Dzień polskiego świra

Dzień polskiego świra

W „Dniu świra” Adaś Miauczyński precyzyjnie liczy ziarenka kawy i łyki wody. Obsesyjnie coś poprawia, układa, sprawdza. To samo robią codziennie dziesiątki tysięcy Polaków. Wielu nie wie, że to nerwica natręctw, którą się leczy.

Tomek: - Podnoszę się rano z łóżka tylko o godzinach kończących się na zero. Mogę się bardzo spieszyć albo być wyspanym, ale jeśli otworzę oczy, a zegarek pokazuje 6:11, muszę leżeć do 6:20. Muszę. Boję się, że inaczej stanie się coś złego. Zanim nie zobaczy zera, łóżko jest magnesem. – Czuję się jak idiota. Ale nie mogę się podnieść. Odkąd ma dziecko, syna, jego życie zamieniło się w jeszcze gorszy horror. – Żona mnie szturcha: „Wstań do niego, płacze”. Patrzę na zegarek, 5:13. Leżę. On płacze coraz głośniej, ona mnie szturcha coraz mocniej, ja udaję, że śpię, a tak naprawdę wpatruję się we wskazówki i czekam na 5:20. Ostatnio wymyślił, że pobawi się czasem. Kiedy dziecko płacze, a wstać do niego może dopiero za dziewięć minut, na tissocie odziedziczonym po ojcu przekręca wskazówki do przodu. – Mam później potworne wyrzuty sumienia. Tomek niedawno skończył 41 lat. Mieszka w apartamencie na Mokotowie. Kupionym nie na kredyt. Ostatnio jeździ terenowym nissanem na zmianę z porsche, zimą na nartach w Alpach, latem na motorze po świecie. Do pracy nie musi chodzić w garniturze, ale chodzi, bo „mężczyzna powinien być elegancki i wzbudzać zaufanie”. Tomek je wzbudza we wszystkich, poza samym sobą.

UDERZYĆ PREMIERA

X. jest rozpoznawalnym dziennikarzem. Inteligentny, przystojny, dowcipny, oczytany, nienagannie ubrany, świetnie wychowany. Zawsze perfekcyjnie przygotowany do pracy, prywatnie dusza towarzystwa. – Wchodzę kiedyś na konferencję do KPRM. Premier, wtedy jeszcze Donald Tusk, jak zawsze się spóźniał. Wreszcie przychodzi, a ja już wiem, że to się znów stanie. Gula rośnie mi w gardle. Nagle czuję, że muszę wstać i go uderzyć. Znów z zewnątrz słyszę absurdalny podszept, by w blasku fleszy rzucić mu się do gardła, zwyczajnie uderzyć, wyładować na nim agresję. Wiem, że nie mogę, że wkoło są BOR-owcy. Ale z każdą sekundą czuję, że muszę to zrobić. A przecież nie jestem agresywny. To obca myśl każe mi bić. Przychodzi automatycznie z zewnątrz, wiem, że nie jest moja. Mimo to paraliżuje mnie strach, że jej ulegnę. A strach przed konsekwencjami jest najgorszy. Przekreślę życie, stanę się pośmiewiskiem, skończę w Tworkach jako idiota, który rzucił się na premiera. Pokażą mnie wszystkie telewizje świata.

Tłumaczy, że to nie kwestia osobistej antypatii do byłego premiera czy ogólnie polityków. To automatyczne „złe myśli”, jak nazwał je w młodości. – Pamiętam, że już jako kilkunastolatek miałem z nimi przygody. Mogą włączyć się na kobietę w ciąży, przechodnia, małe dziecko w wózku czy tramwajarza. Na własną matkę, psa, kota. Na dawno niewidzianych przyjaciół, na ukochanych dziadków. Parszywe myśli, wizje najgorszego sortu. I znów nie wiadomo, co gorsze: to, że myśl przyszła, strach, że mogę ją zrealizować, czy widmo konsekwencji. Myśli X. przychodzą znikąd, przeszywają jak strzała. Zabić obcego, uszkodzić bliskiego, skoczyć z mostu. Wbić nóż przypadkowej osobie w redakcyjnej kuchni. – Dochodziło do tego, że uciekałem z sytuacji, w których myśli się pojawiały. Chowałem noże, a przez most wolałem iść środkiem ulicy. Ale to jest przegrana. Utwierdzenie się w chorobie.

