ZMIENNICY

ZMIENNICY

Dodano:   /  Zmieniono: 
W naszym kraju tworzy się rynek pracy tymczasowej. Dzisiaj, kiedy zaczyna się sezon urlopowy, zbliża się koniec roku finansowego bądź wśród personelu panuje epidemia grypy, pracodawcy nie muszą się już martwić o poprawne funkcjonowanie swych firm. Pojawił się bowiem nowy zawód - pracownik sezonowy, wynajmowany podczas tzw. gorących okresów w wyspecjalizowanych agencjach.
Ponad 30 lat temu na amerykańskim rynku pojawiła się firma Kelly Service, która zatrudniała osoby dorywczo najmowane do przepisywania listów czy adresowania kopert. Dzisiaj dzienna liczba tzw. tempów (od temporary - tymczasowy) przekracza 2,5 mln ludzi. W naszym kraju agencje wyspecjalizowane w wynajmowaniu pracowników tymczasowych zaczęły działać dopiero cztery lata temu. - Zmiany na rynku pracy spowodowane powstającymi w Polsce filiami zachodnich koncernów wymusiły zapotrzebowanie na tego typu usługi - przekonuje Ari Hecht, prezes Temp Service, jednej z pierwszych firm, które wystartowały z ofertą pracowników tymczasowych. - Problem ciągłych urlopów wychowawczych, macierzyńskich czy chorobowych istniał od zawsze, nikt jednak nie zdawał sobie sprawy, że można w tym okresie wynająć osobę nawet na kilka godzin - dodaje Elżbieta Szubert, dyrektor firmy Adecco. - Czasem nawet chwilowa nieobecność pracownika może oznaczać dużą stratę dla przedsiębiorstwa - zauważa Paweł Bojko z Job Center, istniejącej od roku agencji doradztwa personalnego. W 1997 r. Adecco obsadziła ponad 2800 miejsc pracy, a Temp Service - prawie 1600. - Tymczasowi tworzą zespół firmy, ale nie podwyższają jej stanu zatrudnienia. Wtedy atrakcyjnie prezentują się wszelkie statystyki, z których wynika, że przedsiębiorstwo zatrudniające trzy osoby (w rzeczywistości sześć) osiąga rewelacyjne wyniki. Praca wykonana jest szybko i za niewielkie pieniądze. Zawsze też można powiedzieć: "posprzątałeś w szufladzie - dziękujemy", nie odczuwając przy tym presji - mówi Elżbieta Dobrowolska z Du Pont Conoco Poland. Największe zapotrzebowanie jest na personel biurowy (sekretarki, asystentki, recepcjonistki) oraz na osoby do najprostszych prac, jak wysyłanie faksów czy posortowanie sterty papierów. Potrzebni są sezonowi projektanci, kelnerzy i gońcy. Zdarzają się też bardziej oryginalne zamówienia, na przykład na dwóch Murzynów kamerdynerów do obsługi latynoskiego przyjęcia.
Poszukiwane są przede wszystkim osoby komunikatywne, energiczne i charyzmatyczne. Łatwość nawiązywania kontaktów i pogodne usposobienie są przez pracodawców cenione o wiele wyżej niż tytuł naukowy i umiejętności teoretyczne. Wśród pracowników sezonowych przeważają osoby 20-, 25-letnie, które najczęściej jeszcze studiują. Nie mają sprecyzowanych zainteresowań zawodowych, tymczasowe zajęcie traktują więc głównie jako sposób na zdobycie pieniędzy. Jest im wygodnie, bo nie wiąże ich etat, a jednocześnie pożytecznie zapełniają wolny czas. - Przychodzą na tzw. godzinki, układają papiery i nie starają się wniknąć w atmosferę firmy. Ale trudno im się dziwić - co kilka dni pracują gdzie indziej. Kiedyś zatrudniliśmy inteligentną i miłą dziewczynę, która robiła wszystko bardzo powoli. W końcu zorientowałam się, że pracuje w takim tempie, ponieważ ma płacone od godziny. Podziękowaliśmy jej za współpracę - opowiada Dobrowolska. Firmy nie wykluczają zatrudnienia na stałe. Młodzi ludzie na ogół traktują swoją pracę poważnie, jako szansę na wykazanie się umiejętnościami i zdobycie etatu.


Polskie firmy mogą wynająć pracownika nawet na kilka godzin

- Od roku jestem księgową, ale pracę w firmie Smith Kline Beecham zaczynałam właśnie jako pracownik sezonowy. Przyszłam na dwutygodniowe zastępstwo za panią, która zachorowała na zapalenie płuc. Już na drugi dzień zauważyłam błędy w wypisanych fakturach - opowiada Jolanta Wyszyńska. Dzisiaj sama wyszukuje pracowników: pomocy biurowej (w tym wypadku wystarczą tylko chęci do pracy) i ludzi znających proste programy komputerowe. - Rzadko trafia się ktoś, kto chce tylko "odsiedzieć" osiem godzin. Raz zatrudniliśmy pana, który nie radził sobie z pracami biurowymi, a pod koniec sam wyznał, że właściwie to pociąga go jedynie dłubanie przy samochodzie - wspomina.
Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0