Zabierz mnie, mamusiu

Zabierz mnie, mamusiu

Kadr z filmu „Psy 2: Ostatnia krew” (1994)
Kadr z filmu „Psy 2: Ostatnia krew” (1994) / Źródło: Wprost / Tomasz Malinowski / Polfilm / East News
– Wyrwałem chwasta – wyjaśnił oskarżony, gdy zadano mu pytanie, dlaczego zabił. Te słowa przeżyły ich autora.

Czuję się upoważniony do zgładzania kanalii – powiedział w maju 1982 r. w swym ostatnim słowie oskarżony Tadeusz Wencel. – Uwolniłem społeczeństwo od chwastów, wyrwałem je. Janina M. była wyrodną matką. W Boże Narodzenie zamiast kupić swym dzieciom pomarańcze, wydała pieniądze na alkohol. Tego drugiego skazałem na śmierć za lekceważenie osób świętych, naszego papieża i innych ludzi w krajach socjalistycznych. 34-letni Tadeusz Wencel otrzymał karę śmierci. Egzekucję wykonano 7 lipca 1983 r. Sprawozdawcy procesu jeszcze przez kilka tygodni po uprawomocnieniu się wyroku analizowali życie skazanego. Janusz Atlas napisał w „Sztandarze Młodych”, że Wencel, ofiara własnej urojonej koncepcji „wyrywania chwastów ze społeczeństwa”, przez całe życie był traktowany przez rodzinę, nauczycieli, wychowawców i funkcjonariuszy porządku publicznego właśnie jako ten niepotrzebny chwast.

Powiem ci prawdę

Matka Wencla, sprzątaczka w małej miejscowości pod Poznaniem, odmówiła na rozprawie odpowiedzi na jakiekolwiek pytania, nigdy też nie odezwała się do dziennikarzy. Sąd nie wnikał, dlaczego w 1950 r. pozwoliła, aby odebrano jej pierworodnego, rocznego syna. W tej rodzinie pił mąż i on raz po raz trafiał za kratki. Jednakże na rozprawie rozwodowej to ojcu decyzją sądu rodzinnego pozostawiono młodszego syna Jerzego. Starszego Tadeusza adoptowali obcy ludzie. Dwulatek znalazł się w domu Marty W. Utrzymywała chłopca w przekonaniu, że jest jego biologiczną matką. Gdy skończył sześć lat, Marta W. przeprowadziła się do Warszawy, a chłopca przekazano jej sublokatorce, Julii B., która żyła z prowadzenia meliny. Wmówiono mu, że mama Marta umarła. Nigdy więcej jej nie zobaczył.

Kolejne sześć lat zeszło chłopcu na pomaganiu cioci Julii w obsługiwaniu jej klientów – pijaków i prostytutek. Chodził do szkoły, ale nie miał nawet zeszytu. Wyśmiewany przez rówieśników popisywał się, jaki z niego chojrak. Zniszczył w klasie akwarium z rybkami, podpalił wieńce na cmentarzu żydowskim. Nauczyciele zrobili wszystko, aby niesforny uczeń opuścił ich szkołę. Przekonali sąd, że jego miejsce jest w domu dziecka. Wybór pedagogów padł na bidul w Wągrowcu. Tam któregoś dnia odwiedziła go Julia B. Gdy Tadeusz wypomniał jej, na co musiał patrzeć w melinie, odpowiedziała, że i tak była lepsza od jego biologicznej matki, która „sprzedała go Marcie W. za wódkę i amerykańskie ciuchy”. Zszokowany nastolatek poznał nazwisko swej rodzicielki – Anny S., ale bez adresu. Nie mógł pogodzić się ze swym losem, stał się nieznośny, więc przerzucano go z jednego domu dziecka do drugiego. W wieku 15 lat popełnił pierwsze w życiu wykroczenie: podpalił stodołę, taki przynajmniej postawiono mu zarzut. Wprawdzie tłumaczył, że nie on był sprawcą, ktoś inny zaprószył ogień, ale nie przekonał wychowawców. W grupie on był tym najgorszym.

