Grupa trzymająca skecze

Grupa trzymająca skecze

Dla tabloidu czy Pudelka to, że Andrzej Chyra sika pod krzakiem, to jest news. A jak kabareciarz by się wysikał, to by była albo prowokacja, albo żart – mówią Marcin i Michał Wójcikowie oraz Waldemar Wilkołek z kabaretu Ani Mru Mru.

Gdybyście mieli zrobić skecz o najzabawniejszej historii z 15-lecia kabaretu Ani Mru Mru, to o czym by to było?

Waldemar Wilkołek (W.W.): Niestety, nie nadawałby się na scenę z powodów cenzuralnych. Ani tym bardziej do publikacji w poważnym tygodniku. Ale to było strasznie śmieszne. Marcin Wójcik (M.W.): Można by zrobić skecz o kabaretowym akustyku, co został artystą. W.W.: Akustykiem trudno mnie nazwać, podobnie jak artystą. Nie bardzo się na nagłaśnianiu znałem. Na szczęście nasz nowy akustyk też się nie bardzo zna.

Jak się robi dobry skecz?

M.W.: Łatwiej powiedzieć, jak powstaje beznadziejny. Szybko. Michał Wójcik (M.W.2): Nikt nie wie, jak to działa. Nigdy w życiu nie powiedzielibyśmy, że „Chińska restauracja” będzie przebojem, a tymczasem ludzie od kilkunastu lat pamiętają „kopytki”, których się u Chińczyka nie podaje, i „łeptowinę”, czyli wieprzowinę, którą się podaje.

No i „chińską zupę z Radomia”.

M.W.2: Jako typowe chińskie danie. I tak samo „Tofik” o ojcu i synu wampirze. Nie mówię, że to nieudany numer, ale oprócz śmiesznej postaci ja tam nie widzę nic, co by mogło wywołać taki entuzjazm, a to jest skecz, który funkcjonuje od lat.

No jednak zapamiętuje się, że garbaty wampirek jest przystojniakiem, a „George Clooney to brzydal”.

M.W.2: Tak jak Angelina Jolie.

Gdy ludzie oczekują od was czegoś zabawnego, to co mówicie?

M.W.: Że nie jesteśmy w pracy. W.W.: Typowa sytuacja wygląda tak, że jesteś w sklepie z dzieckiem, spieszysz się do domu, a tu cię facet łapie i chce, żebyś opowiedział kawał.

M.W.: Najgorsze, że ludzie oczekują od nas, żebyśmy byli non stop weseli, a jak widać przy tym stole, tak nie jest. Bo nikt nie umarł, przynajmniej na razie, a atmosfera jest grobowa. Najlepszym sposobem na sprowokowanie artysty kabaretowego jest niezauważanie go przez dziesięć minut. Natura sama to reguluje i zaczynamy żartować, żeby zwrócić na siebie uwagę, a jak ludzie oczekują dowcipu, to się wycofujemy.

A jak ludzie was próbują rozśmieszyć?

W.W.: Opowiadaniem kawałów. I każda tego typu rozmowa kończy się tą samą konkluzją: możecie go wykorzystać, chociaż to nie oni wymyślili. M.W.: Większości ludzi się wydaje, że umieją opowiadać dowcipy. I zawsze wygląda to podobnie: mam taki supernumer, że facet jechał furmanką, nie, przepraszam, traktorem, i to się ciągnie, a my to znamy, ale z grzeczności musimy wysłuchać. W branży krążą wszystkie nowe dowcipy, więc wszystkie już słyszeliśmy.

Jest też typ odbiorcy, który chce uczestniczyć w skeczach.

M.W.: W naszym żargonie to się nazywa pan dupa. Taki typ widza, który uważa, że jak zapłacił za bilet, to może też wystąpić. My umiemy sobie z tym radzić, bo przerabialiśmy to dziesiątki razy, ale publiczność się wścieka i to ludzie ich uciszają.

Podczas kilku tysięcy występów przez ponad 15 lat kariery musiało wam się zdarzyć coś naprawdę zaskakującego?

M.W.2: Raz dostałem z główki od widza.

Skecz mu się nie spodobał?

M.W.2: To był taki miejscowy wariat. Wzięliśmy go na scenę do skeczu. No i on to nie z agresji zrobił, tylko był tak zaaferowany, że ktoś go złapał za ramię, że się odwrócił i mi przyłożył. A jeszcze kiedyś w Dąbrowie Górniczej weszła na scenę pani z reklamówką i zaczęła mówić wiersze. W.W.: Była tak egzotyczna, że na początku byliśmy przekonani, że to żart naszych kolegów z kabaretu Dno, którzy tam mieszkają. Wszystko wyglądało na ukartowane, ale po minucie się okazało, że nie było. M.W.: Wtedy bardzo dobrze zareagował akustyk, bo wszedł na scenę, wziął ją pod rękę i powiedział: „Mamo, to nie tutaj”.

Co najbardziej śmieszy publiczność?

M.W.: Zależy którą. Jest kilka rodzajów publiczności: teatralna, która przychodzi na nasz kabaret jak na spektakl, mniej żywiołowo reaguje, ale zazwyczaj to się kończy standing ovation. Choć zdarzają się takie przypadki jak ostatni, że po spektaklu w Teatrze Wielkim w Poznaniu przyszła do naszej garderoby oburzona pani i powiedziała: „Nie spodziewałam się w takim miejscu takiej toalety słownej”. Co mnie trochę dziwi, bo współczesny teatr bluzgiem i nagością stoi, u klasyka Krzysztofa Warlikowskiego jak nie ma paru golasów, to jest naprawdę cud. Mamy też nasz target. Widzów, którzy znają nasze skecze i łapią wszystkie niuanse słowne. Jest też publiczność Michałowa. Ludzie, którzy przyszli obejrzeć Michała Wójcika. Ich mniej interesują skecze, oni chcą zobaczyć, jak Michał robi miny i pantomimy. On to wyczuwa i ciągnie cały spektakl na tych swoich różnych przewrotkach, robi Bustera Keatona, tak że w zasadzie można nie mówić nic. Specyficzna jest publiczność telewizyjna, zdarza się to w małych ośrodkach, gdzie rzadko się coś odbywa. Chcieliby się bawić, ale strasznie ich fascynuje, że widzą kogoś z telewizji z bliska i na żywo. Tak ich to fascynuje, że gorzej się bawią niż normalnie.

