Wizja przyszłości

Wizja przyszłości

Niekonwencjonalne, liberalne pomysły gospodarcze, w tym podatkowe, będą warunkiem rozwoju w XXI wieku
Prywatne więzienia, prywatna armia, niezależne od rządu instytucje pobierające podatki, zniesienie podatków bezpośrednich, a pozostawienie wyłącznie pośrednich - te liberalne pomysły, które jeszcze niedawno wydawały się nazbyt awangardowe, dziś w niektórych krajach już stały się faktem albo staną się nim wkrótce. Propozycja wprowadzenia w Polsce podatku liniowego w wysokości 18 proc., złożona przed rokiem przez Leszka Balcerowicza, w pierwszej chwili zaszokowała znaczą część Polaków. A przecież realna stopa podatkowa dla wszystkich grup ledwie przekracza u nas 16 proc., pomysł ten mógłby więc - gdyby go zrealizować - przynieść budżetowi dodatkowe dochody, natomiast gospodarce dodać impetu. Coraz więcej zwolenników zyskuje propozycja pozbawienia rządów wpływu na politykę podatkową i przekazania tych spraw instytucji podobnej do banku centralnego. Jak poinformował "The Economist", Business Council of Australia proponuje, by politycy decydowali tylko o wielkości pomocy państwa i kształcie systemu podatkowego, stawki ustalałaby natomiast niezależna od rządu instytucja, podobnie jak to czynią banki centralne w odniesieniu do stóp procentowych.
Radykalna liberalizacja gospodarki staje się często jedynym rozwiązaniem w sytuacjach kryzysowych. - Z rewolucją liberalną mieliśmy do czynienia na pewno w pogrążonej w kryzysie Polsce 1989 r., kiedy to "wyzwolenie gospodarki" zaszło naprawdę daleko. Chile - kojarzone z przywilejami klasy robotniczej - w latach 70. przeobraziło się w kraj gospodarki wolnorynkowej, stając się wzorem dla innych państw Ameryki Południowej, w których wkrótce za rewelacyjne pomysły uznano denacjonalizację, deregulację i wolność podejmowania działalności gospodarczej. Wreszcie nie można zapominać o sytuacji w powojennych Niemczech, gdzie w 1949 r. wprowadzono reformę Ludwiga Erharda. Ówczesne elity polityczne były wzburzone, jednak dzisiejsza silna pozycja niemieckiej marki jest długofalową konsekwencją tamtej decyzji - mówi Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha.
Dlaczego coraz bardziej liberalne koncepcje przeobrażania państwa i gospodarki są tak szokujące? Między innymi dlatego, że wolny rynek rozwija się wbrew elitom biznesu, którym zależy na neutralizowaniu konkurencji i które dążą do monopolizacji. Innym argumentem jest krótkofalowe ograniczenie dochodów państwa. Gdy w 1986 r. Ronald Reagan zdecydował się na obniżkę podatku dochodowego z 50 proc. do 28 proc., pierwszym efektem tej decyzji był znaczny wzrost deficytu budżetowego. Już jednak na początku lat 90. zaczęto zauważać objawy rozwoju koniunktury gospodarczej. W ciągu trzech lat bezrobocie spadło z 9,6 proc. do 5,3 proc. (obecnie wynosi 4,3 proc.), a dynamika wzrostu gospodarczego sięgnęła 4,8 proc. PKB.
Spór o to, czy państwo ma być zarządcą gospodarki, czy też jego rola ma się ograniczać do zapewnienia wszystkim chętnym możliwości uczestnictwa w grze rynkowej, często jest bezprzedmiotowy, gdy utrzymanie struktur państwowych okazuje się nazbyt kosztowne. - W Stanach Zjednoczonych dawno zrezygnowano ze znacjonalizowanego zarządzania nawet przemysłami infrastrukturalnymi. To, co w Europie dopiero jest prywatyzowane, tam zostało zbudowane przez prywatny kapitał. Przykładem jest sieć kolejowa czy wytwarzanie energii - mówi dr Jan Macieja, kierownik Zakładu Funkcjonowania Gospodarki w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Prywatny jest przemysł lotniczy i wojskowy. Wielkie konsorcja zbrojeniowe wytyczają kierunki rozwoju tak strategicznych dziedzin, jak komunikacja i obronność. Jeszcze dalej posuwa się Wielka Brytania, planując prywatyzację 32. dywizjonu Królewskich Sił Powietrznych (RAF). Dywizjon miałby być utrzymywany - co kosztuje rocznie 9 mln funtów - przez prywatne firmy czarterowe.
