Drogi bak

Drogi bak

Polski Koncern Naftowy nadal ma pozycję dyktującego warunki państwowego monopolisty i regularnie podnosi ceny benzyny. Wspiera go Ministerstwo Finansów, zwiększając akcyzę
 


Nie mam samochodu, więc podwyżka ceny benzyny mnie nie dotyczy" - takim stwierdzeniem jeszcze kilka lat temu reagowała większość z nas na komunikat, że podrożały paliwa. Dzisiaj dziewięciu na dziesięciu Polaków twierdzi, że każda taka podwyżka ma wpływ na ich domowe bud-żety. Zmiana opinii nie wynika tylko z faktu, że coraz więcej rodaków posiada samo-chód. Jest to także efekt dziesięcioletniej edukacji ekonomicznej i świadomości, że im więcej zapłacimy na stacji benzynowej, tym więcej wydamy w supermarkecie.
Mimo że w ubiegłym roku rozpoczęła się prywatyzacja przemysłu naftowego, Polski Koncern Naftowy nadal ma pozycję dyktującego warunki państwowego monopolisty i regularnie podnosi ceny benzyny. Wspiera go Ministerstwo Finansów, zwiększając akcyzę na paliwa. Wpływy z akcyzy są jednym z ważniejszych źródeł zasilania państwowej kasy. Nic więc dziwnego, że większość Polaków jest zdania, iż to państwo w znacznej mierze kształtuje ceny na stacjach benzynowych. Działanie monopolisty powoduje, że zapominamy o tym, iż powoli stajemy się częścią globalnego rynku, a decyzje naftowych szejków odbijają się na naszych kieszeniach.
A przecież są trzy główne przyczyny wzrostu cen paliw. Po pierwsze, cena ropy naftowej na światowych giełdach. Po drugie, kurs dolara wobec rodzimej waluty. Po trzecie wreszcie, polityka finansowa państwa. Dotyczy to jednak rynków, na których nie ma praktyk monopolistycznych, a budżet państwa nie musi finansować deficytowych państwowych przedsiębiorstw.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2000
Więcej możesz przeczytać w 9/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0