A co najbardziej śmieszy was?

M.W.: Żarty po bandzie, których nie można powiedzieć na scenie.

Ale publiczność też to najbardziej śmieszy, wielu satyryków tak twierdzi.

M.W.: No tak, bo taka jest nasza natura, że bawi nas łamanie tabu. Żarty o seksie, gejach, księdzu i papieżu. No i wulgaryzmy. Wystarczy rzucić k… ze sceny i wszyscy się śmieją. Jak nie wiesz, co zrobić, to trzeba przekląć. Ale to nie dla nas. M.W.2: Ale żeby nie było, że śmieszą nas tylko hardkory, to lubimy też kabarety: Moralnego Niepokoju, Jurki, Hrabi.

A Monty Python was śmieszy? Bo niektórych Pythonów wy śmieszycie. Zagraliście kiedyś z Michaelem Palinem, któremu podobały się wasze skecze.

M.W.: Monty Python to klasyczny przykład tego, jak zbudować skecz kabaretowy wbrew wszystkim zasadom tworzenia skeczu kabaretowego: nie ma puenty, nie ma chronologii, nie ma początku, a śmieszy. Tego się nie da grać w Polsce. U nas publiczność oczekuje czego innego. Weźmy skecz Monty Pythona z policjantem. Wyobraźmy sobie, że Michał wchodzi na scenę i mówi, że zginął mu portfel, ja na to: „Jaki to portfel?”. „Taki i taki”. „A widział pan kogoś podejrzanego?”, „No nie”, „Hmm. To co, pójdziemy do mnie?” – i jakbyśmy to tak zostawili, to ludzie by nie zrozumieli. Angielskie poczucie humoru jest jednak specyficzne. W.W.: A z Palinem to był przypadek. On robił serię programów o Europie Wschodniej, bo kręci teraz filmy podróżnicze dla telewizji, i dowiedział się, że w Polsce fenomenem są grupy kabaretowe podobne do Monty Pythona. Obejrzał na DVD kilka występów i nasz spodobał mu się najbardziej. Ja myślę, że chodziło o postacie Michała, więc pomyślał, że pokaże nas w swoim programie. A potem się narodził pomysł, żeby mu zaproponować wspólny występ. Wtedy pierwszy raz od 27 lat zagrał na żywo przed publicznością. Trzeba było widzieć, jak potwornie był zestresowany.

Dlaczego kabareciarze nie są celebrytami? Przecież jesteście sławni?

W.W.: Może nas Pudelki nie kąsają, bo tego nie chcemy, a tamci najwyraźniej chcą. Dwa dni temu oglądałem ranking najbardziej wytatuowanych polskich celebrytów. I myślę, że Michał powinien być w pierwszej trójce, a jego tam w ogóle nie ma. M.W.: Co jakiś czas w „Forbesie” jest ranking najbardziej wartościowych gwiazd, chodzi o to, ile trzeba by komuś zapłacić za udział w reklamie, i w pierwszej setce nie ma żadnego artysty kabaretowego.

Przecież niektórzy grają w reklamach. Choćby Ani Mru Mru czy Robert Górski.

M.W.: Nawet tam nas pomijają, i dobrze. M.W.2: Dla tabloidu czy Pudelka to, że Andrzej Chyra sika pod krzakiem, to jest news. A jak kabareciarz by się wysikał, to albo by była prowokacja, albo żart. Oni bazują na hejcie. Zajmują się osobami, które są w stanie wzbudzić negatywne emocje. A kabareciarzy większość ludzi lubi. Może nie każdego śmieszymy, ale większość podejrzewa, że jesteśmy sympatyczni.

Ile razy was pomylono i z kim?

M.W.: Mnie z Bradem Pittem.

Gdybyście mieli zrobić skecz o najzabawniejszej historii z 15-lecia kabaretu Ani Mru Mru, to o czym by to było?

Waldemar Wilkołek (W.W.): Niestety, nie nadawałby się na scenę z powodów cenzuralnych. Ani tym bardziej do publikacji w poważnym tygodniku. Ale to było strasznie śmieszne. Marcin Wójcik (M.W.): Można by zrobić skecz o kabaretowym akustyku, co został artystą. W.W.: Akustykiem trudno mnie nazwać, podobnie jak artystą. Nie bardzo się na nagłaśnianiu znałem. Na szczęście nasz nowy akustyk też się nie bardzo zna.

Jak się robi dobry skecz?

M.W.: Łatwiej powiedzieć, jak powstaje beznadziejny. Szybko. Michał Wójcik (M.W.2): Nikt nie wie, jak to działa. Nigdy w życiu nie powiedzielibyśmy, że „Chińska restauracja” będzie przebojem, a tymczasem ludzie od kilkunastu lat pamiętają „kopytki”, których się u Chińczyka nie podaje, i „łeptowinę”, czyli wieprzowinę, którą się podaje.

No i „chińską zupę z Radomia”.

M.W.2: Jako typowe chińskie danie. I tak samo „Tofik” o ojcu i synu wampirze. Nie mówię, że to nieudany numer, ale oprócz śmiesznej postaci ja tam nie widzę nic, co by mogło wywołać taki entuzjazm, a to jest skecz, który funkcjonuje od lat.

No jednak zapamiętuje się, że garbaty wampirek jest przystojniakiem, a „George Clooney to brzydal”.

M.W.2: Tak jak Angelina Jolie.

Gdy ludzie oczekują od was czegoś zabawnego, to co mówicie?

M.W.: Że nie jesteśmy w pracy. W.W.: Typowa sytuacja wygląda tak, że jesteś w sklepie z dzieckiem, spieszysz się do domu, a tu cię facet łapie i chce, żebyś opowiedział kawał.

M.W.: Najgorsze, że ludzie oczekują od nas, żebyśmy byli non stop weseli, a jak widać przy tym stole, tak nie jest. Bo nikt nie umarł, przynajmniej na razie, a atmosfera jest grobowa. Najlepszym sposobem na sprowokowanie artysty kabaretowego jest niezauważanie go przez dziesięć minut. Natura sama to reguluje i zaczynamy żartować, żeby zwrócić na siebie uwagę, a jak ludzie oczekują dowcipu, to się wycofujemy.

A jak ludzie was próbują rozśmieszyć?

W.W.: Opowiadaniem kawałów. I każda tego typu rozmowa kończy się tą samą konkluzją: możecie go wykorzystać, chociaż to nie oni wymyślili. M.W.: Większości ludzi się wydaje, że umieją opowiadać dowcipy. I zawsze wygląda to podobnie: mam taki supernumer, że facet jechał furmanką, nie, przepraszam, traktorem, i to się ciągnie, a my to znamy, ale z grzeczności musimy wysłuchać. W branży krążą wszystkie nowe dowcipy, więc wszystkie już słyszeliśmy.

Jest też typ odbiorcy, który chce uczestniczyć w skeczach.

M.W.: W naszym żargonie to się nazywa pan dupa. Taki typ widza, który uważa, że jak zapłacił za bilet, to może też wystąpić. My umiemy sobie z tym radzić, bo przerabialiśmy to dziesiątki razy, ale publiczność się wścieka i to ludzie ich uciszają.

Podczas kilku tysięcy występów przez ponad 15 lat kariery musiało wam się zdarzyć coś naprawdę zaskakującego?

M.W.2: Raz dostałem z główki od widza.

Skecz mu się nie spodobał?

M.W.2: To był taki miejscowy wariat. Wzięliśmy go na scenę do skeczu. No i on to nie z agresji zrobił, tylko był tak zaaferowany, że ktoś go złapał za ramię, że się odwrócił i mi przyłożył. A jeszcze kiedyś w Dąbrowie Górniczej weszła na scenę pani z reklamówką i zaczęła mówić wiersze. W.W.: Była tak egzotyczna, że na początku byliśmy przekonani, że to żart naszych kolegów z kabaretu Dno, którzy tam mieszkają. Wszystko wyglądało na ukartowane, ale po minucie się okazało, że nie było. M.W.: Wtedy bardzo dobrze zareagował akustyk, bo wszedł na scenę, wziął ją pod rękę i powiedział: „Mamo, to nie tutaj”.

Co najbardziej śmieszy publiczność?

M.W.: Zależy którą. Jest kilka rodzajów publiczności: teatralna, która przychodzi na nasz kabaret jak na spektakl, mniej żywiołowo reaguje, ale zazwyczaj to się kończy standing ovation. Choć zdarzają się takie przypadki jak ostatni, że po spektaklu w Teatrze Wielkim w Poznaniu przyszła do naszej garderoby oburzona pani i powiedziała: „Nie spodziewałam się w takim miejscu takiej toalety słownej”. Co mnie trochę dziwi, bo współczesny teatr bluzgiem i nagością stoi, u klasyka Krzysztofa Warlikowskiego jak nie ma paru golasów, to jest naprawdę cud. Mamy też nasz target. Widzów, którzy znają nasze skecze i łapią wszystkie niuanse słowne. Jest też publiczność Michałowa. Ludzie, którzy przyszli obejrzeć Michała Wójcika. Ich mniej interesują skecze, oni chcą zobaczyć, jak Michał robi miny i pantomimy. On to wyczuwa i ciągnie cały spektakl na tych swoich różnych przewrotkach, robi Bustera Keatona, tak że w zasadzie można nie mówić nic. Specyficzna jest publiczność telewizyjna, zdarza się to w małych ośrodkach, gdzie rzadko się coś odbywa. Chcieliby się bawić, ale strasznie ich fascynuje, że widzą kogoś z telewizji z bliska i na żywo. Tak ich to fascynuje, że gorzej się bawią niż normalnie.

A co najbardziej śmieszy was?

M.W.: Żarty po bandzie, których nie można powiedzieć na scenie.

Ale publiczność też to najbardziej śmieszy, wielu satyryków tak twierdzi.

M.W.: No tak, bo taka jest nasza natura, że bawi nas łamanie tabu. Żarty o seksie, gejach, księdzu i papieżu. No i wulgaryzmy. Wystarczy rzucić k… ze sceny i wszyscy się śmieją. Jak nie wiesz, co zrobić, to trzeba przekląć. Ale to nie dla nas. M.W.2: Ale żeby nie było, że śmieszą nas tylko hardkory, to lubimy też kabarety: Moralnego Niepokoju, Jurki, Hrabi.

A Monty Python was śmieszy? Bo niektórych Pythonów wy śmieszycie. Zagraliście kiedyś z Michaelem Palinem, któremu podobały się wasze skecze.

