Reanimacja Mojżesza

Reanimacja Mojżesza

Rozmowa z JEFFREYEM KATZENBERGIEM, producentem "Księcia Egiptu"

Kinga Dębska: - Postać Mojżesza oraz scenariusz "Księcia Egiptu" zostały zaczerpnięte z biblijnej Księgi Wyjścia. Czy tę nową interpretację konsultował pan z duchownymi lub religioznawcami?
Jeffrey Katzenberg: - Scenariusz pokazywaliśmy wielu osobom duchownym, ale także uczonym, teologom, archeologom, egiptologom i znawcom Biblii, gdyż chcieliśmy przedstawić historię Mojżesza jak najwierniej i najdokładniej. Okazało się, że nikt z tych ludzi nie starał się nam narzucać ograniczeń. Wręcz przeciwnie, pomogli nam zrobić lepszy film. Interpretowali niektóre sceny inaczej niż my, ponieważ w porównaniu z ich wiedzą, nasza była bardzo płytka. Na przykład w scenie, gdy strażnik bije niewolnika i Mojżesz próbuje go powstrzymać, rysownik w roli niewolnika chciał pokazać Miriam, siostrę Mojżesza, uważając, że doda to dramatyzmu i emocji. Ta ingerencja zmieniłaby jednak wagę i wymowę tej sceny w życiu Mojżesza. Fakt jest taki, że Mojżesz nie znał tego człowieka. To właśnie nadaje jego postępowaniu prawdziwą wartość i znaczenie.
- Głównym wątkiem filmu są relacje pomiędzy dwoma braćmi.
- Chcieliśmy znaleźć sposób na uwspółcześnienie tej historii bez zmieniania jej. Ma ona bowiem wzbudzić u widzów emocje, przemawiać do nich także na płaszczyźnie indywidualnej, osobistej. Życie Mojżesza znane jest szerokiemu gronu w powiązaniu z wielkimi wydarzeniami, a my chcieliśmy przede wszystkim pokazać człowieka, a nie wyłącznie jego czyny i ich wpływ na historię. Skupiliśmy się na rywalizacji dwóch mężczyzn o kobietę, co okazało się ciekawą perspektywą do opowiedzenia tej historii. To nasz jedyny i naprawdę twórczy wkład w opowieść, ponieważ reszta jest zapisana w Biblii. Sytuacja dwóch braci razem dorastających, kochających się i nagle rozdzielonych na dziesięć lat w momencie, gdy ich związek był najsilniejszy, nadała "Księciu Egiptu" dynamikę. Kiedy spotykają się ponownie, stają się największymi wrogami. Na pomysł ten wpadliśmy, będąc już w połowie pracy nad filmem i był to moment przełomowy.
- Autorem scenografii do filmu jest Polak Darek Gogol. Jak pan ocenia jego wkład w realizację przedsięwzięcia?
- Darkowi udało się fenomenalnie uchwycić wspaniałość Egiptu w tamtych czasach. Kilkakrotnie prosił, byśmy pojechali do tego kraju. Ja odmawiałem, tłumacząc, że chcę, aby artyści uruchomili wyobraźnię, ponieważ to, co powstaje w ich głowach, jest zazwyczaj piękniejsze niż rzeczywistość. Darek przygotował więc scenografię przed naszą podróżą, a kiedy w końcu pojechaliśmy do Egiptu, stwierdził, że musi wszystko przerobić, zaprojektować z większym rozmachem.
- Pana zdaniem, "Książę Egiptu" różni się od innych filmów animowanych. Na czym polega jego specyfika? br>- Walt Disney stworzył przepis na klasyczną bajkę rysunkową. Podporządkowywał swe filmy jednemu tematowi i w specyficzny sposób wykorzystywał muzykę, aby zaznaczyć kulminacyjne momenty oraz wyrazić emocje i przesłanie filmu. Technikę charakterystyczną dla kreskówek stosował również w filmach pełnometrażowych. W "Księciu Egiptu" staraliśmy się połączyć bajkę-kreskówkę i fabularny film akcji. Chcieliśmy "ożywić" namalowany wcześniej obraz. Dlatego użyliśmy zarówno tradycyjnych, odręcznych rysunków, jak i najnowocześniejszej technologii i obróbki cyfrowej (np. exposure tool - komputerowa kamera wewnątrz obrazu). Głosu użyczali postaciom najlepsi aktorzy i aktorki - Ralph Fiennes, Michelle Pfeiffer, Sandra Bullock i inni.


Okładka tygodnika WPROST: 52/1998
Więcej możesz przeczytać w 52/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0