Bez śladu

Bez śladu

Prawię połowę życia Krzysztof M. Kaźmierczak poświęcił na poszukiwanie zabójców swojego przyjaciela. I czasu nie stracił.

Napisał mi w e-mailu, żebym po wyjściu z pociągu kierował się trasą Jarosława Ziętary, i dołączył mapkę. Ziętara mieszkał przy ulicy Kolejowej, więc tego feralnego dnia mógł iść tak ja teraz, między przedwojennymi kamienicami – ulicami Śniadeckich, Orzeszkowej – i na końcu Matejki skręcił w lewo w Grunwaldzką, gdzie tuż za rogiem jest budynek jego redakcji (wówczas „Gazety Poznańskiej”, dziś „Głosu Wielkopolskiego”), do której już nie dotarł. Przepadł gdzieś po drodze. Od tamtej pory Krzysztof M. Kaźmierczak, poznański dziennikarz i przyjaciel Ziętary, próbuje rozwikłać, co się stało z jego kolegą. Tego dnia, gdy zaginął, mieli razem pojechać redakcyjnym volvo w teren. Komuś jednak samochód był bardziej potrzebny, więc wyjazd został odwołany. – Przez lata się obwiniałem, że się wtedy nie uparłem, że nie zawalczyłem o ten samochód, że odpuściłem – mówi. – A co by to zmieniło? – Zastanawiam się, jak potoczyłoby się życie Jarka, gdybyśmy wtedy rankiem pojechali razem po Wielkopolsce.

TAJEMNICZE ZNIKNIĘCIE

Jarek zaginął rano 1 września 1992 r. Z mieszkania miał wyjść ze swoją dziewczyną Beatą Sauer, ale powiedziała mu, że ma mokre włosy, i tylko spojrzała za nim przez okno. Jak co dzień szedł ulicą Kolejową do redakcji. I to był ostatni raz, kiedy go widziała. Do gazety już tego dnia nie dotarł, ale nikt tego wtedy jeszcze nie zauważył. Niepokój pojawił się następnego dnia, gdy Beata zadzwoniła i zapytała, czy ktoś wie, dlaczego Jarek nie wrócił na noc do domu. Może go jakiś samochód potrącił? – tak myśleli wtedy jego koledzy z gazety. Sprawdzili wszystkie szpitale, ale do żadnego nie przywieziono nieprzytomnego 24-latka. – Trzeciego dnia nabrałem podejrzeń, że stało się coś złego, ale o zabójstwie na zlecenie nikt wtedy jeszcze nie myślał – opowiada Krzysztof Kaźmierczak, który wkrótce zaangażował się w dziennikarskie pospolite ruszenie, próbujące rozwikłać zagadkę zniknięcia Ziętary. Dlaczego Kaźmierczak? Może dlatego, że pracował z Jarkiem w jednym pokoju i się polubili? A może dlatego, że gdy inni tracili wiarę, on ciągle wierzył, drążył temat i szukał nowych tropów? Tak przez ostatnie 22 lata.

Wrzesień 1992 r. Pospolite ruszenie spotyka się w akademiku Zbyszko. Ustalają, że sami przeprowadzą dziennikarskie śledztwo, bo policja się na razie ociąga. Jest kilka podstawowych tropów. Może zemścił się na nim bohater któregoś z ostatnich artykułów? Sprawdzają więc jego ostatnie publikacje z „Gazety Poznańskiej”. Jest pewien ślad. Jarek pisał o przekrętach w miejscowym PKS, chciał kontynuować temat. Dziennikarze docierają więc do informatorów Ziętary, próbują ustalić, czy ktoś mu nie groził, czy jest w tej sprawie drugie dno. Niczego to nie wyjaśnia. Odnajdują jego grafiki wyjazdów służbowych. Sprawdzają kolejne miejscowości, w których Jarek ostatnio bywał. Znów ślepy tor. Znajomy policjant pokazuje zatrzymany przez policję notes Ziętary, który kserują i sprawdzają wszystkie jego zapisy. I znów nic. Kolejny trop to życie osobiste. Może jego dziewczyna Beata coś wie? Dzień po zniknięciu Ziętary wyprowadza się z ich wspólnego mieszkania. Dlaczego? Może boi się o czymś powiedzieć? Poznańskim dziennikarzom udaje się przekonać nawet wydawców telewizyjnych „Wiadomości”, by w ogólnopolskim programie zamieścili zdjęcie Ziętary i apel do tych, którzy go widzieli. Potrzebna jest na to tylko zgoda policji, ale ta, nie wiadomo czemu, odmawia wsparcia. – Uznaliśmy, że olewają tę sprawę, ale jeszcze wtedy nie zakładaliśmy ich złej woli – mówi Kaźmierczak, choć przyznaje, że coraz więcej było wątpliwości.

Gdy dziennikarze prowadzili swoje śledztwo, policjanci w tym czasie rozpuszczali plotki o dziwnym zachowaniu Ziętary, rozchwianiu emocjonalnym i nieprzewidywalności po alkoholu. – Tak jakby to był jakiś wariat – opowiada Kaźmierczak. – A jak wariat, to przecież mógł coś głupiego ze sobą zrobić. Więc po co go szukać? Potem policjanci będą twierdzić, że Ziętara mógł uciec za granicę. Wreszcie pojawia się jeszcze jeden trop: służby specjalne. Dziennikarz starał się o przyjęcie do UOP, ale UOP wypiera się wszystkiego. Coś jest jednak na rzeczy, bo w redakcji pojawia się szef poznańskiego UOP Maciej Urbański. Wypytuje, co dziennikarze wiedzą na temat związków Jarka ze służbami, a gdy się już dowiaduje – traci zainteresowanie sprawą. Kilka lat później wiceminister MSW Jerzy Zimowski na piśmie zapewnia, że UOP nie próbował Ziętary werbować i nie ma na ten temat żadnych dokumentów. Ale to kłamstwo. Bo dziś wiadomo, że UOP zataił przed prokuraturą dokumenty w tej sprawie. – Nie podejrzewałem, że UOP Jarka zabił, ale raczej, że coś wiedzą i próbują ukryć – mówi Kaźmierczak.

ŚLEPY ZAUŁEK

W lutym 1993 r. dziennikarska grupa śledcza dochodzi do ściany. Wiedzą, że Jarek zajmował się szarą strefą biznesu i takimi poznańskimi tuzami, jak Aleksander Gawronik, Mariusz Świtalski, Krzysztof Niezgoda, Piotr Bykowski, Zdzisław Wegenke. – Tylko brakuje nici, by te wszystkie wątki połączyć – mówi Kaźmierczak. Pod koniec lat 90. sprawa zniknięcia Ziętary wygląda fatalnie: nie odnaleziono jego ciała, więc prokuratura umarza śledztwo, nie dopatruje się przy tym przestępstwa. Policja zawiesza poszukiwania. Dziennikarze próbują wszystkiego. Składają się nawet na wynajęcie prywatnego detektywa, który wodzi ich za nos. Twierdzi, że Ziętarę porwało Opus Dei, ale dalej nie może prowadzić śledztwa z uwagi na zagrożenie własnego życia.

Do poszukiwań włącza się jasnowidz z Człuchowa, który twierdzi, że wie, gdzie leży ciało dziennikarza. Ale jak przyjeżdżają rodzice Jarka, to przed nimi ucieka. Z wolna wykrusza się też dziennikarska grupa śledcza. Zostaje ich w zasadzie dwóch: oprócz Krzysztofa Kaźmierczaka wytrwał jego redakcyjny kolega Piotr Talaga, ale i on stracił nadzieję w 1999 r. po umorzeniu drugiego śledztwa. W grudniu tego samego roku Kaźmierczak z kolegami jadą do premiera Jerzego Buzka. Proszą o powołanie specjalnej grupy śledczej do przeanalizowania sprawy Ziętary. Premier obiecuje pomoc, ale grupa nie powstaje. – Ja ciągle wierzyłem, że wszystko się wyjaśni – opowiada Kaźmierczak. – Przecież nie można zabić człowieka bez śladu. Miałem nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto naprowadzi nas na trop. Przez następne lata o tej nadziei nie zapominałem. Sprawa Jarka śniła mi się po nocach.

OLEWNIK DO POTĘGI

W 2008 r. Kaźmierczak dociera do prokuratorskich akt sprawy. „Dowodzą one nieudolności organów ścigania w wyjaśnianiu tej bulwersującej sprawy. Niektóre okoliczności wskazują na to, że popełnione błędy mogły nie być dziełem przypadku czy braku profesjonalizmu” – pisze w „Głosie Wielkopolskim”. – Do tej pory myślałem, że to była tylko nieudolność, ale zobaczyłem, że pod względem nieprawidłowości przypomina to przypadek Olewnika, ale do potęgi – opowiada.

Z akt się dowiaduje, że ktoś widział Ziętarę wsiadającego do radiowozu, ale prokuratura zlekceważyła ten sygnał. Tak samo jak anonimowy list z nazwiskami funkcjonariuszy UOP, którzy mogą mieć wiedzę o tym, co się stało z dziennikarzem. Publikacje Kaźmierczaka ożywiają sprawę – dziennikarze znów piszą apele o jej wyjaśnienie, włącza się europoseł Filip Kaczmarek, który uruchamia Komendę Główną Policji. – Lektura akt mnie rozsierdziła, bo zrozumiałem, że zaniechania były świadome – opowiada Kaźmierczak. – Powiedziałem sobie wtedy: nie odpuszczę. Tak mnie to nakręciło.

NA TROPIE

Dwa lata później dociera do dokumentów, które zgromadził zmarły ojciec Jarka. Wynika z nich, że Ziętara zajmował się najbogatszymi ludźmi Poznania i śledził poczynania ich firm. Miał ogromną wiedzę, którą zapisywał w swoich notesach. Są tam nazwiska bardzo znanych poznaniaków. Te wszystkie notatki świadczą również o tym, iż Jarek był na tyle skryty, że nie powiedział o swoich dziennikarskich śledztwach nawet kolegom z redakcji.

Kaźmierczak uznaje, że sprawę mogą ruszyć kolejne publikacje, apele do dziennikarzy i polityków, bombardowanie instytucji. Tylko dzięki temu sprawa Ziętary zaczyna wychodzić z cienia i powoli budzić zainteresowanie ogólnopolskich mediów. W 2010 r. Kaźmierczak wymyśla instytucję: Komitet Społeczny „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”. – Bo gdy sam pisałem listy, to mnie lekceważono. Rok później pisze kolejny apel o wznowienie śledztwa i przekazanie go do prokuratury poza Poznaniem, by zagwarantować bezstronność postępowania. Podpisują go redaktorzy największych polskich gazet: od „Gazety Wyborczej” po „Rzeczpospolitą”. I to daje efekt. Sprawa Ziętary nie jest już tylko lokalnym, wielkopolskim problemem, z którym borykają się miejscowi dziennikarze. Interweniują też politycy, w tym były premier Jerzy Buzek. Poznański poseł Rafał Grupiński spotyka się w tej sprawie z premierem Donaldem Tuskiem. I nagle w archiwach służb specjalnych znajduje się teczka Jarka Ziętary, której miało nie być. Nagle prokurator generalny Andrzej Seremet, głuchy na wcześniejsze apele, uznaje, że teraz już jest podstawa, by wznowić umorzone śledztwo. Akta trafiają do Krakowa. – I wtedy zrozumieliśmy, że jest szansa na wyjaśnienie losów Jarka – mówi Kaźmierczak.

Ale aresztowanie byłego senatora Aleksandra G. pod zarzutem podżegania do zabójstwa Jarosława Ziętary jest dla niego zupełnym zaskoczeniem. Tak samo, jak kilka dni później zatrzymanie dwóch poznańskich ochroniarzy. Gdy we wrześniu Kaźmierczak rozmawiał z prokuratorem Piotrem Kosmatym z krakowskiej prokuratury, ten powiedział mu tylko, że nie wie, czy po tylu latach uda się przejść do fazy realizacji śledztwa. – Te aresztowania wskazują, że prokuratorzy zrobili duży krok do przodu – mówi Kaźmierczak. Ale do pełnego sukcesu wiele jeszcze brakuje. Bo komitet ma dwa cele do zrealizowania: wyjaśnić, dlaczego zamordowano Jarka i pociągnąć do odpowiedzialności sprawców mordu.

WSZYSTKIE TAJEMNICE

Krzysztof Kaźmierczak pamięta swoje ostatnie spotkanie z Jarkiem, po południu 31 sierpnia 1992 r. Mijają się przy wejściu na schodach redakcji. Jarek ma kwaśną minę, mówi, że wraca do domu, bo go żołądek boli. – Teraz wiem, że to ze stresu, bo on trzymał te wszystkie tajemnice w sobie – mówi. – To, że nie podzielił się tą wiedzą, być może uratowało komuś życie. Kaźmierczak mówi, że do dziś często myśli o koledze zza biurka. – Gdyby chodziło tylko o to, żeby go zabić, to zrobiono by to na ulicy – mówi. – Ale jego porwano po to, żeby się dowiedzieć, co wie. Ciągle się zastanawiam, co musiało się z nim dziać od chwili porwania aż do śmierci. I jaki koszmar przeżył. ■

Okładka tygodnika WPROST: 2/2015
Więcej możesz przeczytać w 2/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2015 (1661)

  • Drodzy Czytelnicy! 4 sty 2015, 20:00 Są w Polsce rewiry, w które nikt się nie lubi zapuszczać.  Jednym z nich jest świat męskiej prostytucji. Z Michałem Majewskim wszedłem w światek gejowskich burdeli.  Przeraża fakt, że nikt go nie kontroluje.  O ile próbuje... 3
  • Skaner 4 sty 2015, 20:00 POLSKA Sikorski i edytor za ćwierć miliona Brytyjski dyplomata i zarazem znajomy Radka Sikorskiego dostawał za konsultowanie jego wystąpień olbrzymie sumy. Średnio aż 19 tys. zł za poprawki w jednym przemówieniu – przyznaje MSZ.... 6
  • BURDEL WARSZAWA 4 sty 2015, 20:00 Narkotyki, broń, przemoc, prostytucja nieletnich i klienci z pierwszych stron gazet. Tak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. 10
  • Pani premier idzie na wojnę 4 sty 2015, 20:00 Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, zapowiedź reformy górnictwa, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu – właśnie mija 100 dni rządu Ewy Kopacz. 14
  • Bez pary 4 sty 2015, 20:00 Kampania prezydencka niemrawo się rozkręca. W sztabie kandydata PiS Andrzeja Dudy już zaczęły się tarcia. 20
  • Ewakuacja kompromitacja 4 sty 2015, 20:00 Ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. 22
  • Igrzyska polityczne 4 sty 2015, 20:00 Ludzie chcą słyszeć to, co chcą, i my im to mówimy. Przykre, że to wszystko polityczny obłudny PR – mówi Andrzej Person, senator PO, szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą, były komentator sportowy. 25
  • Nie będę marionetką SLD 4 sty 2015, 20:00 Dzisiaj wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy – mówi Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. 28
  • Bez śladu 4 sty 2015, 20:00 Prawię połowę życia Krzysztof M. Kaźmierczak poświęcił na poszukiwanie zabójców swojego przyjaciela. I czasu nie stracił. 32
  • Ciepłe kraje 4 sty 2015, 20:00 Jesteśmy więc po najdłuższym długim weekendzie w całym roku. Trzeba przyznać: należy się nam! Około 23 grudnia wszyscy już ledwo widzą na oczy, a nic tak nie jest w stanie dobić zmęczonego jak latanie w płaszczach i szalach po... 35
  • Dzień polskiego świra 4 sty 2015, 20:00 W „Dniu świra” Adaś Miauczyński precyzyjnie liczy ziarenka kawy i łyki wody. Obsesyjnie coś poprawia, układa, sprawdza. To samo robią codziennie dziesiątki tysięcy Polaków. Wielu nie wie, że to nerwica natręctw, którą się leczy. 36
  • W sieci sekstingu 4 sty 2015, 20:00 Coraz więcej polskich nastolatków przesyła swoje intymne zdjęcia za pomocą komórki lub internetu. Konsekwencje mogą być tragiczne. 40
  • Niepełno.prawni 4 sty 2015, 20:00 Uziemieni w domach, skazani na łaskę innych. Urzędnicy i zwykli ludzie zamieniają życie osób niepełnosprawnych w katorgę. 42
  • Lubię starość 4 sty 2015, 20:00 Myślę, że może uda mi się jakoś przez starość przesmyrgnąć i że umrę jak matka, w czasie snu. Ale pewnie trzeba sobie na to zasłużyć. Staram się żyć godnie – mówi Tomasz Stańko, wybitny muzyk jazzowy. 45
  • Eks pod nadzorem 4 sty 2015, 20:00 Internet nie tylko spłycił relacje. Dziś utrudnia także ich zrywanie. 48
  • Siedmiu wspaniałych 4 sty 2015, 20:00 Do polskiej nauki wkracza właśnie pokolenie 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. 51
  • Dożywocie po raz czwarty 4 sty 2015, 20:00 Całe życie za kratami albo uniewinnienie – ma zdecydować Sąd Najwyższy w sprawie o gwałt i zabójstwo 14-latki. 54
  • Broń przeciwko wirusowi HCV 4 sty 2015, 20:00 200 mln osób na świecie, z tego 9-10 mln w Europie i 200- -230 tys. w Polsce, to szacowana liczba osób zakażonych wirusem HCV. Można go wyeliminować, bo pojawiły się na świecie leki skuteczne prawie w 100 proc. 58
  • Sługa wielu panów 4 sty 2015, 20:00 Znał osobiście twórcę komunizmu Włodzimierza Lenina i pogromcę tego ustroju Ronalda Reagana. Dzięki tym kontaktom Armand Hammer dorobił się fortuny i niebywałej kolekcji dzieł sztuki. 60
  • Abecadło o Kisielu 4 sty 2015, 20:00 Ćwierć wieku temu Stefan Kisielewski, najwybitniejszy felietonista w historii Polski, wydał „Abecadło Kisiela”, zapis refleksji o ludziach jego epoki. „To nie statecznie uporządkowany alfabet wspomnień, ile raczej abecadło, i to takie, co właśnie z pieca... 64
  • Koniec multi-kulti 4 sty 2015, 20:00 Przez Niemcy idą antymuzułmańskie marsze. Takiego wzrostu ksenofobicznych nastrojów nie było od czasów nazizmu. Epoka tolerancji dobiega końca. Pytanie: co po niej? 66
  • Pani biskup po raz pierwszy 4 sty 2015, 20:00 Kościół anglikański zdecydował się na pierwszą kobietę biskupa. Ma go to uratować przed odpływem wiernych. 70
  • Kobiety na księży 4 sty 2015, 20:00 Gdyby kapłaństwo nie wiązało się ściśle z władzą, opór przeciwko dopuszczeniu kobiet do ołtarza byłby znacznie mniejszy – twierdzi Zuzanna Radzik, teolożka, publicystka „Tygodnika Powszechnego”, autorka bloga „Żydzi i czarownice”. 72
  • A wszystko te skośne oczy 4 sty 2015, 20:00 Korea Południowa jest dziś światowym centrum operacji plastycznych. Kobiety z całej Azji zjeżdżają do Seulu, żeby za ciężkie pieniądze zafundować sobie nowe, bardziej europejskie twarze. 74
  • Innowacje na skalę przemysłową 4 sty 2015, 20:00 Błyskawiczny rozwój technologii informatycznej umożliwia wprowadzanie coraz to nowszych rozwiązań dla małych i dużych przedsiębiorstw. 78
  • Chemia przyszłości 4 sty 2015, 20:00 Buty z grafenem, styropian wyglądający jak dalmatyńczyk, farba z materiałem używanym do produkcji statków kosmicznych. Polski przemysł chce być innowacyjny, jednak nie zawsze ma taką możliwość. 80
  • Start-up po polsku 4 sty 2015, 20:00 O polskie technologie biją się Nike, Volkswagen i Dell. Ale czy Polska ma szansę stać się wylęgarnią młodych biznesów na miarę Berlina? 82
  • BIZNES I TECHNOLOGIE 4 sty 2015, 20:00 Dron ratunkowy ZESPÓŁ ZE SZKOŁY KING LOW HEY- WOOD THOMAS W CONNECTICUT, kierowany przez Billa Piedrę, wpadł na pomysł, jak zmienić gadżet w sprzęt, który może uratować życie. System Ryptide to zestaw ratunkowy, który może być... 84
  • Przekleństwo ze Wschodu 4 sty 2015, 20:00 Putin uwięził Rosjan w pułapce. Wykonując nerwowe ruchy, zarżnie własną gospodarkę i ostro pokaleczy swoich sąsiadów. W tym Polskę. 85
  • Rak z telefonu? 4 sty 2015, 20:00 Czy promieniowanie telefonów komórkowych powoduje nowotwory? Naukowcy opublikowali niepokojące wyniki badań, które każą przemyśleć sposób, w jaki korzystamy z komórek. 88
  • Devlesa, Krzysiu 4 sty 2015, 20:00 Umarł Krzysztof Krauze, wybitny artysta i mądry człowiek. W „Długu” i „Placu Zbawiciela” pozwolił nam się przejrzeć jak w lustrze, swoją walką z rakiem dawał siłę chorym. Jego testamentem stała się „Papusza”. 92
  • KALEJDOSKOP KULTURALNY 4 sty 2015, 20:00 ADORACJA SŁODYCZY w warszawskiej Zachęcie SZTUKA Słodkie na niby Adoracja słodyczy” to rodzaj hołdu złożonego Krystianie Robb-Narbutt. Zmarła w 2006 r. artystka w swoich pracach znajdowała zastosowanie nawet dla pudełek po... 94
  • BOMBA TYGODNIA 4 sty 2015, 20:00 Nie zagłaskać! Robert Biedroń, Maciej Nowak i Magda Gessler ugotowali razem bigos w sylwestra w Słupsku. Porozumienie ponad podziałami między Polsatem i TVN podobno wyszło w kuchni bardzo smacznie. Biedroń do pracy jeździ rowerem,... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany