DRUGIE OSTRZEŻENIE

DRUGIE OSTRZEŻENIE

Bruksela akceptuje tylko jeden polski projekt inwestycyjny
Polska odzyska tylko część z 34 mln ECU z funduszu PHARE, które straciliśmy w maju 1998 r. Komisja Europejska podjęła wtedy decyzję o przesunięciu tych środków do specjalnego funduszu wspierania wielkich projektów infrastrukturalnych. O pieniądze z tego funduszu Polska musi jednak rywalizować ze wszystkimi starającymi się o członkostwo w UE państwami Europy Środkowej i Wschodniej. Spośród czterech zgłoszonych projektów największe szanse na finansowanie ma obwodnica Trójmiasta, na którą unia może przyznać 22 mln ECU. Prawdopodobnie otrzymamy 20 mln ECU.


30 czerwca 1998 r. minister Ryszard Czarnecki przywiózł do Brukseli cztery projekty o łącznej wartość 340 mln ECU - z brukselskiej kasy moglibyśmy otrzymać na nie 55 mln ECU. Dwa z tych projektów związane były z infrastrukturą transportową (budowa obwodnicy Trójmiasta i odbudowa linii kolejowej Legnica-Wrocław-Opole), a dwa z ochroną środowiska (oczyszczalnie ścieków w Bydgoszczy i Bielsku-Białej). W tym tygodniu Komitet Zarządzający PHARE dokona podziału 124 mln ECU pomiędzy wszystkie państwa ubiegające się o przyjęcie do Unii Europejskiej. Pieniądze przeznaczone są na wsparcie projektów z zakresu infrastruktury transportowej i ochrony środowiska. - Nie sądzę, aby tym razem powtórzyło się to, co zdarzyło się w maju - przekonuje Paweł Samecki, podsekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. - Tym bardziej, że prawdopodobnie projekty związane z ochroną środowiska nie będą w tym roku rozpatrywane, a pieniądze zostaną przelane na przyszłoroczne konta.
Wydawałoby się, że po majowym "zimnym prysznicu" drugie polskie podejście do PHARE przygotowano znacznie rzetelniej. Niestety, nie można tego powiedzieć o projekcie bydgoskim. Już wcześniej Bruksela odrzuciła go ze względu na rażące braki formalne. Spółka budująca oczyszczalnię nie miała m.in. zezwoleń wodnoprawnych, a także zgody na budowę. Nie określono też jasno zasad współfinansowania budowy. Tymczasem 30 czerwca na biurka unijnych urzędników z Dyrekcji Generalnej 1A, która zajmuje się m.in. rozpatrywaniem wniosków o pomoc w ramach PHARE, ponownie trafił bydgoski projekt. Szkopuł w tym, że inwestor w dniu składania wniosku nadal nie miał brakujących zezwoleń. Nie wiedzieć czemu wnioskodawca - Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska - liczył mimo wszystko na to, że projekt inwestycji zostanie tym razem przyjęty. Wartość wszystkich robót szacowana jest na 
68,5 mln ECU, a PHARE miało wesprzeć przedsięwzięcie 15 mln ECU. Projekt dotyczący modernizacji linii kolejowej Legnica-Wrocław-Opole prawdopodobnie także nie zyska akceptacji członków Komitetu Zarządzającego PHARE. Przyczyną jego odrzucenia może się stać niejasna sytuacja PKP, a przede wszystkim brak strukturalnych zmian w państwowym molochu.
Wydawało się, że majowa decyzja Komisji Europejskiej o pozbawieniu Polski 34 mln ECU z funduszu PHARE na 1998 r. pociągnie za sobą szybkie działania premiera w celu zapobieżenia podobnym wpadkom w przyszłości. Tymczasem jedyną decyzją kadrową premiera była dymisja Sławomira Zawadzkiego, podsekretarza stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Na nominację jego następcy - Pawła Sameckiego - trzeba było czekać prawie dwa miesiące. W tym czasie zaś rozstrzygano bardzo istotne kwestie, dotyczące m.in. pomocy przy budowie autostrad i specjalnego funduszu na wspieranie wielkich projektów infrastrukturalnych.
Faktyczne "bezkrólewie" w UKIE zbiegło się w czasie z dyskusją nad powołaniem pełnomocnika rządu ds. gospodarowania środkami finansowymi pochodzącymi z Unii Europejskiej. Mimo że od początku jedynym kandydatem na to stanowisko był wiceminister finansów Krzysztof Ners, na oficjalną nominację czekał on kilka tygodni. W tym miesiącu z funkcji pełnomocnika ds. jednego z programów PHARE zrezygnował prof. Antoni Kamiński. Na poniedziałkowej konferencji prasowej premier Jerzy Buzek zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu zwoła posiedzenie Komitetu Integracji Europejskiej i określi zakres kompetencji i odpowiedzialności szefów urzędu. Premier sam stanął na czele KIE, a na sekretarza powołał Marię Karasińską-Fendler, byłą podsekretarz stanu w Rządowym Centrum Studiów Strategicznych. Wiadomo też, że Ryszard Czarnecki, były szef KIE, pozostał w Radzie Ministrów i ma się zajmować "wewnętrzną promocją integracji". Na razie minister Czarnecki i wiceminister Piotr Nowina-Konopka wybierają się na urlop.


Okładka tygodnika WPROST: 31/1998
Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0