TRZĘSIENIE gospodarki

TRZĘSIENIE gospodarki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Straty gospodarcze spowodowane naturalnymi kataklizmami rosną w zastraszającym tempie
Tylko w 1998 r. były one wyższe niż w całej poprzedniej dekadzie. Koszty likwidacji skutków powtarzających się od czterech lat powodzi w dorzeczu rzeki Jangcy sięgnęły 30 mld USD. Szale- jące w Ameryce Środkowej huragany doprowadziły do ruiny gospodarki Hondurasu, Gwatemali i Nikaragui. Czy ten rok okaże się jeszcze gorszy? Trzęsienie zie- mi w Turcji i Kolumbii, powodzie w Chinach, Iranie i na Filipinach oraz cyklony w Indiach, Pakistanie i na Karaibach spowodowały już śmierć kilku tysięcy osób i ogromne straty materialne.
Trzęsienia ziemi należą do najgorszych w skutkach naturalnych katastrof. W tym stuleciu zjawisko to spowodowało śmierć 1,6 mln ludzi i ogromne zniszczenia w gospodarce. Bezpośrednie straty ekonomiczne Japonii po wstrząsie w Kobe w 1995 r. oszacowano na 140 mld USD. Gospodarka turecka traci 300 mln USD dziennie w następstwie trzęsienia ziemi w północno-zachodniej części kraju. Region, w którym znajdowało się epicentrum, jest przemysłowym sercem Turcji. Wytwarza się tam 40 proc. PKB i połowę tureckiego eksportu. Stamtąd pochodzi 55 proc. wpływów z podatków zasilających państwową kasę.
Według organizacji Tüsiad, zrzeszającej tureckich przemysłowców, koszty odbudowy Turcji po trzęsieniu ziemi będą szesnaście razy wyższe niż odbudowa Kosowa ze zniszczeń wojennych. Specjaliści z Tüsiad obliczyli, że przekroczą one z pewnością 20 mld USD. "Katastrofa będzie miała ogromny wpływ na turecką gospodarkę, która dopiero od niedawna dźwignęła się z poważnej zapaś- ci" - stwierdzili. Tylko odbudowa największej tureckiej rafinerii ropy naftowej Turpas pochłonie ponad 200 mln USD. Do tego rachunku trzeba dopisać miliard dolarów, które miały wpłynąć do budżetu państwa z zaplanowanej na przyszły rok prywatyzacji tego zakładu. Teraz rząd zastanawia się, czy za bezcen sprzedać ruinę, czy zainwestować w jej odbudowę. Dla wielu zakładów przemysłowych w dotkniętym kataklizmem regionie najważniejszym problemem nie będą straty materialne, lecz śmierć tysięcy pracowników. Dyrektorzy większości zakładów nie wiedzą, jaka część załogi przeżyła trzęsienie. Gdyby nie zabici i ranni, fabryka opon firmy Good- year, zbudowana zgodnie z przepisami z mocnych stalowych elementów, nie musiałaby przerywać produkcji. O wiele bardziej ucierpiały małe zakłady, które dostarczały półprodukty.
W wyniku zawalenia się budynków tysiące ludzi straciło dach nad głową. Minister spraw zagranicznych Ismail Cem mówił w tele- wizji o 200 tys. bezdomnych. Premier Bülent Ecevit zapowiedział, że przez rok władze wybudują dla nich domy w strefach geologicznie bezpiecznych. Rząd nie może zbyt długo zwlekać z podjęciem decyzji, gdyż każdy dzień zwłoki pogrąża gospodarkę w coraz głębszym kryzysie. Katastrofa nałożyła się bowiem na inne niekorzystne zjawiska. Z powodu kryzysu w Rosji i Azji zmalał eksport. Wielu inwestorów zaczęło się wycofywać z Turcji, uznawanej za kraj o zbyt dużym ryzyku. Od ubiegłego roku wzrosło bezrobocie, przekraczając 7 proc. Z pewnością nadejdą ciężkie czasy dla przemysłu turystycznego, tak istotnego dla tureckiej ekonomii. Jeszcze przed katastrofą - gdy rozpoczął się proces przywódcy Kurdów Abdullaha Öcalana - wielu zagranicznych turystów odwołało przyjazd w obawie przed atakami terrorystycznymi. Teraz można się spodziewać kolejnych rezygnacji. Znawcy tego rynku twierdzą, że turyści będą omijać Turcję co najmniej przez trzy lata. Niedługo więc właściciele hoteli i ośrodków turystycznych zaczną zwalniać pracowników. Tragedia w Turcji z pewnością będzie mieć negatywne skutki dla sąsiednich krajów. Z mniejszym napływem turystów liczą się właściciele hoteli w Grecji i na Cyprze. Z doświadczenia wiedzą, że kilka lat temu wojna w Zatoce Perskiej - miejscu o wiele odleglejszym niż Turcja - odstraszyła Amerykanów od wypoczynku w tej części Europy.
Ze skutkami kataklizmu musi sobie jednak poradzić nie tylko Turcja. W wyniku gwałtownych sztormów i powodzi na zachodnim wybrzeżu Afryki kilka tysięcy ludzi zostało bez dachu nad głową. W Gambii i Mali zniszczone zostały pola uprawne i duża część floty rybackiej. "To jest nic w porównaniu z tym, co się dzieje w Chinach" - twierdzą przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Organizacja zaapelowała o pilną pomoc dla 60 mln ludzi dotkniętych klęską powodzi w prowincjach Hubei, Huan, Jiangsu i Anhui. Od czerwca zginęło 240 osób. Zalane zostało 3,5 mln ha pól uprawnych. Straty mogą być wyższe od ubiegłorocznych, które oszacowano na 25 mld USD.
Na początku roku ziemia zatrzęsła się w Kolumbii, powodując śmierć prawie 1200 osób, raniąc 4000, a 200 tys. pozbawiając dachu nad głową. W stolicy regionu - Armenii - 65 proc. budynków zostało zniszczonych bądź nie nadaje się do zamieszkania. Skutki tej tragedii dotkliwie odczuła gospodarka. Zniszczone zostały plantacje kawy - główne źródło utrzymania mieszkańców regionu. Bezrobocie wzrosło z 12,1 proc. do 34 proc.
Tegoroczne kataklizmy jeszcze bardziej pogrążyły w recesji te regiony, które nie zdołały się podźwignąć po ubiegłorocznych huraganach, powodziach i suszach. W 1998 r. Indie, Nepal i Bangladesz nawiedziły potężne powodzie. Śmierć poniosło ponad 4 tys. osób. Podczas trzęsienia ziemi w Afganistanie zginęło 9 tys. ludzi. W Brazylii, Indonezji i na Syberii gigantyczne pożary spaliły dziesiątki tysięcy hektarów lasów.

Kataklizmy kosztowały świat w ciągu ostatnich dziesięciu lat kilkaset miliardów dolarów

W zeszłym roku w Ameryce Środkowej szalały dwa silne huragany: Georges i Mitch. Sam Mitch - uznany za najtragiczniejszy od 200 lat - zabił 10 tys. osób i miliony pozbawił dachu nad głową. Tylko w Hondurasie było 5 tys. ofiar, a straty materialne oszacowano na 4 mld USD - 75 proc. tamtejszego PKB. Huragan zniszczył plantacje bananów i kawy oraz dużą część infrastruktury, w tym 70 proc. mostów. Plantatorzy w Nikaragui i Gwatemali stracili 25 proc. zbiorów kawy. Huragan i deszcz zniszczyły w Kostaryce i Salwadorze setki tysięcy worków kawy. Tego, co udało się uratować, przez długi czas nie można było eksportować, gdyż drogi dojazdowe do głównych krajowych portów były nieprzejezdne. Rynek zareagował na tę wiadomość 22-procentową podwyżką cen kawy. Zrujnowane zostały także plantacje trzciny cukrowej i bananów. Plantatorzy pracujący dla amerykańskich firm, do których należą najbardziej znane marki - Dole i Chiquita, stracili 25 proc. zbiorów w Gwatemali, Hondurasie i Nikaragui. Zmniejszy to zyski firm o 50-70 mln USD. Odbudowa plantacji może zająć nawet półtora roku. Przez ten czas większość pracowników otrzymujących dziennie od 2,5 USD do 5 USD wynagrodzenia straci pracę. Dla większości było to jedyne źródło utrzymania.
90 proc. ofiar kataklizmów pochodzi z krajów rozwijających się. Cyklony i huragany uderzają głównie w tereny przybrzeżne w strefie tropikalnej i subtropikalnej. Bieda i szybki przyrost ludności w niektórych regionach świata zmuszają ludzi do życia na obszarach narażonych na powodzie, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i lawiny błotne. Masowa wycinka lasów zmniejsza zdolności gleby do absorbcji ulewnych deszczów. Następstwem jest erozja i zwiększona groźba powodzi. Koncentracja ubóstwa na obrzeżach wielkich miast położonych w miejscach narażonych na naturalne katastrofy zwiększa ryzyko ofiar.
Wielkość strat zależy nie tylko od siły wstrząsu, ale także od konstrukcji budynków, struktury gruntu i występujących w następstwie trzęsienia takich zjawisk, jak pożary czy obsunięcia ziemi. W 1960 r. stosunkowo słabe trzęsienie (5,9 stopnia w skali Richtera) w Meksyku spowodowało śmierć aż 12,5 tys. osób, gdyż źle zbudowane domy usytuowane były na słabo utwardzonym gruncie. Przykład Turcji potwierdza, że straty ludzkie i materialne byłyby wielokrotnie mniejsze, gdyby nie błędy w konstrukcji budynków, niedbałe wykończenie i złe planowanie przestrzenne. Turcja ma wprawdzie bardzo ostre przepisy budowlane na terenach sejs- micznych, skutki ostatniego trzęsienia pokazały jednak, że były one nagminnie naruszane.
Liczba kataklizmów nie maleje. Wręcz przeciwnie. Naukowcy szacują, że w najbliższym czasie tylko trzęsienia ziemi mogą spowodować straty sięgające 2 bln USD. Z powodu globalnego ocieplenia rośnie liczba i siła huraganów, zwłaszcza w regionie Karaibów i Zatoki Meksykańskiej. William Gray, znawca huraganów, twierdzi, że położenie Florydy na trasie przemieszczania się wichur wystawia ten stan na nieustanne zagrożenie. Na wybrzeżu Florydy rozpoczął się swoisty boom budowlany. Powstają nowe domy, bungalowy i zakłady przemysłowe. Każdy nowy podmuch powoduje coraz większe straty. "Będziemy świadkami pięćdziesięciomiliardowych, siedemdziesięciomiliardowych, a nawet stumiliardowych huraganów" - przewiduje Gray. 

Więcej możesz przeczytać w 36/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0