Chopin dla wszystkich

Chopin dla wszystkich

Apogeum obchodów Roku Chopinowskiego przypadło na zeszły tydzień (11-17 października)
150. rocznicę śmierci jednego z najwspanialszych muzyków w historii chyba najintensywniej obchodzono w Warszawie (rodzinnym mieście Fryderyka Chopina).

W weekend gazeciarze rozdawali mieszkańcom stolicy numer "Kuryera Warszawskiego" z czasów kompozytora, namawiając do udania się na chopinowskie imprezy, których w niedzielę było około dwudziestu. Już o dziewiątej rano odbyły się równolegle dwie uroczyste msze - jedna w kościele Wizytek, gdzie młody Chopin grywał na organach (homilię wygłosił ks. Jan Twardowski), druga - tradycyjnie w kościele św. Krzyża. W południe w Żelazowej Woli zagrała pierwsza powojenna zwyciężczyni Konkursu Chopinowskiego Halina Czerny-Stefańska. Potem muzyka kompozytora rozbrzmiewała w Łazienkach, Muzeum Historycznym M. St. Warszawy, Muzeum Narodowym, Warszawskim Ośrodku Kultury. Wstęp na koncerty był darmowy, ale muzyki można było posłuchać nawet na ulicy: przez cały dzień sączyła się z głośników ustawionych przed wejściem do Łazienek oraz na Krakowskim Przedmieściu przed budynkiem ASP (w którym Chopin kiedyś mieszkał). Wieczorem laser ustawiony w Pałacu Staszica zielonym promieniem wyznaczał "szlak chopinowski", a w niektórych oknach na Krakowskim Przedmieściu pojawiły się podobizny młodego Frycka. Na wieczorne "Requiem" Mozarta do kościoła św. Krzyża przybyły tłumy. W tym samym czasie w Piwnicy pod Harendą Włodzimierz Nahorny z zespołem "jazzował" na tematy chopinowskie. Apogeum obchodów przypadło na 10 października, gdy inaugurowano II Międzynarodowy Kongres Muzykologiczny "Chopin i jego twórczość w kontekście kultury".
Uroczystościom rocznicowym towarzyszył cykl koncertów, które rozpoczęły się 22 września tego roku. W Filharmonii Narodowej z miejscową orkiestrą, a cztery dni później z recitalem po raz pierwszy w Polsce wystąpił wybitny młody Rosjanin Evgeny Kissin. 10 października solowy występ dał Stanisław Bunin (zwycięzca Konkursu Chopinowskiego z 1985 r.), a 11 października zadebiutował w naszym kraju jeden z najsłynniejszych dziś pianistów świata, Amerykanin Murray Perahia.
5 października w Filharmonii Narodowej grał Wietnamczyk Dang Thai Son, zwycięzca warszawskiego konkursu z roku 1980. Następnego dnia w sali Opery Narodowej po 44 latach warszawskiej publiczności przypomniał się (z nie najlepszym zresztą efektem) laureat III nagrody na V Konkursie Chopinowskim, Chińczyk Fou Ts?ong. W rocznicę śmierci Chopina w Filharmonii Narodowej z Sinfonią Varsovia pod dyrekcją Jana Krenza wystąpił wybitny pianista argentyński Nelson Freire, a późnym wieczorem w kościele św. Krzyża, gdzie spoczywa serce muzyka, soliści z różnych krajów z orkiestrą i chórem Filharmonii Narodowej pod batutą Kazimierza Korda wykonali "Requiem" Mozarta, które na życzenie kompozytora grane było w Paryżu na jego pogrzebie.
Wszystkie koncerty cieszyły się sporym zainteresowaniem publiczności - do Warszawy przyjechało z zagranicy wielu turystów melomanów. W kongresie muzykologicznym udział wzięło prawie osiemdziesięciu naukowców z całego świata. Dla niektórych solistów - nawet dla takich sław, jak Perahia czy Kis- sin - obecność na sali tylu znawców była przyczyną sporej tremy.