M.W.: Monty Python to klasyczny przykład tego, jak zbudować skecz kabaretowy wbrew wszystkim zasadom tworzenia skeczu kabaretowego: nie ma puenty, nie ma chronologii, nie ma początku, a śmieszy. Tego się nie da grać w Polsce. U nas publiczność oczekuje czego innego. Weźmy skecz Monty Pythona z policjantem. Wyobraźmy sobie, że Michał wchodzi na scenę i mówi, że zginął mu portfel, ja na to: „Jaki to portfel?”. „Taki i taki”. „A widział pan kogoś podejrzanego?”, „No nie”, „Hmm. To co, pójdziemy do mnie?” – i jakbyśmy to tak zostawili, to ludzie by nie zrozumieli. Angielskie poczucie humoru jest jednak specyficzne. W.W.: A z Palinem to był przypadek. On robił serię programów o Europie Wschodniej, bo kręci teraz filmy podróżnicze dla telewizji, i dowiedział się, że w Polsce fenomenem są grupy kabaretowe podobne do Monty Pythona. Obejrzał na DVD kilka występów i nasz spodobał mu się najbardziej. Ja myślę, że chodziło o postacie Michała, więc pomyślał, że pokaże nas w swoim programie. A potem się narodził pomysł, żeby mu zaproponować wspólny występ. Wtedy pierwszy raz od 27 lat zagrał na żywo przed publicznością. Trzeba było widzieć, jak potwornie był zestresowany.

Dlaczego kabareciarze nie są celebrytami? Przecież jesteście sławni?

W.W.: Może nas Pudelki nie kąsają, bo tego nie chcemy, a tamci najwyraźniej chcą. Dwa dni temu oglądałem ranking najbardziej wytatuowanych polskich celebrytów. I myślę, że Michał powinien być w pierwszej trójce, a jego tam w ogóle nie ma. M.W.: Co jakiś czas w „Forbesie” jest ranking najbardziej wartościowych gwiazd, chodzi o to, ile trzeba by komuś zapłacić za udział w reklamie, i w pierwszej setce nie ma żadnego artysty kabaretowego.

Przecież niektórzy grają w reklamach. Choćby Ani Mru Mru czy Robert Górski.

M.W.: Nawet tam nas pomijają, i dobrze. M.W.2: Dla tabloidu czy Pudelka to, że Andrzej Chyra sika pod krzakiem, to jest news. A jak kabareciarz by się wysikał, to albo by była prowokacja, albo żart. Oni bazują na hejcie. Zajmują się osobami, które są w stanie wzbudzić negatywne emocje. A kabareciarzy większość ludzi lubi. Może nie każdego śmieszymy, ale większość podejrzewa, że jesteśmy sympatyczni.

Ile razy was pomylono i z kim?

M.W.: Mnie z Bradem Pittem.

I z George’em Clooneyem.

M.W.: Ale to z tyłu i nago. Rzeczywiście, chociaż ludzie identyfikują twarze, wiedzą, że jesteśmy z kabaretu, to nie wiedzą z którego. Tak jak ja mogę pomylić muzyka jazzowego, bo nie wiem dokładnie, w jakiej teraz gra formacji. Kiedyś udzieliliśmy wywiadu jako Kabaret Moralnego Niepokoju. Ale mam wrażenie, że to wpływ internetu. Ciągle słyszymy od ludzi pytanie: „Skąd się biorą wasze kabarety?”. Dla widzów, którzy oglądają nas na YouTubie, „Chińska restauracja” to nie jest skecz Ani Mru Mru, tylko to jest kabaret, bo tak się tam opisuje numery. I to zaczęło funkcjonować w powszechnym obiegu: „Fajny ten wasz kabaret o Chińczyku”. Ciągle to słyszymy. Ludzie kojarzą, że jest jakaś grupa trzymająca skecze w Polsce i my do niej należymy.

Działacie już tyle lat, że można was nazwać klasykami. Ale jeśli chodzi o klasykę kabaretu, to co było dla was najważniejszym punktem odniesienia?

M.W.: Bardzo śmieszy nas Elita, nadajemy na tych samych falach. Dudek był świetny. No i duże wrażenie zrobił na mnie Marcin Daniec, który pojawił się znikąd i zawładnął sceną. Wcześniej kabaret był polityczny, a on przyszedł z humorem obyczajowym, i to specyficznym, odnoszącym się do takiej trochę dziecięcej narracji. Problem mam z kabaretem Potem, który pojawił się w tym samym czasie na początku lat 90. I oni zamiast żartów odnoszących się do rzeczywistości społeczno-politycznej robili te swoje absurdalne „Bajki dla potłuczonych”. Strasznie mnie to kiedyś bawiło, ale chyba nie przetrwało próby czasu. M.W.2: Wtedy to się wydawało abstrakcyjne, a później, jak się pojawiły naprawdę abstrakcyjne żarty Mumio, Łowców.B, Formacji Chatelet i dziś to, co robił Potem, nie byłoby dla publiczności zaskoczeniem. W.W.: Ja mam problem z Kabaretem Starszych Panów. Bo to taka świętość i klasyka klasyk, jak ktoś chce nam dokopać, to nas porównuje z tym, co robili Przybora i Wasowski. Piosenki są świetne, zgodzę się, aktorstwo też, ale mnie to jakoś kompletnie nie bawi.

Wy przypominacie trochę Teya. Trzyosobowy skład i podobny podział ról. Tam był wygadany Laskowik, u was Marcin Wójcik, któremu partnerował Smoleń, tak jak u was Michał. I był też trzeci typowy aktor charakterystyczny - u nich Rewiński, u was Waldemar Wilkołek. Tyle że u was zasadą jest, że „jeden mówi, drugi pokazuje”, a tam był dowcip gadany.