Jestem twoim synem

Trafił do poprawczaka w Świdnicy. Miał się tam wyuczyć tapicerstwa. Nie chciał, wolał grać na gitarze. Przymuszony do wykonania normy podpalił zmagazynowaną trawę morską do wypychania materaców. Z opinią szkodnika i piromana wyrokiem sądu rodzinnego został osadzony na dwa lata w zakładzie poprawczym w Iławie. Tym razem starał się przykładać do nauki. Wychowawca obiecywał, że jeśli nadal tak będzie pracował nad sobą, zasłuży na warunkowe zwolnienie. Ale Tadeusz nie marzył o wolności. Mówił, że za kratami jest mu dobrze. – W takim razie musimy cię przerzucić do innego zakładu – usłyszał od komendanta – w naszych placówkach obowiązuje rotacja. Wencel trafił do Malborka. Nie podobało mu się tam, zorganizował bunt swojej grupy, zdemolowali sypialnie. Został karnie przeniesiony do innego zakładu poprawczego… A potem do jeszcze innego. W styczniu 1968 r., po ośmiu latach tułaczki po ośrodkach wychowawczych, wyszedł warunkowo zza krat. Postanowił odszukać matkę.

Nie miał pieniędzy ani dowodu osobistego, a bez takiego dokumentu nikt nie chciał go zatrudnić. Nocował w parku i na dworcach, kradł. Za włóczęgostwo został skazany przez kolegium na trzy miesiące aresztu. Po wyjściu na wolność z całą energią zabrał się do ustalenia miejsca zamieszkania swej matki. W Centralnym Biurze Adresowym w Warszawie poinformowano go, że Anna S. przebywa w Bydgoszczy. Pojechał tam, ale nie miał odwagi zapukać do drzwi. Dni mijały, a on spał na dworcu. W sierpniu milicja znów zatrzymała go za włóczęgostwo. Ponownie spędził trzy miesiące za kratami. W Boże Narodzenie 1968 r. wypuszczony na wolność 20-letni Tadeusz Wencel stanął na progu mieszkania swej matki. Nie widziała syna od 18 lat, nie szukała go, a aktualnemu mężowi nawet nie wspomniała, że ma jeszcze jedno dziecko. Po kilku dniach gościny matka oznajmiła mu (starannie unikając nazywania go synem), że załatwili mu pracę w przedsiębiorstwie budowlanym, może zamieszkać w hotelu robotniczym. Nie chciał się wyprowadzać, więc usłyszał, że pod tym dachem dla kryminalisty nie ma miejsca. W robocie wytrzymał jeden dzień. Opuszczając hotel, zabrał przydziałowe kufajkę i walonki, które natychmiast sprzedał na targu. Znów zapukał do matki; gdy mu nie otworzyła, w nocy powybijał kamieniami jej szyby. Potem błagał o przebaczenie. Anna S. nie chciała z nim rozmawiać. Aż do wiosny Tadeusz tułał się po Bydgoszczy, spał na dworcu. Było mu zimno, głodno, chciał wrócić do aresztu. Dlatego włamał się do spożywczego kiosku, a gdy dzielnicowy zignorował kradzież, Tadeusz uprzedził go, że wkrótce pozbawi życia matkę. – Na początek wybiłem jej szyby, aby marzła tak jak ja – zeznał. Prokurator wydał nakaz aresztowania Tadeusza Wencla.

W celi napisał do matki list:

„„Kochana Mamo, chciałem was bardzo przeprosić za to, co wyrządziłem wam. Już czegoś podobnego nie zrobię. Mamusiu, muszę ci wyjaśnić, że bardzo chciałem być z mamą i zacząć nowe życie, i mieć kogoś bliskiego. (…) Pomóż mi, żebym rozpoczął nowe życie, zapomniał o tym, co było, żebym mógł wrócić do mamy, nie chcę już nigdy iść do więzienia.
Mamusiu, odpisz jak najprędzej, czekam, Twój syn, Tadek””
.

