Ukraiński łącznik

Ukraiński łącznik

Następnego dnia po zabójstwie Marka Papały na Ukrainie zastrzelono płatnego zabójcę, który wcześniej wykonał kilkanaście wyroków na zlecenie. Czy mógł strzelać także do gen. Papały? Polska policja otrzymała też informację operacyjną od obcych służb specjalnych, że egzekutorem mógł być Ukrainiec siedzący w polskim areszcie pod zarzutem innego zabójstwa. Kandydatów na mordercę gen. Papały jest zresztą kilku.
Następnego dnia po zabójstwie Marka Papały na Ukrainie zastrzelono płatnego zabójcę, który wcześniej wykonał kilkanaście wyroków na zlecenie. Czy mógł strzelać także do gen. Papały? Polska policja otrzymała też informację operacyjną od obcych służb specjalnych, że egzekutorem mógł być Ukrainiec siedzący w polskim areszcie pod zarzutem innego zabójstwa. Kandydatów na mordercę gen. Papały jest zresztą kilku. Co ciekawe, prawie wszyscy siedzą w polskich aresztach w związku z innymi przestępstwami. Uchodzą za "twardzieli", którzy nie mówią nic na żaden temat. Pochodzenie zabójcy z Ukrainy miałoby zresztą związek z motywami tej zbrodni. Zasadniczym motywem jest - wedle ustaleń specjalnej, zaprzysiężonej wyłącznie do tej sprawy grupy policyjnej oraz wydzielonego zespołu UOP - osłona grupy osób kontrolujących handel bronią pochodzącą z Ukrainy oraz z polskich nadwyżek wojskowych i policyjnych, sprzedawaną następnie - w tranzycie przez Ukrainę - na Bliski Wschód, do Azji Środkowej, byłej Jugosławii oraz Afryki. Wątków ukraińskich nie można jednak sprawdzać wyłącznie drogą oficjalną, istnieją bowiem przypuszczenia, że niektóre tropy przekazywane są prowadzącym śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały w celu zaciemnienia rzeczywistych okoliczności. Skoro zleceniodawcy tego mordu szuka się wśród byłych wysokich funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i ich agentów, przemienionych potem w biznesmenów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że współpracowali oni ze swoimi odpowiednikami na Ukrainie. Ci z kolei mogą nadal pełnić służbę i mieć szerokie wpływy w ukraińskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych oraz służbach specjalnych. Prowadzący śledztwo nie mają też pewności, czy obecnie z polskiej policji i Urzędu Ochrony Państwa nie wydostają się informacje do inspiratorów mordu. Właśnie dlatego zaprzysiężono specjalną grupę policyjną, zaś UOP stara się pozyskać do tej sprawy nowych tajnych współpracowników, w tym zagranicznych. W tej chwili brakuje funkcjonariuszy do kontrolowania wszystkich podejrzanych - nie udało się na przykład obserwować kilku z nich, w tym dwóch najważniejszych, podczas spotkania w Puszczy Kampinoskiej. Poszukiwanie sprawców w kręgu osób czerpiących ogromne zyski z handlu bronią wiąże się z ujawnieniem przez UOP zbieżności między zabójstwem gen. Papały a zamordowaniem w 1991 r. Andrzeja Stuglika, byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu MSW. W kręgu znajomych i kontaktów Stuglika są osoby i firmy, z którymi stykał się również Marek Papała. Powtarzają się zwłaszcza nazwiska osób związanych, przynajmniej od lat 80., z handlem bronią. Zastanawiające jest to, że choć prokuratura, policja i UOP sprawdzają te osoby i firmy już od 1994 r., śledztwa były umarzane albo ciągnęły się latami. Właśnie od połowy 1994 r. prokuratury w kilkunastu miastach, w tym w Warszawie, badały spółki powstałe z przekształcenia państwowych firm zajmujących się w latach 70. i 80. handlem bronią (często działających "pod przykryciem") oraz świadczących różne usługi handlowe i eksportowe dla cywilnych i wojskowych służb specjalnych. Zarzuty dotyczyły głównie niegospodarności i działania na szkodę spółek. Co ciekawe, większość tych firm oficjalnie zajmowała się w latach 90. przede wszystkim eksportem artykułów żywnościowych. W tym czasie Prokuratura Wojewódzka w Warszawie prowadziła między innymi dwa śledztwa w sprawie niegospodarności w Towarzystwie Handlu Międzynarodowego DAL SA. Jeszcze jako państwowa centrala handlu zagranicznego DAL zajmował się handlem bronią, obracał też długami na rynku wtórnym. Spółki związane wówczas z DAL, szczególnie zagraniczne przedstawicielstwa, usamodzielniły się. Pozostały jednak powiązania personalne oraz tzw. konsultanci, czyli byli oficerowie Służby Bezpieczeństwa, zaangażowani w operacje DAL i innych firm w czasach PRL.


Czy generała Papałę zastrzelił Ukrainiec siedzący w polskim areszcie pod zarzutem innego zabójstwa?

