Lewacka alternatywa

Lewacka alternatywa

NATO nie jest dla Polski szansą, lecz zagrożeniem. Pielgrzymka papieża do ojczyzny to "kolejny najazd Wojtyły".
Kapitalizm z ludzką twarzą nie istnieje, bo kapitalizm w każdej formie oznacza wyzysk robotnika i niesprawiedliwość. Leszek Balcerowicz to "producent bezrobocia" - taki obraz dzisiejszej Polski przedstawiają działające w naszym kraju organizacje komunistyczne i komunizujące. Żeby to zmienić - proponują - trzeba przeprowadzić robotniczą rewolucję. Tylko komunizm pozwoli Polakom odzyskać godność i podmiotowość.
W Polsce w ostatnich latach powstało kilkanaście organizacji prokomunistycznych i lewackich. W Europie pod tym względem bije nas chyba tylko Francja i Grecja. Lewacy cieszą się dużą popularnością na uczelniach i wśród starszych roczników licealistów. Dziesięć lat po obaleniu komunizmu co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób, w większości młodych, chce cofnąć koło historii.


Na łamach "Młodego Komunisty", organu Komunistycznej Młodzieży Polskiej, można przeczytać: "Polska, podobnie jak i inne kraje, w których został przywrócony kapitalizm, znalazła się w trudnej sytuacji. Jej suwerenność jest zagrożona przez ingerencje organizacji międzynarodowego kapitału i państw imperialistycznych. Majątek narodowy, budowany wysiłkiem kilku pokoleń ludzi pracy, jest bezkarnie rozgrabiany przez zachodnie koncerny i zachodnich spekulantów". Młodzi komuniści opisują fatalny stan państwa i społeczeństwa: "Spada spożycie żywności, pogarsza się stan zdrowia społeczeństwa, skraca się przeciętna długość życia".
Lewicowa alternatywa najdobitniej dała o sobie znać, uczestnicząc niedawno w praskich protestach przeciwko globalizacji. Wydarzenia w Czechach poruszyły członków Związku Komunistów Polskich Proletariat, Komunistycznej Młodzieży Polski, Lewicowej Alternatywy, Spartakusowskiej Grupy Polski, Nurtu Lewicy Rewolucyjnej, Grupy Inicjatywnej Partii Robotniczej i Grupy Samorządności Robotniczej. Młodzi komuniści zwracają się do siebie per "towarzyszu". W szeregach tych ugrupowań (także na ulicznych manifestacjach) można spotkać wnuków komunistów, którzy w latach 60. związali swoje losy z albańską wersją tej utopii. W jednym z numerów "Brzasku", pisma Związku Komunistów Polskich Proletariat, lider kieleckich komunistów Waldemar Bil swoją przynależność do tej organizacji tłumaczy "wrażliwością na niesprawiedliwość społeczną". To najczęstsze wyznanie wiary "prawdziwych polskich lewicowców". Wszyscy oni ostro odróżniają "prawdziwy komunizm" od jego patologicznych wersji w wydaniu radzieckim oraz chińskim.
"Kiedy inni myślą, że myślą, rewolucjonista szuka broni. (...) Kiedy Chrystus mówił, że przychodzi z dobrą nowiną, mówił właśnie o rewolucji" - napisali w "Konkrecie", piśmie poznańskich marksistów, uczestnicy Dyskusyjnego Koła Marksistowskiego - Lewicowa Alternatywa. "Komunizm to idea, której zwycięstwo uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia, położy kres panowaniu wyzyskiwaczy nad ludźmi pracy..." - czytamy w deklaracji ideowo-programowej Komunistycznej Młodzieży Polski.

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!
Skrajni lewicowcy nie uznają SLD za lewicę, bo "to burżuje czystej wody". Chcą w Polsce powstrzymać dyskryminację homoseksualistów, zniszczyć monopol rządzących dziś "ugrupowań antypracowniczych", zaszczepić pełną - ekonomiczną i polityczną - emancypację kobiet, zerwać z kontrolą imigracji, powstrzymać prywatyzację. Zamiast drogi do militarnego NATO, zamierzają propagować przyjaźń z narodami Wschodu i Zachodu.
Związek Komunistów Polskich Proletariat uważa siebie za nowoczesną partię lewicową, która nie wyrzekła się budowy bezklasowego ustroju socjalistycznego. "Parlament i rząd w demokracji są sługami burżuazji. Demokracja jest jedną z form dyktatury burżuazji, ukrytą za formułkami i fikcyjnymi gwarancjami wolności politycznej" - czytamy w tezach Anarcho-Komunistycznej Organizacji Platform, powstałej w 1997 r. O zastąpienie kapitalistycznych stosunków produkcji demokratyczną gospodarką planową starają się członkowie Nurtu Lewicy Rewolucyjnej, którzy od 1987 r. odwołują się do programu IV Międzynarodówki Lwa Trockiego. Ich celem jest obrona demokratycznego socjalizmu przed stalinowską i socjaldemokratyczną degeneracją.
Ludzie skupieni wokół pisma "Pracownicza Demokracja" zamierzają stworzyć silną, rewolucyjną organizację, która przybliży nas do państwa robotniczego, opartego na komitetach delegatów. Przekonują, że walka klas nie tylko się nie zakończyła, ale wręcz rozszerza się na całą planetę. Zastrzegają jednak: "Gdy używamy słowa 'socjalizm', mamy na myśli oddolną demokrację pracowników, a nie policyjne państwo PRL". Dlatego sięgają do socjalistycznych korzeni, prezentując agitkę Róży Luksemburg "Strajk masowy". Na nalepce sprzedawanej za 20 gr można przeczytać: "Ani PRL, ani rynek, lecz pracownicza demokracja".
- Boli nas, że połowa Polaków żyje poniżej minimum socjalnego. Krytycznie oceniamy sytuację społeczno-polityczną na świecie. Będąc na demonstracjach w Pradze, poczuliśmy siłę 20 tys. ludzi zjednoczonych przeciwko władzy wielkich korporacji. W naszej działalności nie szukamy rozrywki, naprawdę chcemy coś zmienić - przekonuje Andrzej Żebrowski, Polak urodzony w Anglii, dziś mieszkaniec Warszawy, jeden z liderów prawdziwej lewicy.