M.W.: My sami siebie tak obsadzamy, wymyślając skecze. Nawet się nad tym nie zastanawiamy, robimy to podświadomie. Wiemy, jak numer musi być zbudowany, żeby było dobrze. A porównanie do Teya to zaszczyt. Zenon Laskowik był moim idolem.

Można powiedzieć, że jesteście specjalistami od humoru obyczajowego. Macie nosa do tematów: „Supermarket” czy „Chińska restauracja” były pierwszymi skeczami na te tematy i również dlatego zostały w pamięci.

M.W.2: O Małyszu też zrobiliśmy jako pierwsi. Na pewno jesteśmy kabaretem, który się opiera na dowcipie społeczno- -obyczajowym, ale wydaje mi się, że ten typu humoru dziś dominuje. Jest więcej takich grup, choćby Kabaret Moralnego Niepokoju.

A dlaczego unikacie polityki? Marcin Wójcik gra w popularnych telewizyjnych posiedzeniach rządu, pisanych przez Roberta Górskiego, a u was o tym ani mru mru.

M.W.: Śledzę scenę polityczną, ale uważam, że to, co się u nas dzieje, to przesada. Jak obejrzysz dziennik, to w Polsce głównymi informacjami są informacje z Sejmu, że ktoś z kimś się spotkał albo ktoś kogoś obraził. Media tym żyją, a ludzie, idąc na kabaret, chcą od tego odpocząć. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

M.W.: Ale to z tyłu i nago. Rzeczywiście, chociaż ludzie identyfikują twarze, wiedzą, że jesteśmy z kabaretu, to nie wiedzą z którego. Tak jak ja mogę pomylić muzyka jazzowego, bo nie wiem dokładnie, w jakiej teraz gra formacji. Kiedyś udzieliliśmy wywiadu jako Kabaret Moralnego Niepokoju. Ale mam wrażenie, że to wpływ internetu. Ciągle słyszymy od ludzi pytanie: „Skąd się biorą wasze kabarety?”. Dla widzów, którzy oglądają nas na YouTubie, „Chińska restauracja” to nie jest skecz Ani Mru Mru, tylko to jest kabaret, bo tak się tam opisuje numery. I to zaczęło funkcjonować w powszechnym obiegu: „Fajny ten wasz kabaret o Chińczyku”. Ciągle to słyszymy. Ludzie kojarzą, że jest jakaś grupa trzymająca skecze w Polsce i my do niej należymy.

Działacie już tyle lat, że można was nazwać klasykami. Ale jeśli chodzi o klasykę kabaretu, to co było dla was najważniejszym punktem odniesienia?

M.W.: Bardzo śmieszy nas Elita, nadajemy na tych samych falach. Dudek był świetny. No i duże wrażenie zrobił na mnie Marcin Daniec, który pojawił się znikąd i zawładnął sceną. Wcześniej kabaret był polityczny, a on przyszedł z humorem obyczajowym, i to specyficznym, odnoszącym się do takiej trochę dziecięcej narracji. Problem mam z kabaretem Potem, który pojawił się w tym samym czasie na początku lat 90. I oni zamiast żartów odnoszących się do rzeczywistości społeczno-politycznej robili te swoje absurdalne „Bajki dla potłuczonych”. Strasznie mnie to kiedyś bawiło, ale chyba nie przetrwało próby czasu. M.W.2: Wtedy to się wydawało abstrakcyjne, a później, jak się pojawiły naprawdę abstrakcyjne żarty Mumio, Łowców.B, Formacji Chatelet i dziś to, co robił Potem, nie byłoby dla publiczności zaskoczeniem. W.W.: Ja mam problem z Kabaretem Starszych Panów. Bo to taka świętość i klasyka klasyk, jak ktoś chce nam dokopać, to nas porównuje z tym, co robili Przybora i Wasowski. Piosenki są świetne, zgodzę się, aktorstwo też, ale mnie to jakoś kompletnie nie bawi.

Wy przypominacie trochę Teya. Trzyosobowy skład i podobny podział ról. Tam był wygadany Laskowik, u was Marcin Wójcik, któremu partnerował Smoleń, tak jak u was Michał. I był też trzeci typowy aktor charakterystyczny - u nich Rewiński, u was Waldemar Wilkołek. Tyle że u was zasadą jest, że „jeden mówi, drugi pokazuje”, a tam był dowcip gadany.

M.W.: My sami siebie tak obsadzamy, wymyślając skecze. Nawet się nad tym nie zastanawiamy, robimy to podświadomie. Wiemy, jak numer musi być zbudowany, żeby było dobrze. A porównanie do Teya to zaszczyt. Zenon Laskowik był moim idolem.

Można powiedzieć, że jesteście specjalistami od humoru obyczajowego. Macie nosa do tematów: „Supermarket” czy „Chińska restauracja” były pierwszymi skeczami na te tematy i również dlatego zostały w pamięci.

M.W.2: O Małyszu też zrobiliśmy jako pierwsi. Na pewno jesteśmy kabaretem, który się opiera na dowcipie społeczno- -obyczajowym, ale wydaje mi się, że ten typu humoru dziś dominuje. Jest więcej takich grup, choćby Kabaret Moralnego Niepokoju.

A dlaczego unikacie polityki? Marcin Wójcik gra w popularnych telewizyjnych posiedzeniach rządu, pisanych przez Roberta Górskiego, a u was o tym ani mru mru.

