Punkty za wykształcenie

Punkty za wykształcenie

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Dla kogo szkoły prywatne?
Trzy czwarte Polaków chętnie wysłałoby swoje dziecko do prywatnej szkoły podstawowej lub średniej, widząc w takim sposobie kształcenia więcej plusów niż minusów - wynika z najnowszych badań MEMRB International Poland, przeprowadzonych dla "Wprost". W Polsce działa jednak zaledwie 935 szkół nie- publicznych, w tym 348 podstawowych i 587 średnich. - Dobrej szkoły nie można stworzyć z dnia na dzień, buduje się ją przez pokolenia - przypomina prof. Kazimierz Wojciech Frieske z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Polaków nie trzeba już przekonywać o jakości kształcenia w szkołach nie- publicznych. - Z reguły oferują one wyższy poziom nauczania i o wiele lepiej niż szkoła państwowa dbają o "klientów". Oczywiście, nie każdej szkole prywatnej można ufać, ale czy państwową nie można się rozczarować? - pyta prof. Stefan Amsterdamski, kierownik Doktorskiej Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Jego zdaniem, zainteresowani sami znajdują sposoby, aby sprawdzić rzetelność szkoły, do której chcą posłać dziecko. - Naprawdę dobra szkoła na swoją renomę pracuje latami - dodaje prof. Amsterdamski.
Aż dwóch z trzech ankietowanych Polaków (65,9 proc.), jest dziś przekonanych, że szkoły prywatne oferują zdecydowanie lepszą jakość nauczania niż placówki państwowe - dowodzą badania MEMRB. Uważa tak aż trzy czwarte osób młodych (18-34 lata) i tyle samo mieszkańców dużych miast. Ponad połowa ankietowanych (50,2 proc.) twierdzi, że szkoły te mają lepszy program, ciekawsze zajęcia i ogólnie zapewniają wyższy poziom kształcenia.
- Polacy traktują szkoły prywatne bardzo funkcjonalnie. Wykształcenie jest dziś kapitałem, bowiem przekłada się na lepszą pozycję materialną. W dziecko warto więc inwestować już od podstawówki. Inaczej "wypadnie z obiegu": po szkole publicznej może się nie dostać do prywatnego liceum, a bez tego nie ma przecież co marzyć o dobrych studiach - przekonuje prof. Piotr Gliński, socjolog z IFiS PAN. Jego zdaniem, lepszy program i ciekawsze zajęcia zawsze będą największą zaletą szkół prywatnych: - W państwowych od lat uczy ta sama kadra, obowiązuje ten sam program. Nie dziwię się, że wiele dzieciaków nie lubi się tam uczyć, ja też musiałem wkuwać definicję, że "włókno to twór dłuższy niż szerszy".
Wśród zalet szkół prywatnych ankietowani zdecydowanie rzadziej wymieniają "większy wybór języków obcych i wyższy poziom ich nauczania" oraz "więcej zajęć dodatkowych dostosowanych do zainteresowań dzieci". Tymczasem szkoły prywatne właśnie nadprogramowe zajęcia uważają za swój największy atut. Zespół Społecznych Szkół Anglojęzycznych w Lęborku może się pochwalić kilkoma przedmiotowymi kółkami zainteresowań, sekcją strzelecką, teatralną, zajęciami tańca towarzyskiego, szkolnym klubem sportowym, warsztatami dziennikarskimi i organizowaniem wyjazdów na basen. V Prywatne Liceum Ogólnokształcące w Krakowie proponuje taniec, samoobronę, tenis, pływanie, informatykę, dziennikarstwo, autoprezentację oraz fakultety z każdego przedmiotu, nawet jeśli zainteresowanie nimi wykazuje tylko jeden uczeń. Z kolei I Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO w Częstochowie oferuje swoim uczniom spotkania w Klubie Europejskim, kawiarence literackiej czy udział w plenerach malarskich.
Co dziesiąty respondent MEMRB docenia indywidualne podejście do ucznia, 8,9 proc. badanych zwraca uwagę na mniejsze klasy, 8,1 proc. - na lepsze warunki nauki; 6,5 proc. uważa, że nauczyciele są lepiej przygotowani, a 6,1 proc. - że bardziej angażują się w uczenie dzieci, dzięki czemu nie popadają one w stresy. W szkołach prywatnych coraz częściej zatrudnia się osoby mające tytuł doktora, a nawet wyższy stopień naukowy. W V Prywatnym LO w Krakowie uczy ośmiu doktorów oraz trzech nauczycieli z tytułem profesora - w sumie osoby ze stopniem doktora, doktora habilitowanego i profesora stanowią połowę kadry dydaktycznej. I Społeczne LO w Częstochowie zatrudnia trzech doktorów, a Społeczne LO w Białym- stoku - pięciu.
