Poczta

Poczta

Gra w dziada

Z miesięcznym opóźnieniem przeczytałem "Grę w dziada" pióra Stanisława Janeckiego (nr 52/1999). Dlatego nie mogłem wcześniej wyrazić zdziwienia, żalu i sprzeciwu, których doznałem przy lekturze pewnych fragmentów tej publikacji. Pisze się tu o osobliwym środowisku polityki i interesów, w którym "wszyscy świadczyli sobie wzajemne usługi, pożyczali duże sumy pieniędzy, których potem nie oddawano, wystawiali referencje, organizowali 'fundusze założycielskie' na poczet interesów. Marek Papała zastanawiająco dobrze się w tym środowisku zaaklimatyzował". Zaraz potem dodaje się, że "sprawy osobiste generała, szczególnie wątki damsko-męskie, były wyjątkowo zagmatwane i sprawdzano je z pewnym zażenowaniem". Wszystkie te tyleż ogólne, co wyraziste oceny wspierają źródła anonimowe, oznaczane jako "informator MSW" czy "osoby znające aktualne wyniki śledztwa".
Oczywiście, dziennikarz ma prawo mieć swych informatorów i nie przedstawiać ich opinii publicznej, ale w tym wypadku cieniutka warstwa faktów spowita jest w zbyt gruby płaszcz sugestii i spekulacji dalekich od antycznej jeszcze zasady "o umarłych piszemy tylko dobrze". Ta dysproporcja nie tylko mnie rzuciła się w oczy, nie jestem więc odosobniony w tych doznaniach. Nie byłem znajomym ani przyjacielem gen. Marka Papały, ale jedynie jednym z uczestników powołanej przez niego Rady Konsultacyjnej, szybko skasowanej przez następcę. Jednakże z mych kontaktów powstaje portret zgoła odmienny od skreślonego w "Grze w dziada". Drobny, niewielki, poważny, o chłopięcym wyglądzie, którego nie zmieniał nawet generalski mundur, z przewagą powściągliwości słowa nad rozmownością, a co dopiero gadulstwem - oto co zapamiętałem z nie tak częstych spotkań. W polskiej kulturze prawnej wielką rolę przypisywano zawsze ochronie ludzkiej godności i nie jest przypadkiem, ale wynikiem długotrwałej tradycji, że konstytucyjne wyliczenie wolności, praw i obowiązków obywatela zaczyna się od "przyrodzonej, niezbywalnej, nienaruszalnej" godności człowieka. Jej ochrona sięga daleko, także poza grób. Sąd Najwyższy uznał w jednej ze swych decyzji konieczność podkreślenia słuszności takiego rozwiązania. "Non omnis moriar" powiada się słusznie i niech to, co po nas pozostanie, nigdy nie będzie skażone jadem nie udokumentowanych przypuszczeń. Generał nie żyje, nie może się bronić, jego bliscy milczą sparaliżowani losem, współpracownicy - małą wrażliwością serc. W imię dawnej, choć krótkiej współpracy, jestem mu winien tych parę słów upomnienia o jego dobrą pamięć.

Stanisław Podemski

Od autora: O sprawach osobistych Marka Papały napisałem dosłownie jedno zdanie, choć kilkudziesięcioosobowa ekipa policyjna zajmowała się nimi przez wiele miesięcy i do dziś uważa się je za ważne dla wyjaśnienia okoliczności zabójstwa generała. Nie są to przy tym ani sugestie, ani spekulacje, lecz nad wyraz oszczędne zreferowanie ustaleń obszernego dochodzenia na ten temat. Co do wezwań o to, by o umarłych pisać tylko dobrze, odpowiem krótko: "Amicus Plato, sed magis amica veritas". Tygodnik "Wprost" nie należy do pism, w których poprawność zastępowałaby mówienie prawdy. Prawda zaś zwykle bywa niemiła, a pozory często mylą.

Stanisław Janecki


Kolejka do pałacu

W artykule "Kolejka do pałacu" (nr 5) błędnie przypisałam Andrzejowi Olechowskiemu przynależność do PZPR. Za pomyłkę przepraszam Andrzeja Olechowskiego i czytelników.

Zofia Wojtkowska
Okładka tygodnika WPROST: 7/2000
Więcej możesz przeczytać w 7/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0