Socland

Socland

Dodano:   /  Zmieniono: 
Muzeum Komunizmu będzie groteską i absurdem, które przeistaczają się w nieszczęście nudę i podłość
 Ten felieton jest komunikatem z trasy myśli. Fakt, że pojawia się w przeddzień wyborów samorządowych, jest tylko zbiegiem okoliczności w głowie autora, który czytelnik może wykorzystać. Komunikat głosi: idea Muzeum Komunizmu rozwija się. III Rzeczypospolitej potrzebny jest SOCLAND. Inni mają Legoland i Disneyland. My zaś, ciężko doświadczeni przez socjalizm, odtworzymy ku pouczeniu i przestrodze nowych pokoleń krainę realsocu. Z czego bowiem brały się zbrodnie, bez- nadziejność, kłamstwa i brzydota socjalizmu? Ano z lewicowych marzeń o szlachetności i budzenia płonnych nadziei o pięknie i prawdzie, które wyprą pieniądz.
W soclandzie każdy będzie mógł zaspokoić swoje zmysły wzroku, słuchu, dotyku i zapachu, poznając tłusty stolik baru mlecznego, ból krzyża w kolejce po mięso na kartki i melodyjny głos pierwszych sekretarzy.
Jest nam, i nie tylko nam, potrzebne miejsce, które uświadomi ryzyko utopii i przypominać będzie gabinetami figur woskowych komunizmu, filmami o grozie i ohydzie, czym się kończy marzenie, iż nie będzie już biednych i bogatych, a dobra władza bez naszego indywidualnego wysiłku uczyni nas wspólnotą szczęśliwych i bogatych. Socland będzie groteską i absurdem, które przeistaczają się w nieszczęście, nudę i podłość, przed którą nie ma ucieczki. Chyba że... Tu pokażemy wybieranie wolności: skoki w portach z wycieczki legendarnym polskim statkiem "Batory". Albo szukanie wolności w czterech ścianach pokoju przez zagłuszane Radio Wolna Europa.
W soclandzie znajdą się wreszcie we właściwej proporcji: szlachetność i podłość, odwaga i komformizm, realizm i surrealizm, martyrologia i absurd codzienności. Potrzebne nam jest żywe Muzeum Komunizmu, gdyż nacjonalbolszewizm ożywa na lewicy równie łatwo jak na prawicy: agresją, zawiścią i niszczeniem indywidualizmu.
Byliśmy najweselszym barakiem w obozie. Ale polski kocioł przetrwał. Ten sam, którego nikt nie pilnuje, gdyż smażący się w smole sami ściągają w dół wychylających się poza jego krawędź.
Więcej możesz przeczytać w 41/1998 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0