Gdzie ci dorośli?

Gdzie ci dorośli?

Napoleon mawiał, że są dwie rzeczy, które amatorzy lepiej robią od zawodowców - lepiej się kochają i lepiej giną za ojczyznę
 Nie doczytałem, co mówił o polityce, bo wpadłem na lekturę posła Macieja Manickiego (SLD), który wziął się za podatki. 172 wnioski o zmianę spójników i każdy jeden - jak zapewnia przewodniczący SLD Leszek Miller - w trosce o postęp i lepsze jutro. Jutro, bo teraźniejszość to opozycja widzi czarno. Setki zapisów w ustawie podatkowej, które - jak "hodowla i chów", jeżeli nie stanie się "hodowlą lub chowem" - mogą zaprzepaścić dotychczasowe osiągnięcia na rzecz wolnego rynku i dobrobytu. Kraj się wali - alarmuje SLD, ludzie ręce do budżetu wyciągają, a koalicja nic sobie z tego nie robi, tylko nalega na wprowadzenie mniejszych podatków i kupę niewłaściwych spójników. Jeżeli mniej zapłacimy w podatkach, to z czego będziemy fundować całej Europie węgiel poniżej cen wydobycia? Skąd wezmą się pieniądze na dopłaty dla rolników, żebyśmy nie musieli się zadowalać tańszym i lepszym zbożem z Zachodu? Według prof. Stanisława Gomułki z London School of Economics, jest jeszcze z czego brać (vide: "Test dla złotego"). Nie jest tak źle. Przeciwnie - sytuacja Polski jest lepsza od sytuacji wielu innych państw dotkniętych ostatnim kryzysem. Gomułka przyznaje jednak, że najbliższe miesiące będą krytyczne, ale jeżeli Polska przejdzie test, przejdzie przez "ucho igielne" kryzysu, to poprawa będzie zauważalna i trwała.
Pytanie tylko, jak mamy przejść przez to ucho igielne? Wicepremier Leszek Balcerowicz chce zmniejszyć podatki tym, którzy tworzą miejsca pracy, i odchudzać budżet z wydatków, na które państwo nie ma pokrycia (vide:"Grube nieporozumienie"). Lewica proponuje: przytulmy się mocno do napompowanego budżetu i na siłę, na rozpędzonej inflacji może jakoś się przez to ucho przeciśniemy. Zamiast się odchudzać przez prywatyzację nierentownych przedsięwzięć państwowych, takich jak choćby przemysł cukierniczy, skonsolidujmy wszystkie jego długi i zróbmy z tego jeden wielki koncern Polski Cukier SA (vide:"Cukier krzepi") - żadne ucho igielne mu się nie oprze. To absurd, ale kto wie, łamiąc prawa fizyki, nie takie rzeczy udawało się zrobić. Choćby elektrownie (vide:"Pod prąd") - popyt na energię maleje, nadwyżki produkcyjne rosną, a elektrownie podnoszą ceny energii, ba - dyrekcje podnoszą sobie nawet pensje, mimo że prognozy są coraz gorsze i należałoby raczej odchudzać zakłady przed prywatyzacją. Nie znam się na krawiectwie, ale w ekonomii metoda na rozpychanie ucha igielnego może się nie sprawdzić. Profesor Gomułka podejrzewa wręcz, że opozycja nie jest przygotowana do przejęcia władzy: "Nie ma koherentnego programu gospodarczego na miarę wyzwań najbliższych lat". Swoją pozycję buduje raczej na nieporadności i wewnętrznych podziałach koalicji (vide:"Wirtualna koalicja").
Wzrost notowań SLD nie jest odbiciem sytuacji gospodarczej w kraju, gdzie płace w przedsiębiorstwach wzrosły o 11 proc., gdzie sprzedano w tym roku 500 tys. samochodów i rozpoczęto budowę 100 tys. domów. Swój sukces SLD zawdzięcza wojnie na górze, bałaganiarskim przepisom, osobistym rozgrywkom personalnym (vide:"Bitwa warszawska"), kompromitującym dymisjom i brakowi profesjonalizmu. Zawdzięcza spóźnieniom posłów i szalonej jeździe we mgle. SLD oczywiście może triumfować, nabijać się z dziecinnych posunięć konkurencji, ale po ostatnich ustawodawczych popisach spójników nie cieszyłbym się przedwcześnie.
O amerykańskiej sekretarz stanu Madeleine Albright senator Jesse Helms, jeden z filarów jej republikańskiej opozycji, mawiał, że jest jedynym prawdziwym mężczyzną w administracji Billa Clintona. Ja bym już tak daleko się nie posuwał: nieważna płeć, byle wreszcie trafił się na polskiej scenie politycznej ktoś - wyłączywszy Leszka Balcerowicza - kto zachowuje się jak dorosły..
Okładka tygodnika WPROST: 47/1999
Więcej możesz przeczytać w 47/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0