Eurozłoty

Eurozłoty

Graficznym symbolem euro jest grecka litera epsilon przecięta poziomo dwiema równoległymi liniami. W ten sposób plastycznie ukazano historię dochodzenia do euro: greckie korzenie cywilizacji europejskiej, próby zintegrowania naszego kontynentu oraz wyzwanie, jakie stanowi wspólna waluta Europy wobec dolara amerykańskiego, w którego znaku są dwie pionowe linie.
Graficznym symbolem euro jest grecka litera epsilon przecięta poziomo dwiema równoległymi liniami. W ten sposób plastycznie ukazano historię dochodzenia do euro: greckie korzenie cywilizacji europejskiej, próby zintegrowania naszego kontynentu oraz wyzwanie, jakie stanowi wspólna waluta Europy wobec dolara amerykańskiego, w którego znaku są dwie pionowe linie. Poziome linie w symbolu euro wyrażają marzenie o Europie - obszarze stabilnej wewnętrznie i zewnętrznie waluty. Za nowym pieniądzem stoi jeden z największych potencjałów gospodarczych i demograficznych na świecie. Powstał on wysiłkiem wielu państw, które nie bez trudu zdały egzamin z kryteriów konwergencji, a więc umiejętności rozwoju bez wywoływania inflacji, bez tworzenia granic dla przepływu czynników produkcji, bez barier biurokratycznych dla przedsiębiorczości.
Duże nadzieje rozbudzone wprowadzeniem euro manifestują zapomniany już euroentuzjazm. Nowy pieniądz ma doprowadzić do obniżki kosztów transakcyjnych przy eksporcie na jednolity rynek europejski. Pobudzi falę bezpośrednich inwestycji na skonsolidowanym, większym niż narodowe, rynku kapitałowym, a tym samym umożliwi powstanie nowych miejsc pracy. Euro to katalizator wzrostu gospodarczego i wydłużenia obecnej fali ożywienia w gospodarce europejskiej. Eurosceptycy wątpią, czy w tak krótkim czasie można przejść od eurosklerozy i utraty pozycji konkurencyjnej w gospodarce światowej lat 80. do euroeuforii. Podkreślają, że wprowadzenie euro jest wielką innowacją finansową. Innowacje zaś mają to do siebie, że często kończą się niepowodzeniem. Zatroskani obawiają się, że rezygnacja z dewaluacji jako czynnika przywracającego równowagę w gospodarce uniemożliwi znalezienie właściwej recepty na występowanie asymetrycznych szoków. Zaburzenia te dotyczą tylko wybranego regionu, wybranego sektora gospodarki. Po wyłączeniu polityki kursowej z arsenału środków reagowania w takich sytuacjach do dyspozycji pozostają dostosowania na rynku pracy, w polityce podatkowej itp. Te instrumenty ekonomiczne są jednak dużo mniej sprawne, zwłaszcza w państwach europejskich. Obok tego rodzaju zastrzeżeń pojawiają się głosy wskazujące na precedensowy charakter euro. Aby zrozumieć, dlaczego wprowadzenie go rzeczywiście ma wiele z wdrażania innowacji, należy choć w skrócie przypomnieć historię europejskiego pieniądza.
Od zarania cywilizacji europejskiej jesteśmy przyzwyczajeni, że bicie monet jest przywilejem sprawującego kontrolę nad danym terytorium. Srebrne greckie monety biły poszczególne państwa-miasta. Rzymskie cesarstwo zamanifestowało swoją potęgę złotą monetą. PAX Britanica oraz PAX Americana to dominacja kolejno funta szterlinga i dolara amerykańskiego jako międzynarodowego pieniądza powiązanego ze złotem.
Odejście w połowie lat 80. dolara od związków ze złotem stworzyło nową sytuację, w której o jego kondycję martwili się wszyscy poza jego emitentami. Wysoka pozycja dolara jako środka rozliczeń handlu międzynarodowego oraz gromadzenia bogactwa i zaciągania kredytów przeczy tak skrajnej ocenie. Faktem jest, że emitent pieniądza międzynarodowego czerpie dodatkowe korzyści z jego przydatności w rozliczeniach poza jego dominium.

Wymiana złotego na euro stanowić będzie symboliczne potwierdzenie naszej przynależności do cywilizacji europejskiej


W miarę zwiększania się potencjału gospodarczego w Europie Zachodniej oraz szybkiego wzrostu w czasach pokoju zamożności jej obywateli rosło poparcie dla działań zmierzających do wprowadzenia wspólnej waluty, która byłaby w stanie przejąć znaczną część funkcji pełnionych przez dolara amerykańskiego poza granicami Stanów Zjednoczonych. Dlatego traktat z Maastricht, który przewidywał dwa terminy wprowadzenia euro, został w demokratycznej procedurze ratyfikowany i przyjęty do realizacji. Pierwszy termin - styczeń 1997 r. - okazał się nierealistyczny. Drugi - styczeń 1999 r. - był na tyle mobilizujący i atrakcyjny, że jedenaście państw Unii Europejskiej zrobiło wszystko, co do nich należało, by go dotrzymać. Kraje te musiały zwiększyć zarówno efektywność funkcjonowania sfery budżetowej, jak i konkurencyjność przedsiębiorstw, zapewniając powstanie środowiska z bardzo niskimi oczekiwaniami inflacyjnymi i bez ryzyka kursowego w kontaktach pomiędzy sobą. Współczesna emisja pieniądza przestała być uprawnieniem rządów kontrolujących dane terytorium. Stała się powinnością niezależnego od bieżących nacisków politycznych banku centralnego. Jest on fachowym pełnomocnikiem społeczeństwa, dążącym do zachowania wartości pieniądza zarówno w czasie, jak i w porównaniu z innymi konkurującymi walutami. Dlatego do emisji euro niezbędny jest Europejski Bank Centralny, bez konieczności istnienia europejskiego rządu i "stanów zjednoczonych Europy". Rozpoczął on już działalność we Frankfurcie nad Menem.
Przywilej bicia monety przeszedł zatem bardzo długą drogę - od miasta-państwa do miasta nie istniejącego państwa-eurolandu. Euroland to nazwa terytorium, jednolitego obszaru walutowego, na którym legalnym środkiem płatniczym jest euro. Dotychczasowe waluty państw wchodzących w skład eurolandu wyrażają jedynie ułamkową, nie dziesiętną, jego wartość. Euroland w niczym nie przypomina "stanów zjednoczonych Europy" i nie stanowi enklawy dezintegracji w Unii Europejskiej. O atrakcyjności ekonomicznej eurolandu świadczy postulat wysuwany przez kraje, które z przyczyn politycznych znalazły się poza nim, dotyczący zrównania statusu prawnego euro z walutą krajową, a więc koroną szwedzką oraz funtem brytyjskim.
Paradoksem jest, że Polacy i obywatele innych państw nie wchodzących w skład eurolandu uświadomią sobie wcześniej niż mieszkańcy Unii Europejskiej, że stare waluty owych jedenastu krajów praktycznie nie istnieją. Dlatego mówienie po 1 stycznia 1999 r. o kursie marki niemieckiej w stosunku do franka francuskiego będzie miało jedynie zwyczajowe znaczenie. W praktyce wszystkie przeliczenia będą musiały być dla zachowania ich legalności przeprowadzane w euro. Przy czym współczynniki przeliczeniowe z dokładnością do sześciu miejsc po przecinku podano już do publicznej wiadomości, co daje czas na techniczne przygotowanie się do nowej sytuacji.
Najpóźniej do lipca 2002 r. w granicach eurolandu będą występować cztery rodzaje pieniądza: bezgotówkowe euro oraz bezgotówkowe i gotówkowe waluty jedenastu państw Unii Europejskiej, a od stycznia 2002 r. także gotówkowe euro. Oznacza to, że bezczelnym oszustwem będzie proponowanie wymiany przed 2002 r. banknotów euro i bilonu centów na inne waluty. Od 1 stycznia 1999 r. każdy mieszkaniec eurolandu będzie mógł się posługiwać bezgotówkowym euro w swoich rozliczeniach. Zasada "ani nakazane, ani zabronione" dotyczy posługiwania się euro w okresie przejściowym w latach 1999-2001. Każdy zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym będzie wybierał moment, w którym uzna za opłacalne przejście z rozliczeń w walucie krajowej jedenastu wspomnianych państw na euro. Są to szyling austriacki, frank belgijski, marka fińska, frank