Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Zręczny chwyt
Ostatnio obserwujemy w naszej telewizji liczne sukcesy stróżów prawa, objawiające się przeważnie efektowną formą aresztowań lub widowiskowym konwojowaniem niebezpiecznych przestępców. Najbardziej godny podziwu jest zręczny chwyt, którym wyszkoleni funkcjonariusze zmuszają konwojowanych do szybkiego truchtu z wykręconymi do tyłu rękami, zgiętą nisko głową oraz czołem dotykającym ziemi. Któżby tam współczuł kryminalistom w dobie bolesnego dla społeczeństwa rozkwitu bandytyzmu! Niemniej sprawa skłania do zastanowienia się nad opisaną metodą, bo o ile nagłe zatrzymanie groźnych morderców może dyktować takie właśnie postępowanie, o tyle prowadzenie zatrzymanych w konwoju z jednego miejsca do drugiego nasuwa myśl, że kajdanki i odpowiednia liczba funkcjonariuszy wystarczą, by transportowany mógł się poruszać w pozycji wyprostowanej. Czym więc podyktowany jest ów spektakularny chwyt, budzący nasz podziw? Niestety, można przypuszczać, że wykonywany jest pod publiczkę. Ma obrazować skuteczność naszej policji. Czy odpowiada to prawdzie? Zbyt często ogarnąć nas mogą uzasadnione wątpliwości.

JANUSZ OSĘKA

Cena autorytetu
Rozpatrując problem sygnalizowany w artykule "Cena autorytetu" (nr 45) z punktu widzenia szkodliwości społecznej, wypada się skupić na niebezpieczeństwie wynikającym ze stosowania ziół oraz leków dostępnych bez recepty, nieprawidłowo zakwalifikowanych jako bezpieczne. Przeciętny nabywca tych produktów nie dysponuje niezbędną wiedzą i kieruje się informacjami zawartymi w ulotkach bądź reklamach.
Decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów można zarzucić połowiczność. Ograniczono się w niej do ochrony konkurencji, całkowicie pomijając znacznie ważniejszą sprawę, jaką powinna być ochrona konsumentów przed szkodliwymi lekami dostępnymi bez recept. Ze swej strony zwracam uwagę na pilność sprawy, bowiem należy się liczyć z tym, że poszkodowani mogą wystąpić o odszkodowania, jeśli dopuszczenie leków do obrotu nie było poprzedzone kompleksowymi badaniami.

prof. HENRYK CHWIAŁKOWSKI
członek honorowy Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego

Ahistoryzm
Wicemarszałek Senatu Donald Tusk, przygotowując się chyba zbyt intensywnie do przejęcia schedy po Leszku Balcerowiczu, stwierdził: "Najpopularniejszy polityk Unii Wolności - Jacek Kuroń - zdobył w wyborach prezydenckich 8 procent głosów. Nie popierany przez żadną partię, głoszący twardy wolnorynkowy program Andrzej Olechowski dostał prawie 18 proc. głosów". Ma to być argument za "wolnościową propozycją Unii Wolności". Pragnę wskazać, że jest to klasyczny ahistoryzm w rozumowaniu. Porównywane są bowiem okresy różniące się pod względem sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i ekonomicznej (...).

prof. TADEUSZ P. TKACZYK
Warszawa
Więcej możesz przeczytać w 49/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0