Zmęczona materia

Zmęczona materia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeśli rektorzy mieliby się przyczynić do tego, by telewizja publiczna lepiej niż do tej pory wypełniała swą służbę, dajmy im tę władzę
"Dziękujemy, odejdźcie"
młodzi Czesi


W Czechach kursuje petycja zawierająca apel do urzędujących nad Wełtawą polityków o zwolnienie miejsca dla generacji, która jest raczej potomstwem aksamitnej rewolucji i równie aksamitnego rozwodu niż jej autorem. Adresatami podziękowań i prośby o odejście zdają się być zwłaszcza dwie czołowe postacie czeskiego życia politycznego. Klaus i Zeman - dwaj protagoniści, z których żaden nie był w stanie zgnieść drugiego i którzy żyją obecnie w dość zgodnej symbiozie, podzieliwszy się fotelami. Oba te fotele zaczynają jednak coraz głośniej trzeszczeć. Prezydent Havel i prymas Vlk odnieśli się do apelu raczej życzliwie, choć warto zauważyć, że prymasa także w Czechach nie wybiera się w drodze wyborów powszechnych, a kadencja prezydenta kończy się dopiero za trzy lata. Nie tylko w politycznych personaliach, ale również w świecie politycznej idei daje o sobie znać jakieś zmęczenie. Stara lewica światowa już w czasach późnego Reagana i (excusez-le-mot) późnej Thatcher zorientowała się, że jej program czuć cokolwiek naftaliną. W tej sytuacji coraz mniej zdziwienia wywołują wspólne manifesty, próbujące ukierunkować tradycyjnych socjalistów bardziej w stronę kursu liberalnego. Blair i Schröder, Clinton (w mniejszym stopniu Jospin) szukają czegoś bardziej atrakcyjnego niż starzejący się kanon lewicy protekcjonistycznej, zorientowanej klasowo i antykapitałowo. Właśnie w jesiennej aurze włoskiej Florencji odbył się szczyt najważniejszych bodaj postaci współczesnej lewicy i wcale nie jest prawdą, że jedyną atrakcją tego szczytu były przystojne żony czołowych polityków. Wydaje się, że równie zajmująca była dla obserwatorów analiza stanowisk mężów owych pięknych pań. Mężowie spierali się mianowicie o to, czy i jak usuwać bariery w handlu światowym i jak odpowiadać na współczesne nierówności socjalne, na które recepta starego Marksa najwyraźniej już nie wystarcza - poszukiwania reformistycznej lewicy toczą się więc raczej w rejonach, jakie wyznaczają Hayek i Sachs. O zmęczeniu obecną sytuacją zdaje się świadczyć wreszcie ucieczka do przodu w wykonaniu właściciela polskiej telewizji publicznej, a mianowicie samego ministra Wąsacza. Zwoławszy bez większego skutku wszystkie możliwe zgromadzenia wspólników, dłubiąc mozolnie i mało dotychczas produktywnie w kolejnych zarządach oraz radach nadzorczych i rokując bez skutku z wielokolorową Krajową Radą, minister desperacko zwrócił swe wąsate oblicze ku... rektorom. Poczucie katastrofy, ku jakiej mknie nasza publiczna telewizja, sprawiło zapewne, że pomysł ministra wcale nie od razu został skrytykowany. Przeważyło być może zaskoczenie nietuzinkowym pomysłem, ale jestem przekonany, że gdy zaskoczenie minie, smak odchodzących konfitur może przywrócić mowę politykom. Jeśli miałoby bowiem być tak, że o składzie władz TVP nie będą decydować partie polityczne, lecz profesura, to przecież oznaczałoby to dobrowolną redukcję uprawnień, za które nie ponosi się żadnej odpowiedzialności. Sądzę osobiście, że to jest właśnie moment, w którym trzeba przypomnieć publicznie słynną wypowiedź Andrzeja Wajdy o misji mediów publicznych w Polsce, a w szczególności TVP. Nie znam jego opinii na temat propozycji Emila Wąsacza, ale może się okazać, że da się znaleźć wspólny wektor rozumowania obu panów. Wszystkie te trzy sprawy wynikają ze zmęczenia materii i mają związek z opinią publiczną. Telewizja dawno już stała się głównym medium, za pomocą którego kształtowane są poglądy naszych współczesnych. W świecie demokratycznych procedur niezbędne jest, by opinia publiczna dobrze rozumiała argumenty stojące za autorami czeskiej petycji czy za reformizmem nowej lewicy światowej. Jest nie mniej ważne, by i w Polsce - w dobie tak zasadniczych przekształceń - telewizja publiczna lepiej niż do tej pory wypełniała swą służbę. Jeśli rektorzy mieliby się do tego przyczynić - dajmy im tę władzę.
Więcej możesz przeczytać w 48/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0