Anna S. nigdy nie odpowiedziała na ten list. Ale pokazała go na rozprawie w sprawie o zniszczenie szyb w jej mieszkaniu. Oskarżony zaprzeczył, że chciał zabić matkę. – Ja tylko tak mówiłem, żeby ktoś się mną zainteresował – wyjaśniał. Dostał wyrok – osiem miesięcy więzienia.

Wencel opuścił zakład karny w lipcu 1969 r. na mocy ogłoszonej amnestii. Miesiąc później o świcie, gdy Anna S. wychodziła do pracy, podbiegł do niej i chwycił za szyję. Zażądał pieniędzy na jedzenie i papierosy. Odpowiedziała: – Precz, pierwszy wrzucony kamień do mojego mieszkania i wołam milicję! Tak też zrobiła. Prokurator umorzył postępowanie z braku dostatecznych dowodów winy.

Szukajcie na strychu

Ale Wencel nie pozostał długo na wolności. Miał sprawę na kolegium o niedopełnienie obowiązku meldunkowego. – To dajcie mi jakiś kąt! – odpowiedział krzykiem na zarzut. Po czym wskoczył na stół, gdzie leżały jego akta, i je podarł. Nim skazano go na pół roku więzienia, zbadali go psychiatrzy.

Ich diagnoza brzmiała: zaburzenie charakterologiczne, w chwili popełnienia czynu znaczne ograniczenie zdolności pokierowaniem swoim postępowaniem. Gdy pod koniec listopada 1969 r. kolejny raz opuścił więzienie, znów pojechał do Bydgoszczy, aby całymi dniami krążyć w pobliżu mieszkania matki. Nie odważył się do niej zbliżyć, bo zawsze była w towarzystwie męża. Podpalił stertę słomy na polu i zawiadomił posterunek MO. „Zrobiłem to – napisał w oświadczeniu – bo nie mam gdzie mieszkać ani co jeść. Nie chcę być przestępcą, chcę wrócić do więzienia i nigdy z niego nie wychodzić”. Przyznał się do okradania starych ludzi na poczcie, którzy przychodzili tam po odbiór emerytury. Tadeusza Wencla badano w kilku szpitalach dla nerwowo chorych. Jedni lekarze nie stwierdzali choroby psychicznej ani niedorozwoju umysłowego, lecz osobowość psychopatyczną. Inni psychiatrzy orzekli ograniczoną poczytalność w momencie popełniania przestępstwa. Sąd, wydając wyrok, zarządził umieszczenie oskarżonego na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego w Świeciu. Wencel wyszedł stamtąd w kwietniu 1972 r. z opinią: „Pacjent nie zagraża już porządkowi publicznemu”. Cztery miesiące później znów trzeba było go zamknąć, bo wywołał awanturę na komisariacie MO. Ledwo go wypuścili, wybił szyby w barze, a kelnerowi, który domagał się zapłaty rachunku, pogroził toporkiem. Życie Tadeusza toczyło się ruchem wahadłowym: więzienie, wyjście na wolność (często przed terminem za dobre sprawowanie) i da capo al fine. 30 grudnia 1976 r. w drodze na komisariat w Świeciu powiedział konwojentowi, który go poszturchiwał, żeby miał się na baczności, bo on już jedną osobę sprzątnął, a kolejną planuje załatwić. Podał, że ciało ofiary leży na strychu domu przy ul. Kopernika nr… Milicjanci obejrzeli strych, ale zwłok nie znaleźli.

