PRZECENA

PRZECENA

Pentor dla "Wprost": ranking polityków
Ważniejsze jest nie zwycięstwo, lecz właściwe wykorzystanie zwycięstwa" - stwierdził już 2,5 tysiąca lat temu Ajschylos. Ewentualne "przegranie zwycięstwa" przez obecną koalicję wcale nie musi oznaczać, że wygra je dzisiejsza opozycja. Badania ujawniają, iż wyborcy dokonują przeceny wszystkich, którzy walczą o władzę. Takie pogorszenie się nastrojów społecznych może poważnie utrudnić dokończenie niezbędnych reform, a tym samym spowodować, że przez kolejne lata nikt nie będzie w stanie sprawnie rządzić i korzystać z owoców wyborczego sukcesu. Wbrew nadziejom przywódców opozycji, kalkulującym, iż ciężary podjętych przez rząd Jerzego Buzka przemian ustrojowych będą im nieustannie przysparzać nowych zwolenników, deklasacja grozi całej klasie politycznej. Spory spadek poparcia dotknął przywódców koalicji: Jerzego Buzka, Mariana Krzaklewskiego i Leszka Balcerowicza, nie ominął też jednak - choć w mniejszym stopniu - prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz prominentnych posłów opozycji Józefa Oleksego i Jarosława Kalinowskiego. Pozostali politycy w najlepszym wypadku utrzymali dotychczasowy stan posiadania, chociaż już od trzeciego na rankingowej liście Leszka Millera wszyscy cieszą się zaufaniem mniej niż połowy respondentów.
"Polska ma dziś przed sobą dwa możliwe scenariusze. Jeden z nich zapowiada dalszy dynamiczny postęp, likwidację bezrobocia i stałą poprawę warunków życia oraz rosnące wpływy w skali własnego regionu i w skali globalnej. Drugi scenariusz to zatrzymanie pomyślnych trendów, co przekreśli niepowtarzalną szansę, jaką otworzyły przed nami odzyskane możliwości decydowania o własnym losie" - napisał na początku tego roku w swej książce "Polska wczoraj, dziś i jutro" Jan Nowak-Jeziorański. Spadek poparcia dla przywódców AWS i UW, zła ocena sposobu wprowadzania podjętych przez rząd reform, zwłaszcza zaś reformy systemu opieki zdrowotnej, zawężenie elektoratu AWS i UW wskazują, że koalicja znalazła się w punkcie zwrotnym - właśnie teraz decyduje się, który scenariusz zostanie zrealizowany; właśnie teraz politycy podejmują decyzje, od któ- rych zależy to, czy o drugiej dekadzie III RP będziemy mogli myśleć z równą satysfakcją jak o pierwszej. Dokonanie przez wyborców przeceny polityków koalicji było do przewidzenia, tak jak do przewidzenia jest to, że lekarz przeprowadzający poważną operację z zastosowaniem miejscowego znieczulenia nie wywołuje u pacjenta żywiołowej radości. W dodatku - z powodu stagnacji, która panowała w okresie czterech lat rządów SLD i PSL, trzeba było wykonać kilka operacji naraz. Co gorsza, przebudowa struktur kraju odbywa się w czasie niekorzystnej koniunktury gospodarczej na świecie, w tym zapaści rynku rosyjskiego. Na obniżenie ceny polityków koalicji AWS-UW wpłynęło również przecenienie przez wielu z nich odporności wyborców na koalicyjne spory. Starcia w koalicji są sprawą naturalną, zwłaszcza jeżeli składa się ona z pięciu, sześciu ugrupowań, a tak w rzeczywistości jest obecnie. Czym innym jest jednak żmudne negocjowanie w czterech ścianach, a czym innym publiczne dokonywanie oślepiających cięć brzytwą po oczach. Wyborcy nieraz udowadniali, jak nisko cenią polityczne brakoróbstwo. Chociaż rządy lewicy tworzyły tylko dwa ugrupowania, to o wyborczej klęsce SLD i PSL zadecydowały również takie wydarzenia, jak objaśnianie przez występującego w telewizji - na tle plansz z wykresami - premiera Włodzimierza Cimoszewicza, dlaczego koalicyjne PSL nie ma racji, zgłaszając wotum nieufności wobec jego gabinetu.
