A to Polska właśnie

A to Polska właśnie

Okazuje się, że w naszym kraju olbrzymią większość stanowią normalne, piękne i całkiem tradycyjne rodziny
Wizyta Ojca Świętego odsłoniła piękne oblicze Polski. Może jednak powstać pytanie: czy to tylko wystrój odświętny, czy też tacy jesteśmy naprawdę? Dlaczego w normalnym, codziennym życiu te wielkie zasoby piękna i dobra są tak skrzętnie ukryte, że ich prawie w ogóle nie widać? Jaka jest więc prawda o nas samych jako narodzie?

Zawsze byłem przekonany i nadal uważam, że o istocie polskości decyduje milcząca większość. Ludzie, których nie pokazuje telewizja i o których nie piszą gazety. Zwykli, normalni obywatele zaprzątnięci całkowicie pracą, troską o rodzinę i walką z ciągłymi przeciwnościami losu. Ta polska milcząca większość w ważnych dla kraju momentach zawsze wykazywała zadziwiający rozsądek i mądrość. I można na niej polegać jak na Zawiszy. Na co dzień jest niewidoczna, jakby nie istniała.
W potocznym obrazie Polski kreślonym przez media królują awantury polityczne, różne grupy niezadowolonych, przestępczość, głupota i bezczelność urzędników, podejrzane machinacje finansowe - słowem paleta zjawisk z dziedziny patologii społecznej. Przytłoczeni nadmiarem informacji zaczynamy nabierać przekonania, że owa patologia stanowi normę życia społecznego, bo jest wszechobecna. Przyjmujemy do wiadomości, że upadła tradycyjna rodzina z jej podstawowymi wartościami, że nie ma już normalnej szkoły, że młodzież jest bandycka, rozpita i znarkotyzowana, że najlepiej radzą sobie gangsterzy i oszuści, że policja i administracja są słabe, niekompetentne i skorumpowane, że w świecie polityki ton nadają cyniczni i chciwi karierowicze lub wręcz zamaskowani przestępcy, że... Będąc świadkami triumfalnego pochodu zła przez naszą codzienność, zaczynamy myśleć, że to, co widzimy i czego doświadczamy, stanowi istotę dzisiejszego życia społecznego.
Przychodzi jednak moment, w którym widać jak na dłoni, że to całe zło jest tylko marginesem naszej egzystencji. Ponurym, nieprzyjemnym i dokuczliwym - ale jednak marginesem. Wystarczy przyjazd Ojca Świętego, by ujawniła się niewidoczna na co dzień prawda. Nagle okazuje się, że w naszym kraju olbrzymią większość stanowią normalne, piękne i całkiem tradycyjne rodziny. Biedne i bogate, wykształcone i proste, inteligenckie, chłopskie i robotnicze. I jak wiele jest w kraju całkiem normalnych szkół, pełnych wspaniałej młodzieży. A sama młodzież, która tłumnie spotyka się z Janem Pawłem II? Nieprzebrana rzesza dzieciaków, chłopców i dziewcząt - miłych, mądrych, szlachetnych i uduchowionych. Nie widać ich w codziennym życiu i przekazach medialnych, bo uczą się, pracują, trenują, chodzą do kina lub teatru. Nie mają czasu na włóczenie się po ulicach, libacje w parkach, na podwórkach lub klatkach schodowych. Nie oni napadają, rabują i kradną. To margines jest klientelą policji, sądów i więzień.
Gdy jest Ojciec Święty, nie ma gangsterów i oszustów. Policja jest sprawna, kompetentna i grzeczna, urzędnicy stają się miłymi i uprzejmymi współobywatelami, braćmi naszymi. Od polityków bije blask szlachetności, uczciwości i skłonności do poświęceń. Cud jakiś, czy co? Przecież to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
Otóż nie, drodzy państwo - to jest właśnie najprawdziwsza prawda. To właśnie polska milcząca większość nagle pokazuje swą obecność. Miliony ludzi na błoniach, placach, skwerach i ulicach mówią tylko jedno: "Byliśmy, jesteśmy, będziemy!". Jasne, że dopóki będą, dopóty będzie Polska.
Bo to jest właśnie ukryta siła narodu. Gdyby jej nie było, Polska nie przetrwałaby ciężkich doświadczeń losu. Wie o tym najlepiej Jan Paweł II i dlatego do młodzieży przede wszystkim kieruje swoje słowa, niosące wszystko, co najlepsze ze skarbca wiary i rozumu. Dzisiejsza młodzież w przyszłym stuleciu będzie odpowiedzialna za los Polski. Nas już nie będzie, nie będzie papieża Polaka, ale będzie wspaniała milcząca większość. Nasza niewidzialna i niezniszczalna siła.
Okładka tygodnika WPROST: 26/1999
Więcej możesz przeczytać w 26/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0