Powstał nieformalny układ, którego najważniejszymi elementami były firmy zagraniczne dostarczające broń zamawiającemu, pośrednicy, a zarazem organizatorzy i nadzorcy transakcji, czyli właśnie byli oficerowie SB, oraz dostawcy, w tym znani producenci krajowi. Byli funkcjonariusze SB formalnie nie zasiadali w zarządach i radach nadzorczych spółek zajmujących się na przykład eksportem mrożonek, jednak UOP podejrzewa, że firmy te mogły służyć do transferu za granicę pieniędzy ze sprzedaży broni. Były to więc typowe spółki "osłonowe", które zresztą przez ostatnie lata pączkowały. Przedmiotem ich działalności było często wspieranie przedsięwzięć służących samorządności, działań kulturalnych, edukacyjnych, podnoszących bezpieczeństwo publiczne itp. (UOP sprawdza obecnie, dlaczego Marek Papała interesował się działalnością spółki PBK Ochrona). To pozwalało zapraszać do rad nadzorczych znanych polityków (ze wszystkich opcji), sekretarzy i podsekretarzy stanu, a nawet ministrów. Interesujące jest, że osobistości te do rad zapraszali wysocy urzędnicy MSW oraz oficerowie służb specjalnych i policji. Sprawdza się, czy osobistości z pierwszych stron gazet wiedziały, że ich nazwiska miały gwarantować bezpieczeństwo spółek zajmujących się czym innym, niżby to wynikało z akt w sądach rejestrowych. Istnieją też podejrzenia, że niektórzy godzili się na taką rolę w zamian za wykupywanie dużej liczby cegiełek wyborczych, a nawet za określone korzyści materialne. Prokuraturę, a potem UOP zainteresowało to, że spółki podejrzewane o udział w niejasnych transakcjach, w tym o handel bronią, są albo w likwidacji, albo przez cały rok nie przeprowadziły ani jednej transakcji eksportowej, co dotyczyło na przykład w 1997 r. - według danych sądu rejestrowego - spółki THM DAL SA. W lipcu 1997 r. aktami DAL zainteresował się UOP. Krzysztof Giers, zastępca naczelnika wydziału śledczego, wypożyczył z sądu rejestrowego akta THM DAL SA, Timexu SA, Transpolu SA, Unitexu SA, Poliglobu SA, Polcomexu SA, Eximpolu SA, Dynama SA oraz firmy Maciej Czarnecki i S-ka SA. Śledztwo (V Ds 127/97) dotyczy spółki THM DAL SA. UOP sprawdza teraz, czy poprzez tego rodzaju spółki możliwe było transferowanie pieniędzy na fundusze wyborcze poszczególnych partii, a nawet konkretnych osób. Prowadzący sprawę zabójstwa gen. Papały oficerowie UOP otrzymali na przykład ostatnio sygnał, że "układ" przekazał poważne kwoty na fundusze wyborcze przynajmniej dwóch partii, a teraz szantażuje obdarowanych, iż ujawni ten fakt, jeśli niektóre osoby nie przestaną być inwigilowane. - Zastanawiamy się, czy nie mamy do czynienia z prowokacją, jednak przekazane nam kopie rachunków wpłat wydają się wiarygodne - mówi jeden z funkcjonariuszy nadzorujących śledztwo. Z dotychczasowych rezultatów dochodzenia wynika, że Marek Papała najpierw chciał zjednać sobie przychylność różnych środowisk, w tym osób przedstawiających się jako bardzo wpływowi byli funkcjonariusze służb specjalnych i policji, a następnie zorientował się, że ten "układ" praktycznie pokrywa się z rodzimą mafią. Kiedy "układ" spostrzegł, że Marek Papała - mimo swojej prostolinijności - nie daje się "przekręcić", podstawiono mu pewne osoby, by zorientowały się, co wie. Taką osobą była na przykład pani X., wcześniej w kierownictwie MSW, z którą Marek Papała często się spotykał, m.in. tuż przed śmiercią.


Prawdopodobnie "układ" byłych funkcjonariuszy służb specjalnych i policji pokrywa się z rodzimą mafią

Papałę próbowano także "zneutralizować" poprzez małżeństwo K. Pan K. był w czasach PRL dyplomatą, a po 1990 r. zwalczał osoby powołane do służby dyplomatycznej przez ministra Krzysztofa Skubiszewskiego. Papałę zapraszano też na różne imprezy towarzyskie do dwóch byłych generałów Służby Bezpieczeństwa. W czasie tych spotkań starano się zorientować, czy nie stał się groźny dla "układu". Problemem było to, że Papała niewiele pił i nie udało się rozwiązać mu języka. Przy okazji wyszło na jaw, w jak dużym zakresie "układ" współpracował z pospolitymi przestępcami, szczególnie w przemycie alkoholu do Niemiec. Poznanie kulis tej współpracy było możliwe, gdyż wielu gangsterów z czołówek gazet było jednocześnie współpracownikami policji i służb specjalnych. Na przykład niektórzy przywódcy świata przestępczego na Pomorzu Zachodnim byli konfidentami WSI i policji. Równie mocno zinfiltrowane były podwarszawskie gangi. - Te związki nie wynikały wcale z pazerności "układu", chodziło po prostu o rozmycie i skomplikowanie powiązań, co osłaniało podstawową działalność, czyli handel bronią i narkotykami. To wszystko jest jednak nadal "wiedzą operacyjną". Mogą minąć lata, nim uda się ją przełożyć na argumenty procesowe. Właśnie na to liczą główni podejrzani, oficjalnie handlujący co najwyżej jogurtami i mrożonkami.

Okładka tygodnika WPROST: 52/1998
Więcej możesz przeczytać w 52/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0