Atak na wolność

Atak na wolność

Współczesny islam bywa morderczy nie tylko na marginesie terrorystycznej ekstremy. Religijne reżimy, jak Arabia Saudyjska czy Iran, poza tym, że sponsorują terroryzm, okradają też i zabijają swoich obywateli. Wszystko w imię Allaha.

JESTEM CHARLIE

Od ubiegłej środy taką deklarację solidarności złożyły tysiące ludzi na całym świecie. Rysownicy, dziennikarze, artyści, politycy, zwykli obywatele. Robili to za pośrednictwem portali społecznościowych, wypisywali na transparentach w czasie wielotysięcznych milczących demonstracji w miastach Francji, ale też w Londynie, Berlinie czy Madrycie. Zamach w paryskiej redakcji satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” był inny od wszystkich dotychczasowych. Islamscy terroryści zazwyczaj zabijają przypadkowych ludzi. Odpalają bombę w tłumie albo walą na oślep z karabinów. Teraz przyszli zlikwidować konkretnych wrogów. Wywoływali ich po imieniu i oddawali w ich stronę celne serie (obok przedstawiamy pełne kalendarium ubiegło tygodniowych wydarzeń we Francji).

To była egzekucja. Przeprowadzili ją niezwykle sprawnie. Generał Mark Hertling analizował na antenie CNN: – To, jak się poruszali, jak działali w grupie, jak się zabezpieczali, jak posługiwali się bronią, wskazuje na zawodowców, którzy przygotowali akcję w najmniejszym szczególe. W ich działaniu widać długie godziny szkolenia, ćwiczeń, rekonesansu. Ubiór wskazuje, że mają na sobie kamizelki kuloodporne, dodatkową broń, granaty. Wykonują krótkie serie bardzo celnych strzałów, niemal bez rozrzutu. Panują całkowicie nad tym, co się dzieje w najbliższym otoczeniu operacji, prowadzonej przecież w biały dzień w środku wielkiego europejskiego miasta. Uderzające jest tempo akcji i sprawna ewakuacja. Nie przyszli, żeby zginąć, przyszli, żeby zabić.

CHRYSTUS I MAHOMET NA KOLANACH

To był zamach na wolność. Nie tylko na wolność słowa, ale też na wolność od religii i od religijnej opresji. Na prawo do pokazania Bogu środkowego palca. To właśnie robili radykałowie z „Charlie Hebdo”. Obrażali Boga i jego wiernych. Nie tylko muzułmanów. Regularnie lżyli też żydów i chrześcijan. Jednym rysunkiem przedstawiającym Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego kopulujących radośnie, by spłodzić potomstwo, zdołali obrazić jednocześnie i chrześcijan, i homoseksualistów. Zabici nestorzy francuskiego rysunku satyrycznego Georges Wolinski (80 lat) i Jean Cabut (75 lat) wywodzili się z lewackich środowisk wolnościowych, które doszły do głosu w czasie niepokojów 1968 r. i pchnęły Republikę w kierunku bardziej otwartego i świeckiego państwa. W swojej pracy, podobnie jak młodsi od nich Stephane Charbonnier (47 lat, pseudonim Charb) i Bernard Verlhac (58 lat, znany jako Tignous), nawiązywali do agresywnej antyklerykalnej tradycji, która we francuskiej kulturze zakorzeniona jest od kilku wieków. Nie jestem zwolennikiem takiej formy dziennikarstwa. Jednak we Francji tak radykalny przekaz ma swoje stałe, pełnoprawne miejsce w debacie publicznej. „Będziemy wyśmiewać islam tak długo, aż stanie się równie banalny jak katolicyzm” – powiedział kiedyś Charb.

W 2012 r. na okładce pisma pojawił się rysunek ortodoksyjnego żyda pchającego muzułmańskiego staruszka w wózku inwalidzkim. Podpis: „Nietykalni 2”. Satyra nawiązywała do bijącego wtedy rekordy popularności filmu, w którym czarnoskóry złodziejaszek opiekuje się sparaliżowanym białym bogaczem. W środku numeru biła po oczach seria rysunków dużo mniej subtelnych niż ten okładkowy. Na jednym z nich prorok Mahomet na kolanach odsłaniał genitalia. Publikacja pojawiła się w kioskach w momencie, gdy świat muzułmański płonął w proteście przeciw 14-minutowemu internetowemu dziełku „Niewinność muzułmanów”. Jego autor, zamieszkały w USA egipski chrześcijanin Nakoula Basseley Nakoula, szkalował w nim bezlitośnie wyznawców Allaha. W wyniku zamieszek, jakie po pojawieniu się filmu na YouTube wybuchały od Egiptu przez Pakistan po Indonezję, zginęło ponad 50 osób, w tym ambasador USA w Bengazi.

