NA STRONIE

NA STRONIE

Euromadonna
W Chicago, stolicy osławionego Midwestu, "nowej metropolii amerykanizmu", faktyczną władzę sprawował przez wiele lat niejaki Alfonso Capone. Niemal oficjalny szef całkowicie nielegalnie działającej organizacji, parającej się w erze prohibicji przemytem alkoholu wartego rocznie sto milionów dolarów. Przez ćwierć wieku chicagowskie podziemie zachowywało ciągłość "dynastii" sławnych przywódców, niepodzielnie władających "rynkami" whisky, narkotyków i prostytucji, korumpujących, wybierających lokalne władze i wydających wyroki śmierci.
Przenieśmy się teraz do ojczyzny Włodzimierza Iljicza Lenina. Nieprawdą jest, że w Federacji Rosyjskiej prawie nikt nie płaci podatków. Wielu bogatych Rosjan składa daniny, tyle że nie państwu, lecz bandytom. Nie wiem, czy prawdą jest - jak sugerował w 1995 r. "Washington Times", powołując się na raport CIA - że "car Moskwy" Jurij Łużkow, być może następca Jelcyna, nie unika związków z tamtejszym światem przestępczym. Faktem jest natomiast, że tylko w pierwszej połowie 1995 r. wynajęci zabójcy uśmiercili w Rosji 46 biznesmenów-milionerów, a 95 ciężko ranili. Piszę o tym, gdyż po lekturze tekstu we "Wprost" sprzed dwóch tygodni o tym, że killerzy mają w Polsce ręce pełne roboty, oraz po przeczytaniu artykułu z tego numeru, w którym uwolniony z rąk porywaczy za cenę miliona dolarów biznesmen powiada z prostotą, że nie powiadomił o uprowadzeniu organów ścigania, bo bał się... wtyczek gangu w policji, zastanawiam się, czy bliżej III RP do Ameryki czasów Ala Capone, czy też do współczesnej Rosji?
Po namyśle dochodzę jednak do wniosku, że najbliżej nam do słonecznej Italii. Po pierwsze, szare strefy w gospodarkach obu krajów są podobnie rozległe. Po drugie, we Włoszech przynajmniej kilka miast i prowincji ma swoje mafie, do których tradycji usiłują u nas nawiązać Pruszków lub Wołomin. Po trzecie, tylko w 1992 r. z rąk płatnych morderców zginęło na półwyspie dwa tysiące ludzi (trudno się łudzić, że już w niedalekiej przyszłości nasi killerzy będą mniej wydajni). Po czwarte wreszcie, ojczyzna don Corleone to też kraj katolicki, z tym że Włosi mają u siebie papieża, a my Radio Maryja. Akurat właśnie szef tej rozgłośni, Tadeusz Rydzyk, wycofał z klubu AWS sześciu swoich posłów.
Interesujące są powody secesji Radia Maryja. Pierwszy z nich to "sprzedaż Stoczni Gdańskiej". Kompletnie tego "zarzutu" pod adresem rządzących nie rozumiem. Bo czyżby ojciec Rydzyk wolał, aby kolebka "Solidarności" wyzionęła ducha? A poza tym dawna Stocznia im. Lenina trafiła przecież nie w łapy, dajmy na to, konsorcjum zarządzanego przez rewizjonistów z Bonn, lecz pod kontrolę firmy polskiej. Powód drugi - "brak polityki prorodzinnej rządu". Sens tego pojęcia Leszek Balcerowicz definiuje w tym numerze (vide: "Klimat pracy") następująco: "Jeśli chcemy, aby młodzi Polacy mieli pracę i z pracy utrzymywali swe rodziny, powinniśmy przeprowadzić głębokie reformy finansów oraz sprawnie dokończyć prywatyzację". Rozumiem jednak, że parlamentarzyści Radia Maryja "politykę prorodzinną" pojmują jako coś w rodzaju premii za płodność i obrzydzenie do środków antykoncepcyjnych. Wreszcie powód trzeci - "poddanie Polski dyktatowi Brukseli". W tym momencie pozostaje mi tylko gorąco zarekomendować słuchaczom Radia Maryja tekst arcybiskupa Józefa Życińskiego (vide: "Grzech zaniedbania"). Przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich pisze, że "nie należy przeciwstawiać miłości do Ojczyzny miłości do naszego kontynentu". Powiada on: "Istnieją racje, by oczekiwać, iż dramatyczne wezwania Jana Pawła II do integracji odegrają oczekiwaną rolę w procesie obecnych przemian kulturowych, pozwalając uniknąć rozejścia się dróg Kościoła i cywilizacji europejskiej na progu trzeciego tysiąclecia".
Europa jest jedna, jedna jest też, jak sądzę - mimo wielu wizerunków i przydomków - Matka Chrystusa. Przekonuje o tym album "Madonny Europy" autorstwa Janusza Rosikonia (vide: "Matka Boska Brukselska"). Pozostaje wiara i nadzieja, że niektórzy miłośnicy pewnej rozgłośni radiowej nie zechcą wkrótce ogłosić wyższości Matki Bożej Częstochowskiej nad Tą na przykład z Maastricht
Okładka tygodnika WPROST: 31/1998
Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0