Kwartet stulecia

Kwartet stulecia

Dodano:   /  Zmieniono: 
The Beatles - najważniejsza rewolucja pokojowa XX wieku
Czwórka rozkapryszonych, uzależnionych od używek i nieustannie skłóconych muzyków amatorów - tak przedstawili się żyjący członkowie zespołu The Beatles w monografii "Antology", która po kilku tygodniach sprzedaży na całym świecie stała się najchętniej czytaną książką z dziedziny kultury popularnej. Prasa wyszukuje w niej epizody o posmaku skandalu, choć tekst przypomina prawdę generalną: The Beatles zmienili bieg historii naszego wieku znacznie skuteczniej niż setki polityków, naukowców czy wojskowych.
W ciągu niespełna dziesięciu lat działalności czwórka młodych muzyków z Liverpoolu odmieniła nie tylko standardy obowiązujące w show-businessie, ale także narzuciła światu nową modę, sposób myślenia o młodzieży i zburzyła obowiązujące dotychczas kanony zachowania społecznego. Historia The Beatles jest najbardziej reprezentatywnym streszczeniem przemian obyczajowych lat 60. Za sprawą fab four (bajecznej czwórki) upowszechniły się hipisowskie ideały wolności i pokoju, fascynacja filozofią Wschodu, surrealistyczne elementy kultury pop, ale też moda na narkotyki. Grupa wyznaczyła najważniejsze kierunki rozwoju kariery przyszłych gwiazd rocka, które do dziś metodą sztafetową kształtują sposób myślenia młodych ludzi.


Wpływ Beatlesów na młodzież lat 60. Lennon porównał do popularności, jaką cieszył się Jezus. I nie było w tym dużej przesady. Młodzież na całym świecie nie tylko słuchała ich piosenek, ale też naśladowała ich wygląd, sposób myślenia czy upodobania. Fryzury ť la The Beatles wykreowano wprawdzie w Hamburgu, lecz to chłopcy z Liverpoolu wylansowali modę na długie włosy. Swingujący Londyn lat 60. nie byłby taką mekką artystów, gdyby nie obecność na tamtejszej scenie czwórki z gitarami. The Beatles uczynili szczególną wartość z własnej młodości i niefrasobliwości. Nie krępowali się mówić jednakowo szczerze na każdy temat, co uczyniło z nich ulubieńców prasy. Ta z kolei epatowała swoich czytelników szczegółami z ich życia. Popularność zespołu szybko przerosła kult Presleya, który nie wyjeżdżał poza USA (w Europie przebywał jako żołnierz, nie artysta). Tymczasem Beatlesi, podróżując po świecie, pod każdą szerokością geograficzną przyjmowani byli euforycznie. Muzycy musieli się przy tym najczęściej chronić przed tłumami w hotelach. Byli zapraszani przez polityków, koronowane głowy i innych wielkich tego świata, z ich idolem Elvisem Presleyem włącznie. Repertuaru liverpoolczyków słuchali wszyscy, niekiedy nawet osoby o nastawieniu maniakalnym, jak morderca Charles Manson, chorobliwie zafascynowany utworem "Helter Skelter".
Motorem zmian kulturowych było odkrywcze podejście do muzyki. The Beatles okazali się fenomenem, który nie bez racji porównywano z wielkimi kompozytorami muzyki klasycznej. Dwójka samouków i dyletantów w dziedzinie kompozycji - John Lennon i Paul McCartney - napisała co najmniej kilkanaście utworów, które weszły do kanonu światowej muzyki i to bynajmniej nie tylko rozrywkowej. Doczekały się setek aranżacji w każdym z istniejących gatunków, bynajmniej nie dlatego, że ich autorzy stali się chwilowo modni, lecz dzięki niezwykle chwytliwej i "funkcjonalnej" linii melodycznej. Co istotne, był to pierwszy zespół muzyczny, który nie wykonywał repertuaru napisanego przez kogoś innego - przekazywał publiczności własne przesłanie. The Beatles byli pierwszymi absolutnie samowystarczalnymi artystami. Wprawdzie grupa zaczynała od grania w portowych klubach Hamburga własnych wersji aktualnych hitów Chucka Berry’ego czy Buddy’ego Holly’ego, ale Lennon i McCartney bardzo szybko zaczęli pisać własne piosenki. Przyczyna była nad wyraz prozaiczna. Grając w ramach składankowych koncertów, Beatlesi nie chcieli wykonywać tych samych piosenek co inne zespoły i - z konieczności - postanowili spróbować własnych sił. Gdy już zaczęli komponować, okazało się, że ich pomysły muzyczne są niezwykle świeże i błyskawicznie podbijają świat. Pamiętnym pierwszym singlem "Love Me Do" z sierpnia 1962 r. The Beatles zaczęli panować w światowym show-businessie. Wszystkie następne single, aż po "Penny Lane" z 1967 r., zdobywały pierwsze miejsce na angielskiej liście przebojów, bijąc po drodze możliwe rekordy sprzedaży i popularności. Przez ponad pięć lat The Beatles byli formacją niepokonaną na globalnym rynku muzycznym, detronizując zresztą nieustannie samych siebie na listach bestsellerów. Jeden z bardziej znanych przebojów - "Can’t Buy Me Love" - w kwietniu 1964 r. triumfował jednocześnie na listach przebojów w Anglii i USA.
Beatlesi zyskali wytrwałych fanów nie dzięki temu, że dostarczali słodkiego i łatwo wpadającego w ucho podkładu muzycznego dla sercowych podbojów, lecz dlatego, że w poszukiwaniach muzycznych zawsze o kilka kroków wyprzedzali swoich wielbicieli. Zwłaszcza ich teksty przeszły wyraźną transformację - od bardzo prostych, wręcz głupiutkich wyznań miłosnych powstających na początku kariery, po filozofujące czy bardzo osobiste z ostatniego okresu działalności. Język, niekiedy celowo niegramatyczny, pełen fraz zasłyszanych na ulicy, zbliżył kwartet z Liverpoolu do angielskiej młodzieży, która po raz pierwszy usłyszała, że z estrady ktoś przemawia jej językiem. W dodatku z racji braku wykształcenia muzycznego Beatlesi wpadali na odkrywcze pomysły harmoniczne, które z ojcowską cierpliwością przekładał na nuty ich nieoceniony producent i przyjaciel, "piąty Beatles", George Martin.
Wykorzystanie kwartetu smyczkowego w pamiętnym przeboju McCartneya "Yesterday" zaskoczyło cały muzyczny świat, a piosenka ta doczekała się ponad 2000 wykonań. Nieco później George Harrison odkrył sitar i inne instrumenty indyjskie, co zademonstrował w piosence "Norwegian Wood" i wkrótce indyjskie brzmienie zrobiło niezwykłą karierę w świecie muzyki pop. Słynny album "Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band" z 1967 r. najlepiej ukazał obszar muzycznych zainteresowań The Beatles, będąc pierwszą w historii rocka płytą typu "concept album". Projekt graficzny jego okładki stał się legendą sztuki pop. Rewolucyjne wykorzystanie czterdziestoosobowej orkiestry grającej zaskakującą improwizację w końcówce utworu "A Day in Life" po raz kolejny udowodniło muzyczne wizjonerstwo liverpoolczyków. Ich albumy zawsze były muzycznie zróżnicowane - Lennon i McCartney komponowali to, na co mieli ochotę, nie dając się nigdy zaszufladkować, a jedynym ograniczeniem była ich własna wyobraźnia.
W miarę rozwoju kariery muzycy eksperymentowali w coraz to nowych dziedzinach. Nakręcili trzy filmy fabularne - pierwszy "The Beatles" uzyskał nawet dwie nominacje do Oscara. Pierwsi w 1967 r. wystąpili dla dwustu milionów telewidzów, śpiewając pokojowy hymn "All You Need Is Love". Zagrali też na stadionie Shea w Nowym Jorku, początkując praktykę wielkich koncertów na obiektach sportowych. Fakt, że w 1965 r. dostali z rąk królowej Elżbiety II Order Brytyjskiego Imperium, sytuował ich, choćby symbolicznie, w gronie najważniejszych postaci epoki. Zyskiwali sympatię również dzięki temu, że mieli pozytywne nastawienie do swych - zdawałoby się - konkurentów, jak The Rolling Stones; dzielili się z nimi repertuarem i utrzymywali przyjacielskie kontakty towarzyskie.
Najgorzej wiodło im się w biznesie. Stali się po prostu łatwym łupem dla naciągaczy. Ich słynne przedsiębiorstwo Apple, prowadzące między innymi sklep na ulicy Baker, oddział elektroniczny i firmę płytową, okazało się spektakularnym finansowym fiaskiem.

Więcej możesz przeczytać w 44/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0