DZIWNY JEST TEN KRAJ

DZIWNY JEST TEN KRAJ

Polska powinna się stać w ciągu nadchodzących lat istotną potęgą gospodarczą.
Jej wnętrze, które zawiera wszelkiego rodzaju minerały, żąda jedynie dla swej eksploatacji kapitałów - ekscytował się w roku 1976, przy okazji wizyty w PRL prezydenta Francji Valéry’ego Giscarda d’Estaing, wysłannik "Le Figaro". Trzy lata później korespondent tego pisma spuścił nieco z tonu, dziwiąc się: "W Polsce nie ma bezrobocia, ale nikt nie pracuje. W Polsce nikt nie pracuje, ale plany są wykonywane. W Polsce plany są wykonywane, ale półki w sklepach są puste. W Polsce półki w sklepach są puste, ale każdy ma coś w domu. W Polsce każdy ma coś w domu, ale wszyscy narzekają. W Polsce wszyscy narzekają, ale jak przychodzi do wyborów, to wszyscy głosują na partię Gierka. Polska to dziwny kraj". Domniemywam - posiłkując się fragmentami tekstów z tego numeru "Wprost" - że najświeższa korespondencja dziennikarza z "Le Figaro" znad Wisły mogłaby brzmieć następująco: "Polska to dziwny kraj. Jeśli zgodzić się z opinią Thomasa Jeffersona, prezydenta USA, wyrażoną w pierwszej połowie XIX wieku, "że najlepszy rząd to taki, który najmniej rządzi", to obecny rząd Rzeczypospolitej Polskiej zbliżył się do ideału. Gdy notowania kraju nad Wisłą raptownie spadają wszędzie na zachód i południe od Łaby, gabinet tamtejszego premiera Buzka dryfuje w bliżej nie określonym kierunku. Wyraźnie brakuje odwagi i konsekwencji w kontynuowaniu reform podjętych jeszcze w czasie rządów koalicji prawicowej Akcji Wyborczej Solidarność z Unią Wolności, kierowaną przez znanego w Europie liberała Leszka Balcerowicza. Mało tego, mimo że w Polsce rosną szybko koszty pracy, a niska pozostaje jej wydajność, parlament pragnie zafundować rodakom wszystkie wolne soboty oraz 40-godzinny tydzień pracy.
Polska to dziwny kraj. Usiłuje manewrować między gospodarczą filozofią Unii Europejskiej i NAFTA - będąc nawet posądzana o odgrywanie roli amerykańskiego konia trojańskiego na Starym Kontynencie - ale zarazem czyni wszystko, aby ostro krytykowany za oceanem model "państwa socjalnego" sprowadzić do karykatury. Bo jak inaczej w obliczu "trzeciego szoku naftowego" tłumaczyć fakt, że w Polsce, gdzie w ciągu ostatnich dwóch lat cenę paliw podnoszono średnio co trzy tygodnie, relacja cen benzyny do zarobków obywateli jest - za sprawą absurdalnie wysokiego poziomu podatków i akcyzy, czyli wybujałych apetytów państwa - najmniej korzystna na świecie? Polska to dziwny kraj. W 1995 r., aby zostać głową tego państwa, wystarczyło mieć do dyspozycji na promocję własnej osoby - jak wyliczały renomowane, zachodnie agencje public relations - nieco ponad 2 mln dolarów i być nieco przystojniejszym niż literacki Quasimodo. Dziś Polacy ustalili, że na wyścig do fotela prezydenta można wydać najwyżej o milion dolarów więcej, ale spece od PR sumę tę mnożą nawet przez pięć. Tak proporcjonalnie ma się w tym kraju norma ustawodawcza do nagminnie stosowanej praktyki. Bój między kandydatami, którzy prześcigają się w niespełnialnych obietnicach, toczy się teraz o dostęp do telewizji. Przy czym powstaje problem: czy Aleksander Kwaśniewski recenzujący w Sydney przed kamerami zwycięską potyczkę polskiej kobiecej drużyny koszykarskiej ze słabeuszem Nową Zelandią wystąpił jako prezydent czy jako kandydat na prezydenta i jak w związku z tym liczyć mu tak zwany czas antenowy. Naszym zdaniem, Kwaśniewski wystąpił jako komentator sportowy i polska telewizja publiczna winna mu zapłacić honorarium".
Rzecz jasna, nie jestem całkowicie pewien, a nawet mam spore wątpliwości, czy tak mniej więcej "Le Figaro" przedstawiłby swoim czytelnikom sytuację w III RP. Wiem tylko, że decyzja śp. Jerzego Giedroycia - jednego z nielicznych współczesnych, który mógł o sobie z czystym sumieniem powiedzieć: niezależny - o rezygnacji z odwiedzenia kraju dziadów staje się dziś dla mnie bardziej zrozumiała.
Więcej możesz przeczytać w 39/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0