Wyrwać chwasta

Tydzień później właścicielka tej kamienicy weszła na poddasze i zajrzała do kufra pod ścianą. Znalazła w nim zwłoki kobiety. W części strychu mieszkał Jerzy K., który niedawno wyszedł z więzienia. Ściągali do niego wszelkiego rodzaju wykolejeńcy. Ten adres znał też Tadeusz Wencel. Przy tapczanie Jerzego K. znaleziono damską torebkę z dowodem osobistym na nazwisko Janiny M., matki trojga dzieci. Zdjęcie wskazywało, że zwłoki tej kobiety zostały ukryte w kufrze. Biegli ustalili przyczynę śmierci – uduszenie na skutek zaciśnięcia ręki na szyi. Wencel od razu przyznał się do morderstwa. Opisał okoliczności: po kolejnym wyjściu na wolność schronienie znalazł w melinie Jerzego K. Pomieszkiwał tam z Janiną M. – konkubiną gospodarza, która porzuciła męża i trójkę dzieci. W dzień wigilijny obu mocno już pijanym mężczyznom zebrało się na sentymenty – wręczyli kobiecie pieniądze, aby kupiła swoim dzieciom pomarańcze. Janina M. obiecała, że tak zrobi.

Gdy wróciła następnego dnia, na strychu zastała tylko Tadeusza. Przyznała mu się, że zapomniała o dzieciach, bo zabrał ją do siebie „taki jeden gość”. Wencel był oburzony, podczas kłótni wykrzyczał Janinie M., że jest taką samą k… jak jego matka, mają nawet podobne rysy. Ona bluznęła przekleństwami. Wtedy chwycił ją za gardło. – Dałem jej szansę, trzy minuty – oskarżony wyjaśniał w sądzie. – Chciałem, aby się przyznała, że jest wyrodną matką. Wtedy puściłbym ją wolno. Ale nie zrobiła tego, więc chwyciłem rękami za jej szyję, trzymałem w uścisku ok. 10 minut. Patrzyłem na siniejącą twarz i wydawało mi się, że to moja matka. Podczas procesu o zabójstwo przed Sądem Wojewódzkim w Bydgoszczy Tadeusz Wencel po raz pierwszy zaczął się bać wyroku. Wymyślona przez niego linia obrony raziła infantylnością. Twierdził, że nazywa się Zbigniew P. Prawdziwy Tadeusz Wencel pochodzi z planety Halej i ma zdolności telepatyczne. I to on pod wpływem szpiega sowieckich służb doktora Sorge wydał Zbigniewowi P. rozkaz zamordowania Janiny M. – tej „szmaty pozbawionej matczynych uczuć”. Biegli psychiatrzy uznali, że zachowanie oskarżonego w trakcie rozprawy jest próbą uniknięcia odpowiedzialności karnej, że w rzeczywistości jest on w pełni poczytalny. Wezwani w charakterze świadków stali bywalcy meliny Jerzego K. zeznawali przed sądem, że Wencel ma miękkie serce – gdy spotkał bezdomnego, dzielił się z nim tym, co miał. Często oddawał pieniądze z ukradzionej komuś portmonetki. Matka oskarżonego skorzystała z prawa odmowy zeznań. Obrońca usiłował odwlec wydanie wyroku, składając wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych psychiatrów. Wencel zareagował na to uwagą, że ci lekarze to chyba dla pana mecenasa, bo jemu są niepotrzebni. Sąd wniosek odrzucił.

Prokurator zażądał kary śmierci

W ostatnim słowie Tadeusz Wencel poprosił, aby nie doszukiwano się okoliczności łagodzących i zgodnie z życzeniem oskarżyciela skazano go na karę śmierci. – Gdybym wyszedł na wolność, musiałbym wykonać rozkaz, jaki otrzymałem od doktora Sorge, to znaczy zabić matkę Tadeusza Wencla – dodał. 12 maja 1977 r. sąd I instancji skazał Tadeusza Wencla na karę śmierci. Od wyroku apelację do Sądu Najwyższego złożył obrońca oskarżonego, twierdząc, że jego klient jest psychopatą. Sąd Najwyższy w składzie pięciu sędziów złagodził wyrok, zamieniając go na 25 lat więzienia. W uzasadnieniu wskazywano, że Tadeusz Wencel jest nieprzystosowany społecznie i niedojrzały psychicznie. Swoim nagannym zachowaniem prowokował służby porządkowe do zainteresowania się jego losem. Te niezdarne próby zawsze przynosiły tylko jeden skutek – zamknięcie sprawcy w celi. W rezultacie Tadeusz Wencel przez całe swoje życie przebywał na wolności tylko półtora roku.