ednym z pierwszych pomysłów laburzystowskiego premiera Wielkiej Brytanii Tony?ego Blaira była prywatyzacja rządowej instytucji inwestującej w państwach Wspólnoty Brytyjskiej. Budżet zaoszczędzi w ten sposób 500 mln funtów. Przegląd własności państwowej dokonany przez laburzystów wykazał ponadto, że większość z państwowego majątku, ocenianego na 122 mld funtów, jest skrajnie nieproduktywna. Rząd planuje więc sprzedaż państwowego koncernu medialnego - BBC, najstarszej poczty na świecie i kolei podziemnej będącej chlubą londyńczyków.
Niektóre państwa z ulgą pozbywają się również odpowiedzialności za transport, więziennictwo czy ubezpieczenia społeczne. W Hiszpanii w 2000 r. zostanie oddane do użytku pierwsze prywatne lotnisko międzynarodowe. Prywatyzacja Iberii, państwowych linii lotniczych, już przyniosła prawie 7 mld USD zysku. Władze Sławogrodu, na Ałtaju, planują sprywatyzowanie miejskiego więzienia. Pomysłodawca, rosyjski przedsiębiorca, obliczył, że do realizacji pomysłu wystarczy ok. 20 tys. USD. Zyski mają pochodzić z pracy skazanych i opłat wnoszonych przez osadzonych w zamian za godziwe warunki odbywania kary. Prywatyzowane są też więzienia w Stanach Zjednoczonych. Pierwszy wyłom w systemie penitencjarnym powstał w Niemczech. W Dolnej Saksonii budowa nowych obiektów więziennych ma być po raz pierwszy zlecona prywatnym firmom, które będą potem administrować tymi obiektami. W niektórych krajach sprywatyzowano system ubezpieczeń społecznych, łącznie z opieką nad domami starców. Nie ma jeszcze na świecie kraju, który w imię liberalizmu zrezygnowałby z pobierania od swoich obywateli podatków bezpośrednich, jednak w niektórych państwach nawet polityka fiskalna może być przejęta przez prywatne instytucje. Przykładem jest Nowa Zelandia, gdzie podatki mogą pobierać prywatne firmy koncesjonowane przez rząd, z którym się następnie rozliczają. W opinii specjalistów, jest to pierwszy krok w kierunku tworzenia prywatnego pieniądza, emitowanego przez firmy i instytucje. Kolejne propozycje obniżania podatków wywołują często szok, jednak w ostatecznym rachunku okazują się zbawienne dla gospodarki. Liniowy podatek wprowadzony w Estonii zaowocował wyjątkowym w tym rejonie Europy wzrostem PKB - do 10 proc. rocznie. Na zachodzie Europy najdynamiczniej rozwija się gospodarka Irlandii, m.in. dlatego, że podatki są tam dwukrotnie niższe niż w innych państwach Unii Europejskiej. W niektórych krajach rozważa się rezygnację z podatku od dochodów osobistych, koncentrując się na tzw. podatkach przedmiotowych, na przykład od paliw, energii, katastralnym. Pomysłem ocenianym na razie jako skrajny jest propozycja zachowania wyłącznie podatków pośrednich i tzw. podatku pogłównego, czyli płaconego przez każdego dorosłego obywatela w takiej samej wysokości, niezależnie od wysokości dochodów.
Amerykańscy ekonomiści, Daniel Yergin i Joseph Stanislaw, stwierdzili, że to nie wady polityki socjalnej, ale brak wolnego rynku prowadzi do nierówności między państwami i warstwami społecznymi. Gdy Adam Smith tworzył swoją teorię liberalizmu gospodarczego, proporcje między najbogatszymi i najbiedniejszymi krajami wynosiły 5:1. Dziś relacja ta wynosi już 400:1, przy czym najbardziej wyróżniają się - na korzyść - te kraje, które wcześniej szokowały sąsiadów nadmiernym liberalizmem. Dotyczy to nie tylko abstrakcyjnych wskaźników gospodarczych, ale i konkretnej sytuacji obywateli. Daniel Burstein i Arne de Keijzer, amerykańscy ekonomiści, stwierdzili, że liberalizacja gospodarki, powolna rezygnacja z politycznego zarządzania państwem, spowodowała, iż w Chinach w ostatnich latach aż 200 mln obywateli wydobyło się z ubóstwa. David S. Landers dodaje zaś, że wszyscy uczestnicy gry rynkowej w dłuższej lub krótszej perspektywie wygrywają. Stając do niej, by zaspokoić swoje potrzeby, muszą bowiem wytworzyć coś, co zaspokoi potrzeby innych i przyniesie im korzyść.


Okładka tygodnika WPROST: 50/1999
Więcej możesz przeczytać w 50/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0