Za podsycanie nienawiści w tak gorącym czasie na „Charlie Hebdo” posypały się wtedy gromy ze strony francuskiego rządu, który tuż przed wyjściem numeru zamknął ambasady i francuskie szkoły w ponad 20 krajach. Tygodnik skrytykowała też część francuskiej prasy, głównie prawicowej. Lewica broniła wolności słowa. Dziennik „Le Monde” dał rysunek Mahometa, w którym linie składające się na jego podobiznę są ułożone z powtarzającego się zdania: „Nigdy nie narysuję Mahometa”. „Libération” nazwał bluźnierstwo „świętym prawem” demokracji. „Każde pismo ma prawo do swojej linii redakcyjnej; każdy czytelnik może zdecydować, czy chce je czytać; a każdy urażony ma prawo szukać zadość uczynienia w sądach” – napisali redaktorzy dziennika.

DŻIHAD PRZECIW MUZUŁMANOM

Terroryzm jest problemem ekonomicznym i politycznym. Rodzi się w regionach, gdzie wielkie bogactwo sąsiaduje z wielką biedą. Kiełkuje tam, gdzie mocarstwa, realizując swoje interesy, pustoszą całe krainy, jak Amerykanie w Iraku czy Rosjanie w Czeczenii. Ale jest też problemem religijnym. To z powodów religijnych muzułmanie wydali wyrok śmierci na Salmana Rushdiego i zamordowali jego japońskiego tłumacza. Z powodów religijnych muzułmanin poderżnął gardło holenderskiemu reżyserowi Theo van Goghowi. To z powodów religijnych muzułmanie mordują innowierców w samozwańczym Państwie Islamskim i w Nigerii. Z powodu religijnej urazy zamordowano ludzi w „Charlie Hebdo”.

Współczesny islam bywa zresztą morderczy i opresyjny nie tylko na marginesie terrorystycznej ekstremy. Takie religijne reżimy, jak Arabia Saudyjska czy Iran, pomijając to, że na potęgę sponsorują terroryzm, okradają też, torturują i zabijają swoich obywateli. Wszystko w imię Allaha. Za zakazaną – bo niezgodną z doktryną – miłość karzą w najlepszym wypadku chłostą, a w najgorszym powieszeniem na haku.

Warto pamiętać, że największe żniwo ofiar dżihad zbiera wśród muzułmanów. Tylko w grudniu w atakach terrorystycznych w Iraku zginęło 700 cywilów. Muzułmanami były też ofiary grudniowego zamachu na szkołę w Peszawarze, w którym życie straciło 141 osób. Podobnie w Sanie, stolicy Jemenu, gdzie we wtorek, dzień przed egzekucją w Paryżu, bomba zdetonowana przez zamachowca samobójcę pochłonęła życie 30 ludzi. Policjant zastrzelony na ulicy przed redakcją „Charlie Hebdo” był muzułmaninem algierskiego pochodzenia – tak samo jak jego zabójcy. Jak zauważa John Cassidy w „New Yorkerze”, wojna z dżihadem przedstawiana często jako zderzenie cywilizacji zachodniej z muzułmańską jest w istocie przede wszystkim wojną muzułmanów przeciw muzułmanom.

NIE! NIE! NIE!

Religijna wściekłość nie jest wymysłem islamu. W katolickiej Polsce stykamy się z nią na co dzień. W latach 90. Marek Jurek prowadził gniewne krucjaty przeciw wyświetlaniu w kinach „Ostatniego kuszenia Chrystusa” Martina Scorsesego. Film do kin nie wszedł, Jurek pytany, czy go oglądał, odpowiadał, że chrześcijaninowi nie wolno. W zeszłym roku po groźbie zamieszek dyrektor festiwalu Malta w Poznaniu zdjął spektakl „Golgota Picnic” Rodriga Garcii. Polscy obrońcy wiary interweniują regularnie, choć nasi artyści, dziennikarze i satyrycy, nawet ci najbardziej niepokorni i wulgarni, z reguły nie posuwają się do aż tak obraźliwych występów, jak te w „Charlie Hebdo”. Markowi Raczkowskiemu, który przoduje w bezkompromisowym nabijaniu się z religii i z polskości, daleko jednak do bezkompromisowości jego francuskich kolegów po fachu.