Co dwudziesty piąty ankietowany wspomina o lepszym wyposażeniu szkoły. Zespół Społecznych Szkół Anglo- języcznych w Lęborku oddał do dyspozycji uczniów gabinet informatyczny, dwie kserokopiarki, kamerę sprzężoną z mikroskopem i telewizorem wraz z magnetowidem, komputer z kartą wizyjną, dwa rzutniki pisma oraz bibliotekę, w której zgromadzono ponad 5 tys. pozycji w języku polskim i angielskim. Z kolei w V Prywatnym LO w Krakowie jeden komputer przypada na 4-5 uczniów. Nie bez znaczenia jest również współpraca szkół prywatnych z zachodnimi uczelniami. Większość z nich sama wyrabia sobie kontakty i zaprzyjaźnia się z takimi szkołami, jak Neue College Northampton w Wielkiej Brytanii, Dickinson High School w USA, Theodor-Heuss-Gymnasium-Pforzhein w Niemczech czy Skarholmens Gymnasium w Szwecji.
Ponad połowa ankietowanych (52,9 proc.) jest zdania, że dzieci posyła się do prywatnych szkół ze snobizmu, aby zaimponować pieniędzmi lub stworzyć wrażenie bogactwa rodziców. Najczęściej (37,1 proc.) odpowiadają tak mieszkańcy wsi. Według 27,8 proc. badanych, "bogaci mogą sobie na to pozwolić". 7,9 proc. respondentów twierdzi, że płacąc za naukę, łatwiej skończyć szkołę lub uzyskać lepsze oceny (co czwarta osoba odpowiadająca w ten sposób jest młoda: 18-24 lata). Zdaniem 2,7 proc. ankietowanych, Polacy coraz częściej posyłają swoje dzieci do płatnych szkół prywatnych, bo dzięki temu mają wpływ na formę ich kształcenia; 2,5 proc. uważa, że robią to dla mody, a 1,6 proc. sądzi, że chcą się wyróżniać.
- W Polsce nadal panuje opinia, że do szkół prywatnych dostają się rozpieszczone dzieciaki bogatych rodziców, kombinujące tylko, jak tu przejść z klasy do klasy. Postanowiliśmy przełamać ten stereotyp. U nas nie ma powtarzania klas. Jeśli ktoś nie uzyska promocji, zostaje wydalony ze szkoły - tłumaczy Ryszard Matuszewski, dyrektor I Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu. W ramach tej szkoły można wybrać pięcioletnie liceum z wykładowym językiem angielskim (współpracujące z Instytutem Filologii Angielskiej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza) lub czteroletnie liceum z poszerzonym językiem angielskim i niemieckim. Szkoła przygotowuje do matury polskiej i międzynarodowej, umożliwia zdobycie dyplomu IB, który zwalnia z egzaminów wstępnych na uczelnie w Polsce i na świecie. W klasach z wykładowym angielskim uczniowie są zobowiązani do prac społecznych - opieki nad chorą lub samotną osobą, wspomagania domów dziecka. Zdaniem dyrektora, uczniowie coraz częściej zaczynają traktować szkołę jak inwestycję, która pozwoli im w przyszłości uzyskać dyplomy na najlepszych uczelniach świata.
Opinię tę podziela jedna piąta respondentów (20,3 proc.), podkreślających, że szkoły prywatne zapewniają lepszy start w dorosłe życie. Najczęściej uważają tak ludzie młodzi (do 34 lat), tego zdania jest też prawie co czwarty mieszkaniec wsi (22,4 proc.). O większych możliwościach i perspektywach lepszej pracy przekonanych jest 8,6 proc. ankietowanych, a o lepszej opiece i większym bezpieczeństwie - 7,6 proc. Według 3,1 proc. badanych, po szkole prywatnej łatwiej dostać się na studia. Jednocześnie jednak tyle samo osób twierdzi, że szkoła prywatna jest dla dzieci, które nie radzą sobie w szkołach państwowych. - Wysyłanie dzieci do szkół prywatnych coraz bardziej zaczyna przypominać wyścig szczurów. Rodzice są przekonani, że ewentualne życiowe sukcesy córki lub syna zależą od tego, jak zostaną oni wyposażeni na starcie w dorosłość. Zapewnienie dobrej szkoły prywatnej, nauki języków, możliwości rozwijania zainteresowań ma w opinii rodziców ustrzec dziecko przed powtórzeniem ich życiowych niepowodzeń - mówi dr Hanna Palska z Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Częsty jest dziś wybór: inwestować w siebie, decydując się na kurs języka obcego bądź obsługi komputera, czy też wysłać tam dzieci.
Tylko co setny ankietowany wspomina o lepszej atmosferze i większej kulturze uczniów w szkołach prywatnych. 2,4 proc. respondentów jest zdania, że szkoły te stają się coraz bardziej popularne, bo łatwo się do nich dostać. Niespełna 1 proc. twierdzi, że panuje w nich większa dyscyplina i nie ma narkoty- ków (!), a przynajmniej dostęp do nich jest utrudniony. Czasem pojawiają się też argumenty, że "prywatne szkoły uczą niezbędnych rzeczy i myślenia" (2,7 proc.), a dokonywana w nich ocena umiejętności i wiedzy uczniów jest sprawiedliwa i obiektywna (0,7 proc.). Jedynie co pięćdziesiąty badany uważa, że prywatna placówka oświatowa to sposób na przerzucenie obowiązku wychowania dziecka na szkołę.

Więcej możesz przeczytać w 39/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1