Równamy w górę

Równamy w górę

W 2000 r. do obsługi miliarda turystów na świecie potrzebnych będzie 340 mln pracowników
- Jedną z pozytywnych cech naszej integracji z Unią Europejską są zmiany w krajobrazie turystycznym Polski. Zwłaszcza ostatnio można zauważyć napływ kapitału zachodniego do przemysłu turystyczngo. Mówimy o przemyśle, bo przecież ponad 11 tys. obiektów hotelarskich wpłaciło w ubiegłym roku do budżetu państwa kilka miliardów dolarów.

Polska jako członek Rady Europy otworzyła się na pozytywne zjawiska polityczne i gospodarcze występujące w Unii Europejskiej. Wpływowi tych zjawisk podlega także krajowa sieć hotelowa. Inwestorzy zagraniczni - bezpośrednio lub w spółkach z polskimi firmami - przeznaczyli spore środki na przedsięwzięcia turystyczno-hotelarskie o wysokim standardzie. W ten sposób, nie licząc na szybki zwrot poniesionych kosztów, inwestują oni w przyszłość. Należy pamiętać, że w tych hotelach ze względu na wysokie ceny nie pojawiają się przeciętni turyści, lecz biznesmeni, delegacje polityczne i artyści z pierwszych stron gazet. Prawdziwy ruch turystyczny tworzą jednak średnio zamożni ludzie, wędrujący po świecie dla przyjemności albo po to, by poznawać nowe kraje. Prognozy wskazują, że do końca wieku do obsługi miliarda turystów potrzebnych będzie 340 mln pracowników branży turystycznej. Polska musi się włączyć w ten proces, dlatego należy inwestować w hotele, motele i pensjonaty dwu- i trzygwiazdkowe. Naszym krajem interesują się Belgowie (Primavera), Francuzi (Formula 1) i Hiszpanie (Dragados). Dobrze zapowiadają się inwestycje firmy Global Hotels, która buduje sieć Holiday Inn. Liczy się amerykański Genesiss Hotel i wielu innych ważnych partnerów. Podobnie myślą inwestorzy krajowi (na przykład Dem Invest czy Ech), którzy również chcą budować tanie hotele. Należy do tego dodać Orbis i OST Gromada, które są przekonane o opłacalności takich inwestycji.
Polskie Zrzeszenie Hoteli, które obchodzi w tym roku siedemdziesięciolecie istnienia, stara się inspirować nowe zjawiska w turystyce, doradzać poszczególnym firmom, a także bronić interesów hotelarzy. Oferujemy nowoczesne rozwiązania porównywalne ze standardami europejskimi. Wkrótce będzie można je poznać na Międzynarodowych Targach Producentów na rzecz Hoteli Trend-Hotel w Warszawie (10-12 września). Już od sześciu lat prezentujemy na tym forum ponad 150 firm z kilkunastu państw, produkujących na potrzeby hotelarstwa. Targi Trend-Hotel mają być wyraźnym sygnałem dla polskich przedsiębiorstw, że warto produkować tylko dla hotelarstwa. Chcemy, aby turystyczna baza noclegowa była nowoczesna i niedroga. Należy jednak pamiętać, że ostateczne ceny usług turystycznych zależą zarówno od kosztów stałych, na przykład nośników energii, jak i od wzrastających obciążeń fiskalnych oraz cen wyposażenia. Nie jest jednak prawdą, że w Polsce ceny tylko rosną. Ponieważ mamy 11 tys. obiektów hotelarskich, turyści mogą wybierać wielogwiazdkowe hotele, prywatne pensjonaty albo bardzo tanio spędzać urlopy w obiektach należących do stowarzyszeń agroturystycznych. Są także schroniska, domy wczasowe, ośrodki sportu i rekreacji, bardzo przyzwoite zakładowe obiekty wypoczynkowe dostępne dla wszystkich, na przykład ośrodki należące do banków, PKP, hut. Są niedrogie kempingi oraz pola biwakowe. Jest więc w czym wybierać.
Polska branża hotelarska rozwija się bardzo dynamicznie - podnoszą się standardy techniczne, kadrowe i rośnie liczba obiektów. Dostrzegają to nie tylko goście hotelowi, ale też politycy. Obraz branży zaciemniają bardzo wysokie podatki, drogie kredyty bankowe i spłaty leasingowe, nie ma rozwiązań legislacyjnych dotyczących reprywatyzacji, zbyt mało jest związków kapitałowych kraju z zagranicą. Polskie środowiska hotelarskie nie nawiązują roboczych kontaktów z przedstawicielami państw Unii Europejskiej. To musi się zmienić.
Okładka tygodnika WPROST: 35/1998
Więcej możesz przeczytać w 35/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0