Z łatwością można sobie wyobrazić, że po publikacji w jakiejkolwiek polskiej gazecie rysunku nagiego Chrystusa w erotycznej pozie na ulice wychodzą tysiące rozwścieczonych ludzi. Ich gniew byłby zrozumiały. Niezrozumiałe byłoby dopiero, gdyby z gniewu zaczęli zabijać. Każdy szanujący się chrześcijanin musiałby wtedy stanąć przeciwko nim.

Dziś takiej postawy oczekujemy od szanujących się muzułmanów. Wielu z nich zabiera głos. Tariq Ramadan, profesor Oksfordu i jeden z bardziej liberalnych muzułmańskich intelektualistów, napisał na Facebooku: „Charlie Hebdo. NIE! NIE! NIE! Mordercy nie pomścili proroka, tylko zbezcześcili i zdradzili naszą wiarę”. Abd ar-Rahman ar-Raszid, były szef telewizji Al-Arabija: „Ekstremiści wywodzą się spośród nas, muzułmanów. Zagrożenie islamskim ekstremizmem rośnie. Stał się największą groźbą dla stabilności świata”. Zamach potępiła Liga Arabska, a najważniejszy ośrodek naukowy świata islamu, kairski uniwersytet Al-Azhar, nazwał go zbrodnią, dodając, że islam odrzuca wszelką przemoc. Jednak w reakcjach świata muzułmańskiego, zarówno polityków, jak i zwykłych ludzi, częsty jest głos, że terroryści nie są prawdziwymi muzułmanami. Że wysługują się jedynie imieniem Allaha do swych morderczych celów. Dalil Boubakeur, rektor meczetu paryskiego, nazwał zamachowców wysłannikami szatana. Zgoda. Ale ci sataniści powołują się na Allaha. To jego wyznawcy jako pierwsi muszą próbować ich powstrzymać.

TEN POWAŻNY ŚWIAT

Większość z ponad dwóch miliardów muzułmanów na świecie nikogo nie zabija, nikogo nie krzywdzi. Znałem wielu z nich. Pracowałem i przyjaźniłem się z nimi w Stanach Zjednoczonych. Poznawałem ich w czasie podróży po Indonezji. To łagodni i czuli ludzie. W większości religijni. Z jednej strony islam daje im poczucie więzi z Bogiem, bezpieczną przystań odwiecznych rytuałów, zakorzenienie w kulturze. Ale z drugiej strony religia Mahometa bywa dziś (choć akurat nie w demokratycznej Indonezji) największym wrogiem swoich wyznawców, bo dla politycznych i religijnych liderów jest narzędziem wyzysku; dla morderców usprawiedliwieniem mordowania.

Opresja w imię Boga nie jest wyłącznie islamskim fenomenem. Niemal każda religia bywa opresyjna i mordercza i choćby z tego powodu religijność, wszelkie jej przejawy i religijne świętości nie mogą w otwartym społeczeństwie zostać wyjęte spod krytyki. W tej sprawie właśnie wojowali swoją satyrą zamordowani rysownicy. W ostatnich dniach wielu ich kolegów oddało im cześć, rysując swoje komentarze. Najtrafniej wyraził się chyba Hiszpan Bernardo Erlich, który rysunek umazanego krwią egzemplarza „Charlie Hebdo” podpisał: „Świat stał się tak poważny, że humor jest ryzykownym zawodem”. Ideolodzy wszelkiej maści nie mają poczucia humoru. Nie mają go komuniści, faszyści, nacjonaliści, fundamentalni żydzi, fundamentalni chrześcijanie ani fundamentalni muzułmanie. Nie słuchajmy ich. Śmiejmy im się w twarz. �

