Rozklekotane imperium

Rozklekotane imperium

Zdesperowany Putin może zacząć rządzić silniejszą ręką
Władimir Putin wciąż bije rekordy popularności, ale nie ma już czym podsycać entuzjazmu. Jeszcze kilka miesięcy temu optymizm i nadzieja na renesans Rosji ogniskowały się w osobie prezydenta. Teraz utożsamiana jest z nim cała gorycz, bezsilność i poczucie zagrożenia.

Wybuch bomby na placu Puszkińskim wywołał w Rosjanach szok. Tragedia łodzi podwodnej "Kursk" uświadomiła wszystkim, że w kraju wciąż jeszcze obowiązuje totalitarny system podejmowania decyzji i lekceważenia jednostki. Płonąca wieża telewizyjna dopełnia obrazu. "Pożar Ostankino to kolejna katastrofa ilustrująca stan państwa we wszystkich niemal dziedzinach życia" - oświadczył rosyjski prezydent podczas narady dzień po tym, jak druga pod względem wysokości budowla na świecie zamieniła się w gigantyczną pochodnię. Tak jak "Kursk" był symbolem rosyjskiej mocarstwowości, tak Ostankino było symbolem wszechpotężnego rządowego aparatu propagandy, który niezależnie od zmieniających się reżimów pozostawał w rękach Kremla.
W ostatni weekend państwowa telewizja zamilkła - oddała pole prywatnym stacjom, podobnie ekipy ratujące "Kursk" musiały się odsunąć, żeby mogli działać lepsi ratownicy z Norwegii. Nie da się dłużej zwodzić Rosjan co do potęgi kraju. Putin wie, że jest tylko jedno wyjście - odnowa gospodarcza. Ale czy droga, którą chce obrać, rzeczywiście prowadzi do dobrobytu? Zdaniem większości analityków, Putin zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie kolejna katastrofa stanowi dla jego prezydentury, a ponadto wie, że gra toczy się o ratowanie państwa przed upadkiem.
Armia - niegdyś duma narodu - postrzegana jest jako zagrożenie dla własnego kraju. Podtrzymywaną od dziesięcioleci ułudą okazała się technologiczna perfekcja nowoczesnych broni. "Takich łodzi podwodnych jak 'Kursk' nie ma żaden kraj na świecie" - wmawiano Rosjanom przez wiele lat. Iluzja spoczywa teraz sto metrów pod wodą. W dodatku przy tak stosunkowo niewielkiej przecież głębokości nie można było uratować ludzi, a teraz nie wiadomo, czy uda się wydostać na płyciznę sam okręt. "Do tej katastrofy mogło dojść po prostu z biedy - mówi marynarz z zamkniętego miasta Siewieromorsk, siedziby sztabu Floty Północnej. - Zawodowi marynarze zarabiają przecież niewiele ponad sto dolarów. Myślą raczej o tym, jak wykarmić swoje rodziny, niż o losie okrętów. W przedziałach akumulatorowych znajdują się kasety z palladem, służące do wytwarzania tlenu. Problem polega na tym, że za surowiec z jednej takiej kasety można dostać półtora tysiąca dolarów. Wynieść ją łatwo. A bezpieczeństwo? Tutaj działa stary radziecki mechanizm 'jakoś to będzie'". To nie jest analiza przyczyn katastrofy "Kurska", lecz przykład ilustrujący stan świadomości ludzi pracujących w najbardziej niebezpiecznych i technologicznie zaawansowanych strefach.
Nie lepiej sytuacja wygląda na szczycie władzy: "Prezydent Putin ma mentalność oficera KGB i - jak się okazało - nie rozumie nastrojów panujących w społeczeństwie. A to może dyskwalifikować przywódcę" - taką opinię wygłosił politolog Aleksiej Czesnokow po tragedii "Kurska". Niewielu Rosjan zaakceptowało postawę swego przywódcy, który spokojnie odpoczywał w Soczi, kiedy na dnie Morza Barentsa rozgrywał się dramat. "Jeśli wydarzenia na placu Puszkińskim, tragedia 'Kurska' i pożar w Ostankino przekształcą się w tendencję, Putin stanie przed dramatycznymi decyzjami" - mówi Czesnokow. Inni analitycy przewidują, że Rosja znajdzie się na granicy dyktatury, jak wszystkie państwa, w których autorytarne rządy są jedynym ratunkiem przed ostatecznym rozkładem.
Dla Putina awaria łodzi K-141 może mieć takie samo znaczenie jak Czarnobyl dla Gorbaczowa. Tyle że obecny prezydent wie, czym to się wtedy skończyło, i będzie unikał liberalizacji polityczno-gospodarczej. Putin wierzy, że poddając ścisłej kontroli wszystkie odłamy władzy i armii, może przywrócić w kraju porządek, z którym nadejdzie odnowa gospodarcza. Kolejne katastrofy utrudniają mu działanie, ale też, paradoksalnie, zamiast odbierać mu poparcie opinii publicznej mogą pomóc w konsolidacji społeczeństwa.

Więcej możesz przeczytać w 36/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0