"Nowoczesne państwo wymaga sprawnych, doświadczonych menedżerów (...). Metodą naboru tych menedżerów jest jednak konkurs publiczny, w którym ogromną rolę odgrywają reklama i te cechy kandydatów, które ułatwiają lub utrudniają atrakcyjną prezentację. To tak jak z produktami - konsumenci poszukują jakości, ale są też wrażliwi na opakowanie" - zauważa w książce "Wygrać przyszłość" Andrzej Olechowski. "Opakowanie"? Nie ma to jak szary papier, parciany sznurek i trochę laku. W gospodarce jest nie najlepiej i może być jeszcze gorzej - ocenił wyniki pracy własnego rządu Jerzy Kropiwnicki, szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych. Wzbudziło to popłoch wśród inwestorów zagranicznych, w związku z czym prognoza, że się pogorszy, okazała się trafna. Dla znacznej części przedsiębiorców "znakiem firmowym" koalicji pozostaje Leszek Balcerowicz, tymczasem część działaczy nie tylko AWS, lecz i jego partii najwyraźniej stara się ów "znak" przesunąć niżej, a nawet powiesić w niewidocznym miejscu. Pogłoska o możliwej dymisji Balcerowicza już teraz owocuje przeceną wartości polskiej gospodarki. Jak bowiem mieli zareagować inwestorzy, gdy szef resortu finansów dał do zrozumienia, że przetrzyma strajk górników, ale już niekoniecznie pogodzi się ze strajkiem intensywnie nie pracujących nad budżetem państwa posłów, w tym posłów z koalicji?
Cena, jaką koalicja AWS-UW płaci za nadganianie straconego przez rządy SLD-PSL czasu, dekoniunkturę na światowych rynkach i własne błędy, jest wysoka. Zdezorientowani mnogością zmian wyborcy często źle oceniają realizację reform, a w rezultacie przypisują większość pozytywnych cech - proreformatorską postawę, kierowanie się fachowością przy obsadzie stanowisk, dążenie do poprawy losu zwykłych ludzi czy dbałość o rozwój samorządu lokalnego - najczęściej tym, którzy przez cztery lata niczego nie zmieniali, a jeżeli już zmieniali, to na gorsze. Słabym punktem, który obniża wartość SLD, pozostaje - jak wynika z badań - niechlubna przeszłość. Stąd debata nad ustawą dekomunizacyjną rzeczywiście była dla przywódców lewicy bardzo niewygodna. Jednak ustawiczne przywoływanie starych grzechów nie wystarczy, by zmniejszyć dystans między obozem rządzącym a lewicową opozycją.
Rządząca koalicja może na politycznym rynku odzyskać dawną wartość. Magiczną wiarę w zbawczą moc przyspieszonych wyborów, jaką wyznaje aż 47 proc. Polaków, rządzący są w stanie zrównoważyć głosami 50 proc. swych zwolenników, z których część chce kontynuacji działalności rządu Jerzego Buzka, a część oczekuje utworzenia przez centroprawicę nowego gabinetu - wynika z badań Pentora. O tym jednak, który odłam zwolenników koalicji zostanie usatysfakcjonowany - opowiadający się za trwaniem gabinetu Buzka czy optujący za nowym rządem AWS i UW - zadecyduje w najbliższych tygodniach sam premier. Do tej pory Jerzy Buzek odgrywał raczej rolę "spinacza" koalicyjnego układu i pośrednika między jego poszczególnymi elementami. Umożliwiło to wystartowanie z kilkoma reformami, lecz teraz utrudnia ich skuteczne korygowanie i poprawianie wizerunku rządu. Dotychczasowa formuła kierowania pracami gabinetu i współdecydowania o funkcjonowaniu koalicji już się wyczerpała. "By osiągnąć sukces w polityce, trzeba nieraz postępować wbrew wszelkim zasadom" - cynicznie stwierdzał Winston Churchill, który przed przegraniem wyborów wygrał wojnę. Premier Buzek nie musi łamać zasad. Wystarczy, że udowodni wyborcom, iż nie będzie tolerować nielojalności podległych mu ministrów bez względu na to, jaką legitymację partyjną noszą na sercu. Dokonanie piątej reformy - reformy koalicji - stworzy szansę na przekonanie wyborców o pożyteczności rozpoczętych czterech reform ustrojowych.