KALENDARIUM ZAMACHU

ŚRODA

11.30. Dwóch uzbrojonych w kałasznikowy i granatnik mężczyzn wpada do budynku na ulicy Rue Nicolas Appert pod numerem 6. To archiwum tygodnika „Charlie Hebdo”. „Czy to Charlie Hebdo?” – krzyczą. Biura redakcji mieszczą się w sąsiednim budynku. Tam przed drzwiami zastają rysowniczkę Corinne „Coco” Rey i jej córkę. Kobieta pod lufą karabinu wbija kod i wpuszcza ich do środka. W lobby zabijają pracownika administracji budynku. Idą na pierwsze piętro. Wchodzą do sali, gdzie trwa kolegium redakcyjne, w którym uczestniczy 15 osób. Wywołują ofiary po imieniu, celują i zabijają. Na miejscu ginie dziesięć osób. Po pięciu minutach zabójcy wybiegają na ulicę. 200 m dalej dochodzi do wymiany ognia z policjantem na patrolu. Jeden z braci powala policjanta serią, podbiega, dobija go pojedynczym strzałem w głowę. Woła: „Pomściliśmy proroka Mahometa. Zabiliśmy Charlie Hebdo”. Wsiada do czarnego citroena, podnosząc po drodze leżący na asfalcie but. Odjeżdżają.

12.00. W 19. Dzielnicy Paryża rozbijają citroena w stłuczce i przesiadają się do szarego renault clio. Spokojnie każą kierowcy opuścić auto. Mówią, żeby powiedział mediom, że są z Al-Kaidy w Jemenie. Ruszając, potrącają pieszego i strzelają z okien do policjantów.

Popołudnie. Trwa obława. W czarnym citroenie, poza flagami dżihadu i koktajlami Mołotowa, policja znajduje dowód osobisty. Przeszukuje mieszkania w regionie Paryża, Strasburga, Reims. Podejrzani zostają zidentyfikowani jako bracia Saïd i Chérif Kouachi. Policja publikuje ich zdjęcia. Mają 34 i 32 lata. Ich rodzice wyemigrowali do Francji z Algierii; zmarli, gdy bracia byli dziećmi. Saïd i Chérif chowali się w sierocińcach. W młodym wieku zetknęli się ze środowiskiem dżihadystów. Są znani policji od 2003 r.

18.00. Rozpoczyna się nocne czuwanie na placu Republiki w Paryżu.

CZWARTEK

8.00. W Montrouge na przedmieściach Paryża zostaje zastrzelona 25-letnia policjantka. Władze podają, że sprawca ma związek z braćmi Kouachi.

10.30. Zamachowcy rabują stację benzynową w miejscowości Villers-Cotterets na północ od Paryża. Pracownik stacji rozpoznaje ich twarze, na tylnym siedzeniu clio dostrzega arsenał broni. Bracia niespodziewanie porzucają auto i oddalają się pieszo. Pracownik dzwoni na specjalny numer infolinii. Przez cały dzień liczne oddziały policji przeczesują duże kompleksy leśne w rejonie Villers-Cotterźts.

PIĄTEK

1.30. Telewizja TF1 podaje, że poszukiwania zostają zawieszone do rana.

7.00. Policja przesłuchuje siostrę podejrzanych i ich żony.

8.10. Zabójcy pojawiają się we wsi Montagny-Sainte-Félicité. Nauczycielka w tamtejszej szkole widzi, jak kradną jej szarego peugeota 206. Mają z sobą granatnik.

9.00. Wymiana ognia między policją a braćmi na autostradzie N2. Nikt nie zostaje ranny. Zamachowcy zajeżdżają do miejscowości Dammartin-en-Goële, 40 km na północny wschód od Paryża. Ukrywają się w drukarni. Policja otacza kompleks. Częściowo zamknięte zostaje oddalone o 8 km lotnisko Charles’a de Gaulle’a.

11.30. Policja nawiązuje kontakt telefoniczny z zamkniętymi w drukarni zamachowcami.

13.30. Trzeci terrorysta bierze zakładników w koszernym supermarkecie we wschodniej dzielnicy Paryża. Policja podaje, że jest nim 32-letni Amedy Coulibaly. To on dzień wcześniej zastrzelił policjantkę w Montrouge. Według policji w ataku na supermarket pomaga mu kobieta, Hayat Boumediene. Później pojawiają się informacje, że jest to jednak niezidentyfikowany mężczyzna lub że Coulibaly działa sam.

