Balcerowicz on line

Balcerowicz on line

To mogła być albo poważna debata, albo zabawa
Debata, gdyż można przypuszczać, że w trakcie prac parlamentarnych nad ustawami podatkowymi w doktrynalnie czystej koncepcji prostego systemu podatkowego powstanie kilka wyrw w postaci ulg podatkowych. Zabawa, bo premier poświęcił prawie godzinę ludziom zgromadzonym przy 1300 komputerach. Ale niezależnie od tego, która z dwu możliwości jest prawdziwa, uśmiech na twarzy premiera, gdy wstał od komputera, mówił wyraęnie: cyberprzestrzeń okazała się przyjazna. Ale temu nie ma się co dziwić. Badanie opinii publicznej prowadzone przed i w trakcie debaty dowiodło, że prawie jedna czwarta osób, z którymi spotkał się w sieci premier Balcerowicz, podziela jego poglądy, deklarując, iż chce prostych i niskich podatków, bez ulg. Nic więc dziwnego, że Balcerowicz z radością odpowiadał na pytanie: który kraj jest najbliższy ideału, jeżeli chodzi o system podatkowy? Estonia. Ucieszyło go też pytanie o to, czy w Polsce, przynajmniej na próbę, nie można by stworzyć stref opodatkowania podatkiem liniowym. Pytano również o plany ratowania ZUS dodatkowymi pieniędzmi (odpowiedę: nie można się pogodzić z niesprawnością ZUS), o to, kto zyska, a kto straci na reformie podatków (odpowiedę: najważniejsze, czy nowy system podatkowy zachęci ludzi do produktywnych zachowań), wreszcie o przewidywane losy nowych propozycji podatkowych (odpowiedę: jeśli będzie zbyt wielu sceptyków, to się przegra). Na szczęście była i trudna kwestia: "Czy zdaje pan sobie sprawę z tego, że pańskie "schładzanie gospodarki" doprowadziło ją do zawału serca?". Riposta premiera była powtórzeniem wcześniejszego odesłania do przykładów Białorusi, Rosji i Ukrainy, które nie tylko przyjmują łatwe budżety, ale są krajami rządzonymi przez ludzi domagających się wydatków bez pokrycia... "Czy to samo ma się zdarzyć w Polsce?" - postawił przed internautami retoryczne pytanie premier Balcerowicz. Ale nie tylko przyjazna atmosfera podobała się premierowi. Osoby, które rozmawiały z nim przez Internet, to właśnie ci, od których dużo zależy i dużo będzie zależeć. Użytkownik sieci w Polsce to przeważnie mężczyzna (w debacie wzięło udział niewiele kobiet) w wieku od kilkunastu do trzydziestu kilku lat, uczeń, student lub odpowiednik amerykańskiego yuppie. Ci starsi to ludzie na stanowisku określanym przez analityków rynku pracy jako niezależny specjalista lub menedżer średniego szczebla. Rekordowa liczba uczestników debaty dużo mówi o polskich użytkownikach Internetu. Do tej pory podobne dyskusje skupiały około stu pięćdziesięciu osób. W czasie spotkania on line z Leszkiem Balcerowiczem zalogowanych było około tysiąca trzystu komputerów, a przy każdym z pewnością siedziało kilka osób. Ile dokładnie? Tego niestety się nie dowiemy, ale jedno jest pewne: polski Internet przestał być wyłącznie rozrywką dzieciaków, ęródłem nieprzyzwoitych obrazków czy niezbyt dogodnym (biorąc pod uwagę brak autoryzacji kart kredytowych w systemie on line) miejscem dokonywania zakupów wysyłkowych. Polski Internet wkroczył w nową erę - erę polityki i poważnych debat kompetentnych rozmówców po obu stronach sieciowych łącz.

Roman Młodkowski
Roman Młodkowski jest autorem emitowanego w TVN
programu "Fakty, ludzie, pieniądze - Wprost".


Publicystyka jak nie z telewizora. Bez gadających głów i smętnych reportaży. Ważne tematy sensacyjnie. W każdą niedzielę o 22.30 w TVN. W najbliższym tygodniu - budżet. Jeśli ktoś sądził, że najgorsze za nami, to niech poczeka na debatę w Sejmie i festiwal żądań czy raczej skok na portfele podatnika. Co nas czeka - wolny rynek czy Republika "Dajciewięcej"? Co lepsze? Reporterzy WPROST TV rozjechali się po świecie. Są tam, gdzie mało płaci się podatków, i tam, gdzie głównie płaci się podatki. Mieszkają z rodzinami w krajach opiekuńczych i krajach "zrób to sam" - zobaczmy, gdzie jest lepiej. A jeżeli jeszcze po tym nie będziecie mieli wyrobionej opinii, to wysłuchacie ciętych puent Marka Majewskiego. A skoro już o pomysłach na życie, to przyjrzyjmy się grupie gangsterów, którzy w celu zalegalizowania swoich operacji, podszyli się pod obce państwo, z własną ambasadą i dyplomatycznymi papierami. Czy we współczesnej globalnej rzeczywistości dyplomatyczne prawa i immunitety nie są godnym pożałowania przeżytkiem? Są kraje, które przestały je respektować, ale są też kraje, gdzie immunitet jest głównym bodęcem do pozostania dyplomatą i robienia interesów. W biznesie jak w naturze: jeśli stworzy się odpowiednie warunki, to zacznie kwitnąć. Podobnie jest ze zwolnieniami lekarskimi, z których Polacy korzystają bez umiaru. Czy nowe przepisy położą kres subkulturze "chorobowania"? W innych krajach problem rozwiązali pracodawcy. Czyżby nasi pracodawcy też byli na chorobowym? To tylko kilka tematów, które poruszymy w najbliższą niedzielę - zaprasza


Okładka tygodnika WPROST: 39/1999
Więcej możesz przeczytać w 39/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0