Jeniec Stalina

Dodano:   /  Zmieniono: 
Życiorys Raoula Wallenberga przypomina scenariusz sensacyjno-szpiegowskiego filmu, w którym zabrakło happy endu.
Człowiek, który uratował z hitlerowskiego piekła około stu tysięcy Żydów, sam zginął w Moskwie w nie wyjaśnionych okolicznościach. Dopiero teraz pojawiła się szansa na rozwikłanie tej mrocznej tajemnicy.

Pochodzący z rodziny szwedzkich bankierów i przemysłowców Raoul nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Był brzydkim kaczątkiem w rodzinie pełnej pięknych łabędzi - dyplomatów, biznesmenów, bankierów. Urodzony nieudacznik - z wykształcenia architekt, nie zbudował żadnego domu; z tradycji rodzinnej bankier, a nawet krewni nie chcieli go zatrudnić w rodzinnym banku. Od młodości wykazywał się jednak talentem dyplomatycznym. W szwedzkiej ambasadzie w Budapeszcie znalazł się 9 lipca 1944 r. Jego misja dyplomatyczna związana była z rozwojem sytuacji na Węgrzech. Wiosną 1944 r. Hitler postanowił zlikwidować ostatnią żydowską oazę w Europie, a zadanie to zostało powierzone znanemu z efektywności w "rozwiązywaniu kwestii żydowskiej" Adolfowi Eichmannowi. Od 15 maja do 7 lipca Eichmann wysłał na śmierć 600 tys. węgierskich Żydów, a w Budapeszcie na dopełnienie losu oczekiwało 230 tys. kolejnych. Państwa neutralne usiłowały pokrzyżować hitlerowskie plany, organizując akcje wydawania Żydom paszportów. Czyniła tak również ambasada szwedzka. Pracy było tak dużo, że dyplomaci poprosili o pomoc. Tym "wzmocnieniem" był Raoul Wallenberg.
Według niemieckich rozporządzeń, szwedzka ambasada miała prawo wydać 4500 tymczasowych paszportów. Wallenberg wydał ich trzykrotnie więcej. Początkowo metody działania Wallenberga szokowały jego kolegów - dawanie łapówek, groźby, szantaże, nawet bratanie się z Eichmannem w nocnych lokalach. Obawiano się, że Wallenberg swoim zaangażowaniem odda niedźwiedzią przysługę sprawie i paszporty przestaną być respektowane. W listopadzie 1944 r. Eichmann zaczął organizować "marsze śmierci" - Żydzi zmuszani byli do opuszczania Węgier pieszo. Natężenie terroru zintensyfikowało też działalność Wallenberga - przestał nawet dbać o zachowanie pozorów. Świadkowie opowiadali, że biegał po dachach bydlęcych wagonów załadowanych Żydami, wciskając przez szczeliny paszporty, aby w chwilę potem wyciągać "Szwedów" z transportu. Oprócz tego cały czas szukał dojść, aby za pomocą łapówek wykupywać Żydów. Organizował akcje, podczas których przebrani w mundury węgierskich strzałokrzyżowców (uzbrojone formacje węgierskich kolaborantów) podopieczni Wallenberga urządzali "łapanki" w obozach pracy i uwalniali wielu Żydów. 120 tys. węgierskich Żydów przeżyło wojnę - 100 tys. z nich zawdzięcza życie Raoulowi Wallenbergowi.
Wkroczenie Rosjan do Budapesztu jest początkiem najbardziej tragicznego i tajemniczego okresu w życiu Wallenberga. 13 stycznia 1945 r. mówiący biegle po rosyjsku Wallenberg zażądał spotkania z radzieckim dowództwem stacjonującym w Debreczynie. Życzenie to zostało spełnione i 17 stycznia Wallenberg ze swoim szoferem Vilmosem Langfelderem i w licznej eskorcie radzieckich żołnierzy wyruszył w drogę. Według świadectwa jednego ze współpracowników, nie wiedział, czy jedzie na to spotkanie jako rosyjski gość czy więzień. Rosjanie nie pozostawili złudzeń - Wallenberg i Langfelder zostali aresztowani przez NKWD, przewiezieni do Moskwy i 8 lutego 1945 r. osadzeni w osobnych celach na Łubiance. Początkowo Rosjanie nie przyznawali się do porwania dyplomaty utrzymując, że Szwed i jego szofer zostali zamordowani przez gestapo lub strzałokrzyżowców.
W pierwszych latach po wojnie Szwedzi zadowalali się radziecką odpowiedzią, że "podjęto odpowiednie kroki w celu ochrony Wallenberga". Ówczesna radziecka ambasador w Szwecji, Aleksandra Kołłotaj, informowała matkę Raoula, że jej syn przebywa w dobrych warunkach w ZSRR. Radziła, aby rząd szwedzki nie naciskał w sprawie Wallenberga. Szwedzkie interwencje w obronie swojego obywatela są serią dyplomatycznych potknięć wynikających z charakterystycznego dla okresu powojennego szwedzkiego lęku przed ZSRR oraz z niezrozumienia sowieckiej mentalności.
18 sierpnia 1947 r. radziecki wiceminister spraw zagranicznych Andriej Wyszyński, w nocie poinformował rząd szwedzki, że po "dokładnym dochodzeniu stwierdzono, że Wallenberg nie przebywa na terenie ZSRR". Per Anger, szwedzki dyplomata pracujący z Wallenbergiem i zajmujący się z ramienia szwedzkiego MSZ tą sprawą w latach 40., z goryczą mówi, że Wallenberg został złożony w ofierze na ołtarzu szwedzkiej neutralności. Dopiero w 1957 r. Andriej Gromyko, wtedy wiceminister spraw zagranicznych, poinformował Szwedów, że Wallenberg zmarł na atak serca w więzieniu na Łubiance 17 lipca 1947 r.
Nawet pieriestrojka i upadek imperium nie wyjaśniły sekretu śmierci Wallenberga. Winą za jego tragiczny los obarczany był Stalin, Beria oraz inni stalinowscy oprawcy. Do wyjaśnienia nie przyczyniały się również raporty byłych więźniów gułagu - żywy Wallenberg pojawiał się w różnych łagrach ZSRR jeszcze w latach 80. Przez 50 powojennych lat na jego temat krążyły najróżniejsze teorie - poczynając od rzekomych szpiegowskich koneksji dyplomaty z amerykańskim wywiadem, na braku zaangażowania potężnej rodziny kończąc. Wallenberg miałby wiedzieć zbyt dużo na temat kontaktów swoich kuzynów z hitlerowskimi Niemcami, co spowodowało małe zainteresowanie rodziny jego losem.
Dopiero dziś zagadka losów Wallenberga jest bliska rozwiązania. Pracująca od dziesięciu lat szwedzko-rosyjska grupa badająca okoliczności zaginięcia szwedzkiego dyplomaty jesienią tego roku przedstawi swój raport. Po raz pierwszy od zakończenia wojny Rosjanie w roboczych dyskusjach otwarcie stwierdzają, że Wallenberg został "pozbawiony życia". Szwedzki reprezentant w tej grupie, ambasador Jan Lundvik, wątpi jednak, aby strona rosyjska oficjalnie przyznała się do zamordowania dyplomaty.
Szczegóły tragicznego końca Raoula Wallenberga można znaleźć we wspomnieniach współpracownika Berii, gen. KGB Pawła Sudopłatowa, oraz w rosyjskich archiwach, gdzie odkryto raporty Andrieja Wyszyńskiego skierowane do Mołotowa, w których opisuje on stanowisko szwedzkiego rządu w sprawie Wallenberga i proponuje zlecenie ministrowi bezpieczeństwa Wiktorowi Abakumowowi zlikwidowanie dyplomaty. Raport ten z odręczną notatką Wiaczesława Mołotowa został przekazany Abakumowowi. Znaleziono również dwa listy Mołotowa do Abakumowa w sprawie informacji na temat postępów w sprawie Wallenberga. Ostatni list (datowany na 17 lipca 1947 r.) opatrzony jest notatką, że Abakumow udzielił ustnie informacji Mołotowowi. 17 lipca to podawana przez Rosjan data śmierci Wallenberga na atak serca. Sudopłatow wskazuje na prof. Majranowskiego, szefa tajnej grupy naukowej zajmującej się gazami trującymi i truciznami, jako na kata Wallenberga. Nic nie wskazuje jednak na wyjaśnienie motywów tej zbrodni. Można tłumaczyć ją chorobliwą radziecką podejrzliwością wobec "kapitalistycznych szpiegów", do którego to obrazu znakomicie pasował szwedzki kapitalista-dyplomata, z własnej inicjatywy ratujący tysiące ludzi.

Więcej możesz przeczytać w 35/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.