SIEĆ NA TURYSTĘ

SIEĆ NA TURYSTĘ

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Miniprzedsiębiorstwo" szkołą wolnego rynku.
Francuski szlak zamków nad Loarą stał się światową atrakcją turystyczną przede wszystkim dlatego, że wybudowano przy nim sieci tanich, średniej klasy hoteli. Dzięki nim między innymi turystyka jest dziś ważniejszym źródłem dochodów Francuzów. Podobnie jest w innych krajach. Tymczasem o polskim szlaku zamków piastowskich wiedzą nieliczni. Powód? W naszym kraju prawie nigdzie nie ma tanich, spełniających elementarne wymogi higieny miejsc, w których przyjezdni mogą się zatrzymać na noc. Czy w Polsce powstaną sieci niedrogich hoteli o przyzwoitym standardzie, które ożywią turystykę?
Dysponujemy ok. 850 hotelami. Odpowiedni standard oferują przede wszystkim obiekty cztero- i pięciogwiazdkowe. Na razie jest ich 25. Większość polskich hoteli szczyci się trzema gwiazdkami; na ogół daleko im jednak do standardów właściwych dla tej kategorii. W ubiegłym roku Polskę odwiedziło ok. 88 mln zagranicznych gości, lecz tylko 19,5 mln spośród nich spędziło w hotelu co najmniej dobę. W naszym kraju na tysiąc mieszkańców przypadają dwa łóżka hotelowe, na Zachodzie - kilkadziesiąt razy więcej.
Hotelowe inwestycje przynoszą szybkie zyski tylko wówczas, gdy obiekty ulokowane są w wyjątkowo korzystnych miejscach. Przykładem może być hotel Gołębiewski w Mikołajkach. Nie jest to jednak miejsce do wypoczynku dla średnio zamożnego turysty, także z Zachodu. Ponad 70 proc. gości w polskich hotelach stanowią cudzoziemcy, zwykle przyjeżdżający do nas służbowo, czyli w mniejszym stopniu troszczący się o wydatki na zakwaterowanie. Wśród Polaków nocujących w tego typu obiektach również przeważają ludzie podróżujący w interesach. Wiceprezes Orbisu Ireneusz Węgłowski ocenia, że górną granicę opłaty za nocleg, którą jest w stanie zaakceptować polski, dbający o choćby średni komfort turysta, jest 30 dolarów. Takich hoteli prawie u nas nie ma. Nowy hotel średniej klasy kosztuje co najmniej 20 mln dolarów. Wiceprezes Węgłowski ocenia, że na budowę pokoju w hotelu trzygwiazdkowym trzeba przeznaczyć 80-100 tys. USD. W obiekcie czterogwiazdkowym należy wydać w tym samym celu 120-180 tys. USD, zaś w pięciogwiazdkowym - ponad 200 tys. USD. Inwestycja taka amortyzuje się w ciągu mniej więcej dziesięciu lat. Biorąc pod uwagę koszt kredytu w Polsce, nie należy się dziwić, że firmy turystyczne, np. Orbis, Gromada, prawie wcale nie inwestowały w budowę nowych, własnych sieci. Tymczasem z badań Instytutu Turystyki wynika, że w Polsce w latach 1996-2004 powinno powstać co najmniej 170 hoteli. Koszt takiego przedsięwzięcia szacuje się na ok. 1,5 mld ECU. Zagraniczni inwestorzy są na razie zainteresowani przede wszystkim budową droższych obiektów nie dla turystów, lecz dla biznesmenów.
Prezes Gromady Roman Budzyński stwierdził, że w polskich warunkach zysk może przynieść wyłącznie sieć hoteli turystycznych oferująca co najmniej 10 tys. miejsc. Należałoby - według niego - przeznaczyć na nią ok. 700 mln USD. Rzecz jasna, w najbliższych latach na taki wydatek nie zdobędzie się żadna polska firma turystyczna.
Trudno spodziewać się również, że zdecyduje się na to jakikolwiek zagraniczny inwestor. Pesymistyczne prognozy dodatkowo pogłębia ogólny brak warunków sprzyjających rozwojowi turystyki w Polsce. Ludzie z tej branży narzekają na niekorzystne przepisy podatkowe, brak zainteresowania banków, mało zachęcające oferty firm ubezpieczeniowych, a także niemal zupełny brak zrozumienia ze strony władz lokalnych, które nadal nie chcą uwierzyć, że na turystyce można zarobić lepiej niż na inwestycjach przemysłowych. Czy zatem są szanse, by w Polsce kiedykolwiek powstały sieci tańszych hoteli turystycznych? Orbis zarządza 55 hotelami z 10,5 tys. pokojów. Jest to największa sieć hotelarska na wschód od Łaby. Na ich modernizację i rozbudowę przeznaczono ok. 275 mln USD. Do roku 2007 firma zamierza mieć swój obiekt w każdym ponadstutysięcznym mieście. - Interesują nas wszystkie segmenty rynku hotelowego. Chcielibyśmy utworzyć w Polsce własną sieć tańszych hoteli - deklaruje Węgłowski.
Niedawno Orbis zdecydował się zakupić 9,23 proc. akcji Autostrady Wielkopolskiej SA. Koszt tej transakcji wyniesie ok. 42,5 mln zł. W zamian firma ma uzyskać wyłączność na budowę hoteli wzdłuż najważniejszej w przyszłości polskiej arterii komunikacyjnej - autostrady A2. - W ciągu pięciu lat chcemy wybudować tam dwanaście turystycznych obiektów dwugwiazdkowych - informuje Węgłowski. Jeden ma kosztować nie więcej niż milion dolarów. W dwukondygnacyjnym budynku ma być ok. 60 pokojów, w każdym łazienka i telewizor. Hotele będą ulokowane na obrzeżach miast, a więc na tańszych gruntach, co sprawi, że opłaty w nich będą relatywnie niskie. Nowa sieć ma przypominać słynne francuskie hotele Etap.


Orbis, Gromada i francuska firma Accor zamierzają zbudować w Polsce około dwustu
tanich hoteli


- W najbliższych latach rozegra się wojna o polski rynek usług turystycznych - uważa wiceprezes Węgłowski. Francuska firma Accor zarządzająca siecią najtańszych francuskich hoteli Formule 1 zamierza zainwestować w Polsce ok. 350 mln USD. Wybuduje ona najprawdopodobniej mniej więcej sto bardzo tanich hotelików. Firma Global Hotels Development ma postawić w ciągu dziesięciu lat ok. 20 hoteli Holiday Inn. Zbliża się termin budowy przez firmę Inter Commerce tzw. Mikołajek bis, w których obok tysiąca apartamentów do wynajęcia i do sprzedaży powstaną hotele i motele. Plany rozbudowy sieci mają oprócz Orbisu również polskie firmy turystyczne, przede wszystkim Gromada. Czy na początku XXI w. Polska wreszcie zacznie nieźle zarabiać na turystyce?

Więcej możesz przeczytać w 30/1998 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0