17.00. Niemal jednocześnie oddziały policyjne w Dammartin-en-Goële i w Paryżu rozpoczynają szturmy na drukarnię i supermarket. Terroryści giną ma miejscu. Kilku policjantów zostaje rannych. Prezydent Francji w przemówieniu potwierdza śmierć czworga zakładników.

Charlie Hebdo

Tygodnik powstał w 1969 r., jako „Hara-Kiri”. Rok później, w listopadzie 1970 r., po śmierci Charles’a de Gaulle’a w jego domu w Colombey-les-Deux-Églises, pismo dało okładkę z tytułem: „Tragiczny bal w Colombey. Jedna ofiara śmiertelna”. Ponury żart nawiązywał do pożaru w dyskotece kilka tygodni wcześniej, w którym zginęło 146 osób. Po publikacji ministerstwo spraw wewnętrznych wydało zakaz sprzedaży magazynu nieletnim i jakiejkolwiek promocji. Pismo upadło. Reaktywowało się jako „Charlie Hebdo”. Jak twierdził jeden z założycieli, zamordowany w środowym zamachu Georges Wolinski, nazwę wybrano w hołdzie dla de Gaulle’a („hebdo” znaczy „tygodnik”). Pismo atakowało i obrażało wszystkich jak leci, jednak ostatnio najczęściej muzułmanów. Groźby pod adresem redaktorów pojawiały się od lat, niektórzy z nich mieli stałą ochronę policji. Gdy w 2013 r. po publikacji kolejnych żartów z Mahometa redakcja została podpalona, zespół odpowiedział jedną ze swoich najsłynniejszych okładek: rysunkiem całujących się soczyście rysownika i muzułmanina z podpisem „Miłość: silniejsza od nienawiści”. W ostatnim czasie nakład pisma spadł do 30 tys., groziło mu zamknięcie. Najnowszy numer, przygotowywany po zamachu, jest drukowany w milionie egzemplarzy.

JAKIE JEST PRAWDOPODOBIEŃSTWO ATAKÓW W POLSCE ZE STRONY ISLAMSKICH TERRORYSTÓW

Marek Kubicki, arabista: Prawdopodobieństwo ataku w Polsce jest bardzo małe. Z kilku powodów. Mamy bardzo mocno zintegrowaną społeczność islamską, jeśli idzie o Tatarów, jak i muzułmanów pochodzenia arabskiego. Większość to nie są biedni imigranci, którzy przyjechali za pracą. To lekarze, inżynierowie, którzy przybyli w latach 70. i 80. Są wykształceni, mają dobrą pracę, rodziny. Są ostatnimi osobami, którym zależy na tym, by to status quo zostało zachwiane. Oni już i tak cierpią przez te wydarzenia, które rozegrały się we Francji. Głównie dotyka to dzieci w tych rodzinach. Natychmiast rośnie rezerwa, czasem ksenofobia. Tej społeczności zależy, żeby takie wydarzenia, jak we Francji, nie miały miejsca w Polsce. Jeśli więc pojawia się jakakolwiek podejrzana osoba w polskiej społeczności muzułmańskiej, jest ona wskazywana ABW. Agencja na potęgę inwigiluje wąskie środowisko muzułmańskie w Polsce. Większość ma założone podsłuchy, sprawdzane są e-maile, domy osób istotnych w środowisku muzułmańskim są poddane obserwacji, meczety podobnie. Po takich wydarzeniach, jak we Francji, ludzie są wzywani na przesłuchania. Mogę to określić jako permanentny nadzór. Nie jest to skomplikowane, bo muzułmanów w Polsce jest niewielu. Mówimy o 25-30 tys. ludzi. Oczywiście jest trochę muzułmanów, którzy przybyli do nas w ostatnich latach. Pamiętajmy, że Polska jednak ciągle nie jest dla nich ekonomicznie interesującym krajem. Jeżeli ktoś zna francuski albo angielski, wybiera inny kierunek. Możemy oczywiście wyobrazić sobie, że komando, które chce zrobić zamach, przyjeżdża tutaj z Niemiec. Robiliby rozpoznanie sami? Bez znajomości języka, infrastruktury? Trudne. Jeżeliby się zgłosili do kogoś w Polsce, zostaliby namierzeni przez ABW albo ten, do kogo się zgłosili, sam poszedłby z tym do Agencji. Oczywiście, wszystko jest możliwe. Zawsze może ktoś wysadzić się na środku Marszałkowskiej, ale prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie. Jest jeszcze jedna rzecz. Zamach w Londynie lub Paryżu robi większe wrażenie na świecie niż atak w Radomiu. Z całym szacunkiem dla Radomia.