Cztery lata później, na początku 1981 r., w celi Wencla umieszczono recydywistę Jana G. Był to więzień agresywny, niszczył wszystko, co znalazło się w zasięgu jego rąk. W przerwach między rzucaniem taboretami wykrzykiwał, z kim krwawo się rozprawi, gdy wyjdzie na wolność. Kiedy do więzienia dotarła wiadomość o zamachu na Jana Pawła II, Jan G. zauważył: „Te głupki nie potrafiły zabić papieża. Ja bym to lepiej zrobił za butelkę wina”. Tadeusz Wencel, jak wyjaśniał później na swoim procesie, był wstrząśnięty tym wyznaniem. Zadał współwięźniowi pytanie: – A gdybyś miał pod palcem guzik, który gdy się przyciśnie, rozwala cały świat, czy byś go użył? – Bezwarunkowo – usłyszał odpowiedź. Wencel postanowił „uwolnić społeczeństwo od kanalii, wyrwać chwasta”. Udusił Jana G. – Dałem sobie takie prawo – wyznał w ostatnim słowie – bo doszedłem do tego, że potrafię wyjść poza swoje ciało. Wierzę w reinkarnację. W innym wcieleniu będę dobrym człowiekiem. W tym życiu nie udało mi zmienić swego losu. Zostałem napiętnowany przez brak ojca i matki.

Sąd Wojewódzki w Pile skazał Wencla za kolejną zbrodnię na karę śmierci. Obrońca napisał w apelacji: „Mamy więzienia, szpitale psychiatryczne, zastępy milicji, a mimo to nie potrafimy sobie poradzić z jednym człowiekiem inaczej niż przez zgładzenie go w majestacie prawa. W myśl starożytnej zasady „oko za oko, ząb za ząb”. Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok niższej instancji. W uzasadnieniu stwierdzono, że Tadeusz Wencel był więźniem niepoprawnym, zawiodły wszystkie podejmowane wobec niego zabiegi wychowawcze. Powinien ponieść karę eliminacyjną. Wyrok wykonano kilka tygodni po wystąpieniu Wencla w audycji telewizyjnej, w której mówił o swoim losie.

Wyrwałem chwasta

Tę audycję oglądał reżyser Władysław Pasikowski. – Postać skazańca Wyrka z pierwszych scen mojego filmu była wzorowana właśnie na Tadeuszu Wenclu – wyznał w 1994 r. w jednym z wywiadów po nakręceniu „Psów 2”. Wyznanie więźnia: stało się kultowe.

Korzystałam z informacji zawartych w „Gazecie Pomorskiej”, „Prawie i Życiu”, „Faktach” oraz publikacji Bogusława Sygita pt. „Kto zabija człowieka” Wydawnictwo Prawnicze (1989 r.).

Więcej możesz przeczytać w 2/2016 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2016 (1719)

  • Brukselska pokazówka 10 sty 2016, 20:00 W głośnym eseju „Dlaczego nie jestem konserwatystą” Friedrich Hayek pisał, że konserwatyzm z natury rzeczy konserwuje, a on chce zmian, i to szybkich zmian. „Nie wystarczy wrzucić hamulec, żeby powstrzymać świat przed... 3
  • SKANER 10 sty 2016, 20:00 WYDARZENIA Co nas czeka w 2016 r.! Kalendarium na 12 miesięcy STYCZEŃ Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, czyli spotkanie najważniejszych politycznych przywódców oraz liderów globalnego biznesu Koniec sankcji ONZ wobec Iranu – o ile... 6
  • ZDARZYŁO SIĘ JUTRO 10 sty 2016, 20:00 Kurski na prawym styczniowym. Petru na chorobowym. I rozwód u Lisów. 10
  • Kulisy nadzoru nad Polską 10 sty 2016, 20:00 Tylko naiwni mogą sądzić, że berlińscy czy brukselscy politycy przejmują się kształtem polskiego Trybunału Konstytucyjnego czy mediów publicznych. Gra toczy się o miliardy euro, które pozostaną w Polsce lub nadal będą wypływać do Niemiec czy Francji. 16
  • Tęsknota za mitami 10 sty 2016, 20:00 Żyjemywśród mitów i inaczej być nie może. Nie lubimy zamiast nich dostawać „nagiej prawdy”. Dla dzieciaków to jednak trauma, gdy się dowiadują, że skrzat w czerwonej szlafmycy to tylko dozorca podający się raz na rok za... 18
  • Historia czystek w TVP 10 sty 2016, 20:00 Jacek Kurski, polityk o pieszczotliwym przydomku Bulterier, od piątku rządzi TVP. Już wiadomo, że jego nadejście zwiastuje wielkie zmiany kadrowe w telewizji. Podobny wstrząs będzie przechodziło publiczne radio. 19
  • Węgierski eksperyment medialny 10 sty 2016, 20:00 Wprowadzane przez rząd PiS zmiany funkcjonowania mediów publicznych przyrównywane są do reformy przeprowadzonej przez Fidesz w 2010 r. Jej efekty są jednak mało zachęcające. Najwięcej krytyki zbiera polityka informacyjna telewizji i radia publicznego, które całkowicie... 21
  • Pacjenci poczekają na rewolucję 10 sty 2016, 20:00 Gdzie będziemy się leczyć po likwidacji NFZ? Tego nie wiedzą nawet w samym ministerstwie. Wiadomo tylko, że nie nastąpi to wcześniej niż za dwa lata. Na razie zmiany czekają psychiatrię i medycynę rodzinną. 22
  • System do korekty 10 sty 2016, 20:00 – Pora na korekty obecnego systemu opieki zdrowotnej. To jednak struktura trudna, w której nie ma cudownych rozwiązań – mówi „Wprost” wiceminister zdrowia Piotr Gryza. 24
  • Kto się boi Grzegorza Schetyny 10 sty 2016, 20:00 Już niedługo zacznie się rozpad PO. Część posłów przejdzie do Nowoczesnej, inni zostaną zmarginalizowani przez Grześka i po cichu będą przeciwko niemu knuć. Zaczyna się nowy rozdział w historii Platformy – ironizuje polityk z otoczenia Donalda Tuska. 26
  • Gloria Victoribus 10 sty 2016, 20:00 Jest taki kraj w Europie, gdzie każdego roku z pompą świętuje się klęskę, która skończyła się zniszczeniem stolicy i śmiercią kwiatu młodzieży. W tym samym kraju nikt poza lokalną społecznością nie pamięta o wielkim... 29
  • Nie jestem święty 10 sty 2016, 20:00 Faktycznie toczy się wobec mnie postępowanie komornicze, ale też trwają negocjacje, rozmowy, postępowania sądowe – mówi „Wprost” Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji. 30
  • Dwie Polski 10 sty 2016, 20:00 W sporze o nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wyłoniły się dwa stanowiska. Jedno powołuje się na art. 195 konstytucji o niezawisłości sędziów TK; drugie – na art. 197, upoważniający Sejm do regulowania mocą ustawy... 32
  • Cuda na szpitalnym łóżku 10 sty 2016, 20:00 Zdrowieją wbrew prawom logiki i obecnemu stanowi wiedzy, a ich choroby cofają się w sposób nieopisany dotąd w podręcznikach. Doświadczeni lekarze przyznają, że wielu pacjentów uzdrawia wiara. 36
  • Życie po końcu świata 10 sty 2016, 20:00 Kiedy umiera dziecko, świat się kończy. Ale pełne życie po stracie dziecka jest możliwe – przekonuje w wywiadzie dla „Wprost” Daria Bielenin-Palęcka, która prowadzi grupę dla rodziców, którzy stracili dziecko. 39
  • Luksusowy przekręt 10 sty 2016, 20:00 PiS zapowiada, że uszczelni system podatkowy. Tymczasem wciąż kwitnie proceder wyłudzania akcyzy na ciężarowe BMW i pomoc drogową z logo Lamborghini. 42
  • Gdzie są chłopcy z Nangar Khel 10 sty 2016, 20:00 Ten proces, nazywany też „procesem o honor żołnierzy”, trwa osiem lat. Jest bezprecedensowy w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości, który od II wojny światowej nie badał zbrodni wojennej. 44
  • Szpieg urojony 10 sty 2016, 20:00 Dopiero po 32 latach państwo polskie uniewinniło Henryka Bogulaka, kierowcę, który w stanie wojennym został skazany na śmierć za szpiegostwo. Jak się dziś okazało, bez żadnych dowodów. 47
  • Kisielewski i polityczne akwarium 10 sty 2016, 20:00 Obserwował polityczny plankton, płotki, piranie i rekiny. Oceniał, opisywał, ale nie pływał z nimi i dbał o to, by nawet nie dać się ochlapać. 50
  • Pięć tykających bomb 10 sty 2016, 20:00 Spowolnienie w Chinach, toksyczna polityka banków centralnych, zadłużeniowa pułapka rynków wschodzących czy lokalne wojny walutowe. Globalne finanse stoją dziś na krawędzi kryzysu. I nikt nie wie, jak go zatrzymać. 52
  • Pamiętajcie o ekonomii 10 sty 2016, 20:00 500 zł na dziecko, opodatkowanie banków i marketów to na razie jedyne gospodarcze rozwiązania PiS. Mają jednak niewiele wspólnego z przedsiębiorczością. Żeby rosła, potrzebuje ekonomicznych bodźców. Tych w nowych ustawach jest za mało. 55
  • Niedobre jak SKOK-i 10 sty 2016, 20:00 KNF umieściła na liście firm funkcjonujących w ramach systemu SKOK spółki nieistniejące oraz niemające żadnych powiązań właścicielskich i kapitałowych z systemem SKOK 57
  • Będziemy królami Bliskiego Wschodu 10 sty 2016, 20:00 Po serii giełdowych przejęć Wojciech Kruk stracił kontrolę nad firmą, którą jego rodzina tworzyła od prawie dwóch wieków. Teraz do gry wchodzi jego córka, która buduje na nowo rodzinne królestwo biżuterii. Ania Kruk oplotła Polskę siecią butików i rusza na podbój Kataru. 58
  • HOSSA BESSA 10 sty 2016, 20:00 Z bankructwem im do twarzy PONAD 2 TYS. POLAKÓW OGŁOSIŁO W ZESZŁYM ROKU BANKRUCTWO. Minął właśnie rok od wprowadzenia w życie nowych przepisów regulujących upadłość konsumencką. Zmiany w prawie były na tyle korzystne, że... 61
  • Zapasy orientalnych mocarzy 10 sty 2016, 20:00 W miarę jak Amerykanie tracą zainteresowanie regionem Zatoki Perskiej, o rolę lokalnego mocarstwa walczą Iran i Arabia Saudyjska. Nie wiadomo, czy naprawdę planują już wojnę, czy tylko podsycają napięcie dla osiągnięcia wewnętrznej mobilizacji. 64
  • Trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie 10 sty 2016, 20:00 Słowa Alfreda Hitchcocka o dobrym filmie znajdują właśnie zastosowanie do rynków finansowych, które rozpoczęły rok 2016 krachem. Rzeczywistość polityczna i ekonomiczna na świecie nie napawa optymizmem. Ostatni rok prezydentury Obamy... 66
  • Strategia na długość ramienia 10 sty 2016, 20:00 Zajęci obroną zagrożonej demokracji w Polsce Niemcy omal nie przeoczyli bandy rozwydrzonych imigrantów, którzy w sylwestrową noc dokonali prawdziwego pogromu kobiet, próbujących świętować Nowy Rok. Ale czegóż nie robi się dla ratowania polityki otwartych drzwi Angeli Merkel? 68
  • Kolonizacja federacji 10 sty 2016, 20:00 Szukając przeciwwagi dla Zachodu, Władimir Putin postawił na Chiny i się przeliczył. Pekin nie został sojusznikiem Rosji, ale chętnie korzysta z jej słabości, eksploatując Syberię i rosyjską część Dalekiego Wschodu. 70
  • Złote marzenia 10 sty 2016, 20:00 Nielegalne kopalnie złota przyciągają dziesiątki tysięcy śmiałków, którzy wierzą, że uda im się odmienić swój los. Większość szybciej zginie, niż się wzbogaci. 72
  • Żadnych bohaterów pozytywnych 10 sty 2016, 20:00 W styczniu 2014 r. scenariusz „Nienawistnej ósemki” wyciekł do internetu. Quentin Tarantino powiedział wówczas, że rezygnuje z jego realizacji. Trzy miesiące później zmienił zdanie. Dziś mówi: „Pomyślałem, że ośmiu niejednoznacznych bohaterów granych przez... 76
  • Nakręceni na zysk 10 sty 2016, 20:00 Netflix obok Amazona i Tesli był od lat wymieniany w gronie marek, których nadal brakuje w Polsce. Wreszcie zadebiutował i u nas, ale czy tego debiutu nie będzie żałował? 79
  • Jedna Rzesza, jeden pisarz 10 sty 2016, 20:00 „Mein Kampf” miał być bestsellerem, który uczyniłby Adolfa Hitlera poczytnym pisarzem. Książka okazała się klapą. Żeby z niej zrobić lekturę obowiązkową dla milionów Niemców, autor musiał zostać dyktatorem. 82
  • Zabierz mnie, mamusiu 10 sty 2016, 20:00 – Wyrwałem chwasta – wyjaśnił oskarżony, gdy zadano mu pytanie, dlaczego zabił. Te słowa przeżyły ich autora. 85
  • Warto być Polakiem 10 sty 2016, 20:00 Jeśli świat jest na wyciągnięcie ręki, to planując urlop w 2016 r., wybierajmy kraje, gdzie Polaków lubią. To nie jest wcale krótka lista i jest na niej kilka zaskoczeń. 88
  • Życzenia pierwszego świata 10 sty 2016, 20:00 Życzę sobie i wszystkim, by polska gastronomia podniosła nieco głowę. 91
  • Ewangelia według klauna 10 sty 2016, 20:00 Chętnie spędziłbym czas z dziewczynami z Pussy Riot, ale niekoniecznie w moskiewskiej celi – mówi Jaco Van Dormael, reżyser nominowanej do Europejskiej Nagrody Filmowej głośnej komedii „Zupełnie nowy testament”. 92
  • KALEJDOSKOP KULTURALNY 10 sty 2016, 20:00 KSIĄŻKI Mariusz Cieślik 1. „Dziewczyna z pociągu” Paula Hawkins ŚWIAT KSIĄŻKI 2. „Masa o bossach polskiej mafii” Artur Górski, Jarosław Sokołowski PRÓSZYŃSKI 3. „Co może pójść nie tak” Jeremy... 93
  • Kto mocniej obrazi władzę 10 sty 2016, 20:00 Zdruzgotani ciągle porażką PO dziennikarze, publicyści, politolodzy i socjolodzy prześcigają się na bardziej dosadne obrażenie nowej władzy. Tomasz Lis pisze o bolszewikach z PiS, Sławomir Sierakowski opowiada o tym, że partia... 98