje bezpieczeństwo energetyczne Starego Kontynentu amerykańska... 112
  • Zmierzch fabryki świata 22 wrz 2014, 6:00 Chiny przestały już być tanim producentem podzespołów, a stały się inwestorem szarżującym na rynkach całego świata. 114
  • Jack Ma co? Alibabę ma 22 wrz 2014, 6:00 Chińska Alibaba zadebiutowała właśnie na nowojorskiej Wall Street, a jej twórca Jack Ma stał się uosobieniem „Chińskiego marzenia”. 119
  • Offline nie istnieje 22 wrz 2014, 6:00 Polski start-up z Krakowa podbił Dolinę Krzemową i jest jednym z liderów technologii, która ma zrewolucjonizować handel detaliczny. 123
  • Biznes i technologie 22 wrz 2014, 6:00 Krzywy fablet Samsung Galaxy Note Edge to nowe urządzenie w ofercie koreańskiej firmy. Fablet zaprezentowany na targach IFA 2014, które odbyły się na początku września w Berlinie, wyróżnia się na tle produktów konkurencji nietypowym,... 125
  • Pięć zasad informowania podwładnych o trudnych decyzjach 22 wrz 2014, 6:00 Nawet najlepszy szef musi czasem poinformować pracownika o czymś, co sprawi mu przykrość. Oto pięć rad, jak komunikować niepopularne decyzje swoim podwładnym. 127
  • Dwie książki 22 wrz 2014, 6:00 Inspiracja do usług „Inspirujące usługi”, Ron Kaufman, Wyd. Studio Emka, 2013 Co to jest usługa? Zdaniem Rona Kaufmana, znanego eksperta, wykładowcy i trenera biznesowego, to przede wszystkim działanie dla dobra kogoś innego.... 129
  • Kadry 22 wrz 2014, 6:00 Rada nadzorcza Polskich Inwestycji Rozwojowych odwołała MARIUSZA GRENDOWICZA z funkcji prezesa. Równocześnie zdecydowała o rozpoczęciu procedury konkursowej prowadzącej do wyłonienia nowego prezesa. Do czasu jej zakończenia zarząd... 130