Vincent Severski, były oficer wywiadu: Śmieszy mnie mówienie, że skoro jest mała społeczność muzułmańska, to jesteśmy bezpieczni. Terroryści to nie jest jeden procent całej populacji. Oczywiście prawdopodobieństwo się zwiększa, jeśli jest pięć milionów muzułmanów w kraju. Ale nie decyduje ilość, lecz determinacja poszczególnych ludzi. Bywa tak, że facet się obudzi, przeczyta coś w interneciei powie sobie: „Sorry, to nie może tak dalej wyglądać, trzeba z tym zrobić porządek”. I zaczyna planować atak. Może być kraj, w którym jest stu muzułmanów, a wysadzi się jeden. Plus jest taki, że Polska w świecie arabskim jest świetnie kojarzona. Mnóstwo tam budowaliśmy. Przez Irak przeszło 200 tys. Polaków. Mogą nie kojarzyć Czecha, Węgra, Austriaka, a Polaków tak, bo byliśmy aktywni na tym rynku. I oni nas pozytywnie kojarzą, to zostało. Tyle że jesteśmy też w obozie, który poszedł z Amerykanami do Iraku i Afganistanu. To również zostawia ślad. Myślę, że jak zabraknie celów w Londynie, Paryżu czy w Niemczech albo będzie trudno zrobić tam zamach, to ci terroryści pójdą gdzie indziej. Mówiąc brutalnie, spektakularny atak terrorystyczny w Warszawie miałby duży oddźwięk medialny w świecie, i to trzeba mieć z tyłu głowy.

Krzysztof Liedel. ekspert od terroryzmu z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego: Jeśli chodzi o poziom zagrożenia, nie ma bezpośredniego związku pomiędzy wydarzeniami we Francji a tym, co się dzieje w Polsce. Wydaje się, że Polska przez cały czas pozostaje mało atrakcyjna dla terrorystów pod względem strategicznym. Nie mamy również takich problemów z radykalną mniejszością muzułmańską, jakie są we Francji czy w Wielkiej Brytanii albo w Niemczech. I dlatego brak jest jakichkolwiek informacji albo sygnałów świadczących o wzroście zagrożenia. Nie doszukiwałbym się jakiegoś bezpośredniego związku, głównie dlatego, że terroryści kierują się w swojej strategii kilkoma elementami. Jednym z tych elementów jest ta radykalna mniejszość, która jest w stanie się radykalizować jeszcze bardziej w przypadku takich zamachów terrorystycznych. I to jest ten główny czynnik. Ta nasza mniejszość muzułmańska po pierwsze nie jest mniejszością radykalną. Po drugie, w części to są rdzenne, wywodzące się od mniejszości tatarskiej grupy. Nie mają specjalnych problemów socjalnych czy społecznych, z jakimi mamy do czynienia we Francji lub w Wielkiej Brytanii. Nie spotkałem się z informacjami, aby ta nasza mniejszość się radykalizowała albo ktoś wyjeżdżał za granicę na szkolenia prowadzone przez radykalnych islamistów.

Zebrali:  Michał Majewski, Agnieszka Burzyńska

Okładka tygodnika WPROST: 3/2015
Więcej możesz przeczytać w 3/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2015 (1662)

  • Drodzy Czytelnicy! 11 sty 2015, 20:00 Patrzyłem w ekran telewizora. Rozstrzelanie zespołu redakcyjnego „Charlie Hebdo” wywołało we mnie potok słów. Bardzo emocjonalnych. W redakcji, od szefa działu Świat, usłyszałem: „Przecież jesteśmy otwartą i... 3
  • Józef Oleksy (1946-2015) 11 sty 2015, 20:00 Ostatnia rzecz, na której Józefowi Oleksemu zależało, to zdjąć z siebie odium sprawy Olina, która przerwała na jakiś czas jego karierę polityczną i – jak twierdził – złamała mu życie. 6
  • Skaner 11 sty 2015, 20:00 Superukład w PiS Jeśli zgodnie z planami kierownictwa PiS Mirosława Stachowiak-Różecka poprowadzi kampanię prezydencką Andrzeja Dudy, będzie to oznaczać jedno: w PiS zacznie odzyskiwać wpływy Adam Hofman. W zasadzie żadna to tajemnica,... 8
  • Moja przygoda z Owsiakiem 11 sty 2015, 20:00 Byłem u Jerzego Owsiaka na długiej rozmowie wiosną 2013 r. – Sprawdziliśmy sobie, że zajmujesz się dziennikarstwem śledczym – witał mnie w pierwszych słowach. Owsiak i jego współpracownicy poświęcili mi dużo czasu, ale rozmowa była dziwna. 9
  • Atak na wolność 11 sty 2015, 20:00 Współczesny islam bywa morderczy nie tylko na marginesie terrorystycznej ekstremy. Religijne reżimy, jak Arabia Saudyjska czy Iran, poza tym, że sponsorują terroryzm, okradają też i zabijają swoich obywateli. Wszystko w imię Allaha. 14
  • Doktor paprotka 11 sty 2015, 20:00 SLD wystawił Magdalenę Ogórek jako kandydatkę w wyborach prezydenckich w dniu śmierci Józefa Oleksego. To nie tylko niestosowność, lecz także zapowiedź upadku tej partii. 20
  • Reality show Arłukowicza 11 sty 2015, 20:00 Bokser, który bardzo lubi walkę – mówią o ministrze zdrowia lekarze. Bartosz Arłukowicz właśnie ocalił skórę. „Wprost” ujawnia kulisy politycznego kryzysu wokół służby zdrowia. 22
  • Bunt lekarzy rodzinnych 11 sty 2015, 20:00 Minister zdrowia nazywa ich szantażystami i sprowadza do roli maszynek do wypisywania recept. Brytyjczycy zatrudnią ich od ręki za osiem razy więcej. Do leczenia. 25
  • Kampania króla Salomona 11 sty 2015, 20:00 Otoczenie Bronisława Komorowskiego tylko z pozoru nie przygotowuje się do kampanii wyborczej. Tak naprawdę wszystko jest już przygotowane. Przedstawiamy pięć asów, którymi zagra w najbliższym czasie otoczenie prezydenta. 27
  • Tata na stare lata 11 sty 2015, 20:00 Swoim późnym ojcostwem Janusz Korwin-Mikke wywołał polityczną sensację i kryzys w swojej partii. Ale nie jest wyjątkiem – średni wiek polskiego ojca systematycznie rośnie. 30
  • Narkotykowa opera 11 sty 2015, 20:00 Dwóch wielkich polskich bossów narkotykowych pokłóciło się o pół miliona euro. Jeden został porwany. Zwłoki drugiego znaleziono w walizce dryfującej po amsterdamskim kanale. 34
  • Judasze 11 sty 2015, 20:00 Czy uwierzycie: łatwiej przyszło mi nauczyć się odpyskowywać pyskaczom w przestrzeni publicznej (tzw. pysk outdoor), łatwiej przyszło mi mówić nawet najbardziej lewym telewizjom, że mają płacić za udział w programie, a nawet łatwiej... 37
  • Gracze 11 sty 2015, 20:00 Wbrew stereotypom gracze komputerowi to wcale nie aspołeczne i agresywne typy. To ludzie aktywni, pracowici i otwarci na świat. 38
  • Małżeństwo na weekend 11 sty 2015, 20:00 Jedno tu, drugie – tam. W innym mieście lub kraju. Spotkania w weekendy, a często rzadziej. W taki sposób funkcjonuje coraz więcej związków. 41
  • Samotna matka szuka sponsora 11 sty 2015, 20:00 Sponsoring przestał być domeną frywolnych studentek. Finansowego wsparcia w zamian za własne ciało szukają też samotne matki. 44
