Pojednanie

Pojednanie

Rozdana warchołom i szaleńcom broń lustracyjna zaczyna dokonywać bezsensownych zniszczeń
Piękne słowo i szlachetny gest. Historia zrządziła, że ostatni dzień sierpnia i pierwszy września to ważne dla nas daty. W sześćdziesiątą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej spektakularnie jednaliśmy się z Niemcami. Dziewiętnastą rocznicę porozumień sierpniowych skaziła solidna porcja złości i agresji. Łatwiej nam się pojednać z obcymi niż między sobą.

Pod łaskawym patronatem prezydentów Niemiec i Polski spotkali się po wielu latach żołnierze ostatniej wojny. Siwowłosi dziadkowie przypomnieli sobie na chwilę młode lata. Było coś wzruszającego w tym spotkaniu całkiem już niegroźnych marynarzy z pancernika Schleswig-Holstein z westerplatczykami. Gdzie indziej gwarzyli z sobą przyjaźnie dawni grenadierzy niemieccy z polskimi kawalerzystami. Wszyscy jesteśmy teraz w NATO, więc trzeba się zaprzyjaźnić.
Polskę czeka jeszcze ciągle kilka innych pojednań. Z Rosjanami, Ukraińcami, Białorusinami, Litwinami, Czechami, Słowakami. Zwykle tak bywa, że to silniejszy i liczniejszy naród prosi o przebaczenie, a przebacza słabszy i mniejszy. Miło jest uświadomić sobie, że nie możemy być oskarżani o ciężkie grzechy. Jako nacja od stuleci mamy opinię łagodnych i rycerskich, a Polska przez większość swej historii postrzegana jest jako kraj otwarty, tolerancyjny i nie używający agresji. I to jest nasza piękna strona medalu: Polacy solidarni i skłonni do poświęceń w ciężkich czasach niewoli, powstań i wojen.
Z wolnością radzimy sobie, niestety, znacznie gorzej. Bywamy małostkowi, zawistni i mściwi. Często nieprzytomnie zapamiętali i zionący nienawiścią. To brzydka i ukrywana przed obcymi strona polskiej natury. Nie zawsze daje się ona ukryć i nic dziwnego, że w krajach, w których żyje najwięcej polskich emigrantów, stereotyp Polaka daleki jest od obrazu rycerza i bohatera. Stara to, niestety, polska tradycja, a wywodzić ją można równie dobrze ze szlacheckiego sobiepaństwa, jak i z chłopskiego uporu w sporze o miedzę. Czy zatem pojednanie polsko-polskie jest marzeniem ściętej głowy?
W medialnych relacjach z obchodów rocznicy porozumień sierpniowych bohaterskie role grali Jan Olszewski z Adamem Słomką na czele zawiedzionych i sfrustrowanych. A rządząca krajem spadkobierczyni sierpnia - AWS - pogrąża się w otchłań intryg i wewnętrznej walki. Rozdana warchołom i szaleńcom broń lustracyjna zaczyna dokonywać bezsensownych zniszczeń, choć reklamowana była jako narzędzie zaprowadzania moralnego porządku. Bawią się nią dziennikarze, bo przeciwko nim nie może być użyta, a bezpieczna większość ludu bożego ma darmowe igrzyska i to lubi. Co szkodzi dowalić trochę politykom i prawnikom, niech się nie panoszą i będą grzeczniejsi. Bo w istocie lustracja obiecuje maluczkim, iż zdemaskuje i pognębi fałszywych wielkich, przez co więcej będzie miejsca dla zwykłego, uczciwego człowieka. Jeżeli zatem jest to takie wspaniałe narzędzie, dlaczego nie zafundowaliśmy sobie lustracji powszechnej, by ostatecznie odsiać ziarno od plew?
Daleka jest droga do pojednania między Polakami. Wprawdzie Kościół - Matka Nasza mówi o nim często, ale rozumiem tylko Jana Pawła II. Niektórzy hierarchowie, księża i katoliccy politycy częściej zdają się dolewać oliwy do ognia. Jak dawni krzyżowcy i inkwizytorzy chcą zło wypalić gorącym żelazem, niepomni słów młodego, bohaterskiego kapłana, który starał się zwyciężać dobrem.
Nasilają się, niestety, objawy zastarzałej, polskiej choroby. W koalicji rządzącej, głównie po stronie AWS, ambicje jednostek i łaknienie władzy zaślepiają polityków coraz bardziej i wkrótce może się okazać, że za nic mają oni dobro wspólne i polską rację stanu. Z politycznych rozgrywek przebija zawiść, małostkowość, interesowność i zwykła głupota.
čle się dzieje w AWS. Jeśli tak dalej pójdzie, coraz więcej rodaków zapragnie się pojednać z Lechem Wałęsą i z nadzieją będzie oczekiwać jego powrotu, jako polityka szczególnie uczciwego, zrównoważonego i odpowiedzialnego. Na tle pogrążającej się AWS mój były szef szybko odrabia poniesione kiedyś straty.
Więcej możesz przeczytać w 37/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0