Igrzyska polityczne

Igrzyska polityczne

Ludzie chcą słyszeć to, co chcą, i my im to mówimy. Przykre, że to wszystko polityczny obłudny PR – mówi Andrzej Person, senator PO, szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą, były komentator sportowy.

Porozmawiajmy normalnie, bez przekazów dnia. Da się tak jeszcze?

Ja chyba nawet ich nie dostaję.

Nie wierzę. PiS...

U nas, we Włocławku, dzięki głosom PiS odbiliśmy samorząd czerwonym. Poseł Łukasz Zbonikowski poparł naszego kandydata, zachował się po katolicku.

Jak to? Przecież prezes PiS zabronił popierania kandydatów PO i PSL w wyborach samorządowych.

A widzi pani? Na dole, w polityce lokalnej, jest inaczej. To tylko tutaj trwa ta młócka. We Włocławku nigdy nie było otwartej wojny między PiS i PO. To jest dawne miasto proletariackie, fabryki były jego symbolem: Anwil, Celuloza, fajans. Jak padły, pojawiło się wielkie bezrobocie, ale został sentyment. Dlatego wygrywało zwykle SLD – radę, prezydenta. Senat też jest inny niż Sejm, tutaj są inni ludzie, sporo profesorów, normalnie da się rozmawiać.

O czym pan rozmawia z senatorami PiS?

Ja się nie nadaję do bitwy na pięści. Zresztą od lat zajmuję się Polonią, tu jest bardzo mało sytuacji, gdzie jest jakieś zacietrzewienie polityczne. I PiS, i my patrzymy tak samo, że Dom Polski trzeba wybudować we Lwowie, możemy się co najwyżej sprzeczać, ile ma mieć pomieszczeń. Jak PO była jeszcze w opozycji, pojechaliśmy z Bronisławem Korfantym z PiS na zjazd nauczycieli na Białorusi. Tam bez gorzałki się nie obejdzie. I cały wieczór wszyscy mnie pytali o Kaczyńskiego, ja nie wiedziałem, o co chodzi. Potem się okazało, że Bronek zażartował, że on jest z PO, a ja z PiS. I powiedział komuś: „Idź tam, on z Kaczyńskim to załatwi”.

Wydawałoby się, że Senat, Polonia, no nuda po prostu.

Skąd. Kilka lat temu byliśmy w Aberdeen na spotkaniu z emigracją, luty, zimno jak cholera. Przed wejściem do budynku gra trzech kobziarzy. Dwóch rudych Szkotów, sinych z zimna, i jeden czarnoskóry zasuwa na tej kobzie. Mój kolega zażartował: „Ciekawe, czy ma pod tą spódniczką majtki?”. No bo niby nie mają. A on nagle wyjmuje tę kobzę i mówi po polsku: – Mam, bo zimno. – Skąd pan się tu wziął? – pytam. – Ojciec Kubańczyk, z Poznania. – A kobza? – Grałem na trąbce, w szkole muzycznej. To był najlepszy numer, jaki mi się przydarzył na spotkaniach z Polonią.

Jaki obraz się wyłania z tych pana polonijnych objazdów?

Kilka miesięcy temu byłem na spotkaniu w ambasadzie w Canberze, jest bardzo poważnie, marszałek Senatu, ambasador, premier stanowy. Obok stoją poczty sztandarowe i dwóch 90-latków wyrywa sobie sztandar kombatancki. Do tego stopnia, że jeden drugiemu łamie nos, krew się leje. Okazuje się, że wojna o ten sztandar między tymi dwiema brygadami trwa od 1945 r. Tak się tłukli, że jeden był zalany krwią. Jak bójka pod budką z piwem.

Albo jak wojna polsko-polska. Może to po prostu w genach mamy, nawet na końcu świata.

Ale i nie ma jednej Polonii. Niedawno byłem z Justyną Kowalczyk na balu Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, na tej sali może dziesięć procent osób wiedziało, kim ona jest, chociaż dwa tygodnie wcześniej zdobyła złoty medal w Soczi. Kilka dni później, raptem 20 mil od Nowego Jorku, pojechałem na obchody 3 maja w typowym polonijnym miasteczku. Zaprosili na uroczystości Zbigniewa Bródkę, oczywiście tam wszyscy wiedzieli, kto to jest. Burmistrz mnie pyta, czy to prawda, że on jest zawodowym strażakiem. No pewnie, musi z czegoś żyć. No to jedziemy do remizy. Tam Bródka wsiada do wozu strażackiego, uruchomił go, oni w szoku. A potem wysiada i mówi: „U nas w Domanowicach jest dużo nowocześniejszy wóz”.

Wcześniej przez kilkadziesiąt lat opowiadał pan o sporcie. Po co pan poszedł do polityki?

Miałem już 50 lat i bieganie za 17-letnimi piłkarzami z pytaniem, co pan czuje, jak pan strzeli gola, wydawało mi się trochę nierozsądne. Znałem się ze Schetyną, bo mój ukochany Anwil Włocławek (klub koszykarski) toczył straszne boje ze Śląskiem Wrocław, w którym rządził Schetyna. I w końcu Schetyna wymyślił, że może ja wystartuję na senatora i uda się pokonać czerwonego wicemarszałka z Włocławka. Od dawna grałem też w golfa z Czarkiem Grabarczykiem i jak już zostałem senatorem, jego syn Maciek, dobry golfista, przysłał mi SMS-a: „Senator brzmi nieźle, ale prezes Polskiego Związku Golfa dużo lepiej”.

Coś w tym jest. Wsiąkł pan w życie partyjne?

Umiarkowanie. Do dziś, po dziesięciu latach, zdarza mi się w różnych mediach, że pytają: może podpisać „publicysta sportowy”? Jestem już zresztą w tej szufladzie. Kiedyś w czasie igrzysk olimpijskich wysłali mnie do telewizji na debatę o tarczy antyrakietowej. Ja miałem dużą wiedzę o tarczy. Jednocześnie komentowałem też oczywiście igrzyska. No i jak się pojawiłem na tej debacie o tarczy, to prowadzący patrzy na mnie i mówi: „Chyba się pan pomylił, bo to nie będzie o piłce”. Wsiadłem w samochód i odjechałem. Potem telefony, że przepraszają, żeby wrócić, pomylili się. W tym momencie nie miałem już cienia wątpliwości: jestem skazany na szufladę z napisem sport.

Uwierają pana te szuflady? Jak się człowiek mediów, sportu czuje w uporządkowanym świecie przekazów dnia?

Najważniejsze jest, żeby mieć przedziałek na środku i przez te pierwsze 20 sekund tak powiedzieć, żeby się przebiło. Przed naszym spotkaniem byłem na kawie z Jackiem Gmochem, który jest w Grecji chyba najbardziej znanym Polakiem. Ciągle do niego dzwonią, bo wiedzą doskonale, że jest najlepszym komentatorem na zasadzie: ci przegrali, to wina trenera Papastulosa, bo jakby był Demostenes, to na pewno by wygrali. I on jest na tyle dobrym psychologiem, że to wie. – Panie Jacku, oglądał pan? – pytają. – No przecież to skandal, że ten Papastulos jest ciągle trenerem – mówi i potem gazety piszą: Jacek Gmoch powiedział, że Papastulos powinien odejść. Tu jest podobnie. Smutne to dosyć. I ma pani rację, dziś nikt nie ma odwagi powiedzieć, że na przykład pan Kaczyński miał taką czy inną zaletę. Belka powiedział o podatku i katastrofa. Tak niestety jest zbudowana nasza polityka, ludzie chcą słyszeć to, co chcą, i my im to mówimy. Przykre, że to wszystko polityczny obłudny PR. Nic o Polsce.

To jaką zaletę miał Lech Kaczyński?

Świetna pamięć sportowa, my się dobrze porozumiewaliśmy. Pamiętał doskonale wyniki, odpytywał mnie na przykład z meczu z 1958 r. na Stadionie Dziesięcio lecia, lekkoatletyka. Polska walczyła wtedy z Ameryką, a on znał takie wyniki, że ja byłem cały spocony, żeby za tym nadążyć. Ta rozmowa odbyła się w marcu 2010 r. na rozpoczęciu igrzysk polonijnych w Zakopanem. Siedzieliśmy na ławce w osiem osób, mam takie zdjęcie. Wszyscy polecieli do Smoleńska. Ja zostałem. W pewnej chwili przyszedł tam słynny Bachleda. Prezydent mu zrobił wykład na temat pochodzenia Bachledów z XVII w. Miał niesamowitą pamięć. Moim zdaniem ci wszyscy jego specjaliści od wizerunku powinni się podać do dymisji. Ja bym go posadził wieczorem przy kominku w swetrze, żeby mógł te wszystkie historie opowiadać.

Co pan wie o polityce po tej dekadzie?

Wiem jedno: tutaj w Warszawie rządzi marketing. Polityka rządzi na dole, w samorządzie. Z jednej strony w takim Lipnie widziałem, i policja pewnie też, jak wiozą pijaków, żeby oddali na nich głos. Wymieniają gotowca na pustą kartkę, zdjęcia robią, dostają butelkę wódki. 11 osób zatrzymano na takim działaniu. Tam 100 głosów wystarczy, żeby wejść do jakiejś rady. To świadczy o naszej demokracji, ten facet za wszelką cenę chce być radnym, bo wtedy ma duży wpływ, może załatwić na przykład jakąś działkę na stację benzynową, parę mniejszych spraw. Ta walka jest tam dużo bardziej brutalna niż na przykład dostanie się do Sejmu. I tam naprawdę rządzi polityka.

A Senat jest do czegoś potrzebny?

Do reformy. Grupa samorządowców, byłych prezydentów powinna zasiadać w nim z automatu. Najlepiej byłoby go przenieść gdzieś indziej, do pałacu Krasińskich na przykład. My tu przecież jesteśmy kątem, dzierżawimy pokoje od Sejmu. I to ma też wymiar symboliczny, takiej przybudówki. Tam by się mogło zbierać takie grono mędrców. Ale nikt nie ma na to odwagi.

Pan prawie został wiceministrem spraw zagranicznych. Po tekście „Wprost” o tym, jak wydawane są pieniądze na Polonię, które MSZ przejął od Senatu.

A to była dobra historia. Radek chciał wtedy wziąć do ministerstwa kogoś z Senatu, żeby jakoś załagodzić konflikt z senatorami. Przychodzę, przedstawia mnie zespołowi, rozmawiamy. Ale potem chyba zmienił zdanie, nie znam tych kulis. A koledzy w Senacie się dziwnie patrzyli, że chciałem iść na tamtą stronę.

Resort sportu ma sens?

Nie. To jest śmieszne, że są ministerstwa, które mają 20 mld budżetu, i takie, które ma 200 mln. Przecież za chwilę to będzie mniej pieniędzy niż ma Legia. Wszyscy ministrowie sportu po kolei się na mnie obrażali, że tak mówię. Ale ja wiele razy powtarzałem, że wystarczyłby podsekretarz stanu w resorcie edukacji. A turystyka w sporcie to już w ogóle idiotyzm, przecież to nie ma ze sobą nic wspólnego, powinna być już dawno w gospodarce. Mówiłem, kiwali głowami.

Tuskowi też pan to mówił?

Pewnie.

I co on na to?

Od razu mnie pytał: „A mecz oglądałeś?”. Ale ja mam do niego dużo szacunku, pamiętam sprzed lat. Był zakolegowany z Andrzejem Grubbą, którego ja dobrze znałem. Kiedy w latach 90. Adam Giersz startował ze Słupska jako kandydat Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Grubba chciał mu pomóc, ściągnął słynnych pingpongistów na mecz. Hala pełna ludzi, Grubba zachwala, że Giersz jest super. I na to przyjeżdża Tusk wesprzeć Giersza. To był pocałunek śmierci, bo tam byli sami bezrobotni z PGR. Ledwo wszedł do hali – gwizdy. Trzeba było Tuska schować i wstawić do gry deblowej razem z Grubbą. Na mistrza nie wypadało gwizdać. A dziś to nasza wizytówka w Europie. Mąż stanu dużego formatu.

Jak wygląda dyplomacja stadionowa w Platformie?

Mistrzostwa świata w piłce w 2006 r. w Niemczech. Jesteśmy w opozycji, minister sportu z PiS, więc nie wypada pytać o bilety. Tusk mnie pyta, czy ja bym nie dał rady załatwić biletów.

Załatwiłem, ale poprosił mnie też o to inny polityk PO, którego Tusk nie znosił. I Donald miał potem pretensje: gdzie ty mnie posadziłeś? Wydawało mi się, że jak idą na mecz, to nie ma to znaczenia. Wtedy się przekonałem, że ma ogromne.

W Platformie obowiązywały przecież stopnie wtajemniczenia, kręgi wspólnego oglądania meczów. Śląsk i Lechia trzymają ze sobą, więc dawniej Schetyna z Tuskiem razem kibicowali. Jak Legia gra z kimkolwiek, to i tak wszyscy są przeciwko, poza Andrzejem Halickim. Wyrafinowanymi kibicami są Jan Krzysztof Bielecki, Janusz Lewandowski. Janusz mi kiedyś opowiadał, że jak Robert Lewandowski grał w Borussii, to na każdy mecz jeździł. Bo co człowieka może przyjemniejszego spotkać niż kilkadziesiąt tysięcy ludzi skandujących nazwisko Lewandowski?

Zabrałby pan Putinowi mistrzostwa w 2018 r.?

Ja zawsze bronię sportu. To są jeszcze cztery lata, a skazani na Rosję są wszyscy. Poza tym wie pani, że raptem miesiąc temu były tam mistrzostwa świata w judo, Polka zdobyła medal, Putin jej wręczał. Nikt się nawet nie zająknął. I sport powinien być apolityczny. Ci ludzie, sportowcy, całe lata się przygotowują do takich startów. A potem do nich są pretensje, że tam jadą na igrzyska. To nie ich wina.

Ale polityków. Putinowi właśnie na tym zależy. Dał nawet Platiniemu obraz Picassa. „Sunday Times” dostarcza wciąż kolejnych dowodów na gigantyczną korupcję na najwyższych szczeblach FIFA i UEFA.

Tak było, jest i będzie. Niestety. Ja byłem świadkiem takich historii, że w czasie przyznawania igrzysk olimpijskich windy były nieczynne, bo wożono prezenty dla członków komitetu. Problem w tym, że inne kraje, które mówią: nie będziemy robić mistrzostw, bo pieniądze, ekologia itd., pchają tę piłkę w stronę dyktatorów. Nie chcą organizować, boją się wyborców. To jest błędne koło. Tylko jak z niego wyjść? Zlikwidować igrzyska, jak cały świat je ogląda? Trzeba więcej rozsądku. ■

Okładka tygodnika WPROST: 2/2015
Więcej możesz przeczytać w 2/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2015 (1661)

  • Drodzy Czytelnicy! 4 sty 2015, 20:00 Są w Polsce rewiry, w które nikt się nie lubi zapuszczać.  Jednym z nich jest świat męskiej prostytucji. Z Michałem Majewskim wszedłem w światek gejowskich burdeli.  Przeraża fakt, że nikt go nie kontroluje.  O ile próbuje... 3
  • Skaner 4 sty 2015, 20:00 POLSKA Sikorski i edytor za ćwierć miliona Brytyjski dyplomata i zarazem znajomy Radka Sikorskiego dostawał za konsultowanie jego wystąpień olbrzymie sumy. Średnio aż 19 tys. zł za poprawki w jednym przemówieniu – przyznaje MSZ.... 6
  • BURDEL WARSZAWA 4 sty 2015, 20:00 Narkotyki, broń, przemoc, prostytucja nieletnich i klienci z pierwszych stron gazet. Tak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. 10
  • Pani premier idzie na wojnę 4 sty 2015, 20:00 Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, zapowiedź reformy górnictwa, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu – właśnie mija 100 dni rządu Ewy Kopacz. 14
  • Bez pary 4 sty 2015, 20:00 Kampania prezydencka niemrawo się rozkręca. W sztabie kandydata PiS Andrzeja Dudy już zaczęły się tarcia. 20
  • Ewakuacja kompromitacja 4 sty 2015, 20:00 Ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. 22
  • Igrzyska polityczne 4 sty 2015, 20:00 Ludzie chcą słyszeć to, co chcą, i my im to mówimy. Przykre, że to wszystko polityczny obłudny PR – mówi Andrzej Person, senator PO, szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą, były komentator sportowy. 25
  • Nie będę marionetką SLD 4 sty 2015, 20:00 Dzisiaj wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy – mówi Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. 28
  • Bez śladu 4 sty 2015, 20:00 Prawię połowę życia Krzysztof M. Kaźmierczak poświęcił na poszukiwanie zabójców swojego przyjaciela. I czasu nie stracił. 32
  • Ciepłe kraje 4 sty 2015, 20:00 Jesteśmy więc po najdłuższym długim weekendzie w całym roku. Trzeba przyznać: należy się nam! Około 23 grudnia wszyscy już ledwo widzą na oczy, a nic tak nie jest w stanie dobić zmęczonego jak latanie w płaszczach i szalach po... 35
  • Dzień polskiego świra 4 sty 2015, 20:00 W „Dniu świra” Adaś Miauczyński precyzyjnie liczy ziarenka kawy i łyki wody. Obsesyjnie coś poprawia, układa, sprawdza. To samo robią codziennie dziesiątki tysięcy Polaków. Wielu nie wie, że to nerwica natręctw, którą się leczy. 36
  • W sieci sekstingu 4 sty 2015, 20:00 Coraz więcej polskich nastolatków przesyła swoje intymne zdjęcia za pomocą komórki lub internetu. Konsekwencje mogą być tragiczne. 40
  • Niepełno.prawni 4 sty 2015, 20:00 Uziemieni w domach, skazani na łaskę innych. Urzędnicy i zwykli ludzie zamieniają życie osób niepełnosprawnych w katorgę. 42
  • Lubię starość 4 sty 2015, 20:00 Myślę, że może uda mi się jakoś przez starość przesmyrgnąć i że umrę jak matka, w czasie snu. Ale pewnie trzeba sobie na to zasłużyć. Staram się żyć godnie – mówi Tomasz Stańko, wybitny muzyk jazzowy. 45
  • Eks pod nadzorem 4 sty 2015, 20:00 Internet nie tylko spłycił relacje. Dziś utrudnia także ich zrywanie. 48
  • Siedmiu wspaniałych 4 sty 2015, 20:00 Do polskiej nauki wkracza właśnie pokolenie 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. 51
  • Dożywocie po raz czwarty 4 sty 2015, 20:00 Całe życie za kratami albo uniewinnienie – ma zdecydować Sąd Najwyższy w sprawie o gwałt i zabójstwo 14-latki. 54
  • Broń przeciwko wirusowi HCV 4 sty 2015, 20:00 200 mln osób na świecie, z tego 9-10 mln w Europie i 200- -230 tys. w Polsce, to szacowana liczba osób zakażonych wirusem HCV. Można go wyeliminować, bo pojawiły się na świecie leki skuteczne prawie w 100 proc. 58
  • Sługa wielu panów 4 sty 2015, 20:00 Znał osobiście twórcę komunizmu Włodzimierza Lenina i pogromcę tego ustroju Ronalda Reagana. Dzięki tym kontaktom Armand Hammer dorobił się fortuny i niebywałej kolekcji dzieł sztuki. 60
  • Abecadło o Kisielu 4 sty 2015, 20:00 Ćwierć wieku temu Stefan Kisielewski, najwybitniejszy felietonista w historii Polski, wydał „Abecadło Kisiela”, zapis refleksji o ludziach jego epoki. „To nie statecznie uporządkowany alfabet wspomnień, ile raczej abecadło, i to takie, co właśnie z pieca... 64
  • Koniec multi-kulti 4 sty 2015, 20:00 Przez Niemcy idą antymuzułmańskie marsze. Takiego wzrostu ksenofobicznych nastrojów nie było od czasów nazizmu. Epoka tolerancji dobiega końca. Pytanie: co po niej? 66
  • Pani biskup po raz pierwszy 4 sty 2015, 20:00 Kościół anglikański zdecydował się na pierwszą kobietę biskupa. Ma go to uratować przed odpływem wiernych. 70
  • Kobiety na księży 4 sty 2015, 20:00 Gdyby kapłaństwo nie wiązało się ściśle z władzą, opór przeciwko dopuszczeniu kobiet do ołtarza byłby znacznie mniejszy – twierdzi Zuzanna Radzik, teolożka, publicystka „Tygodnika Powszechnego”, autorka bloga „Żydzi i czarownice”. 72
  • A wszystko te skośne oczy 4 sty 2015, 20:00 Korea Południowa jest dziś światowym centrum operacji plastycznych. Kobiety z całej Azji zjeżdżają do Seulu, żeby za ciężkie pieniądze zafundować sobie nowe, bardziej europejskie twarze. 74
  • Innowacje na skalę przemysłową 4 sty 2015, 20:00 Błyskawiczny rozwój technologii informatycznej umożliwia wprowadzanie coraz to nowszych rozwiązań dla małych i dużych przedsiębiorstw. 78
  • Chemia przyszłości 4 sty 2015, 20:00 Buty z grafenem, styropian wyglądający jak dalmatyńczyk, farba z materiałem używanym do produkcji statków kosmicznych. Polski przemysł chce być innowacyjny, jednak nie zawsze ma taką możliwość. 80
  • Start-up po polsku 4 sty 2015, 20:00 O polskie technologie biją się Nike, Volkswagen i Dell. Ale czy Polska ma szansę stać się wylęgarnią młodych biznesów na miarę Berlina? 82
  • BIZNES I TECHNOLOGIE 4 sty 2015, 20:00 Dron ratunkowy ZESPÓŁ ZE SZKOŁY KING LOW HEY- WOOD THOMAS W CONNECTICUT, kierowany przez Billa Piedrę, wpadł na pomysł, jak zmienić gadżet w sprzęt, który może uratować życie. System Ryptide to zestaw ratunkowy, który może być... 84
  • Przekleństwo ze Wschodu 4 sty 2015, 20:00 Putin uwięził Rosjan w pułapce. Wykonując nerwowe ruchy, zarżnie własną gospodarkę i ostro pokaleczy swoich sąsiadów. W tym Polskę. 85
  • Rak z telefonu? 4 sty 2015, 20:00 Czy promieniowanie telefonów komórkowych powoduje nowotwory? Naukowcy opublikowali niepokojące wyniki badań, które każą przemyśleć sposób, w jaki korzystamy z komórek. 88
  • Devlesa, Krzysiu 4 sty 2015, 20:00 Umarł Krzysztof Krauze, wybitny artysta i mądry człowiek. W „Długu” i „Placu Zbawiciela” pozwolił nam się przejrzeć jak w lustrze, swoją walką z rakiem dawał siłę chorym. Jego testamentem stała się „Papusza”. 92
  • KALEJDOSKOP KULTURALNY 4 sty 2015, 20:00 ADORACJA SŁODYCZY w warszawskiej Zachęcie SZTUKA Słodkie na niby Adoracja słodyczy” to rodzaj hołdu złożonego Krystianie Robb-Narbutt. Zmarła w 2006 r. artystka w swoich pracach znajdowała zastosowanie nawet dla pudełek po... 94
  • BOMBA TYGODNIA 4 sty 2015, 20:00 Nie zagłaskać! Robert Biedroń, Maciej Nowak i Magda Gessler ugotowali razem bigos w sylwestra w Słupsku. Porozumienie ponad podziałami między Polsatem i TVN podobno wyszło w kuchni bardzo smacznie. Biedroń do pracy jeździ rowerem,... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany