Balcerowicz musi odejść

Balcerowicz musi odejść

Kto na prezesa NBP?


Bank centralny jest jak barman, który odmawia sprzedania podchmielonemu gościowi trzeciego kieliszka - żartuje Hanna Gronkiewicz-Waltz. Rolą szefa banku jest dbałość o stan pieniądza. Ocenia się go za to, czy inflacja jest wysoka czy niska i na jakim poziomie utrzymują się stopy procentowe. Od tego, kto zastąpi Hannę Gronkiewicz-Waltz na stanowisku szefa banku centralnego, może zależeć międzynarodowa wiarygodność Polski, a przynajmniej stabilność jej waluty. Według opinii zebranych przez analityków ING Banku na potrzeby międzynarodowych instytucji finansowych, prezesem NBP powinna zostać osoba, która wyżej ceni niską inflację niż wysoki wzrost oraz niskie bezrobocie.
- Dla świata wiarygodny człowiek na czele takiej instytucji jak bank centralny oznacza często większą gwarancję stabilności i właściwego kursu gospodarki niż dobre wskaźniki makroekonomiczne - tłumaczy prof. Jeffrey Sachs, ekonomista z Harvard University. "Polacy powinni wybrać osobę, która na analityków działa jak etykieta markowego produktu" - napisano w ekspertyzie kolportowanej na frankfurckiej giełdzie.
"Człowiek, który podjął ryzyko terapii szokowej, stał się jednym z czołowych ekonomistów tego regionu" - pisał o Balcerowiczu James Rutter na łamach miesięcznika "Euromoney". Leszek Balcerowicz jest laureatem prestiżowej nagrody tego miesięcznika, przyznawanej od 1985 r. Przyznano ją m.in. sekretarzowi skarbu USA Rubinowi Robertowi oraz ministrowi finansów Filipin Robertowi de Ocampo.
- Niewątpliwie Balcerowicz jest jedną z osób najlepiej pod względem fachowym przygotowanych do objęcia stanowiska prezesa NBP - uważa prof. Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych. - Być może takich osób znalazłoby się więcej, ale to właśnie on ma na świecie renomę człowieka z uporem dążącego do stabilizacji gospodarczej i potrafiącego się oprzeć różnym naciskom.
Na świecie za klucz do sukcesu w banku centralnym uważa się pełną niezależność od rządów i bieżącej polityki. Twardość, rażąca niektórych, kiedy prof. Balcerowicz był wicepremierem, na stanowisku prezesa NBP staje się zaletą. - To jest niewątpliwie cecha Balcerowicza - przekonuje Janusz Lewandowski, były minister przekształceń własnościowych.
- Utrudniała mu ona funkcjonowanie w rządzie i pełnienie funkcji lidera partii, ale na stanowisku szefa banku centralnego pasuje jak ulał, zresztą nie tylko w Polsce.
- Leszek Balcerowicz spełnia dwa podstawowe warunki: jest profesjonalistą i ma siłę charakteru, aby oprzeć się politycznym naciskom. Oczywiście te zalety ma nie tylko Balcerowicz - uważa prof. Cezary Józefiak, członek Rady Polityki Pieniężnej.
- Balcerowicz jest gwarancją dla międzynarodowych ośrodków finansowych. Wiadomo, że nie będzie ulegał naciskom. Ta cecha charakteru jest nawet ważniejsza niż kompetencje - rekomenduje byłego ministra finansów prof. Jan Winiecki z Uniwersytetu Europejskiego we Frankfurcie.
- Prezes NBP nie musi mieć wiedzy tajemnej, ponieważ istnieje niezła Rada Polityki Pieniężnej. Jest on tylko jednym z dziesięciu wspaniałych. Jednak w ekonomii oczekiwania odgrywają ważną rolę. Jeśli ludzie oczekują czegoś, to ta prognoza się spełnia. A Balcerowicz jest wiarygodny - dodaje Jan Krzysztof Bielecki, były premier, dyrektor w EBOiR. - Balcerowicza stać na to, by być niezależnym. Ma wyczucie makroekonomii i potrafi to odnieść do realiów gospodarki - tłumaczy Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
