ORWELL 1998

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Internecie można obejrzeć transmisję defloracji, ślubów, porodów i mszy żałobnych. Rozwijająca się technika zapisu i przekazu cyfrowego obrazu umożliwiła przełamanie kolejnej bariery. W ogólnoświatowej pajęczynie każdy może uruchomić własną telewizję adresowaną do kilkuset milionów odbiorców.
Wykorzystywanie komputerowych kamer wideo zaczęło się od telekonferencji. Rozmowa uzupełniona obrazem, nawet dość niewyraźnym, jest znacznie bardziej atrakcyjna. Na monitorze odbierającym poprzez łącza sieciowe obraz z kamery widzimy rozmówcę, jego mimikę i gestykulację. - W ten sposób podczas telekonferencji przekazuje się znacznie więcej informacji niż w czasie zwykłej rozmowy telefonicznej - uważa dr Tadeusz Lis z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Połączenie transmisji obrazu przez linię telefoniczną z Internetem dało początek rewolucji. Ceny prostych, cyfrowych kamer spadły do 100-200 USD. Obiektyw umieszczony w szarej plastykowej kuli wielkości piłki tenisowej pozwala przekazywać czarno-biały obraz z 64 odcieniami szarości. Na ekranie komputera często ukazuje się krajobraz. Każda aspirująca do nowoczesności firma stara się pokazywać w Internecie swoje otoczenie. W Polsce prekursorem jest PAP, pokazujący przez całą dobę obrazki ze skrzyżowania Nowego Światu i Alei Jerozolimskich. Formalnym uzasadnieniem postawienia kamery jest hasło: sprawdź, jaką mamy pogodę w Warszawie. Kamera często rejestruje kroczące Traktem Królewskim manifestacje. Podobnych filmików w sieci jest bardzo wiele. Możemy obejrzeć panoramę zatoki Halifax, okolice Cambridge Collage, zatłoczone skrzyżowanie w Rio de Janeiro i widok na wschód z uniwersytetu w Kobe. Jeden z amerykańskich serwerów ma ambicję pokazywania "żywych widoków" ze wszystkich stron świata - od stacji Mawson na Antarktydzie, gdzie nigdy nie zachodzi słońce, aż do miejsca, w którym wylegują się tasmańskie foki. Umieszczenie na jednej stronie WWW ponad stu ruchomych obrazków pozwala na sprawdzenie pogody i pory dnia niemal na całym globie. Polskę reprezentuje panorama Tatr, wzbogacona o animację ukazującą szybkie zmiany aury w górach. Niektóre widoczki mają dużą wartość informacyjną. Na stronie "Vaalimaa Border Crossing" zobaczyć możemy tłok na rosyjsko-fińskim przejściu granicznym. Drogi dojazdowe do Phoenix trafiają do Internetu z ponad 50 kamer. Na stronie Uniwersytetu East Carolina w Greenville non stop śledzona jest sytuacja na służbowym parkingu. Zamieszczony obok okienka apel wzywa do sprawdzenia, czy są jeszcze wolne miejsca. Żywy Internet wykorzystuje się także do reklamy. Sporo cyberkawiarni, w których oprócz wypicia kawy można się połączyć z globalną siecią, instaluje kamery. Prowadzący te lokale wierzą, że nadzieja pokazania swojej twarzy milionom internautów przyciągnie klientów. Jeden z organizatorów takiego przedsięwzięcia w Krakowie opowiada, że rodzice czują się pewniej, gdy poprzez komputer mogą sprawdzić, jak bawi się ich dziecko. W sieci znajdziemy obrazki z klubów bilardowych całego świata. "Vancouver Concord Pacific Place" relacjonuje za pomocą trzech kamer rozgrywki w poola i snookera. Strona sklepu w Göteborgu zaprasza kupujących, przedstawiając na żywo miłą obsługę i bogaty asortyment. "Cafe Slack" w Arizonie reklamuje się filmem ukazującym ruszt. Pierwszą firmą transmitującą w Internecie całość spotkania walnego zgromadzenia akcjonariuszy był szwedzki Elektrolux. Według serwisu Sigmy, studia kontrolne w Berlinie i San Francisco monitorowały przekaz pod względem jakości dźwięku i obrazu.
Władze przedsiębiorstwa chciały w ten sposób umożliwić obserwowanie przebiegu spotkania tym wszystkim, którzy z różnych powodów nie mogli przybyć osobiście do Sztokholmu. Odrębnych przykładów telewizyjnych stron dostarczają tzw. serwery charakterystyczne. Pozwalają one ukazać nieograniczoność ludzkiej wyobraźni. W sieci znajdziemy między innymi stronę poświęconą życiu żółwi. Umieszczona nad akwarium kamera całą dobę relacjonuje zachowania stworzenia spędzającego czas na powierzchni metra kwadratowego. Możemy też podglądać płazy, świnie, mrówki i muchy. Trzy świnki morskie na "Guinea Pig Television" obejrzało prawie 300 tys. osób. Ciekawostkami są miejsca poświęcone przedmiotom codziennego użytku. Niezwykłą popularnością cieszy się "Trojan Room Coffee Machine"- strona przedstawiająca automat do kawy. Najwięcej odwiedzin spodziewanych jest w czasie porannego parzenia. Podczas upałów uczucie zazdrości wzbudza widok z kamery zainstalowanej nad basenem w posiadłości pod San Francisco. Odświeżane co minutę zdjęcie pokazuje, w jakim czasie gospodarz domu przepływa 25 m. Umieszczenie w ciekawym otoczeniu komputerowej kamery jest zarówno sposobem na sławę, jak i zarobienie pieniędzy. Agencje reklamowe coraz chętniej wykupują miejsca na atrakcyjnych stronach. Opublikowanie logo lub hasła obok obrazka wideo może kosztować kilkanaście tysięcy dolarów. Nie jest to cena wygórowana, jeśli wziąć pod uwagę, że spojrzy na nie kilkaset tysięcy osób. Internetowa relacja z porodu przyniosła rodzicom nowo narodzonego małą fortunę. Podobnie komercyjny charakter ma mieć zapowiadane na początek sierpnia sprawozdanie z utraty dziewictwa. Organizatorzy imprezy zapewniają intymną atmosferę, dwoje młodych, małą lampkę, tylko jedną kamerę... i kilka milionów widzów. Znacznie sympatyczniej wypada przy tym internetowy ślub. Państwo młodzi - warszawianka i mrągowianin - poznali się dzięki wymianie sieciowej korespondencji, a przy pomocy przyjaciół cała uroczystość była transmitowana w Internecie. Komercyjny charakter miała także msza żałobna za pierwszą żonę prezydenta Vaclava Havla - Olgę. Czeski operator komputerowej sieci organizujący projekcję nie ukrywał, że transmisja ponadgodzinnej ceremonii ma przyciągnąć uwagę klientów. Ostatnią kategorią w żywym Internecie są strony pornograficzne. Zwykle dostęp do nich jest płatny. Za kilkadziesiąt dolarów miesięcznie, płaconych kartą kredytową, można obejrzeć jeden z dziesiątków tysięcy sieciowych peep-shows, striptizów i filmów. Podzielone na kilkadziesiąt kategorii strony pornograficzne wymykają się działaniom policji na całym świecie. Likwidowane w jednym miejscu, natychmiast pojawiają się w innym, przeważnie na serwerze w kraju, w którym nie jest zabroniony żaden rodzaj pornografii, nawet pedofilskiej. Najbardziej obrzydliwa strona obrazkowej sieci oferuje widoki z kamery ukrytej w damskiej toalecie jednego z dworców Amsterdamu. Równie szokuje pokazywana przez jeden z japońskich serwerów retransmisja z wykonania wyroku śmierci na krześle elektrycznym. Za obejrzenie wykradzionego amerykańskiej policji filmu trzeba zapłacić 5 USD. W niedalekiej przyszłości sieciowa telewizja zbliży nas do orwellowskiej wizji totalnej kontroli. Różnica polega na tym, że kamery zainstalujemy sobie sami.

Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.