Kongres zorganizowała Polska Akademia Chopinowska i - zdaniem gości - zrobiła to z prawdziwą klasą. W kuluarach rozmawiano o wszystkim, co wiąże się z Chopinem. Genealogię francuskich przodków ojca kompozytora wywiedziono do czterech pokoleń wstecz, przodków matki jedynie do dwóch. W jego muzyce odnajdywano wpływy nie tylko modnego wówczas stylu brillant, ale Bacha czy nawet... orientu. Demonstrowano zainspirowane muzyką Chopina utwory powstałe we Francji, Włoszech, Rosji, na Ukrainie czy w Chile. Przede wszystkim zaś zastanawiano się, dlaczego - mimo bardzo wyraźnych cech narodowych - jest ona tak uniwersalna.
Dlaczego Chopin jest jedynym kompozytorem, któremu postawiono w Chile pomnik i zorganizowano konkurs jego imienia? Czy Japończycy kochają go dlatego, że jest w jego muzyce coś z ducha zen, czy raczej z powodu bliskiego im typu melancholii? Czym różni się francuskie rozumienie terminu "melancholia" od używanego przez Chopina słowa "żal" (cytowanego po polsku przez Francuzów czy Niemców!)? Drugim równie ważnym zagadnieniem było umiejscowienie Chopina w epoce. Na podsumowującej dyskusji przy "okrągłym stole" w Pałacu Kazimierzowskim (notabene budynku, w którym oprócz rodziny Kolbergów czy Samuela Bogumiła Lindego niegdyś mieszkała rodzina Chopinów) zastanawiano się, czy był romantykiem. Wiadomo bowiem, że kompozytor sam nigdy się tak nie określał. Mimo że jego styl wykazywał bardzo wiele cech romantycznych, w upodobaniach i dyscyplinie muzycznego myślenia kompozytor bliższy był klasycznej harmonii, wielbił Bacha i Mozarta.
Co wpłynęło na kompozytora, można było prześledzić na rewelacyjnej wystawie w Towarzystwie im. Fryderyka Chopina, która trwała od 17 września do 17 października (właśnie przenosi się do Tokio). "Chopin daleko rozsławił swe imię" - zatytułowała ją autorka Hanna Wróblewska-Straus, parafrazując powiedzenie Maurycego Mochnackiego. Można było tu zobaczyć bezcenne autografy oraz pamiątki nie tylko po kompozytorze, ale i po jego rodzinie - część po raz pierwszy pokazywanych eksponatów została wypożyczona przez praprawnuczkę Ludwiki Jędrzejewskiej, siostry Chopina, Krystynę Gołębiewską, która spędziła w Warszawie rocznicowy tydzień. Stolicę odwiedził też wywodzący się z rodziny matki kompozytora Konrad Krzyżanowski. Uczestnicy kongresu mieli także możliwość obejrzenia kolekcji rękopisów Chopina, znajdujących się w posiadaniu Biblioteki Narodowej, w tym kompletu preludiów op. 28. Biblioteka wydała właśnie faksymile preludiów, naśladując oryginał nawet poprzez oprawę ze sztucznej skóry. Również Towarzystwo im. Fryderyka Chopina przygotowało faksymile kilku utworów i listów kompozytora, w tym "Kuryera Szafarskie- go" - żartobliwych sprawozdań z wakacji na wsi, przysyłanych rodzicom przez czternastoletniego Fryderyka.
Każdy miał w niedzielę szansę choć przez chwilę pomyśleć o kompozyto- rze - jeśli nie za sprawą koncertów, to telewizji czy radia, gdzie relacjonowano wydarzenia rocznicowe (najszerzej oczywiście w Programie II PR). Także na rzucony w ostatniej chwili przez prezesa Stowarzyszenia Radia Publicznego apel o nadanie w południe walca "minutowego" odpowiedziały wszystkie programy Polskiego Radia, a nawet niektóre komercyjne, na przykład Tok FM (w ogóle nie nadające muzyki) i Radio Kolor. Większości prywatnych rozgłośni szkoda jednak było czasu antenowego na Chopina, nawet raz na 150 lat.

Okładka tygodnika WPROST: 43/1999
Więcej możesz przeczytać w 43/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0