Kiwi i bocianek

Kiwi i bocianek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Słyszałem ministra Czarneckiego, który powiedział: "będę kontynuować linię, którą zaczełem". Skoro zaczeł, to jasne, że będzie kontynuować
Czy jakiś biedak umysłowy pozostanie na swym na wyrost stanowisku - oto problem, którym zajmuje się dziś cała Polska. Dlatego z przyjemnością i szacunkiem patrzę na bocianią rodzinę, która w gnieździe nad Wigrami ma swoje autentyczne problemy, i problem, którym zajmuje się cała Polska, rodziny bocianiej nie dotyczy. A tu radio i prasa, i telewizor pełen dyskusji. - Trzeba wysłuchać drugiej strony, pozwolą panowie, że ja skończę... - Ja panu nie przerywałem... itd. Polityczna freblówa, jacyś z bożej łaski obrońcy biedaka przedstawiają parodię argumentów, bo przecież autentycznych przedstawić nie mogą. Wszelki umiar poszedł w kąt. Znów jakiś złotousty. Słucham przez chwilę panierowanych słów, patrzę w salceson tej twarzy. Wyłączam.

Mam w domu trochę egzemplarzy miesięcznika "Studia Filozoficzne" sprzed lat. Kupowałem ten miesięcznik od czasu do czasu, głównie przez snobizm, ale niektóre rzeczy starałem się przeczytać. Szczególnie jeden numer bardzo przeczytałem - z grudnia 1986 r. - wydany w stulecie urodzin Henryka Elzenberga. Numer ten otwiera właśnie artykuł Elzenberga (z 1929 r.), pod koniec którego autor pisze: "Należałoby wszelkimi środkami podnieść poziom polemiki w Polsce (...)" i podaje pięć wskazań następujących: "1. Zawsze dokładnie formułuj to, co twierdzisz, i to, czemu przeczysz: z przeciwnikiem masz się porozumieć, a nie zgnębić go frazeologią. 2. Póki możesz, zdanie swe uzasadniaj, gdy nie możesz, a jednak w nie wierzysz, rzuć na szalę twe najlepsze uczucia i najistotniejsze dążenia, tylko w ten sposób unikniesz nieodpowiedzialnego paplania. 3. Argumenty przeciwnika badaj uważnie i tylko na nie dawaj odpowiedź: macie wspólnie posuwać się naprzód, a nie mówić każdy o swoim. 4. Dowcip i humor uważaj za przyprawę, nie za rzecz główną: dyskusja nie jest popisem, tylko dążeniem do wiedzy. 5. Osobie przeciwnika daj spokój, choćbyś go z całej duszy nie cierpiał: utrudniłbyś mu spokojne rozważenie tych argumentów". Takie są sprzed siedemdziesięciu lat wskazania dla tych, którzy przyjmują udział w dyskusjach i polemicznych sporach. Mnie to nie dotyczy, jak powiedział mędrzec, którego pies ugryzł w drewnianą nogę (z czego to wzięte, Pieseczku czyli Koteczku?). A zatem - nie dotyczy, czcząc jednak pamięć profesora Henryka Elzenberga, postaram się być dziś łagodny, jak tylko potrafię. A że nie potrafię, to już osobna sprawa. Smutno mi, że jest tak smutno, czyli niewesoło. Z obejrzanego ostatnio kawałka programu "Polityczne graffiti", w którym gościł Wiesław Walendziak, dowiedziałem się, że obecny rząd jest "rządem siedmiu reform".
Mam wrażenie, że już kształt i sposób przeprowadzenia tej pierwszej zapowiada, jakie będą następne i że będzie to nie "rząd siedmiu reform", ale "rząd siedmiu boleści". Jak można było tę samodziałową marynarkę skroić Polsce pod dyktando Leszka Millera? I tylko pytanie: dlaczego koalicja rządowa uważa, że to jest jej reforma? Przy okazji: nie jestem entuzjastą SdRP ani SLD, raczej wprost przeciwnie, ale panie i panowie z SLD, chapeau bas! Dzięki uprzejmości pana Witolda Szymanderskiego, naczelnego redaktora "Gazety BCC" (BCC - Business Centre Club), otrzymuję ją od niego dostarczaną przez pocztę. Stąd też wiem, co się dzieje u prawdziwych fachowców od kapitalizmu, czyli naszej gospodarki. Otóż ostatnio zaprosili oni do siebie ministra Ryszarda Czarneckiego, szefa Komitetu Integracji Europejskiej. Oto jak przebiegało spotkanie zawodowców w tej branży z zaproszonym amatorem. Cytuję relację z numeru lipiec-sierpień, przygotowaną przez (WISZ). "Dziękuję za zaproszenie, cenię sobie możliwość wymiany myśli i informacji - powiedział na wstępie minister. Nie odpowiedział jednak na podstawowe pytanie: jak doszło do cofnięcia przez Unię pieniędzy z funduszu PHARE? Powiedział ogólnikowo, że jest zadowolony z raportu wiceministra Derdziuka (...). Przedsiębiorcy spotkali się z ministrem Czarneckim w Pałacu Lubomirskich 15 czerwca. Minęły już dwa tygodnie od obrad Konwentu, na którym formułowano ostre zarzuty wobec Ryszarda Czarneckiego, (...) i unikanie przez ministra odpowiedzi na główne pytanie nie zrobiło dobrego wrażenia. (...) Zofia Żuk, kanclerz Loży Siedleckiej BCC, pytała o mechanizmy chroniące pracę osób niepełnosprawnych w Unii (...). Minister Czarnecki usiłował odpowiedzieć na to pytanie, ale poprzestał na ogólnikach. Na pytanie kanclerza Loży Zamojskiej BCC Janusza Palikota, jak można się dowiedzieć, czy prywatni przedsiębiorcy mogą przygotowywać programy za pieniądze PHARE, minister równie enigmatycznie jak na poprzednie odpowiedział, że w tej chwili są to pieniądze ťpilotowaneŤ, jak się wyraził, przez resorty. (...) Ostatnie pytanie zadał prezes zarządu BCC Marek Goliszewski. - Kraje Unii - powiedział, będą chciały sprzedać w Polsce jak najwięcej towarów (...), będą chciały, żeby swobodny przepływ ludzi odbywał się od nich do nas, ale nie odwrotnie, bo mają własne bezrobocie. Czy rząd wypracował jakąś politykę (...) tych, łatwych do przewidzenia, konfliktów interesów? Minister Czarnecki oświadczył, że nie może odpowiedzieć szczegółowo, bo obowiązuje go tajemnica (...)". Tyle cytatów. Od siebie dodam: że słyszałem ministra Czarneckiego, który powiedział: "będę kontynuować linię, którą zaczełem". Skoro zaczeł, to jasne, że będzie kontynuować. Przez moje okno od kilku już dni obserwuję bocianka, który zaczął uczyć się latać. Chodzi o to, że zaczął i że się nauczy.

Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0