Imperium drwali

Imperium drwali

Czy Puszcza Białowieska będzie chroniona?
20 mln zł na powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego przyznał Leszek Balcerowicz, wicepremier i minister finansów. Lobby leśne, czerpiące korzyści z eksploatacji ostatniej naturalnej puszczy Europy, pozbawiono w ten sposób głównego argumentu przeciw powiększeniu BPN: braku na ten cel pieniędzy. Nieoczekiwanie przeciw powiększeniu parku zamierza wystąpić... Ministerstwo Ochrony Środowiska.

Jan Szyszko, szef resortu ochrony środowiska, powszechnie krytykowany jest za wyjątkową nieudolność: zapóźnienia legislacyjne oddalają nas od Unii Europejskiej, brakuje podstawowych mechanizmów sprzyjających ekologicznym inwestorom, demontażowi ulegają fundusze ekologiczne, kuleje edukacja ekologiczna, a sam minister nie jest w stanie odpowiedzieć na proste przecież pytanie, czy opowiada się za organizacją olimpiady w Zakopanem (co oznacza wycięcie 10 tys. drzew i prawnie chronionej kosodrzewiny). Minister Jan Szyszko od wielu miesięcy nie potrafi udzielić odpowiedzi na stawiane nie tylko przez nas pytania o to, czy i kiedy nastąpi powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego.
Od 1991 r. cała Puszcza Białowieska po stronie białoruskiej jest parkiem narodowym, po stronie polskiej chronione jest tylko 16 proc. jej powierzchni (ochronie ścisłej podlega zaledwie 7,6 proc.). Powiększeniu części chronionej i nie wykorzystywanej gospodarczo sprzeciwiają się spółki pozyskujące z puszczy drewno i od kilku lat znajdujące sojuszników w urzędnikach ministerstwa, pozostających w konflikcie z przyrodnikami. Najwięcej spółek powstało w latach 1993-1996. Plan wycinki puszczy na 1998 r. przewiduje wycięcie ponad 113 tys. m3 drewna. Na powolną zagładę tym samym skazano bogactwo fauny i flory - puszczę zasiedla 5 tys. gatunków roślin naczyniowych i zarodnikowych oraz prawie 12,5 tys. gatunków zwierząt, w tym tak rzadkich, jak ryś, wilk, borsuk, orzeł przedni i puchacz. Typowy las gospodarczy, w jaki drwale zamieniają ostatni skrawek naturalnej puszczy, nie gwarantuje przetrwania ginących gatunków. Koncepcje ochrony całej puszczy, w tym dokładne plany powiększenia BPN, aprobowane przez najpoważniejsze grona ekspertów PAN, gotowe są już od kilku lat. Niestety, zalegają w szufladach ministerstwa.
Po publikacjach "Wprost" z wiosny tego roku (zapoczątkowanych "Requiem dla Białowieży", nr 15) temat podjął m.in. wpływowy francuski "L?Express", w którym napisano: "Polacy zachowują się jak mieszkańcy kraju Trzeciego Świata, niszczący swoje najcenniejsze bogactwo". Pod wpływem presji międzynarodowej opinii publicznej (petycje kierowano m.in. do premiera Jerzego Buzka, który zażądał od ministra Szyszki zdecydowanych działań) resort ochrony środowiska ogłosił wstrzymanie wycinki najstarszych drzew. Szybko okazało się to wyłącznie chwytem propagandowym, podobnie jak powołanie kolejnej zbędnej komisji. Do rozporządzenia o wstrzymaniu wycinki dołączono złą, nieprecyzyjną mapkę - drwale cięli więc dalej. Jak ognia unikano konkretów.
Aż 90 proc. respondentów Demoskopu opowiedziało się tymczasem za natychmiastowym wstrzymaniem wycinki puszczy i objęciu jej ochroną. Powiększenia BPN zaczęły się domagać także społeczności lokalne, widząc w tym szansę rozwoju regionu. Przeciw niszczeniu Białowieży protestowali - również na naszych łamach (nr 20) - nobliści i luminarze nauki. Drwale ze spółek zajmujących się trzebieżą Białowieży dalej jednak wycinali drzewa, znajdując przyzwolenie szefa resortu. "Miliony takich zdjęć widziałem w swoim życiu" - tak minister Szyszko podczas konferencji prasowej komentował fotografie dokumentujące wycinkę drzew w mikroskopijnym rezerwacie w centrum Puszczy Białowieskiej (zdjęcie wykonane przez Adama Wajraka, dziennikarza "Gazety Wyborczej", publikowaliśmy w nr. 23). "Fotografie, które w innych krajach zmusiłyby ministra odpowiedzialnego za ochronę środowiska do natychmiastowego ustąpienia w atmosferze skandalu, w Polsce przyjmowane są ze wzruszeniem ramion" - napisaliśmy wówczas. Minister Szyszko wciąż straszył też niewyobrażalnymi wydatkami, jakie musiałyby zostać poniesione na powiększenie BPN i naprawdę skuteczną ochronę puszczy: 8-20 mln zł. A przecież - przekonywał - takich pieniędzy nie ma. Tym krótkim stwierdzeniem oraz powołaniem nic nie znaczących komisji, podkomisji i "komitetów sterujących komisją" próbowano rozmyć sprawę - zachować profity eksploatujących puszczę spółek i jak najdłużej utrzymać status quo.
- Najnowsza decyzja ministra Balcerowicza o przyznaniu 20 mln zł na powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego burzy plany resortu - wyjaśnia Marian Cieślak z Departamentu Leśnictwa MOŚZNiL. - Decyzję tę podjął samodzielnie i bez konsultacji z nami wicepremier i minister finansów wskutek kampanii prasowej i nacisków w tej sprawie. My wniosku takiego nie składaliśmy, skupiamy się na Mazurskim i Turnickim Parku Narodowym. Powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego nie jest nam na rękę, nie jesteśmy do tego przygotowani, nie mamy choćby etatów. Decyzja ministra finansów utrudnia nam pracę. Wiem, że minister Szyszko chce w najbliższym czasie rozmawiać z premierem Balcerowiczem i będzie namawiał go do zmiany przeznaczenia tych pieniędzy.