  • Na językach 11 sty 2015, 20:00 Patrzę na polityków jak na kreatorów mody językowej. Mają duży wpływ na nasze mówienie, a przez to i na nasze myślenie – mówi prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca. 47
  • Wszyscy jesteśmy erotomanami 11 sty 2015, 20:00 Byłem w życiu dość czynnym miłośnikiem seksu. Dzisiaj są to po prostu wspomnienia – mówi Janusz Majewski, reżyser. 50
  • Adonis na włamie 11 sty 2015, 20:00 Proces pokazał dwie twarze znanego aktora – konesera sztuki i złodzieja. 56
  • Waleczny jak kurczak 11 sty 2015, 20:00 Legenda głosi, że to gęsi uratowały Rzym przed najazdem Galów. Tak naprawdę jednak to kury odegrały decydującą rolę w rozwoju zachodniej cywilizacji. 60
  • Tajemnice Czarnej Żmii 11 sty 2015, 20:00 Windsorowie zablokowali emisję filmu o tym, jak PR-owcy kreują wizerunek księcia Karola. Po interwencji wizerunek księcia cierpi. 64
  • Kobiety na murawy 11 sty 2015, 20:00 W kobiecym futbolu pojawiają się wielkie pieniądze, wielcy sponsorzy i wielkie gwiazdy. To najszybciej rozwijająca się dyscyplina sportu na świecie. W tym roku mundial. 66
  • Biznes 11 sty 2015, 20:00 Węgiel Kopacz jak Thatcher? Rząd przyjął plan dla Kompanii Węglowej. Rozwiązaniem jej problemów ma być likwidacja czterech kopalń, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych – kosztem około 2,3... 69
  • Biznes i technologie 11 sty 2015, 20:00 Złoto dla audiofilów SONY NADAL WIERZY W SWOJEGO WALKMANA, uznając, że iPod jest tylko jego młodszym bratem. Flagowy walkman pokazany na targach CES w Las Vegas to sprzęt, który będzie raczej w zasięgu zasobnych audiofilów. Za 5 tys. zł... 74
  • Serwer do wynajęcia 11 sty 2015, 20:00 Optymalizacja kosztów, swoboda działania i wysoki komfort zarządzania – to tylko niektóre zalety korzystania z wirtualnych serwerowni lub serwerów dedykowanych. 76
  • Sukces w chmurach 11 sty 2015, 20:00 Szybciej, lepiej, taniej. Na Zachodzie już dawno zrozumiano, że biznes w chmurze przynosi wymierne korzyści. Powoli to myślenie dochodzi do Polski. 78
  • Konto firmowe szyte na miarę 11 sty 2015, 20:00 Rachunek bankowy może być dla firmy narzędziem usprawniającym jej działalność. Może się jednak stać prawdziwą kulą u nogi, generującą koszty i problemy. Dlatego kwestii wyboru banku warto poświęcić trochę czasu i znaleźć na rynku ofertę dobrze dopasowaną do potrzeb oraz... 81
  • Chytry zabójca 11 sty 2015, 20:00 Były premier Józef Oleksy zmarł na nowotwór, który rocznie zabija blisko 4 tys. Polaków. Wciąż nie mamy dostępu do nowoczesnych terapii. 86
  • Sekret Obamy 11 sty 2015, 20:00 Masz problem z realizacją postanowień? Naukowcy odnaleźli klucz do silnej woli. Należy ją oszczędzać. 88
  • Pochwała porażki 11 sty 2015, 20:00 „Foxcatcher” to jeden z oscarowych faworytów. I kolejny gorzki obraz Ameryki stworzony przez jednego z jej najzdolniejszych reżyserów: Bennetta Millera. 90
  • Literat, amator, przechodzień 11 sty 2015, 20:00 Z Tadeuszem Konwickim odchodzi cała epoka. Pozostają znakomite powieści, wybitne filmy i głęboka refleksja nad tym, skąd się wzięliśmy i kim właściwie jesteśmy. 92
  • Kalejdoskop kulturalny 11 sty 2015, 20:00 Być jak Danuta Stenka Hitchcock mawiał, że film to życie, z którego wymazano plamy nudy. „Koncert życzeń” Xaviera Kroetza, koprodukcja nowohuckiej Łaźni Nowej i TR Warszawa z wybitną rolą Danuty Stenki, to pełna suspensu... 94
  • Bomba tygodnia 11 sty 2015, 20:00 Maślaki atakują Były Grycanki, teraz są Maślaki, czyli rodzina Maślaków, która zalała swoją obecnością media. Zaczęło się od ślicznego Maślaka, który został Misterem Polski, szybko zasmakował w pozowaniu na ściankach i wdał... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany