Rio jednak kusi

Rio jednak kusi

Polska siatkówka to dobry biznes. Jesteśmy w piątce najbogatszych światowych lig – mówi Paweł Zagumny, czołowy rozgrywający biało-czerwonych.

I co, kończy pan karierę czy nie?

Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Ale wiadomo, Rio kusi. W końcu to igrzyska olimpijskie.

Tuż po meczu finałowym mówił pan wprost - że kończy karierę i że ta decyzja bardzo pana cieszy.

To nie do końca tak. W grę wchodzi dużo różnych czynników, które muszę wziąć pod uwagę.

Miał pan 18 lat, gdy trafił do kadry. A po tem przez kolejnych 18 lat w niej grał.

I przez te lata przeszedłem chyba przez wszystkie etapy reprezentacji. Kiedy za czy nałem, polska siatkówka była europejskim średniakiem, bez szans na medale. Brzmi brutalnie, ale taka jest prawda. Póź niej było troszkę lepiej, zaczęliśmy grać w Lidze Światowej, ale ciągle nie przekładało się to na medale. Aż do 2005 r., kiedy przyszedł do Polski zagraniczny szkoleniowiec.

Argentyńczyk Raúl Lozano.

I kompletnie zmienił nasz styl. Poprzestawiał nam dużo w głowach. Unowocześnił polską siatkówkę, dzięki czemu gra o medale zaczęła być w ogóle realna.

Ale jego kadra była niewiadomą. Grała rewelacyjnie albo fatalnie. Jeśli wygrywała, to wszystko. Gdy przegrywała, to też na całego.

Bo była ciągle nękana kontuzjami. A to ja tuż przed mistrzostwami złamałem rękę. A to Mariusz Wlazły i Piotr Gruszka łapali kontuzje w tym samym czasie. Te wszystkie wypadki rzucały cień na Raúla Lozano. Ludzie nie zastanawiali się, co się dzieje, dlaczego. Widzieli tylko, że coś nie idzie. Ale nam, zawodnikom, przeszkadzały wyłącznie sprawy zdrowotne, nic więcej.

Skoro było tak dobrze, dlaczego zapadła decyzja o zmianie trenera?

Lozano miał kontrakt na cztery sezony. Potem związek [Polski Związek Piłki Siatkowej – red.] uznał, że z tą grupą już więcej nie osiągnie. Wszystko się kiedyś kończy. Poza tym, to nie zawodnicy decydują o tym, kto ich trenuje.

Gdyby decydowali, wybraliby inaczej?

Lozano był trenerem, który złamał pewne bariery i bez wątpienia właśnie jemu zawdzięczamy najwięcej. Aczkolwiek od każdego jego następcy też można się było wiele nauczyć.

A od Stéphane’a Antigi? Decyzja o powołaniu go na szkoleniowca reprezentacji była mocno krytykowana. Że to trener, który dopiero co zszedł z boiska. Francuz bez doświadczenia.

Rozumiałem te zastrzeżenia. Nie znałem Stéphane’a jako osoby, jedynie jako zawodnika, i to tego z drugiej strony siatki. Dlatego sam miałem dość duże obawy. Do pierwszego meczu na Stadionie Narodowym. Okazało, że wszystkie te wątpliwości były kompletnie nieuzasadnione. Stéphane miał wizję tego, co chciał zrobić, i konsekwentnie do tego dążył. Spokojnie znosił krytykę, by w końcu swoim sukcesem zamknąć usta wszystkim krytykantom.

Ale współpraca między nim a zawodnikami chyba nie była najłatwiejsza?

Najtrudniej było zawodnikom ze Skry Bełchatów [jeden z najlepszych klubów w polskiej lidze – red.], którzy do niedawna grali ze Stéphane’em na boisku. Dla mnie po prostu został trenerem kadry, i tyle. Ustanowiliśmy pewne zasady i od początku do końca się ich trzymaliśmy. On rozumiał, że jesteśmy równolatkami z podobnym doświadczeniem i że w tak podeszłym zawodniczym wieku, jak mój, nie można robić zbyt wiele. Jakoś się dotarliśmy. I wygraliśmy te mistrzostwa.

Antiga stworzył wyjątkową drużynę? Krążą opowieści o rodzinnej atmosferze w szatni, wspaniałych relacjach na treningach, wzajemnym wsparciu.