Teraz puszcza

Puszczy Białowieskiej nie można porównać z jakimkolwiek innym lasem. Stanowi ostatnią część lasu, który przed wiekami rozciągał się od Atlantyku po Ural. Dziś liczy 150 582 ha (część polska ma 63 219 ha). Po stronie białoruskiej cała puszcza jest parkiem narodowym. Wraz z rabunkową eksploatacją puszczy w ostatnich kilku dziesięcio- leciach zanikała jej funkcja ochronna. Jeszcze w 1990 r. żyło tu 1300 dzików i 2500 saren. Cztery lata później ich liczba spadła odpowiednio do 535 i 1000.

Przed kilkoma laty ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot przywieźli przed Sejm pień czterystuletniego drzewa wyciętego w sercu puszczy. Sprawa Białowieży nabrała też rozgłosu wobec planów wejścia Polski do Unii Europejskiej - przeciwko eksploatacji puszczy protestowali ekolodzy przed polskimi ambasadami w kilku miastach Europy, doprowadzając do niewielkiego powiększenia obszaru chronionego.

O ile jeszcze przed kilkoma laty nie do wyobrażenia było poparcie społeczności lokalnych dla idei ochrony puszczy (mieszkańców straszono wprowadzeniem zakazu wchodzenia do parku, a nawet wysiedleniami), o tyle od niedawna zaczyna się to zmieniać. Zmiany legislacyjne sprawiły, że gminy nie tracą podatku leśnego z terenów włączonych do parku. Leśnicy znaleźli zatrudnienie w tartakach przerabiających drewno spoza puszczy. Plądrownicza gospodarka w puszczy nie pozwala na rozwój regionu poprzez agro- i ekoturystykę, na czym zaczęło zależeć lokalnym społecznościom.

Dokumentacja wymagana do powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego dawno już została zaakceptowana przez wszystkie ciała doradcze, z decyzją zwleka jedynie Ministerstwo Ochrony Środowiska.
Okładka tygodnika WPROST: 40/1998
Więcej możesz przeczytać w 40/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0