francuski, peseta hiszpańska, gulden holenderski, funt irlandzki, frank luksemburski, marka niemiecka, escudo portugalskie, lir włoski. Swoboda ta nie dotyczy w takim samym stopniu ani banków, ani administracji państwowej krajów eurolandu. Doświadczenia z denominacją złotego oraz wymianą rubli transferowych, marek NRD i RFN dowodzą, jak bardzo skomplikowaną operacją jest wprowadzenie euro. Proces przyzwyczajania się do posługiwania się nowymi banknotami wymaga cierpliwości i dostępności informacji o nowych pieniądzach. Unia Europejska, zajęta procedurą rekrutowania państw do euro oraz doborem osób na stanowiska kierownicze w Europejskim Banku Centralnym, nie informowała w wystarczającym stopniu o euro społeczeństw państw trzecich, takich jak Polska. Równoczesne pogłębianie i rozszerzanie Unii Europejskiej jest trudne nie tylko dla nas. Euro nie oznacza prostego zastąpienia w wykazie walut rozliczeniowych ECU przez EUR. Jest to wielka innowacja finansowa, która ma i pozytywne, i negatywne następstwa dla Unii Europejskiej oraz państw ubiegających się o członkostwo w niej. Stoimy w obliczu wielu strategicznych decyzji: Jakie powinny być zasady naszej polityki kursowej wobec euro? Jakie waluty i w jakiej proporcji winny się znaleźć w koszyku walut, wobec którego ustalany jest kurs złotego? Czy powinniśmy dążyć do jak najszybszego wejścia do Europejskiego Systemu Walutowego II? W miarę podejmowania tych strategicznych decyzji będzie się stawać coraz bardziej oczywiste, że euro to przyszłość złotego. Nie powinniśmy być zatem biernymi obserwatorami wysiłków zmierzających do zapewnienia sukcesu euro.
Dziesięć lat temu mało kto wierzył w sukces gospodarczy Polski, w możliwość umocnienia złotego oraz uzyskania głębokiej równowagi w gospodarce. Śmiała wizja strategiczna opłaciła się, przyniosła pozytywne rezultaty. Dziś również potrzebna jest odważna wizja wymiany złotego na euro. Powinna ona ułatwić przełamanie lęku przed nowym i nieznanym. Euro to system dobrze zaprogramowanych działań, które pozwolą się cieszyć kulturową różnorodnością Europy przy jednoczesnym czerpaniu korzyści ze skali i zakresu jej jednolitego rynku pieniężnego, kapitałowego oraz walutowego. Im wcześniej znajdziemy się w eurolandzie, tym mniejsza jest szansa, że staniemy się ofiarą nieuniknionych starć o międzynarodowe wpływy pomiędzy walutą detronizowaną a rywalizującą z nią.
Mechanizm przepowiedni samospełniającej się często występuje w bankowości w swych negatywnych przejawach. Jeśli klienci banku są przekonani, że on upadnie, to bez pomocy z zewnątrz rzeczywiście zbankrutuje. Wprowadzenie euro jest okazją uruchomienia tego mechanizmu w jego pozytywnej odmianie. Im bardziej zdecydowanie będziemy działać na rzecz umacniania międzynarodowej pozycji euro, tym większą korzyść odniesiemy z jego wprowadzenia. Jeśli ta wielka innowacja finansowa zakończy się sukcesem, wymiana złotego na euro pojawi się na horyzoncie naszych strategicznych wizji dotyczących przyszłości krajowego sektora bankowego. Zanim zamiast złotego w portfelach Polaków pojawi się euro, czeka nas wytężona praca; będziemy musieli przede wszystkim wzmocnić dyscyplinę finansową i spełnić kryteria konwergencji gospodarczej.
Wymiana złotego na euro stanowić będzie symboliczne potwierdzenie naszej przynależności do cywilizacji europejskiej. Po wiekach narzekania na położenie geopolityczne będziemy mieli szansę na jego korzystne zdyskontowanie. Po latach braku poszanowania dla krajowego pieniądza i powolnego zdobywania do niego zaufania może łatwiej będzie nam niż innym przyjąć euro. Waluta ta stanowi wyzwanie dla nas wszystkich, zaś jej losy będą bardzo silnie rzutować na kondycję złotego. Euro to dobra przyszłość złotego.

Okładka tygodnika WPROST: 34/1998
Więcej możesz przeczytać w 34/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0