Wartość, jaką uzyska ostatecznie koalicja AWS-UW, będzie zależeć od sprawności rządzenia, jest więc prawdopodobne, że jeżeli premier nie zmieni stylu sprawowania władzy, to zapewne po raz kolejny nasilą się spekulacje o tym, czy nie należałoby skorzystać z metody, którą stosowała trzykrotnie koalicja SLD-PSL, czyli zmiany premiera. Wedle kuluarowych informacji, myśl o wzięciu odpowiedzialności za losy kraju nadal nie budzi niechęci u Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu. Rankingowa lista wskazuje, że nie należy on do najpopularniejszych polityków, ale za to jako jedyny - obok Jacka Kuronia - przedstawiciel koalicji nieco wzmocnił swe notowania, a w dodatku może dysponować rezerwą poparcia wśród tych 38 proc. obywateli, którzy jeszcze go nie znają. Po politycznych kuluarach krąży też lansowana nieoficjalnie przez część polityków Unii Wolności koncepcja "wasz prezydent, nasz premier", w myśl której UW w zamian za fotel prezesa Rady Ministrów udzieliłaby w wyborach prezydenckich poparcia kandydatowi AWS. Jak wykazują wyniki rankingu prezydenckiego, wyborcy dokonują przeceny polityków obozu centroprawicy za brak porozumienia, co automatycznie dowartościowuje urzędującego prezydenta. Marian Krzaklewski już ogłosił, że kierowana przez niego "Solidarność" poprze w wyborach kandydata prawicy tylko wtedy, gdy prawicowe ugrupowania dojdą do porozumienia i wyłonią wspólnego reprezentanta. Jest to jednak mało realne, zważywszy na plany Lecha Wałęsy czy Jana Olszewskiego, którzy wprawdzie w tej chwili mają niewielkie szanse na nawiązanie równorzędnej walki z obecnym prezydentem, lecz po uzyskaniu w miarę znaczącego wyniku mogą myśleć o wzmocnieniu przed wyborami parlamentarnymi pozycji swych ugrupowań.
Może dojść do tego, że Polacy demokratycznie wybiorą system monopartyjny, czyli powierzą pełną władzę SLD - przestrzega Jan Nowak-Jeziorański. Tymczasem sytuacja opozycyjnej lewicy jest dobra, ale nie beznadziejna. Oficjalnie Leszek Miller ogłosił, że Polska bardzo potrzebuje przyspieszonych wyborów. Nieoficjalnie politycy opozycji zaczynają mieć wątpliwości, czy po przejęciu władzy nie zderzą się z koniecznością dokończenia reform i równocześnie sprostania rozbudzonym przez siebie wymaganiom wyborców, którym sprostać nie można. To uczyniłoby rządzenie czynnością przykrą, ryzykowną i nieopłacalną. Zwłaszcza że - jak dowodzą wyniki rankingu - SLD już prawdopodobnie wyczerpał możliwość powiększania elektoratu, na co może wskazywać brak nowych zwolenników, mimo ubywania ich obozowi rządzącemu, oraz fakt, że prawie połowa wyborców nadal nie przypisuje pozytywnych cech żadnej z największych polskich partii. Opozycji bardziej będzie się opłacało walczyć o władzę w kraju mającym już za sobą najcięższe chwile transformacji. Dlatego też usilne hamowanie rządowych reform przez SLD - w myśl zasady "im gorzej, nam lepiej" - dowodzi krótkowzroczności przywódców sojuszu. Okazuje się, że na dłuższą metę pogarsza się wszystkim.

Okładka tygodnika WPROST: 46/1999
Więcej możesz przeczytać w 46/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0