O wyborze prezesa nie zadecydują jednak ekonomiści, lecz politycy. Kandydata na prezesa NBP wskazuje prezydent, ale musi uzyskać on poparcie sejmowej większości. Jan Maria Rokita, prezes Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, obawia się, że Aleksander Kwaśniewski nie zdecyduje się na wskazanie osoby, której nazwisko nastraja SLD do pobrzękiwania szabelkami. - Gdyby prezydent mimo wszystko postąpił wbrew woli SLD, byłby to bardzo dobry sygnał dla Polski - mówi Rokita. - Dopóki prezydent nie wskaże kandydata, dopóty będziemy milczeć w trzynastu językach - komentuje Wiesław Kaczmarek, poseł SLD, były minister gospodarki.
- Od jakiegoś czasu posłowie Unii Wolności usiłują nas "zmiękczyć", ale wątpię, czy im się to uda - ujawnia jeden z polityków ZChN. - Jeśli unia poprze projekt budżetu, my może opowiemy się za Balcerowiczem. Tu musi być jakiś barter - wyjaśnia jeden z posłów AWS-ZChN. Posłowie SKL mówią bardziej dyplomatycznie o niezbędnym klimacie zaufania pomiędzy UW i AWS, umożliwiającym współdecydowanie o najważniejszych sprawach w państwie, w tym o prezesie banku i budżecie. Parlamentarzyści mają poza tym przed sobą jeszcze kilka ważnych głosowań w sprawach personalnych: po wyborze prezesa NBP przyjdzie kolej na wybory do KRRiTV, uzupełniające wybory do Sejmu i Senatu, a w czerwcu wybór prezesa NIK.
Sejm będzie też musiał wskazać swoich przedstawicieli do Trybunału Konstytucyjnego. Premier Jerzy Buzek i wicepremier Janusz Steinhoff podkreślali, że Leszek Balcerowicz byłby dobrym kandydatem, lecz posłowie z klubu AWS mogą nie podzielać ich zadania. Jednoznacznie negatywne opinie to jednak margines.
Prezes NBP już na początku kadencji będzie musiał odeprzeć naciski politycznych lobby (przede wszystkim Polskiego Stronnictwa Ludowego), chcących ograniczyć niezależność banku centralnego i Rady Polityki Pieniężnej. Byłoby to rozwiązanie sprzeczne z europejskimi standardami. Niedawno w Czechach socjaldemokratyczny rząd, wspierany przez prawicę byłego premiera Vaclava Klausa, przeforsował nowelizację ustawy ograniczającą prawo głowy państwa do mianowania władz banku centralnego i oddającą część jego kompetencji rządowi i parlamentowi. Doprowadziło to do dymisji Josefa Tosovskiego, prezesa czeskiego banku centralnego. Rozwiązanie przyjęte w Czechach skrytykował m.in. szef niemieckiego Bundesbanku, Ernst Welteke, uznając je za sprzeczne z ustawodawstwem Unii Europejskiej.
Na targi o obsadę stanowiska prezesa NBP nie ma zbyt dużo czasu. Nie może się też powtórzyć pat towarzyszący obsadzaniu stanowiska szefa IPN. Rynki finansowe nie tolerują politycznej niemocy, bo może ona kosztować decydentów wzrost stóp procentowych, spadek wartości złotego, wyższą inflację. Dzięki wyborowi Leszka Balcerowicza mogą zyskać wszyscy. Stracą tylko ci, którzy wyższy poziom życia i sukces gospodarczy chcieliby osiągnąć za pomocą głosowania w Sejmie, poprzedzonego ulicznymi wiecami pod hasłem: "Każdemu według potrzeb, Balcerowicz musi odejść". Oczywiście Balcerowicz musi odejść na szefa NBP, by rosnące potrzeby i aspiracje Polaków zyskały trwałe gwarancje realizacji. Wybór Balcerowicza na prezesa banku centralnego będzie kolejnym wspólnym sukcesem polskiej klasy politycznej, pod warunkiem, że emocje, etykietki i uprzedzenia ustąpią pod wpływem racjonalnych argumentów.

Więcej możesz przeczytać w 49/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0