Anarchistyczna alternatywa
Neokomuniści i nowi socjaliści mają wprawdzie stabilne i określone poglądy, ich wpływy są jednak znacznie mniejsze niż lewicujących anarchistów, którzy przyciągają młodzież obrazoburczymi hasłami: "Nie płać podatków", "Nie głosuj w wyborach", "Nie idź do wojska", "Nie jadaj u McDonalda", "Nie korzystaj z autostrad", "Nie noś futer" czy "Nie popieraj igrzysk w rasistowskiej Australii". Propagatorzy anarchizmu i socjaliści powołują legalne stowarzyszenia, redagują dziesiątki pism (niektóre trafiają nawet do największych salonów prasowych), organizują zjazdy, nawiązują kontakty z działaczami ze świata, wydają płyty CD z materiałami propagandowymi i zakładają obszerne strony w Internecie.
Istnienie i aktywność ruchów lewackich to dowód na naszą europejskość, gdyż tego typu skrajne myśli polityczne zazwyczaj są atrybutem społeczeństw Zachodu. Grupy te w każdym większym polskim mieście znajdują kilkuset wiernych zwolenników - mówi Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. - Z anarchistami można się nie zgadzać, krytykować ich utopijną wizję świata, trudno jednak odmówić im wrażliwości i inteligencji - uważa Marek Bankowicz z Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Najprężniejszą organizacją lewicową jest obecnie Federacja Anarchistyczna. Powstała w 1988 r., głównie z inicjatywy Krzysztofa Galińskiego (wówczas aktywnego w ruchu Wolność i Pokój) oraz Jany’ego Waluszko, zwanego papieżem polskiej anarchii (Ruch Społeczeństwa Alternatywnego). Gdy w 1989 r. solidarnościowa opozycja zaczynała negocjacje z PRL-owską władzą, w piśmie "A Capella" Galiński napisał: "Nie chcemy gadać przy 'okrągłym stole', chcemy go wywracać". Ponad 11 lat temu założył i do dziś współredaguje pismo "Mać Pariadka".
Polscy anarchiści imponują wielością inicjatyw. W Krakowie domagali się przekazania bezdomnym na czas zimy rządowych ośrodków wypoczynkowych. Demonstrowali przeciw balom charytatywnym, które nazywają "imprezami szumowin ze świata polityki i biznesu". Sprzeciwiali się dofinansowywaniu przez państwo budowy płatnych autostrad. Pod hasłem "Służba wojskowa może być przyczyną wielu groźnych chorób" - zorganizowali publiczną zbiórkę czystej bielizny, onuc, suchego chleba i szczoteczek do zębów dla "haniebnie niedomytego i głodującego wojska". Gdy do Poznania przyjechali prezydenci Kwaśniewski i Chirac oraz kanclerz Kohl, protestowano pod hasłem "Trójkąt tak, ale w łóżku". W czasie poznańskich targów konsumpcyjnych sprzedawali organy chińskich dysydentów (symbolizowały je świńskie wątroby).

Realna siła
- Polscy anarchiści nie są już jedynie subkulturą, powoli stają się siłą polityczną. Uczestniczą w konferencjach Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Wolności Jednostki. Buntują się przeciwko podziałom na lewicę i prawicę. Czerpią z tradycji aktywnych ruchów wolnościowych działających w USA - mówi Cezary Żmuda, współautor internetowej strony Człowieczeństwo, członek stowarzyszenia Libertarianie. Organizacja Anarchistyczny Czarny Krzyż chce pomagać represjonowanym i uwięzionym za działalność wolnościową czy udział w demonstracjach, a Pacyfistyczna Komenda Uzupełnień w 60 punktach informacyjnych doradza poborowym, co zrobić, by nie zostać wcielonym do wojska. W Poznaniu działa najprężniejszy w kraju anarchistyczny squat Rozbrat, organizujący koncerty, wystawy, happeningi, demonstracje. Na ścianach w korytarzu można tam przeczytać: "Każda władza jest do dupy", "Nie dajmy się wciągnąć na członka NATO".
Więcej możesz przeczytać w 44/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0