Sojusz spraw wewnętrznych

Sojusz spraw wewnętrznych

Jak Sojusz Lewicy Demokratycznej przygotowuje się do przejęcia władzy
Zarząd Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji oraz inspektoraty spraw wewnętrznych w UOP i WSI wykryły w ostatnich tygodniach kilkanaście wypadków poufnych kontaktów oficerów tych służb z przedstawicielami SLD. Podczas takich spotkań przekazywano podobno informacje na temat sympatii politycznych funkcjonariuszy, szczegóły niektórych śledztw i operacji, zobowiązywano się do przygotowania dossier oficerów, którzy po przejęciu władzy przez SLD powinni zostać zwolnieni. Od jednego z posłów SLD dowiedzieliśmy się, że ugrupowanie to już teraz wie, kto, jak i kiedy szukał w archiwach UOP dokumentów dotyczących prezydenta Kwaśniewskiego, przesłanych przez urząd do Sądu Lustracyjnego. Obecnie podobne dossier ma być przygotowywane w związku z procesem lustracyjnym Józefa Oleksego. - Gdyby doszło do takich sytuacji - mówię o tym wyłącznie hipotetycznie - byłoby to przestępstwo, tym jest bowiem ujawnienie informacji niejawnych - mówi Magdalena Kluczyńska, rzecznik UOP. - Osoby decydujące się na takie działania musiałyby się liczyć z surowymi konsekwencjami.
Dowiedzieliśmy się, że w lipcu tego roku rozmowy ostrzegawcze przeprowadzono z czterema wysokimi oficerami WSI. Spotkali się oni na Mazurach (na grillu) z kilkoma swoimi byłymi kolegami, zwolnionymi w 1998 r. ze służby, którzy są typowani do objęcia ważnych stanowisk w wojskowych służbach po ewentualnym zwycięstwie wyborczym SLD. Na początku sierpnia sygnały o podobnych kontaktach dwóch oficerów kontrwywiadu UOP miał badać inspektorat spraw wewnętrznych urzędu. Wcześniej pod tym kątem sprawdzano kilku funkcjonariuszy delegatur UOP, m.in. w Lublinie, Łodzi i Katowicach. W maju informacje o sondowaniu nastrojów i typowaniu ewentualnych "zaufanych" docierały do kierownictwa BOR i Straży Granicznej. Najwięcej wypadków współdziałania funkcjonariuszy z przyszłymi politycznymi decydentami, co wiązało się z ujawnianiem tajemnic służbowych, odnotowano w policji.
- W ostatnim czasie służby specjalne nie świadczyły jakichś partykularnych usług ugrupowaniom tworzącym rząd. Nie sądzę więc, by przed wyborami parlamentarnymi miały nagle zacząć świadczyć usługi ewentualnej nowej władzy. Oczywiście takich wypadków nie można wykluczyć. Miałoby to fatalne skutki dla funkcjonowania całego państwa - mówi Jan Lityński, poseł UW, członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. - W tych grach nie chodzi o interes państwa, lecz o uzasadnienie przyszłych czystek kadrowych - tłumaczy były wysoki urzędnik MSWiA. - Insynuuje się, że służby specjalne prowadzą polityczne rozgrywki, których ofiarami padają nie tylko przedstawiciele opozycji, ale nawet sam prezydent. Atakowani jedynie się więc bronią. W imię obrony ideałów demokracji zbierają dowody knucia, by nie powtórzyło się to w przyszłości.
Jedną z przyczyn niedawnej dymisji Józefa Semika, zastępcy komendanta głównego policji, miały być jego nieformalne kontakty z przedstawicielami opozycji. Sprawę tę badał Zarząd Spraw Wewnętrznych KG Policji, gdyż w ostatnich tygodniach posłowie SLD dysponowali poufnymi materiałami komendy głównej. Niektóre z nich wykorzystywano nawet podczas sejmowych wystąpień. Policja w policji sprawdzała więc, czy kilka tygodni temu w Krakowie doszło do spotkania wysokich oficerów policji z politykami SLD. Miał w nim uczestniczyć znany krakowski poseł SLD. Co ciekawe - do spotkania miało dojść z inicjatywy policjantów, którzy zaoferowali politykom lewicy nieformalną współpracę. Oferta wydała się jednak adresatom zbyt ryzykowna (podejrzewano prowokację), dlatego ją odrzucili. Informacje o tym spotkaniu dotarły jednak do kierownictwa KG Policji oraz MSWiA i to miało zadecydować o dymisji zastępcy komendanta.
