Bez zamętu

Bez zamętu

Unii Wolności trzeba przywrócić pozycję partii gospodarczego centrum. Rynkowy radykalizm odepchnął wielu jej wyborców ku SLD i AWS


Słyszy się czasem, że cała posolidarnościowa scena polityczna przeżywa kryzys, że zamęt panuje w AWS i Unii Wolności. To nieprawda. W unii nie ma kryzysu przywództwa. Narastał on do momentu, gdy Leszek Balcerowicz zapowiedział, że rezygnuje z zabiegów o reelekcję. Gdyby tego nie zrobił, to przy braku innego kandydata (z czym pewnie mielibyśmy do czynienia) kryzys by narastał. Rosła bowiem od dawna opozycja wobec kierunku, w jakim unia poszła, i wobec jego stylu kierowania partią.
Teraz sytuacja jest klarowna - w unii trwa normalne wyłanianie nowego lidera. Jest dwóch kandydatów i innych nie będzie. Różnią się od siebie wyraźnie, stwarzając możliwość rzeczywistej dyskusji i wyboru politycznego. W unii jest jasne, co się wydarzy. Będzie zjazd, wybierze przewodniczącego i władze oraz określi polityczną orientację partii. Jest wielce prawdopodobne, że nastąpi zmiana programowa, ale nie będzie ona oznaczała rewolucji. Nie będzie zrywania z tradycją dziesięcioletniej już historii.
Unia pozostanie samodzielną partią politycznego centrum, zachowującą niezbędną dla partii centrowej elastyczność manewru politycznego, a jednocześnie nie poddającą się majoryzacji ani wasalizacji. Unia zostanie partią związaną z tradycją walki z komunizmem, z tradycją opozycji demokratycznej lat 70., z tradycją ruchu solidarnościowego od jego narodzin do zwycięstw - przy "okrągłym stole", w wyborach z czerwca 1989 r. i w utworzeniu rządu Tadeusza Mazowieckiego.
Unia zostanie partią liberalizmu rynkowego i wolności gospodarczej, partią bliską przedsiębiorcy, który swym talentem i inicjatywą tworzy miejsca pracy i dobra gospodarcze, a także bliską tym, którzy bez względu na społeczny status odrzucają bierność jako postawę życiową, którzy pragną sukcesu, a nie podarunku. Unia pozostanie partią obrony dorobku dziesięciu lat transformacji, trudnej, lecz udanej, która zapewniła Polsce miejsce w czołówce państw przechodzących do gospodarki rynkowej. Unia wreszcie pozostanie orędowniczką rychłego akcesu Polski do Unii Europejskiej.
Unii Wolności trzeba natomiast przywrócić pozycję partii gospodarczego centrum. Od połączenia z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, a jeszcze bardziej od objęcia szefostwa przez Leszka Balcerowicza, unia zaczęła zmierzać ku rynkowemu radykalizmowi. W badaniach socjologicznych jest ona pod tym względem równa UPR. To z tego powodu unia nie zdobyła większego elektoratu, to ta rynkowa jednowymiarowość odepchnęła ku SLD i AWS wielu wyborców unii, to ona sprawiła, że na najwyższą półkę powędrowało ambitne hasło z początku kadencji Leszka Balcerowicza: "Od największej partii do największej siły politycznej". Dzisiaj głównym argumentem, by nie zmieniać programu unii, jest 17 proc. głosów uzyskanych przez Andrzeja Olechowskiego. Uważa się je, nie wiadomo dlaczego, za pewny elektorat unii, jeśli zostanie taka, jaka jest. Pytam więc: skoro Olechowski, głosząc program UW, zdobył 17 proc., to dlaczego UW, głosząc program Olechowskiego, zyskuje w sondażach 7-10 proc?
Unii potrzeba tyle liberalizmu, ile ma, ale mniej ekstremizmu. Nie wolno z pojęcia "wrażliwość społeczna" robić obelgi i synonimu okradania obywateli przez państwo, jak to ujmuje Donald Tusk. Pojęcie to ma pozytywną treść i jest ważnym komponentem wszystkich cywilizowanych krajów. Można i należy dyskutować nad tym, jak je rozumieć w naszych warunkach. Nie wolno go natomiast wdeptywać w ziemię. Po pierwsze, bo zagraża to spoistości unii, w której - choć stłumiony - dominuje ciągle nurt Unii Demokratycznej z jej społeczną wrażliwością. Po drugie, bo jest to program ryzykowny politycznie, gdyż zastępuje twarz Leszka Balcerowicza twarzą Janusza Korwin-Mikkego. Może warto spojrzeć na jego wynik wyborczy, może to Mikke, głosząc program zbliżony do programu unii, zdobył 1,4 proc. głosów, a unia, głosząc program zbliżony do programu UPR, zyskuje 7 proc.? Tak też można widzieć sprawy.
Więcej możesz przeczytać w 50/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0