Zakaz telefonowania

Zakaz telefonowania

Instalowanie w Polsce zagłuszarek sygnałów telefonów komórkowych jest niezgodne z prawem
Stylizowany znak drogowy oznaczający zakaz wjazdu "komórek" spotkać można już w wielu miejscach. Powodem zakazów jest na ogół bezpieczeństwo wprowadzanych danych komputerowych czy zasady dobrego wychowania. Jest szansa, aby Wigilii nie zakłócały dźwięki telefonów komórkowych. Izraelska firma Netline wyprodukowała bowiem przenośną zagłuszarkę sygnałów telefonów komórkowych. C-Guard Celluar Fire Wall, urządzenie wielkości dwóch paczek papierosów, potrafi zagłuszyć sygnał radiowy sieci telefonii komórkowej nawet w promieniu kilkudziesięciu metrów.
- W każdym teatrze na Zachodzie są takie urządzenia. Nie jest to zły pomysł, szczególnie w salach koncerto- wych - mówi Krystyna Janda. - Na posiedzenia rządu nie wolno wnosić telefonów komórkowych. W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy tylko dwie osoby o tym zapomniały - twierdzi Jarosław Sellin, rzecznik prasowy rządu.
- Zdarza się, że starsze osoby, słysząc dzwonek telefonu w kościele, klękają, myśląc, że jest to znak dany przez ministranta - opowiada proboszcz jednej z podwarszawskich parafii. - Gdy dzwonek jest tak donośny, że słyszy go cała sala, przerywam na chwilę występ i mówię: "Jak z Hollywood, to mnie nie ma" - opowiada Andrzej Zaorski. - W czasie posiedzeń Sejmu nie wolno telefonować ani odbierać połączeń. Kiedy jednak rozglądam się po sali, około dwudziestu posłów rozmawia przez telefon - przyznaje poseł Unii Wolności Andrzej Potocki.
- Zagłuszarka to ciekawe urządzenie. Narusza prawa obywatelskie, ale uczy kultu- ry - uśmiecha się Marcin Wolski. Charakterystyczny sygnał "komórki" rozbrzmiewa także w salach koncertowych, bazach wojskowych, szkołach, bibliotekach, restauracjach, zakładach fryzjerskich i na cmentarzach. Gdy rozlega się dzwonek, niemal wszyscy łapią się za kieszenie i torebki, myśląc, że to ich telefon. - W Stanach Zjednoczonych narodził się dobry zwyczaj: gdy w miejscu publicznym zadzwoni twój telefon, musisz podnieść rękę i zawołać: to ja - opowiada jeden z dyplomatów.
Telefony komórkowe nie tylko przeszkadzają - używanie ich na pokładach samolotów może być niebezpieczne. W Internecie krąży fragment nie opublikowanego raportu na temat przyczyn jednej z katastrof lotniczych. Sygnał radiowy telefonu miał zakłócić pracę precyzyjnego urządzenia sterującego. Pilot, lądując we mgle, pomylił się w ocenie położenia pasa lotniska o piętnaście metrów. Zginęło kilkadziesiąt osób. Właśnie po tym wypadku rozpoczęto prace nad zagłuszarkami telefonicznymi.
W Polsce zagłuszarki są na razie niedostępne. - Z oczywistych powodów nie jesteśmy zainteresowani sprze- dawaniem zagłuszarek. Uwzględniając oczekiwania klientów, proponujemy aparaty z mechanizmem wibrującym. Dzięki takiemu telefonowi można odebrać rozmowę bez zwracania niczyjej uwagi - mówi Jacek Kalinowski z Centertela. - Być może osoby, którym przeszkadzają zakazy używania telefonów komórkowych, powinny się zwrócić do rzecznika praw obywatelskich - uważa Ryszard Woronowicz z Plus GSM.
- Zagłuszarki nie uzyskały w Polsce homologacji. Nie po to przydzielano operatorom telefonii komórkowej pasmo do nadawania, aby teraz zezwalać na zagłuszanie sygnału - mówi Andrzej Koperski z Polskiej Agencji Radiokomunikacji. - Zagłuszanie jest tylko inną formą nadawania. Niemożliwe jest zatem wydanie zezwolenia na nadawanie w tym samym paśmie różnym podmiotom - wtóruje mu Władysław Grabowski, prezes Państwowej Inspekcji Telekomunikacyjnej i Pocztowej. - Zagłuszarka nie jest skomplikowanym urządzeniem. Niemalże każdy potrafiłby ją zrobić. Używanie jej byłoby jednak niezgodne z prawem i zagrożone odpowiedzialnością karną do dwóch lat pozbawienia wolności - ostrzega wiceminister łączności Marek Rusin. - Instytucje, które chciałyby się posługiwać zagłuszarkami, musiałyby to uczynić w porozumieniu z operatorami telefonii komórkowej. Operatorzy są dysponentami pasm przydzielonych im w ramach przetargu i muszą się zgodzić na podobne rozwiązania. Czasami jest to niezbędne ze względów bezpieczeństwa. Przy wejściu do amerykańskiego Pentagonu jest napis, że posługiwanie się w tym budynku telefonami komórkowymi jest bezcelowe: i tak nie będą działać - opowiada Rusin.
Niezależnie od kwestii prawnych człowiekowi potrzebna jest cisza. - Przychodzą do mnie ludzie skarżący się na hałas i dezorientację, cierpiący z powodu stresu, a podczas rozmowy w gabinecie nagle dzwoni ich komórka. Uparcie tkwią przy telefonach, akceptują stałe uwiązanie na "komórkowej smyczy". Człowiek nie jest psychicznie przygotowany do tego, aby stale być "na linii" - przekonuje Krzysztof Jusiński z Laboratorium Psychoedukacji.

Okładka tygodnika WPROST: 52/1998
Więcej możesz przeczytać w 52/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0