Wcześniej zaskoczenie w MSWiA wzbudziła wiadomość, że na biurko posła SLD Jerzego Dziewulskiego trafiła jedna z wersji raportu o stanie bezpieczeństwa państwa. Różniła się od oficjalnej tym, że wyeksponowano fakty źle świadczące o pracy policjantów i nadzorującego ich resortu spraw wewnętrznych i administracji. Pisano, że wzrasta przestępczość, a szef MSWiA jest wobec tego problemu bezradny. Marginalnie tylko zaznaczono, że znacznie poprawiły się statystyki wykrywalności najgroźniejszych przestępstw. Politycy SLD wykorzystali ten raport w debacie nad własnym wnioskiem o wotum nieufności wobec Marka Biernackiego, szefa MSWiA.
Wiele wskazuje na to, że z politykami opozycji konsultowano termin manifestacji NSZZ Policjantów. Przypomnijmy, że 18 kwietnia tego roku kilkuset związkowców pikietowało KG Policji i kancelarię premiera. Domagano się dymisji szefa policji, gen. Jana Michny. Właśnie ten protest był jednym z głównych argumentów SLD w trakcie debaty nad wotum nieufności dla Biernackiego. Debata ta odbyła się zaledwie kilka dni później. Skądinąd wiadomo, że kierownictwo policyjnych związków utrzymuje kontakty z kilkoma wpływowymi politykami SLD.
Niektórzy wysocy oficerowie policji rezygnują z pracy, by w porę przestać się kojarzyć z obecną władzą. Najczęściej znajdują zajęcie w fundacjach związanych z SLD. Bogusław Strzelecki, były komendant milicji w Zakopanem, Nowym Sączu, potem szef Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Krakowie, komendant krakowskiej policji, a wreszcie zastępca komendanta głównego, został w tym roku doradcą prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego ds. bezpieczeństwa publicznego. Byli oficerowie, blisko współpracujący obecnie z SLD, mają często świetne kontakty z pracującymi nadal funkcjonariuszami, co umożliwia im zdobywanie szcze-gółowej wiedzy o MSWiA czy służbach specjalnych.
- Funkcjonariusze, którym brakuje kilka lat do emerytury, dają się przekonać, że nie powinni być przesadnie lojalni, bo to im się po prostu nie opłaci - opowiada emerytowany oficer UOP. - Gdy do końca kadencji Sejmu, a więc i rządu, pozostaje najwyżej rok, w Komendzie Głównej Policji czy służbach specjalnych więcej czasu poświęca się "zabezpieczeniu tyłów" niż normalnej pracy. Oczywiście, że jest to naganne, ale w historii III RP ta strategia zawsze gwarantowała bezpieczeństwo.
- Dla aparatu urzędniczego państwa znamienne jest, że gdy zanosi się na jakieś zmiany w układach kierowniczych, praca tego aparatu często staje się wolniejsza, niechętnie podejmuje się trudne decyzje - mówi Konstanty Miodowicz, poseł AWS, członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Wątpi on jednak, by obecnych funkcjonariuszy łatwo było zachęcić do niesubordynacji. - Są za to możliwe - i takie próby już były podejmowane - wypadki ingerowania w prace tych służb z zewnątrz. Wypowiedzi niektórych polityków SLD, sugerujące, że w aparacie bezpieczeństwa państwa może dojść do czystek, z pewnością obliczone są na efekt nie tylko u kierujących tymi organami, ale i u ludzi, którymi oni kierują - dodaje poseł Miodowicz. Większość funkcjonariuszy poddanych takim naciskom wprawdzie nie przekazuje poufnych wiadomości na zewnątrz, ale w pracy stosuje swoistą autocenzurę. Zastanawiają się, czy warto być dociekliwym w śledztwie dotyczącym przestępstwa popełnionego przez osoby związane np. z SLD. Inni zbierają informacje, które w wypadku zagrożenia zwolnieniem wystarczyłyby, aby się wkupić w łaski nowych politycznych dysponentów.
Ważną rolę w "grach wewnętrznych" SLD odgrywa stowarzyszenie byłych funkcjonariuszy UOP. Jego członkowie dysponują znajomościami, potrafią sterować informacjami w mediach, mają "haki" na niektórych czynnych funkcjonariuszy. Stowarzyszenie lansuje pomysł podziału UOP na dwie instytucje: służby wywiadu i kontrwywiadu. Nowymi służbami mieliby w przyszłym roku pokierować "doświadczeni".
Gry wewnętrzne dotyczą zresztą nie tylko służb specjalnych i mundurowych. Sojusz stara się mieć we wszystkich resortach ludzi, którzy przygotują grunt pod "miękkie lądowanie" swoich przyszłych szefów i ekip kierowniczych. Mówi się nawet o nieformalnym konwencie przedstawicieli kilku najważniejszych resortów, spotykających się regularnie mniej więcej od pół roku. W skład konwentu ma wchodzić m.in. podsekretarz stanu w jednym z najważniejszych ministerstw. Pozostali są dyrektorami lub zastępcami dyrektorów departamentów. Czy tak SLD wyobraża sobie tworzenie korpusu apolitycznych urzędników państwowych?
Okładka tygodnika WPROST: 35/2000
Więcej możesz przeczytać w 35/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0