M.W.: Śledzę scenę polityczną, ale uważam, że to, co się u nas dzieje, to przesada. Jak obejrzysz dziennik, to w Polsce głównymi informacjami są informacje z Sejmu, że ktoś z kimś się spotkał albo ktoś kogoś obraził. Media tym żyją, a ludzie, idąc na kabaret, chcą od tego odpocząć. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 27/2015
Więcej możesz przeczytać w 27/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 27/2015 (1686)

  • Hucpa zamienia się w troskę 28 cze 2015, 20:00 Nie wiem, co się dziś szybciej zmienia – wizerunek partii czy znaczenie słów w tej kampanii. W ciągu kilku miesięcy partia umiaru przeistoczyła się w partię biesiad i rozpasania, a teraz z partii odpowiedzialności budżetowej PO... 3
  • Skaner 28 cze 2015, 20:00 ZAMACHY TERRORYSTYCZNE Wiadomość od dżihadystów To nie mógł być przypadek. Zamachy, które w piątek dzieliły setki kilometrów, ale tylko kilka minut, wskazują na przemyślaną strategię. Można je odczytać jako posłanie od... 6
  • Nagroda Kisiela 28 cze 2015, 20:00 Ryszard Florek w kategorii „Przedsiębiorca” i Paweł Lisicki w kategorii „Publicysta” zostali laureatami XXII edycji Nagród Kisiela tygodnika „Wprost” 8
  • Dwie drużyny 28 cze 2015, 20:00 Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami parlamentarnymi szykują gabinetowe zaplecza. Obie partie powołały zespoły programowe. PO ogłosiła swój tydzień temu, PiS oficjalnie przedstawi swoją „drużynę ekspertów” na konwencji w Katowicach 3... 10
  • Wysokość zarobków to problem numer jeden 28 cze 2015, 20:00 Powinniśmy przyjrzeć się rozwiązaniom z Węgier, gdzie niektóre zawody są subsydiowane przez rząd – mówi Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera. 14
  • Znikające partie 28 cze 2015, 20:00 SLD i PSL, partie, których korzenie sięgają jeszcze czasów PRL, szorują brzuchem po politycznym dnie. Wykańcza je bezideowość i niechęć do zmian. 18
  • Brednie biegłej 28 cze 2015, 20:00 Biegła olsztyńskiego sądu przez lata pisała opinie, za które strony płaciły. Na ich podstawie kłócący się podczas rozwodu małżonkowie byli oskarżani o molestowanie seksualne dzieci czy przemoc w rodzinie. 20
  • Cyrk Zalewski prezentuje 28 cze 2015, 20:00 Bardzo gorący mamy okres. Politycznie. Komorowski przegrał wybory, których nie miał prawa przegrać. Czy PiS z Kukizem będą mieli większość konstytucyjną po październiku? Czy SLD wejdzie do Sejmu? Czy Radek dostanie jedynkę w... 22
  • Cenzura w imię równości 28 cze 2015, 20:00 Jak w całej Europie, gender wygrywa w Polsce wojnę ze słownikiem i zdrowym rozsądkiem. Wciąż jeszcze nas śmieszy, gdy na przykład ma postać oskarżeń o brak ciemnoskórych postaci w komputerowej grze o dawnych Słowianach. Ale na swoją obronę ma już ustawy i walka z nim może... 24
  • Zakaz sikania na stojąco 28 cze 2015, 20:00 Gejowskie światła uliczne, koedukacyjne toalety, Bóg z biustem. Inwencja entuzjastów poprawności politycznej wydaje się bezgraniczna. 27
  • Pułapka grzecznego języka 28 cze 2015, 20:00 Poprawność polityczna dotknęła tak wielu dziedzin życia, że naprawdę zaczęła zagrażać zasadzie wolności słowa – mówi prof. Dorothy Bucton James, politolog na College of Connecticut. 29
  • System poboru opłat dla lobbystów 28 cze 2015, 20:00 Urzędnicy blokują rozwój nowoczesnego systemu pobierania opłat za korzystanie z autostrad. Zamiast rozładować korki na zawsze, rząd płaci dziesiątki milionów złotych za czasowe podniesienie szlabanów. 30
  • Chowamy lepiej niż na Zachodzie 28 cze 2015, 20:00 Spocząć też można modnie. Branża pogrzebowa odświeża trendy w dziedzinie swoich usług i produktów. Ostatnim must have jest karawan na podwoziu jaguara, rolls-royce’a albo maserati. 34
  • Wirtualny bunt młodych 28 cze 2015, 20:00 Ostatnio w wielu audycjach i na konferencjach dyskutowano o buncie młodych. Czy mamy z nim do czynienia? Jaki jest jego charakter? Jakie będą jego skutki? Sam miałem okazję w kilku takich spotkaniach uczestniczyć i nie ukrywam, że... 36
  • Do bólu ekonomicznie o rodzinach 28 cze 2015, 20:00 Przechodzień idący ulicami Łowicza w jeden z czerwcowych weekendów musiał być zdumiony, mijając rodziny z trojgiem, sześciorgiem czy nawet ośmiorgiem dzieci. Rodziny szczęśliwe i dumne, choć walczące z trudnościami związanymi z... 36
  • Kto nie płaci podatków 28 cze 2015, 20:00 To nie oszustwa na VAT są największym problemem polskiego fiskusa, lecz masowo unikające płacenia CIT międzynarodowe korporacje. Straty z tego tytułu sięgają już 45 mld zł, czyli o połowę więcej, niż wynoszą przychody z tego podatku. Ministerstwo Finansów jest bezradne. 38
  • Równe szanse 28 cze 2015, 20:00 Międzynarodowe firmy nie dość, że unikają płacenia podatków, to otrzymują np. zwolnienia podatkowe w specjalnych strefach ekonomicznych czy dostają dotacje do miejsc pracy. A ja przecież nie zamknę fabryki i nie przeniosę jej do strefy – mówi Ryszard Florek, właściciel i... 41
  • www.pożyczalscy 28 cze 2015, 20:00 Kiedyś wypożyczało się tylko książki, dziś można wynająć ogródek, biurko, obiad, miejsce w bagażniku. Gospodarka współdzielenia z ekonomicznej ciekawostki stała się wyzwaniem dla tradycyjnego biznesu. 42
  • Loża pretendentów 28 cze 2015, 20:00 Piekarz, handlarz długami i producent uszczelek. Tydzień temu ogłosiliśmy Listę 100 najbogatszych Polaków. Teraz o tych, którzy w przyszłym roku mogą na nią trafić. 44
  • HOSSA BESSA 28 cze 2015, 20:00 Na podbój Arktyki PGNiG przejął od duńskiej firmy Dong jej biuro w norweskim Tromso i szykuje się na podbój Arktyki. – Jesteśmy już na Morzu Północnym i Norweskim. Teraz czas na Morze Barentsa – komentuje Sławomir Hinc z... 47
  • Wiatr od Wschodu 28 cze 2015, 20:00 Rosjanie już zrozumieli, że prowadzenie krwawej wojny się nie opłaca i nawet nie jest potrzebne. To samo można przecież osiągnąć, siejąc u sąsiadów zamęt. 48
  • Jatka w polityce zagranicznej 28 cze 2015, 20:00 Za każdym razem, gdy polskie spory polityczne wchodzą na pole spraw zagranicznych, wynikają z tego szkody. Dlatego trzeba za wszelką cenę uniknąć przekształcenia obecnej kampanii wyborczej w kolejną polityczną jatkę, tym razem na polu... 51
  • Jukos kontratakuje 28 cze 2015, 20:00 Przegrana Moskwy z akcjonariuszami rozgrabionego koncernu to dopiero początek. Nie można wykluczyć, że Rosja będzie musiała zapłacić za zestrzelonego nad Ukrainą boeinga, za okupację Krymu i za wojnę w Donbasie. 52
  • Sprzątanie Rumunii 28 cze 2015, 20:00 Prokuratorzy DNA stali się pupilami UE walczącej z korupcją w Europie Środkowej. Oskarżają nawet premiera Victora Pontę. Bezkompromisowość urzędu antykorupcyjnego sprawia, że zaczyna brakować kandydatów do samorządów. 54
  • Sztandar wyprowadzić 28 cze 2015, 20:00 Strach przed bojkotem konsumenckim powoduje, że popularna na południu USA flaga konfederacka może stać się niepoprawnym politycznie symbolem rasizmu. 55
  • Dlaczego Grecja nie zaszkodzi euro 28 cze 2015, 20:00 Jeżeli Grecja faktycznie ciągnie Europę na dno, to dlaczego euro nie tonie z nią? Z każdym zakrętem w negocjacjach z Atenami słyszymy, jak blisko jesteśmy od krawędzi, za którą jest tylko przepaść, ale euro – symbol tego projektu – trzyma się w przewidywalnych ramach. 56
  • Terminator: zmartwychwstanie Arnolda 28 cze 2015, 20:00 Przed laty powiedział „I’ll be back”. I wrócił. W piątej odsłonie tej opowieści znowu zagrał Arnold Schwarzenegger, który swoją wielką karierę w show-biznesie i polityce zaczął w pierwszej części. A to oznacza murowany sukces. 58
  • Grupa trzymająca skecze 28 cze 2015, 20:00 Dla tabloidu czy Pudelka to, że Andrzej Chyra sika pod krzakiem, to jest news. A jak kabareciarz by się wysikał, to by była albo prowokacja, albo żart – mówią Marcin i Michał Wójcikowie oraz Waldemar Wilkołek z kabaretu Ani Mru Mru. 61
  • Rap symfoniczny 28 cze 2015, 20:00 Dzięki płycie nagranej z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia polscy hip-hopowcy podbijają świat. Chwalą ich gwiazdy światowego rapu, a nawet aktor Ashton Kutcher. 64
  • Dzień bobry państwu 28 cze 2015, 20:00 Już w najbliższy weekend w Biebrzańskim Parku Narodowym najbardziej spektakularny festiwal rockowy w Polsce. To niejedyna niespodzianka, jaką kryją w sobie największe bagna Europy. 66
  • Z wizytą u sułtana 28 cze 2015, 20:00 Turcja to jeden z najbardziej popularnych wśród turystów krajów świata. Aby znaleźć jej egzotyczne oblicze, trzeba zejść z głównych szlaków. 72
  • U nas jest bezpiecznie 28 cze 2015, 20:00 Jesteśmy zdecydowanie najbezpieczniejszym krajem regionu – mówi Abdullah Kasım Sonkaya, attaché ds. kultury i informacji Ambasady Turcji w Warszawie. 74
  • Pekin z dala od turystów 28 cze 2015, 20:00 W stolicy Chin działa muzeum dla wiernych wyborców PO i restauracja z potrawami, które jadł tylko towarzysz Mao. Oto miejsca, o których nie piszą w przewodnikach. 76
  • Niebezpieczne znamię 28 cze 2015, 20:00 Czerniak, złośliwy nowotwór skóry, jest całkowicie wyleczalny, o ile wykryje się go wcześnie. 80
  • Święty czy zbrodniarz wojenny? 28 cze 2015, 20:00 Papież Franciszek wstrzymał kanonizację arcybiskupa Zagrzebia, opierając się na zarzutach, sfabrykowanych po drugiej wojnie światowej przez jugosłowiańską bezpiekę. 82
  • Kalejdoskop kulturalny 28 cze 2015, 20:00 KSIĄŻKI Mariusz Cieślik Śmierć i dziewczyna Clara Sanchez to dziś autentyczna gwiazda literatury hiszpańskiej, a „Widok z nieba” to jej największy sukces. Powieść nagrodzono najważniejszym wyróżnieniem w dziedzinie... 86
  • Młodzi nie rozumieją pokolenia styropianu 28 cze 2015, 20:00 Amsterdam. W drodze na wakacje czekam na tamtejszym lotnisku na samolot. Trzyletni synek marudzi, idziemy zatem do sklepu. Maluch, oczywiście, na nasze nieszczęście, zażyczył sobie klocków Lego. No trudno. Tym razem było jednak warto, mam... 92
  • Poznański Kongres Energi@21 inspiruje świat energetyki 28 cze 2015, 20:00 Firma energetyczna będzie platformą handlu różnymi usługami - zarządzaniem, optymalizacją i kontrolą zużycia energii, regulacją popytu, ładowaniem elektrycznych samochodów. Takie wizje roztaczali uczestnicy kongresu Energi@21, który odbył się w Poznaniu podczas majowych... 94
  • Terminal LNG: rewolucja na rynku gazu 28 cze 2015, 20:00 Każdy szczegół na budowie terminalu LNG jest dokładnie sprawdzany. Nad każdym etapem inwestycji – od innowacyjnej technologii po prace budowlane – czuwa kilkudziesięciu inspektorów. Precyzyjnie kontrolowane są wszystkie elementy terminalu, niezależnie od tego, czy... 95
  • Innowacje pod napięciem 28 cze 2015, 20:00 Światowa konsumpcja energii w ciągu 15 lat wzrośnie aż o 44 proc. Nic dziwnego, że zarówno polscy, jak i zagraniczni operatorzy energetyczni prześcigają się w pomysłach, jak najskuteczniej zaspokoić ten energetyczny głód. 96
  • Prawo do obrony – mydlenie oczu podejrzanym 28 cze 2015, 20:00 MEC. ROBERT NOGACKI – jeden z najlepszych ekspertów w zakresie bezprawia urzędniczego – ocenia wydarzenia przez pryzmat interesów klientów swojej kancelarii. 99
  • Notariusze chcą zmian 28 cze 2015, 20:00 O nowych propozycjach dotyczących rejestracji spółek mówi Robert Giler, członek zarządu Fundacji na rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego. 100
  • Upadłość i restrukturyzacja jako szansa inwestycyjna 28 cze 2015, 20:00 Uwagi praktyczne do nowego prawa restrukturyzacyjnego radcy prawnego Mateusza Medyńskiego, wspólnika w Kancelarii Zimmerman i Wspólnicy sp. k., specjalisty od prawa upadłościowego i naprawczego. 101
  • Chcemy kształcić elitarnie 28 cze 2015, 20:00 Na Uczelni Łazarskiego chcemy, aby nie było tak, że każdy może przyjść i uzyskać dyplom. Staramy się o pewną elitarność – mówi Jerzy Stępień, prorektor Uczelni Łazarskiego i były prezes Trybunału Konstytucyjnego. 102
  • Wodociągi – technologia w harmonii z naturą 28 cze 2015, 20:00 Czy istnieje dobry sposób na to, by mieć w kranie krystalicznie czystą wodę i nie martwić się o to, że odprowadzane ścieki niszczą środowisko naturalne? Tak! Wodociągi wrocławskie przekonują, że to jest możliwe. 106
  • Wrocław umiędzynarodowiony 28 cze 2015, 20:00 Stolica Dolnego Śląska to miasto znane nie tylko ze wspaniałej starówki, kompleksu Hali Stulecia czy prawie 200 mostów. Wrocław stał się dojrzałym centrum nowoczesnego biznesu, innowacji oraz prac badawczo-rozwojowych. 108
  • Żyj kolorowo 28 cze 2015, 20:00 Wyraziste pomarańcze, które ożywią wnętrze, a może neutralne, stonowane kolory ziemi lub spokojna szarość? W sklepie z farbami stajemy bezradni wobec konieczności wyboru właściwego koloru, odcienia czy rodzaju farby. Jak z bogatej oferty wybrać tę właściwą farbę, która sprawi,... 110
  • Noc z Tre Mare 28 cze 2015, 20:00 Ruszyła budowa apartamentowca Tre Mare w Gdańsku-Jelitkowie. 24 czerwca wmurowano kamień węgielny pod inwestycję. Uroczystość miała wyjątkową oprawę, bo sama inwestycja też jest wyjątkowa. 115
  • Królewski dystans 28 cze 2015, 20:00 Wisienką na torcie kariery biegacza amatora jest start w maratonie, czyli biegu na 42,195 km. Setki biegaczy amatorów zaczynają przygotowania do jesiennych startów. 118
  • Nocne bieganie we Wrocławiu 28 cze 2015, 20:00 Powiało wielkim biegowym światem. Na starcie 3. PKO Nocnego Wrocław Półmaratonu stanęło 7,5 tys. biegaczy. 118
  • Czas na zmianę 28 cze 2015, 20:00 Lato można spędzić na wiele sposobów: w mieście, w leśnej głuszy lub na zatłoczonej plaży. Niezależnie od upodobań i możliwości to dobry czas, żeby wreszcie zrobić coś dla własnego zdrowia, wyglądu i samopoczucia. Na początek - trzy kroki do zmiany. 120
  • Powiedz komuś! 28 cze 2015, 20:00 Schorzenia pęcherza są często traktowane jako wstydliwa, ale błaha dolegliwość. Tymczasem to poważne choroby, które pogarszają jakość życia pacjentów, prowadzą do izolacji, a nawet depresji i prób samobójczych. Nietrzymanie moczu to problem 10-15 proc. Polaków. 122

ZKDP - Nakład kontrolowany