Kara życia

Kara życia

Przeciwieństwem kary śmierci jest zapewne kara życia
W Polsce wykonywanie kary głównej - popularnie zwanej "kaesem" - najpierw zawieszono, a potem nomen omen zlikwidowano. Zastosowanie kary śmierci wobec kary śmierci posłowie, a także różne środowiska z prawniczymi na czele, argumentowali przesłankami humanitarnymi oraz wymogami, jakie nakłada na nas Europa. Trudno się nie zgodzić z przeciwnikami kary głównej, choć w kraju, w którym nie ceni się życia, gdzie rokrocznie w wodach, na drogach i na polach w czasie żniw ginie ogromnie dużo osób, otóż w takim kraju, czyli w Polsce, być może najbardziej niehumanitarną jest kara życia. "Lato topielców" - nasz okładkowy temat - to wstrząsający obraz pogardy dla życia. W tej konkurencji wyprzedza nas i to znacznie tylko Rosja, gdzie na 100 tys. obywateli jedenaście ginie w wodzie. Tymczasem w Polsce aż cztery osoby na 100 tys. kończą życie w wodnych odmętach. Gdyby do tego dodać jeszcze statystykę wypadków drogowych, budowlanych czy tych, które zdarzą się na wsi tego lata, obraz degradacji życia w Polsce byłby jeszcze bardziej wstrząsający. Kiedy jednak posłowie poprzedniego Sejmu wnioskowali, by państwo nie zarabiało na urządzeniach zwiększających bezpieczeństwo w samochodach, takich jak ABS, poduszka powietrzna, kontrola trakcji etc., odpowiedź przedstawiciela państwa była negatywna. Grzegorz Kołodko, profesor, minister finansów oraz wicepremier w jednej osobie, stwierdził na forum Sejmu, że trzeba dbać o ogumienie samochodów i poprawiać stan dróg, bo to ma największy wpływ na bezpieczną jazdę. Co racja, to racja, tylko dlaczego w USA, gdzie drogi są wyśmienite, a opony tańsze, wymyślono ABS, poduszkę powietrzną, wzmocnienia drzwi itp.? Odpowiedź jest prosta, Amerykanie nie znali koncepcji bezpieczeństwa drogowego Grzegorza Kołodki, a poza tym u nich obowiązuje w ekonomii prymat życia nad śmiercią. Ociężali ekonomiści amerykańscy wyliczyli, że koszty, jakie ponosi państwo w wyniku tragicznych śmierci obywateli, znacznie przewyższają koszty inwestowania w bezpieczeństwo na drogach, budowach, w domach, na ulicach. W Polsce, wydawać by się mogło, jest odwrotnie. Śmierć jest tańsza od życia, co jako obywatele w sojuszu z państwem potwierdzamy codziennie. Mam nadzieję, że już niedługo, kiedy przekroczymy granicę absurdu i niepotrzebnych tragicznych śmierci, państwo, rozwijające się agencje ubezpieczeniowe, a także Kościół zaczną promować bezpieczny styl życia, premiując osoby i instytucje szanujące ludzkie życie. Żeby życie w Polsce miało sens, musimy się rozwijać, tworzyć i konkurować. Artykuł prof. Andrzeja Kajetana Wróblewskiego "Wyścig szarych komórek", omawiający ranking Instytutu Informacji Naukowej (ISI) w Filadelfii, wskazuje, że planujemy w najbliższym czasie w nauce światowej zająć miejsce podobne do tego, jakie zajmujemy w liczbie topielców. W "wyścigu szarych komórek" przegrywamy przyszłość Polski. Jeżeli przegramy walkę o przyszłość gospodarczą kraju, którą z uporem godnym największego szacunku toczy wicepremier Leszek Balcerowicz ("Anatomia manipulacji"), ulegniemy zjednoczonym siłom lewackiej prawicy i lewicy centrocentralnej, to wówczas ze względów humanitarnych może należałoby przywrócić karę główną. W kraju, który zamiast rozwoju gospodarczego wybiera stagnację i doprowadza do degradacji nauki, karą główną powinna być kara życia.
Okładka tygodnika WPROST: 31/1999
Więcej możesz przeczytać w 31/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0