NATRĘCTWO SYMETRII

Magdzie dziewięć miesięcy temu urodziła się córeczka. – Trzymam ją na rękach i nagle zaczynają nachodzić mnie myśli o zrzuceniu jej na ziemię. Nie takim lekkim. Żeby z całej siły cisnąć nią o ziemię. Panika. Przecież nikogo tak bardzo nie kocham, dlaczego chcę ją skrzywdzić? Supeł z przeciwstawnych emocji zaciskał się z każdym dniem coraz silniej. Zaczęła błagać rodzinę, żeby zabierali od niej małą, nie zostawiali sam na sam z matką, bo może dojść do tragedii. No to zabierali, bo myśleli, że to depresja poporodowa i że minie. Lekarz pierwszego kontaktu też tak mówił. Zwłaszcza że Magda ciągle płakała. Ale nie przez depresję. Z bezsilności i przerażenia. Z upływem czasu zaczęły ją dręczyć kolejne, coraz to dziwniejsze przymusy. Natręctwa symetrii przedmiotów, liczenie określoną liczbę razy produktów spożywczych, ciągłe sprawdzanie, czy drzwi są na pewno zamknięte.

WSZĘDZIE SKRZEPY

Życie Agnieszki koncentrowało się wokół panicznego lęku przed krwią. – Wydawało mi się, że wszędzie są skrzepy. W sklepie, na poręczy schodów, w tramwaju. Klamek dotykała tylko przez rękaw. Latem było najciężej, bo rękaw był krótki, więc otwierała drzwi przez jednorazowe chusteczki. Podobnie z podnoszeniem koszyka w sklepie, zdejmowaniem produktów z półek. Najgorzej było z kupowaniem ubrań. Nie mogła niczego zmierzyć, brała na oko. W domu pranie w wysokiej temperaturze i dopiero na siebie. Często coś było nie tak, ale rzeczy po praniu nie można zwrócić. W końcu na te nienoszone musiała przeznaczyć oddzielną szafę.

– Kiedy szłam do centrum handlowego, kilka razy potrafiłam przerwać zakupy, pędzić do łazienki, zamykać się w kabinie i dezynfekować ręce, twarz, szyję, uszy, włosy. Po powrocie do domu natychmiast szła pod prysznic. Koniecznie z myciem głowy. Inaczej nie mogła wykonać żadnej czynności. – Nawet napić się wody w kuchni. Mogłam umierać z pragnienia, ale najpierw kąpiel. Nie taka normalna. Agnieszka ustaliła sobie system. Najpierw głowa, później szyja, nigdy odwrotnie. Potem lewą stronę, następnie prawą. Jeżeli przez przypadek zrobiła inaczej, spłukiwała z siebie pianę i zaczynała od nowa. Tomek też ma system. Po wyjściu z domu musi się wrócić. Sprawdza, czy zamknął drzwi. Nie z rozsądku. Wraca zawsze pięć razy. Nawet jeśli bardzo się spieszy na spotkanie. – Od kiedy mieszkam z żoną, muszę naciskać klamkę delikatnie, żeby się nie zorientowała, żeby nie pomyślała, że ktoś majstruje przy zamkach. Podchodzę cicho do własnych drzwi jak włamywacz i delikatnie poruszam klamką. Zamknięte. Ale i tak wrócę. Cholerne pięć razy. W moim bloku jest monitoring. Dozorca codziennie mi się grzecznie kłaniał, ale wiedziałem, że ma mnie za wariata.