Te historie są troszeczkę przesadzone. Tak samo mówiło się o kadrze Wagnera. A tak naprawdę nie wiadomo, jaka była. Może po prostu dorobiono jej niezwykłą aurę? Ja sam grałem przez chwilę w klubie pod okiem Wagnera i mam na jego temat kilka przemyśleń. U Stéphane'a Antigi nie było zgrzytów i nieporozumień. Głównie dzięki dobremu doborowi zawodników. Cała reszta to po prostu legenda.

Pytam w związku z filmem „Drużyna”, dokumentem o was – siatkarzach.

Tylko że ten film powstał na długo przed mistrzostwami. I opowiadał o całkiem innym zespole, prowadzonym przez innego trenera. Tych dwóch teamów nie należy porównywać. Nie będę ściemniał – to dobre wyniki na mundialu spowodowały, że zaczęliśmy się nakręcać. Zaczęliśmy wierzyć we własne siły i powoli, z meczu na mecz, dochodziło do nas, że może coś się uda na tych mistrzostwach ugrać. Bo nie będę kłamał, że od początku wierzyłem w złoto. Chyba nikt z nas nie wierzył. Po cichu marzyliśmy o zdobyciu krążka, jakiegokolwiek.

Z kibicami było tak samo. Marzenia rosły z meczu na mecz.

To, że wyjdziemy z pierwszej grupy, było prawie pewne. Dalej robiło się coraz trudniej, bo mieliśmy przed sobą trzy, prócz Rosji i Brazylii, najmocniejsze drużyny na świecie. Pokonaliśmy je. Ale może udało się właśnie dlatego, że nie czuliśmy na sobie żadnej zewnętrznej presji? Może to jest metoda – nie pompować tego balonika presji za bardzo, dać trenerom i zawodnikom robić to, co kochają i do czego się przygotowują przez całe życie. Chcieliśmy wygrać i to wystarczyło. Przetrwaliśmy kilka ciężkich bitew po tie-breakach i to nas jako drużynę zbudowało. Poczuliśmy, że możemy wygrać.

Czyli nie jesteście jedną wielką, zgodną rodziną?

Nie spędzamy z sobą nie wiadomo ile czasu. Każdy z nas na co dzień związany jest z drużyną ligową. I tak naprawdę co roku, przed treningami kadry, mamy kilkanaście dni, żeby się ponownie dograć, po sześciu czy siedmiu miesiącach przerwy. Albo w ogóle poznać, bo co sezon w drużynie jest kilka zmian. Jeśli ktoś trenuje tyle lat co ja, ma wrażenie, że ta kadra zmieniła się całkowicie, i to kilka razy. Że to w ogóle różne kadry. Oczywiście są zawodnicy, którzy się przyjaźnią, spotykają poza boiskiem. Ale to jest 14, 16 czy 18 osób. Każdy jest inny i nie można wszystkich wrzucić do jednego worka.

W dodatku niektórzy są od pana prawie dwa razy młodsi.

Dokładnie. I oni musieli się przełamać, żeby w ogóle zacząć ze mną rozmawiać w szatni. Nasłuchali się nie wiadomo czego, a wszystko skończyło się dobrze i bez żadnych zgrzytów.

A czego się nasłuchali?

Różnych rzeczy. Na przykład, że jestem groźny.

Ja słyszałam, że jest pan gburowaty.

A, to też.

I że nie lubi pan udzielać wywiadów.

Na wszystko jest czas i miejsce. Czasem lubię, czasem nie, a czasem muszę. Ale teraz chłopaki już sobie sami dobrze radzą w kontaktach z mediami. W ogóle sobie radzą. Cieszę się, że mogłem im pomóc zdobyć medal.

Zdobył go pan też dla siebie. Co ten medal dla pana znaczy?

To największe osiągnięcie.

Ale nie jedyne. Wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy, złoty medal Ligi Światowej. Który był najważniejszy?

Pierwszy, z mistrzostw w Japonii. Pierwszy pamięta się najlepiej. Ale to ten ostatni, złoty jest największym sukcesem.

Bo mundial i Polska?

Tak.

Mecz Polska-Rosja. Na trybunach atmosfera bardziej wojny niż rozgrywek. A na boisku?

Przy meczu z Rosją zawsze są jakieś dodatkowe emocje. Ale na boisku myśli się o piłce, o niczym więcej. Wiadomo, że zawsze fajnie jest z Rosjanami wygrywać. Tym bardziej że niektórzy z zawodników zachowywali się na tych mistrzostwach różnie.

No właśnie.

Nie wiem, czym to było spowodowane. Myślę, że to nie kwestia drużyny, ale konkretnego zawodnika, który ma wiele kompleksów. Zakłada jakąś maskę pajaca, żeby odgonić od siebie to całe napięcie i emocje.

Z Niemcami też mamy zatargi history czne, a tego rodzaju epizodów nie ma.

Rosja zatrzymała się kilkadziesiąt lat temu. Niemcy są z kolei 50 lat przed nami. Myślę, że tu jest ta różnica mentalna między naszymi wschodnimi a zachodnimi sąsiadami.

A zachowanie Polaków na trybunach? Te gwizdy za każdym razem, gdy Rosjanie byli przy piłce? To też prowokacja.

Pierwszy raz nasi kibice podobali mi się, że zareagowali właśnie tak, a nie inaczej.

Ich zachowanie było według pana uprawnione?

Za te zachowania Rosjan? Po prostu im się to należało. W końcu graliśmy u siebie, tak że to nam kibice powinni pomagać. I jak widać, pomogli.

Ci kibice zostali chyba trochę pominięci. Siatkarski mundial nie był świętem narodowym, jak na przykład Euro 2012.

Tak, głównie przez wojenkę między telewizyjnymi stacjami. Niestety, jako zawodnik nic na to nie mogę poradzić.

I nie powie mi pan, co myśli o kodowaniu meczów?

Polsat jest sponsorem reprezentacji, ja jestem tylko zawodnikiem i to nie do mnie należy wypowiadanie się na ten temat.

No dobrze, to ja powiem: chodziło o pieniądze, jak zwykle. Czy siatkówka to dzisiaj w Polsce dobry biznes?

Dzisiaj już tak. Co prawda Turcja, Rosja, Korea i Japonia inwestują większe pieniądze w siatkówkę niż Polska, ale z pewnością jesteśmy w piątce najbogatszych światowych lig.

Czy to są pieniądze dobrze inwestowane?

To zależy tylko od klubów. Część z nich jest bardzo bogata. Każdy wykorzystuje pieniądze jak potrafi. Wszystko zależy od tego, jakiego kto ma nosa.

Nie tak dawno pojawiły się doniesienia, że siatkarze mają kłopot z fiskusem.

To złożony problem. Z takim samym wcześniej borykali się żużlowcy, koszykarze czy piłkarze. Chodzi o niejasne i nie do końca sprecyzowane zasady rozliczania się sportowców. Każdy stara się to jakoś rozwiązać. Mimo że zostaliśmy mistrzami świata, nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Siatkówka jest chyba coraz bliżej polityki. A dokładnie polityków. Coraz chętniej pojawiają się oni na trybunach.

Wiadomo, że sukces ma wielu ojców. Każdy chciałby być jak najbliżej złota. Ale nie czuję, żebyśmy byli jakoś nadmiernie politycznie wykorzystywani. Póki co, przynajmniej tu u mnie w opolskiem, nikt się nie próbuje specjalnie wybijać siatkarskim kosztem.

Na fali tych waszych sukcesów siatkówka ma szanse stać się sportem narodowym?

Jest na wysokim poziomie od kilku lat. Na pewno mamy do tego infrastrukturę. Do jej rozwoju przyczyniły się te nasze pierwsze medale, sprzed już prawie dziesięciu lat. To właśnie wtedy młodzież zachęcona naszym sukcesem zaczynała grać i to ona dzisiaj dołącza do kadry. To na przykład Mateusz Mika czy Fabian Drzyzga.

Ale z piłką nożną chyba ciężko będzie wygrać?

Tak jest w każdym kraju. My mamy swoich kibiców, zupełnie różnych od tych futbolowych. Dla każdego jest jego kawałek tortu.

Piłka nożna to również inne pieniądze, sztaby szkoleniowe.

Siatkówka także powoli zaczyna to osiągać. Ilościowo gonimy. Jakościowo z pewnością od dawna nie odstajemy od piłkarzy.

Jesteście też chyba bardziej zdyscyplinowani?

Trzymamy się ustalonych standardów. Dla wszystkich są takie same.

Dlatego Zbigniew Bartman, jeden z najbardziej utalentowanych młodych zawodników, nie znalazł się w zespole Antigi?

Zbyszek nie dostał powołania. Nie wiem, czy miał słaby sezon, czy Antiga nie widział go w kadrze ze względów charakterologicznych. To trener podejmuje decyzje i to on odpowiada za wynik. Jak widać, zdecydował dobrze. Paradoksalnie Bartmanowi może to pomóc. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale niektórzy zawodnicy troszkę się pogubili. Co nie zmienia faktu, że dalej są świetnymi graczami i wierzę, że jeszcze będziemy mieli z nich pożytek.

Może ich sukces przyszedł za szybko?

Może. Nie chciałbym mówić o tym, co siedzi w głowie innych zawodników.

A co siedziało w pańskiej?

Mój wielki sukces przyszedł dopiero wtedy, kiedy miałem 29 lat, kiedy zdążyłem już nauczyć się pokory. I kilka razy pomyśleć o końcu kariery. Dzisiaj wiem, że czasem trzeba dostać po d…, żeby potem wejść na szczyt.

A brał pan w ogóle pod uwagę, żeby nie być siatkarzem?

Byłem na siatkówkę skazany rodzinnie. Ten swój medal mogę dedykować rodzicom, oboje byli siatkarzami. Myślę, że gdyby nie oni, być może bym w ogóle w tych mistrzostwach nie zagrał.

Syn Huberta Wagnera też był dzieckiem siatkarza, a jednak próbował się buntować.

U mnie buntu nie było. Po prostu od najmłodszych lat mi się to podobało. I wszystkim chłopakom na podwórku mówiłem, że będę zawodowym siatkarzem. Pukali się w czoło.

I dzieci też pan skazuje na siatkówkę.

Córka na razie chce. Chodzi do klasy o profilu siatkarskim. Póki będzie chciała, będę ją w tym wspierał. A jak stwierdzi, że to nie dla niej, to…

Nie będzie presji?

Chyba nie, nie wszyscy muszą być siatkarzami. Chociaż warunki ma, talent na pewno też.

Tak jak pan, ma siatkarską głowę?

To się chyba dziedziczy. Wszystkie rzeczy przychodzą wtedy na boisku łatwiej i szybciej. Ja nie miałem jakichś imponujących warunków, jak byłem młody. Miałem jednak technikę. I to pomogło mi się przebić i grać na wysokim poziomie. Oczywiście, wszystko można wyćwiczyć, tylko że osoby mniej utalentowane muszą ćwiczyć trzy razy więcej. I nie zawsze im się to uda. Talent to talent, nie wszyscy go mają. Jak zresztą w każdej dziedzinie. Jedni grają na gitarze i są w Rolling Stonesach, inni grają po piwnicach.

Jeśli nie Rio, to co?

Nie wybiegam aż tak daleko. Na razie skupiam się na tym sezonie.

Widzi się pan w roli trenera?

Raczej nie.

Byłoby to ukoronowanie kariery.

To właśnie bywa mylne. Nie każdy dobry zawodnik będzie dobrym trenerem. Wiele razy już to przerabialiśmy. �

Okładka tygodnika WPROST: 41/2014
Więcej możesz przeczytać w 41/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 41/2014 (1649)

  • Zapiski z tygodnia 6 paź 2014, 6:00 2 października czwartek Jak służby inwigilują dziennikarzy Polskie służby specjalne non stop depczą jedną z najważniejszych zasad wolnego państwa – prawa dziennikarzy do zachowania tajemnicy zawodowej. Przyglądamy się temu... 4
  • Skaner 6 paź 2014, 6:00 POLITYKA Kalisz na prezydenta Ryszard Kalisz chce zostać kandydatem zjednoczonej lewicy na prezydenta RP. Od kilku lat był jednym z liderów w sondażach poparcia. W maju ubiegłego roku zaufanie do Ryszarda Kalisza deklarowało aż 45 proc.... 6
  • Hartman. Lewicowy Korwin-Mikke 6 paź 2014, 6:00 Właściwie o ostatnim wyczynie prof. Jana Hartmana najlepiej byłoby nie pisać nic. Ani słowa. Po co dowartościowywać takie wynurzenia? Nie pierwszy raz prof. Hartman szokuje. Podąża przy tym tą samą drogą, co Janusz Korwin-Mikke. Jeden... 12
  • Spokojnie, to tylko exposé 6 paź 2014, 6:00 Gdy słyszę, jak Ewa Kopacz mówi: „nie proszę o 100 dni spokoju, tylko o 100 dni współpracy”, to mam pewność, że sama to sobie przygotowała. To jest jej język – komentował na gorąco exposé wygłoszone przez nową... 12
  • Jałmużna dla bohatera 6 paź 2014, 6:00 Nie zniszczyła ich komuna, za to złamała III RP. Bici w przytułkach dla bezdomnych, umierający w biedzie. Politycy właśnie podjęli decyzję, że byli opozycjoniści nie dostaną zapowiadanych świadczeń socjalnych. 14
  • Kosmiczne jaja 6 paź 2014, 6:00 Nawet najwięksi zwolennicy stworzenia Polskiej Agencji Kosmicznej obawiają się, że nowa instytucja może się stać kolejną synekurą dla ekipy rządzącej, a jej działalność będzie fikcją. 18
  • Wehikuł nie z tej ziemi 6 paź 2014, 6:00 Nowe PIR: ratowanie wizerunku czy próba wyprowadzenia majątku spółek? Ujawniamy kulisy upadku niedoszłego „koła zamachowego gospodarki”. 21
  • Mogę być narzędziem 6 paź 2014, 6:00 Mam nadzieję, że takie prezentowanie weteranów wojennych, jakie miało miejsce w Sejmie, zejdzie do miast, powiatów – mówi PPŁK LESZEK STĘPIEŃ, dyrektor Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa, jeden z bohaterów exposé Ewy Kopacz. 24
  • Szambo w salonie 6 paź 2014, 6:00 Znana feministka i obiecujący pisarz rozstają się w kłótni. Ona, żeby zdobyć przewagę w walce, ujawnia orientację seksualną osoby trzeciej. Czy ideologiczne guru może zrobić coś takiego i nadal pozostawać guru? 28
  • Elity bez makijażu 6 paź 2014, 6:00 Polskie elity intelektualne? To banda homofobów i hipokrytów, która właśnie zniżyła się do poziomu brukowca – mówi Karolina Korwin Piotrowska. 31
  • Przez łóżko? 6 paź 2014, 6:00 Pyskówka Dunin-Karpowicz tuż przed finałem Nike dostarczyła środowisku literackiemu niezliczonych rozkoszy. To tak miło zobaczyć, jak ktoś inny popełnia pijarowe samobójstwo, gmatwając się coraz głębiej we wzajemne, coraz... 34
  • Dom energooszczędny 6 paź 2014, 6:00 Domy energooszczędne i pasywne to opłacalność, nowoczesność, a także bardzo komfortowe warunki życia. 35
  • Kościelna rewolucja 6 paź 2014, 6:00 Dopuszczenie do komunii osób po rozwodzie żyjących w ponownych związkach oraz zmiana kościelnego podejścia do antykoncepcji i osób homoseksualnych – te kontrowersyjne tematy podejmą biskupi na rozpoczynającym się w Watykanie synodzie. 36
  • Kościół jak „Hobbit” 6 paź 2014, 6:00 Na rozpoczynający się synod powinny być zaproszone osoby po rozwodzie czy wierzący homoseksualiści. Niestety, biskupi lubią słuchać tych, którzy mówią to, co oni chcą usłyszeć – mówi Dominika Kozłowska, naczelna miesięcznika „Znak”. 37
  • Słoik rodzi się w mieście 6 paź 2014, 6:00 Młodzi Polacy z egzaltacją zabrali się za wekowanie przetworów. To najnowszy trend wielkich miast, który staje się wręcz deklaracją polityczną. 40
  • Młodzi finansiści 6 paź 2014, 6:00 Edukacja finansowa dzieci to jeden z najnowszych trendów w bankowości na świecie. Obecna oferta polskich banków stawia nas wśród pionierów rewolucji w myśleniu o finansach najmłodszych. 43
  • Przeprawa przez raka 6 paź 2014, 6:00 Zaczyna się od kłopotów z diagnozą, potem koszmar kolejek na badania i konsultacje. Pacjenci z nadzieją oczekują wejścia w życie pakietu onkologicznego. Lekarze nie bardzo wiedzą, jak to będzie wyglądało. 44
  • Nie poprawiam Pana Boga 6 paź 2014, 6:00 Jak ludzie widzą, że nie chcę ich wyśmiać, ale sprawić, by jak najlepiej się zaprezentowali, gotowi są zrobić wszystko – mówi Czesław Czapliński, fotograf, który robił zdjęcia m.in.: Jacksonowi, Nixonowi, Vonnegutowi i Cindy Crawford. 46
  • Rio jednak kusi 6 paź 2014, 6:00 Polska siatkówka to dobry biznes. Jesteśmy w piątce najbogatszych światowych lig – mówi Paweł Zagumny, czołowy rozgrywający biało-czerwonych. 50
  • Zarobić na ideałach 6 paź 2014, 6:00 Chcą promować wartości ewangeliczne, walczą o prawa gejów. Przedsiębiorcy zaangażowani ideowo pokazują, że biznes nie służy tylko do zarabiania pieniędzy. 54
  • Abecadło o Kisielu 6 paź 2014, 6:00 Ćwierć wieku temu Stefan Kisielewski, najwybitniejszy felietonista w historii Polski, wydał „Abecadło Kisiela”, zapis refleksji o ludziach jego epoki. „To nie statecznie uporządkowany alfabet wspomnień, ile raczej abecadło, i to takie, co właśnie z pieca... 58
  • Kierunek: Bornholm 6 paź 2014, 6:00 Uciekając motorówką przez Bałtyk, zasłonili się porwanymi z plaży dziećmi. Nie udało się, zostali skazani. Uważają się za ofiary reżimu. 60
  • Parasolowa rewolucja 6 paź 2014, 6:00 Bunt w Hongkongu uruchamia spór o kształt cywilizacji chińskiej. Szanse na happy end są iluzoryczne. Bardziej prawdopodobne są utrata przez metropolię autonomii albo rozlew krwi i chaos. 66
  • Gwiazdy są nagie 6 paź 2014, 6:00 Internet zalewa fala intymnych zdjęć celebrytek. Do akcji wkroczyło FBI, ale hakerzy mają przewagę: technologia pozwala nam już rejestrować każdą chwilę życia, ale wciąż nie pozwala zachować jej dla siebie. 68
  • Nowa żelazna kurtyna 6 paź 2014, 6:00 Putin odgradza Rosję od Zachodu. Popiera go większość społeczeństwa, ale coraz więcej ludzi na szczytach władzy i biznesu jest niezadowolonych. Zdobędą się na bunt? 70
  • Tu mówi Moskwa 6 paź 2014, 6:00 Słynny politolog Siergiej Markow nazywany jest ustami Kremla. Jego słowa oddają to, jak rosyjskie przywództwo postrzega wojnę na Ukrainie. Pokazują też przekaz, jakim Rosjanie karmieni są na co dzień w mediach. 72
  • Swoboda komunikacji dziękiusługom zintegrowanym 6 paź 2014, 6:00 Wybierając dostawcę usług, właściciele firm szukają takich partnerów, którzy są w stanie świadczyć je kompleksowo. 74
  • Bezpieczne oszczędzanie w czasach deflacji 6 paź 2014, 6:00 Miesiące wakacyjne przyniosły Polsce deflację, czyli spadek cen. To dla oszczędzających, przyzwyczajonych już do nieustannego spadku wartości pieniądza, sytuacja zupełnie nowa, skłaniająca do postawienia sobie pytania: gdzie w takim momencie bezpiecznie lokować swoje środki? 76
  • Dywersyfikacja, czyli alternatywne sposoby na niskie stopy procentowe 6 paź 2014, 6:00 Pozostające ciągle na rekordowo niskim poziomie stopy procentowe sprawiają, że trudno dziś znaleźć w standardowej ofercie instytucji finansowych produkty przynoszące satysfakcjonującą stopę zwrotu. Tradycyjne rozwiązania, takie jak... 78
  • Osiem przykazań inwestującego w fundusze 6 paź 2014, 6:00 Przed zainwestowaniem w jakikolwiek fundusz należy rozważyć kilka zasadniczych kwestii, tak żeby ewentualną decyzję podejmować w pełni świadomie, z jak największym zrozumieniem tematu i własnych potrzeb. Nie ma się z czym spieszyć, gdy chodzi o własne ciężko zarobione pieniądze. 80
  • Kres humanistów 6 paź 2014, 6:00 Czy komputery zastąpią historyków? Z pewnością tych, którzy nie wiedzą, co to big data. Informatyka już dziś rewolucjonizuje nauki humanistyczne. 82
  • Zapach choroby 6 paź 2014, 6:00 Bez bólu, bezpiecznie, bezinwazyjnie i wcześnie. Wiele schorzeń można zdiagnozować na podstawie zapachu pacjenta. W rozwoju tej metody ważny udział mają polscy naukowcy. 84
  • Żywa przynęta 6 paź 2014, 6:00 Wybrałem smutny kraj do mieszkania, bo sam jestem smutasem, pasuję do Polski – mówi John Porter, walijski muzyk, kompozytor i tekściarz. Właśnie pojawiła się jego najnowsza płyta „Honey Trap”. 86
  • Kalejdoskop kulturalny 6 paź 2014, 6:00 FILM Młodość w niepewnych czasach Filmy o ludziach dla ludzi – to hasło od dawna przyświecało Warszawskiemu Festiwalowi Filmowemu, którego 30. edycja zaczyna się 10 października. Także w tym roku na imprezie można znaleźć... 90
  • Bomba tygodnia 6 paź 2014, 6:00 Cienkie gacie Po tym, jak filmami „Last minute” i „Ciacho” Patryk Vega zdefiniował określenie „dno”, do kin wszedł jego film „Służby specjalne”. Podobno, według reżysera, nie można o nim... 98
  • Prostytucja kontra badania 6 paź 2014, 6:00 Film pod tytułem „Jak ratujemy górnictwo” wciąż trwa. Przy okazji wypływają coraz nowsze fakty dotyczące życia górników. Agencja pracy Sedlak & Sedlak wyliczyła, że zarobki w górnictwie w 2013 r. są o 85 proc. wyższe... 102
  • To, co najważniejsze 6 paź 2014, 6:00 Dr Zagłada straszy Znowu przemówił i znowu ostrzega. Amerykański ekonomista Nouriel Roubini, zwany „Kasandrą świata finansów”, przedstawił zagrożenia dla rynków finansowych i największych gospodarek. To on jako pierwszy... 103
  • Przysypani węglem 6 paź 2014, 6:00 Problemem polskiego górnictwa nie jest węgiel z Rosji. Na krawędź bankructwa prowadzą kopalnie lata zaniechań, brak reform i strategii energetycznej. 105
  • Wojna na burgery 6 paź 2014, 6:00 McDonald’s i Burger King od ponad 50 lat ostrzą sobie zęby na pozycję burgerowego lidera. W tej rywalizacji każdy chwyt jest dozwolony. 109
  • Udają, że pieką 6 paź 2014, 6:00 Kto to jest piekarz? Dziś trudno wyobrazić sobie takie pytanie, ale wszystko wskazuje na to, że za kilka lat ten zawód odejdzie w Polsce w zapomnienie. Podobnie jak szewc, zdun czy kuśnierz. Czy tradycyjne rzemiosło da się jeszcze ocalić? 114
  • Sześć znaków, że poszukiwane mieszkanie jest tym jedynym 6 paź 2014, 6:00 Poszukiwanie mieszkania (szczególnie pierwszego) to skomplikowany proces. Warto zwracać uwagę nie tylko na cenę, metraż i liczbę pokoi, ale i na to, co podpowiada serce. 116
  • Biznes i technologie 6 paź 2014, 6:00 Nowy hegemon Microsoft zaprezentował długo oczekiwany i jeszcze dłużej komentowany nowy Windows. Pierwsze zaskoczenie związane jest z numeracją, bo nowy system będzie miał numer 10, a nie spodziewany 9. Windows ma być tylko jeden, bez... 117
  • Jak mówić pracownikowi „nie” 6 paź 2014, 6:00 U podstaw skutecznego zarządzania leży umiejętność powiedzenia podwładnemu „nie”. Niestety, często wywołuje ona u nas silne poczucie winy. Jako szef musisz się więc nauczyć odmawiać skutecznie i bezboleśnie. 120
  • Dwie książki 6 paź 2014, 6:00 Świat to dane „Big Data. Rewolucja, która zmieni nasze myślenie, pracę i życie”, Victor Mayer- Schoenberger, Kenneth Cukier, Wyd. MT Biznes Od nauki po ochronę zdrowia, od bankowości po internet – ilość danych, które... 122
  • Kadry 6 paź 2014, 6:00 Prezes Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) Roman Łój został odwołany. Stanowisko stracił też jeden z wiceprezesów spółki. Do pełnienia obowiązków prezesa KHW rada nadzorcza oddelegowała ZYGMUNTA ŁUKASZCZYKA. Zarząd KHW chciał... 123

ZKDP - Nakład kontrolowany