Rachunek dla palaczy

Rachunek dla palaczy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozumiemy, że jesteśmy dla budżetu dojną krową
Nawet się temu zbytnio nie sprzeciwiamy. Prosimy tylko o jedno, niech urzędnicy doją nas ciepłymi i czystymi rękami. Niech nie próbują tej krowy zarżnąć, a ich działania ograniczą się do ustalania nowych stawek akcyzy - apeluje przedstawiciel jednego z koncernów tytoniowych. Co ma na myśli?
Idzie otóż o to, że międzyresortowy zespół do spraw taryf celnych pracuje nad ustaleniem przyszłorocznych stawek, a tymczasem Centrum Informatyki Handlu Zagranicznego na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa wyliczyło, że jeśli opłaty graniczne na importowane artykuły rolno-spożywcze zostaną zwiększone do maksymalnego poziomu uzgodnionego z WTO, dochody państwowej kasy wzrosną o 1,6 mld zł. Jest to mniej więcej 10 proc. naszego deficytu budżetowego.
Na liście CIHZ znalazły się m.in. drób, mięso, owce, artykuły mleczarskie, masło, cukier, sery, wina, kawa, herbata, soki, warzywa, owoce i właśnie tytoń. Ewentualna podwyżka ceł mogłaby dotyczyć towarów z różnych państw, wyłączając te, z którymi handel odbywa się na warunkach preferencyjnych (CEFTA, Izrael, Unia Europejska). Utrudniłaby zatem wymianę z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw czy Stanami Zjednoczonymi. W wymianie z krajami należącymi do Światowej Organizacji Handlu Polska (jako jej członek) nie może stosować stawek wyższych niż konwencyjne. Na wiele towarów wprowadziliśmy cła znacznie niższe (autonomiczne). Teraz, najprawdopodobniej z powodu napiętego budżetu i presji chłopów, rozważa się znaczną ich podwyżkę.


W pierwszym półroczu tego roku popyt na papierosy zmniejszył się o ponad 8 procent

Różnice między stawkami autonomicznymi a konwencyjnymi w wielu wypadkach są ogromne. Importerzy cukru płacą dzisiaj czterdziestoprocentowe cło. WTO pozwala zwiększyć je do 100 proc. Obowiązująca stawka w wysokości 35 proc. na przywożony jogurt może wzrosnąć do 175 proc. Import tytoniu objęty jest opłatą graniczną w wysokości 30 proc. Porozumienie z WTO pozwala na zwiększenie jej do 115 proc.
Producenci papierosów obawiają się, że rząd skorzysta z tej możliwości. Gdyby wprowadzono maksymalne cło na importowany tytoń, przy dzisiejszej konsumpcji do państwowej kasy mogłoby wpłynąć dodatkowo 500-600 mln zł rocznie. Czy jednak faktycznie udałoby się je uzyskać, skoro legalna sprzedaż papierosów drastycznie spada? W pierwszym półroczu tego roku popyt zmniejszył się o ponad 8 proc.
Doszło do tego, że dwie trzecie ceny papierosów stanowią dzisiaj podatki - akcyzowy i VAT. Rocznie z tego tytułu koncerny tytoniowe odprowadzają do państwowej kasy 8,5 mld zł, czyli równowartość 6 proc. wydatków centralnych. Na przyszły rok Ministerstwo Finansów planuje wzrost akcyzy o 25 proc.
Wprowadzenie konwencyjnego cła spowoduje nie tylko znaczny wzrost cen papierosów (przynajmniej o kilkanaście procent), ale także zniszczy rynek (podobne mechanizmy zadziałają w całym rolnictwie). Podrożeje importowany surowiec, co natychmiast wykorzystają rodzimi producenci, w tym wypadku plantatorzy tytoniu. Bez dodatkowego nakładu pracy i zaangażowania kapitału, w wyniku administracyjnej decyzji, z dnia na dzień wzrosną ich dochody. Rachunek zapłaci konsument, który w dodatku będzie musiał palić gorsze papierosy.
Niemal połowa tytoniu używanego do produkcji przez krajowe wytwórnie pochodzi z polskich pól. Protekcja państwa zachęci rolników do zwiększenia powierzchni upraw tytoniu. Przy malejącym popycie jest to wręcz szkodliwe. Ponadto wątpliwe jest, czy plantatorom będzie zależeć na utrzymaniu jakości towaru. Krajowy tytoń, ze względów klimatycznych, nigdy nie dorówna jakością najlepszym i najszlachetniejszym importowanym gatunkom. Zawiera więcej szkodliwych substancji.
Po tegorocznych podwyżkach akcyzy można zauważyć, że palacze rezygnują z wyrobów wyższej jakości. Mamy do czynienia z efektem substytucji. Wzrasta zainteresowanie tańszymi markami papierosów. A od nich państwo uzyskuje niższe podatki. Ostry fiskalizm nie poprawia ani zdrowia społeczeństwa, ani gospodarki. Konsumenci bronią się przed nim, paląc gorsze papierosy. W gospodarce natomiast pojawia się czarny rynek. Szacuje się, że z przemytu trafia do kraju 10 mld papierosów rocznie, czyli tyle, ile produkuje w tym czasie średniej wielkości wytwórnia.
Oczywiście od pomysłu wprowadzenia wyższych ceł do jego realizacji droga jeszcze daleka. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego jedni przedstawiciele rządu mówią o konieczności liberalizacji wymiany handlowej, inni zaś planują coś zupełnie przeciwnego.

Więcej możesz przeczytać w 37/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.