TAJEMNICA

Ani Tomek, ani X., ani Magda, ani Agnieszka nie są wariatami w powszechnym rozumieniu tego słowa. Pozornie żyją zupełnie normalnie. Mają normalne prace, normalne rodziny, partnerów, przyjaciół. Chodzą do dzieci na wywiadówki, biegają, wieczorami umawiają się ze znajomymi w knajpach, chodzą na mecze. Tomek ma własną firmę w branży samochodowej. X. rozmawia z politykami albo jeździ tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Magda urodziła córeczkę pod koniec studiów, kulturoznawstwa. Agnieszka pracuje dorywczo, ostatnio w ubezpieczeniach. Ale każde z nich ma swoją tajemnicę, której pilnie strzeże.

Ta tajemnica to nerwica natręctw, fachowo nazywana zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym. Charakteryzuje się występowaniem natrętnych myśli, nakazem przymusowych czynności, koniecznością wykonywania rytuałów. Najczęściej dotyczą przemocy, dążenia do porządku i symetrii. Towarzyszą im obawy związane z potencjalnym zarażeniem się jakąś chorobą albo nieustannym lękiem, czy o czymś się nie zapomniało.

Kto zachoruje? Tak naprawdę nie wiadomo, przyczyn upatruje się w wielu źródłach. Duże znaczenie mają uwarunkowania genetyczne, ale chorobę może także wywołać życie w silnym stresie. Często dopada też osoby szczególnie wrażliwe albo kobiety w ciąży. Najczęściej uaktywnia się między 15. a 20. rokiem życia. Szacuje się, że nerwica natręctw dotyka dwie osoby na 100. Niewykluczone, że statystyki są zaniżone. Ciężko je zweryfikować, ponieważ wielu chorych nie zdaje sobie sprawy z tego, że to zaburzenie, które powinno się leczyć. Żyją tak latami, niby jak wszyscy inni, ale po cichu, w głowie trwa u nich ciągła walka. Psychiatra z jednej z renomowanych warszawskich klinik. – Bardzo często przychodzą do mnie ludzie, od których na początku wizyty słyszę: „To trwa dziesięć lat”, „15”, „20”, „Zaczęło się, gdy miałem dziesięć lat, mam 41”, „Nie wiedziałam, że to choroba”, „Myślałem, że tak już mam”, „Myślałam, że tylko ja tak mam”. Tymczasem objawy są u wszystkich niemal jednakowe i bardzo typowe, choć zdrowej osobie wydają się irracjonalne.

Z HISTORII CHOROBY

„Zanim położę się spać, muszę wykonać określoną liczbę kroków od telewizora do łóżka. Jeśli przez przypadek postawię większy krok, następny musi być mniejszy. Ale najczęściej wracam i zaczynam od nowa. Boję się, że inaczej coś się stanie złego”. „Ręce myję tak, że aż są czerwone. Kilkadziesiąt razy dziennie. Mam system, że muszę pięć razy dotknąć mydła, bo inaczej coś złego się przytrafi komuś z moich bliskich”. „Kładąc jakiekolwiek przedmioty, sprawdzam, czy leżą równo. Można powiedzieć, że układam je jak od linijki. Czasem ustawienie doniczek na parapecie zajmuje mi pół godziny”.

„Co jakiś czas muszę mrugać. Tak, żeby zabolało. Jak tego nie zrobię, to jest mi potwornie źle, boje się czegoś, nie wiem czego”. „Nie daję już rady, mam dwoje dzieci i boję się, że zniszczę im życie. Ciągle sprzątam, bo wydaje mi się, że jest brudno, i myję ręce. Schodzi mi cztery kostki mydła dziennie”. „Najgorzej jest wieczorami przed pójściem spać albo przed jakimkolwiek wyjściem. Czasami nawet ponad godzinę marnuję na wszystkie rytuały, co znacznie utrudnia mi życie”. „Robiąc coś prawą ręką, muszę też lewą, później na zmianę i tak w kółko, żeby było sprawiedliwie”. „Mam przymus liczenia słupków, odczytywania napisów na jadących samochodach”. „Schodząc z klatki, poprawiam wszystkie wycieraczki przed drzwiami tak, żeby były równo. Za każdym razem. Codziennie”. „Jak pieszy przechodził przede mną, a ja jechałem, to nieraz wracam i patrzę, czy go nie przejechałem”. „Jeżeli z jakiegoś liczenia, a liczę prawie wszystko, wyjdzie mi liczba, np. 34 lub 12, myślę, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Jeżeli wyjdą mi liczby 37, 49, 58, boję się, że coś pójdzie nie tak, i liczę jeszcze raz, aby wyszło mi inaczej”. Tomek: – Jak piję herbatę, to muszę ją wypić do ostatniego łyka, bo inaczej nachodzą mnie przeraźliwe myśli. Z innymi napojami tak nie mam, tylko z herbatą, którą uwielbiam. Ale nauczyłem się nie zamawiać jej, kiedy mam biznesowe spotkanie. Ktoś mógłby zauważyć, jak czekam na tę ostatnią kroplę, przechylając idiotycznie kubek. Magda: – Ciągle wycieram kurze i przy tym muszę myśleć o pozytywnych rzeczach, bo gdy pomyślę o czymś złym, muszę na nowo wypłukać szmatkę i wytrzeć jeszcze raz. I czasem 14 razy.

NIEWOLNICY

Żeby spróbować wyobrazić sobie, co się dzieje w głowie chorego, wystarczy przypomnieć sobie zabawę z dzieciństwa – stawianie stóp na chodniku tak, aby nie trafić na złączenie płytek. Chociaż to pozornie zupełnie irracjonalne zajęcie, śmiało można stwierdzić, że robiła tak w młodości przynajmniej połowa czytelników. Teraz zapewne to samo robią ich dzieci, choć nikt im tego nie pokazywał. Różnica polega na tym, że wystarczy, aby rodzic pociągnął malucha za rękę, każąc się pośpieszyć. Zapomina o łączeniach płytek. Chory z nerwicą natręctw, niezależnie od wszystkiego, będzie pilnował stawianych kroków, aż nie skończy się chodnik. Tomek: – Życie z tym to wielki dramat, obciążenie psychiczne. Jakby w mojej głowie istniał ktoś, kto wydaje mi rozkazy. A ja się tej osoby słucham. Moje życie jest zdezorganizowane. Przez swoją chorobę stałem się niewolnikiem własnego umysłu.

Magda: – Jakie piękne by było życie, gdybym nie zakręcała siedem razy tego samego kurka z gazem. Gdybym potrafiła sobie zaufać i nie sprawdzać, czy drzwi są zamknięte. Gdyby moje kapcie mogły być porozrzucane po pokoju, a krzesła stać krzywo. Jestem tym wykończona. Czasami sprawdzając kurki od kuchenki, po prostu wybucham płaczem, bo mam już dość. Agnieszka: – Cały czas wpadałam na nowe pomysły, jak jeszcze uprzykrzyć sobie życie. Śmiejesz się, oglądając „Dzień świra” Marka Koterskiego? Tomek: Nie. X.: Nie. Magda: Nie.

Agnieszka: Nie. Agnieszka: – Obejrzałam go dopiero niedawno. Adaś Miauczyński pociąga siedem łyków mineralnej. Twarz obmywa do siedmiu. Wsypuje do miseczki siedem garstek płatków. Miesza kawę do siedmiu: cztery w prawo, trzy w lewo. Jest skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano. Mój dzień też jest dniem świra. Wiele osób uważa, że to komedia. Dla mnie to film dokumentalny. Zaczęłam czytać recenzje w internecie i w końcu ktoś gdzieś napisał, że to choroba. Wtedy poszłam do lekarza. Tomek trafił do lekarza niedawno. Zaczepił go dozorca z jego bloku. – Robił do mnie kilka razy wcześniej podchody, wiedziałem, że czegoś chce. Myślałem, że może chodzić o pożyczkę. W końcu z siebie wyrzucił. „Panie, pan masz to samo co mój brat. To nerwica natręctw. To można wyleczyć”. Najpierw był wściekły, że ktoś wtrąca się do jego życia, że go podgląda na tym monitoringu, jak się skrada do własnych drzwi. Ale tak naprawdę był wściekły, że ktoś odkrył jego tajemnicę. – Szybko mu podziękowałem. Ten gość uratował resztę mojego życia. X. sam zaczął szukać informacji w internecie. Czuł, że dzieje się coś nienormalnego.

– Dopiero kiedy przeczytałem opis zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, gdy dowiedziałem się, że to dobrze rozpoznane w medycynie zaburzenie, że – co najważniejsze – myśli nigdy nie są realizowane, odetchnąłem z ulgą. Ale i tak bez psychiatry się nie obeszło. Szczęśliwie da się to leczyć bez większego wysiłku. I tylko szkoda, że cierpiałem z przerwami przez wiele lat. No, ale co miałem powiedzieć bliskim? „Tato, głosy mówią mi, że mam cię zabić”? Trafił na psychoterapię, dostał białą pastylkę do łykania rano. Już nie przychodzi mu do głowy, żeby uderzyć premiera. I bynajmniej nie dlatego, że teraz jest nim kobieta, a kobiet się nie bije.

Magda: – Teściowa przeczytała o nerwicy natręctw w kolorowej gazecie. To się podobno czasem zdarza po ciąży. Nerwica natręctw się wtedy objawia zupełnie niespodziewanie. Przez miesiąc byłam na leczeniu w ośrodku. Leki pomagają, już nie chcę skrzywdzić dziecka. Nie poprawiam kurków, nie liczę do siedmiu. Ale jeszcze długa droga do normalnego życia. Tak brzmiała ostatnia wiadomość od Magdy. Siedem zdań, po siedem wyrazów w każdym. ■

Okładka tygodnika WPROST: 2/2015
Więcej możesz przeczytać w 2/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • bibus IP
    Moja sasiadka z góry jest na rencie z tego powodu od 35 roku zycia

    Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2015 (1661)

    • Drodzy Czytelnicy! 4 sty 2015, 20:00 Są w Polsce rewiry, w które nikt się nie lubi zapuszczać.  Jednym z nich jest świat męskiej prostytucji. Z Michałem Majewskim wszedłem w światek gejowskich burdeli.  Przeraża fakt, że nikt go nie kontroluje.  O ile próbuje... 3
    • Skaner 4 sty 2015, 20:00 POLSKA Sikorski i edytor za ćwierć miliona Brytyjski dyplomata i zarazem znajomy Radka Sikorskiego dostawał za konsultowanie jego wystąpień olbrzymie sumy. Średnio aż 19 tys. zł za poprawki w jednym przemówieniu – przyznaje MSZ.... 6
    • BURDEL WARSZAWA 4 sty 2015, 20:00 Narkotyki, broń, przemoc, prostytucja nieletnich i klienci z pierwszych stron gazet. Tak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. 10
    • Pani premier idzie na wojnę 4 sty 2015, 20:00 Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, zapowiedź reformy górnictwa, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu – właśnie mija 100 dni rządu Ewy Kopacz. 14
    • Bez pary 4 sty 2015, 20:00 Kampania prezydencka niemrawo się rozkręca. W sztabie kandydata PiS Andrzeja Dudy już zaczęły się tarcia. 20
    • Ewakuacja kompromitacja 4 sty 2015, 20:00 Ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. 22
    • Igrzyska polityczne 4 sty 2015, 20:00 Ludzie chcą słyszeć to, co chcą, i my im to mówimy. Przykre, że to wszystko polityczny obłudny PR – mówi Andrzej Person, senator PO, szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą, były komentator sportowy. 25
    • Nie będę marionetką SLD 4 sty 2015, 20:00 Dzisiaj wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy – mówi Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. 28
    • Bez śladu 4 sty 2015, 20:00 Prawię połowę życia Krzysztof M. Kaźmierczak poświęcił na poszukiwanie zabójców swojego przyjaciela. I czasu nie stracił. 32
    • Ciepłe kraje 4 sty 2015, 20:00 Jesteśmy więc po najdłuższym długim weekendzie w całym roku. Trzeba przyznać: należy się nam! Około 23 grudnia wszyscy już ledwo widzą na oczy, a nic tak nie jest w stanie dobić zmęczonego jak latanie w płaszczach i szalach po... 35
    • Dzień polskiego świra 4 sty 2015, 20:00 W „Dniu świra” Adaś Miauczyński precyzyjnie liczy ziarenka kawy i łyki wody. Obsesyjnie coś poprawia, układa, sprawdza. To samo robią codziennie dziesiątki tysięcy Polaków. Wielu nie wie, że to nerwica natręctw, którą się leczy. 36
    • W sieci sekstingu 4 sty 2015, 20:00 Coraz więcej polskich nastolatków przesyła swoje intymne zdjęcia za pomocą komórki lub internetu. Konsekwencje mogą być tragiczne. 40
    • Niepełno.prawni 4 sty 2015, 20:00 Uziemieni w domach, skazani na łaskę innych. Urzędnicy i zwykli ludzie zamieniają życie osób niepełnosprawnych w katorgę. 42
    • Lubię starość 4 sty 2015, 20:00 Myślę, że może uda mi się jakoś przez starość przesmyrgnąć i że umrę jak matka, w czasie snu. Ale pewnie trzeba sobie na to zasłużyć. Staram się żyć godnie – mówi Tomasz Stańko, wybitny muzyk jazzowy. 45
    • Eks pod nadzorem 4 sty 2015, 20:00 Internet nie tylko spłycił relacje. Dziś utrudnia także ich zrywanie. 48
    • Siedmiu wspaniałych 4 sty 2015, 20:00 Do polskiej nauki wkracza właśnie pokolenie 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. 51
    • Dożywocie po raz czwarty 4 sty 2015, 20:00 Całe życie za kratami albo uniewinnienie – ma zdecydować Sąd Najwyższy w sprawie o gwałt i zabójstwo 14-latki. 54
    • Broń przeciwko wirusowi HCV 4 sty 2015, 20:00 200 mln osób na świecie, z tego 9-10 mln w Europie i 200- -230 tys. w Polsce, to szacowana liczba osób zakażonych wirusem HCV. Można go wyeliminować, bo pojawiły się na świecie leki skuteczne prawie w 100 proc. 58
    • Sługa wielu panów 4 sty 2015, 20:00 Znał osobiście twórcę komunizmu Włodzimierza Lenina i pogromcę tego ustroju Ronalda Reagana. Dzięki tym kontaktom Armand Hammer dorobił się fortuny i niebywałej kolekcji dzieł sztuki. 60
    • Abecadło o Kisielu 4 sty 2015, 20:00 Ćwierć wieku temu Stefan Kisielewski, najwybitniejszy felietonista w historii Polski, wydał „Abecadło Kisiela”, zapis refleksji o ludziach jego epoki. „To nie statecznie uporządkowany alfabet wspomnień, ile raczej abecadło, i to takie, co właśnie z pieca... 64
    • Koniec multi-kulti 4 sty 2015, 20:00 Przez Niemcy idą antymuzułmańskie marsze. Takiego wzrostu ksenofobicznych nastrojów nie było od czasów nazizmu. Epoka tolerancji dobiega końca. Pytanie: co po niej? 66
    • Pani biskup po raz pierwszy 4 sty 2015, 20:00 Kościół anglikański zdecydował się na pierwszą kobietę biskupa. Ma go to uratować przed odpływem wiernych. 70
    • Kobiety na księży 4 sty 2015, 20:00 Gdyby kapłaństwo nie wiązało się ściśle z władzą, opór przeciwko dopuszczeniu kobiet do ołtarza byłby znacznie mniejszy – twierdzi Zuzanna Radzik, teolożka, publicystka „Tygodnika Powszechnego”, autorka bloga „Żydzi i czarownice”. 72
    • A wszystko te skośne oczy 4 sty 2015, 20:00 Korea Południowa jest dziś światowym centrum operacji plastycznych. Kobiety z całej Azji zjeżdżają do Seulu, żeby za ciężkie pieniądze zafundować sobie nowe, bardziej europejskie twarze. 74
    • Innowacje na skalę przemysłową 4 sty 2015, 20:00 Błyskawiczny rozwój technologii informatycznej umożliwia wprowadzanie coraz to nowszych rozwiązań dla małych i dużych przedsiębiorstw. 78
    • Chemia przyszłości 4 sty 2015, 20:00 Buty z grafenem, styropian wyglądający jak dalmatyńczyk, farba z materiałem używanym do produkcji statków kosmicznych. Polski przemysł chce być innowacyjny, jednak nie zawsze ma taką możliwość. 80
    • Start-up po polsku 4 sty 2015, 20:00 O polskie technologie biją się Nike, Volkswagen i Dell. Ale czy Polska ma szansę stać się wylęgarnią młodych biznesów na miarę Berlina? 82
    • BIZNES I TECHNOLOGIE 4 sty 2015, 20:00 Dron ratunkowy ZESPÓŁ ZE SZKOŁY KING LOW HEY- WOOD THOMAS W CONNECTICUT, kierowany przez Billa Piedrę, wpadł na pomysł, jak zmienić gadżet w sprzęt, który może uratować życie. System Ryptide to zestaw ratunkowy, który może być... 84
    • Przekleństwo ze Wschodu 4 sty 2015, 20:00 Putin uwięził Rosjan w pułapce. Wykonując nerwowe ruchy, zarżnie własną gospodarkę i ostro pokaleczy swoich sąsiadów. W tym Polskę. 85
    • Rak z telefonu? 4 sty 2015, 20:00 Czy promieniowanie telefonów komórkowych powoduje nowotwory? Naukowcy opublikowali niepokojące wyniki badań, które każą przemyśleć sposób, w jaki korzystamy z komórek. 88
    • Devlesa, Krzysiu 4 sty 2015, 20:00 Umarł Krzysztof Krauze, wybitny artysta i mądry człowiek. W „Długu” i „Placu Zbawiciela” pozwolił nam się przejrzeć jak w lustrze, swoją walką z rakiem dawał siłę chorym. Jego testamentem stała się „Papusza”. 92
    • KALEJDOSKOP KULTURALNY 4 sty 2015, 20:00 ADORACJA SŁODYCZY w warszawskiej Zachęcie SZTUKA Słodkie na niby Adoracja słodyczy” to rodzaj hołdu złożonego Krystianie Robb-Narbutt. Zmarła w 2006 r. artystka w swoich pracach znajdowała zastosowanie nawet dla pudełek po... 94
    • BOMBA TYGODNIA 4 sty 2015, 20:00 Nie zagłaskać! Robert Biedroń, Maciej Nowak i Magda Gessler ugotowali razem bigos w sylwestra w Słupsku. Porozumienie ponad podziałami między Polsatem i TVN podobno wyszło w kuchni bardzo smacznie. Biedroń do pracy jeździ rowerem,... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany