Potrząsnęli Polską 2000

Potrząsnęli Polską 2000

Bogusław Bagsik; Ryszard Bender; Andrzej Chronowski; Jacek Dębski; Andrzej Gołota; Gabriel Janowski; Jerzy Kropiwnicki; Aleksander Kwaśniewski; Ryszard Niemczyk; Daniel Olbrychski; Adam Struzik; Dariusz Grabowski; Piotr Ikonowicz; Jan Łopuszański; Bogdan Pawłowski; Tadeusz Wilecki
 

Bogusław Bagsik: "Biesiada". Lewy półprofil. W sejmowej restauracji przy stole zastawionym wódką siedzi Bogusław B., skazany właśnie na dziewięć lat za największy przekręt w dziejach RP, a po obu jego stronach posłowie SLD - Władysław Adamski i Krystyna Cencek. Skazanego chroni przed dziennikarzami straż - nie więzienna, ale marszałkowska. Z boku kolega klubowy biesiadujących posłów Jerzy Dziewulski, autorytet w sprawach wszystkich, wykłada do kamer swoje credo parlamentarzysty: "Poseł jest jak prostytutka - każdego musi przyjąć".

Ryszard Bender: "Wypiek białego chleba". Technika negacyjna. Mistrz, ubrany w togę profesora KUL, przed mikrofonem Radia Maryja daje uczony wykład na temat kuchni i piekarni obozu w Auschwitz, o którym dotychczas fałszywie mniemano, że był obozem masowej zagłady. "Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie i inni byli tam niszczeni ciężką pracą, zresztą nie zawsze ciężką, bo są relacje, że w obozie posiłki bywały trzy razy dziennie, a chorzy dostawali delikatną zupę, mleko i biały chleb" - głosi dymek unoszący się z jego ust. Z boku - ekran komputera podłączonego do Internetu, który przenosi nauki Mistrza w niedemokratyczną przestrzeń, gdzie negowanie Holocaustu jest karane więzieniem.

Andrzej Chronowski: "Antyprywatyzator". Obraz ubezpieczony na 3 mld USD plus odsetki. Pryncypialna postać w ministerialnym fotelu, za jej plecami powiększona reprodukcja ustawy z 3 stycznia 1946 r. o nacjonalizacji podstawowych gałęzi gospodar-ki. Naprawiając ustrojowy błąd swego poprzednika, który przekazał w kapitalistyczne ręce największą firmę ubezpieczeniową, złożył do sądu wniosek o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej. Jego zdaniem, europejskiemu kupcowi, który zapłacił za 30 proc. akcji PZU 3 mld USD, nie zależało na tym zakupie. Na biurku nie domknięty budżet państwa na rok 2001 i gliniane figurki z wystraszonymi twarzami, symbolizujące zagranicznych inwestorów, którzy uwierzyli, że Polska buduje kapitalizm.

Jacek Dębski: "Kwitariusz". Plakat sportowy. Wokół głowy idola szalik ŁKS (którego był kibicem), flaga UPR (w której był adiutantem wodza), logo fabryki papierosów i wytwórni wódek (którymi kolejno kierował) oraz szyld Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki, wieńczący jego karierę. Jako szef tego urzędu miał usłyszeć od kogoś z AWS: "Jeśli nie znajdziesz kwitów na Kwaśniewskiego, to my znajdziemy kwity na ciebie". Obwieścił to w wywiadzie prasowym, o który sam poprosił. Indagowany, kto go szantażował, odrzekł, że może to powiedzieć tylko przewodniczącemu Krzaklewskiemu. Po czym zamilkł jak świąteczny karp.

Andrzej Gołota: "Orzeł dwurundowy". Dzieło niedokończone. Ring w Detroit, na środku postać w szlafroku z godłem Polski, wokół entuzjaści spod znaku Moskala. Namaszczony prywatną audiencją u prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, idol skinów, wszech-Polaków i kibiców Legii uznających kult białej siły, który miał uzmysłowić asfaltowemu Tysonowi, jak polskie wierzby szumią - oberwawszy od niego parę słabych ciosów, poddał się po dwóch rundach, uznając, że to dosyć, by zainkasować pół miliona dolarów za minutę dekowniczej pracy. Dowiódł w ten sposób - najlepiej z całej galerii - że najszybciej robią pieniądze ci, którzy się najbardziej kompromitują.

Gabriel Janowski: "Skoczny". Naśladownictwo Witkacego. Mężczyzna w słusznym wieku, trzymany pod pachy przez partnerów z zespołu, prezentuje na tle Sali Kolumnowej rzadko wykonywany mazowiecki taniec ludowy. Po czym z wdzięczności za uwagę całuje widzów po rękach. Popis wywołał skandal wśród nie znającej się na sztuce sejmowej publiczności. "Poseł Janowski jest chory i ma wysoką gorączkę" - próbował go usprawiedliwić asystent. "Takie objawy nie są typowe dla grypy" - replikowali lekarze. Sam solista oświadczył po krótkim odpoczynku, że jego zachowanie mogło być wywołane dużą dawką narkotyków, takich jak kokaina czy amfetamina, podanych mu wbrew woli.

Marek Kempski: "Głuchy telefon". Szkic węglem. Wojewoda katowicki w aureoli "polskiego Giulianiego", który miał na Śląsku zaprowadzić wzorowy porządek. W tym celu uruchomił słynny telefon antykorupcyjny, przez który nie doniesiono mu jednak o korupcji w urzędzie wojewódzkim, tuż pod jego bokiem. Sam jej nie zauważył, tak jak wcześniej nie dostrzegł nadużyć w zarządzie regionu "Solidarności" (będąc jego szefem). Bez pomocy okulisty może mieć kłopoty również na następnej posadzie.

Jerzy Kropiwnicki: "Kobieta w przebraniu". Szkoła islamska. Mównica ONZ-owskiej konferencji poświęconej prawom kobiet, na niej szef rządowego Centrum Studiów Strategicznych, przysłaniający słuszny wąs czarczafem. Tłumaczy przedstawicielom 180 krajów, że kobieta jest takim samym człowiekiem jak mężczyzna, i zgłasza stanowcze staropolskie weto, sprzeciwiając się zakazowi dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Wreszcie głosuje nad dokumentem końcowym tak jak delegacje tych krajów muzułmańskich, w których kobieta ma mniejsze prawa niż wielbłąd. Zadane premierowi Buzkowi pytanie, dlaczego akurat ten minister reprezentował Polskę na sesji poświęconej prawom kobiet, nie doczekało się odpowiedzi. Być może powinno zostać zadane po arabsku.

Aleksander Kwaśniewski: "Pielgrzym". Akwarela na wodzie święconej. Na jednej części dyptyku plac św. Piotra w Rzymie, wypełniony uczestnikami narodowej pielgrzymki Polaków. W centrum ich prezydent ze śladami szminki na kołnierzyku niebieskiej koszuli, którymi opatrzyła go na drogę Izabela Sierakowska. Rozmodlony tak wielce, że - jak zapowiedział - nie spotka się z papieżem, bo jedzie w celach wyłącznie religijnych. Na drugiej części ten sam prezydent w Kaliszu. Wysiada z helikoptera i przynagla swego belwederskiego ministra Marka Siwca, by zmałpował papieski gest błogosławieństwa i pokłonu. Stojący w bezpiecznej odległości pobożny lud kaliski potrząsa transparentami na cześć SLD. Na twarzach maluje się wspomnienie pięknych czasów, gdy minister był posłem tej ziemi, którą tak umiłował.

Ryszard Niemczyk: "Spacerowicz". Technika więzienna. Okolony rozerwaną siatką spacernik zakładu karnego w Wadowicach, na środku ślad stopy najpilniej strzeżonego aresztanta RP. Po bokach odwróceni dyskretnie strażnicy, w dole na ulicy smuga spalin za odjeżdżającym samochodem (z aresztantem w środku). Na szybie odbicie twarzy ministra sprawiedliwości podpisującego taśmowo więzienne dymisje, kontentujące osadzonych, bo im mniej klawiszy, tym większa sposobność następnej ucieczki. W rogu zmięty list gończy za Niemczykiem, który - wedle wszelkich znaków - buduje drugi Pruszków w jakimś odległym kraju.

Daniel Olbrychski: "Mściciel z szablą". Technika antyfotograficzna. Mąż postawny, urody sarmackiej, podgolony po polsku, acz zaciągający z francuska, odziany w jesionkę z paryskiego butiku i kontusz, spod którego wystają dresy. Zamiast kija bejsbolowego dzierży karabelę. Używszy jej, podniósł sprawiedliwe larum przeciw przymusowemu obsadzeniu go w roli oficera Wehrmachtu w filmie Claude’a Leloucha z 1981 r., z którego fotos umieszczony został - wśród 164 innych zdjęć przystojnych aktorów grających nazistów - na wystawie w warszawskiej Zachęcie. W rogach portretu memento: data 16 grudnia 1922 r., kiedy po raz ostatni mury galerii były świadkiem prywatnego wymiaru sprawiedliwości, i reprodukcja Piety Michała Anioła z palcem odrąbanym przez szalonego Węgra, który też przeciw czemuś protestował.

Adam Struzik: "Patrycjusz płocki". Fresk panoramiczny. Senator-medyk w rzymskiej todze na tle Koloseum, tego rodzimego, przy ulicy Grójeckiej w Warszawie, zbudowanego przez podupadłą na zdrowiu firmę, którą uratować mógł tylko potężny zastrzyk brzęczącej monety. Kierując się przysięgą Hipokratesa, nakazującą pomagać choremu w potrzebie, senator-medyk wykrzesał 22 mln zł z Mazowieckiej Kasy Chorych, której jest prezesem. I kupił prawie pół hektara powierzchni biurowej w tym budynku. Mazowieckiemu senatorowi, znanemu podróżnikowi, nie godzi się przecież mieć siedziby o wątlejszym areale niż pałace rzymskich senatorów, zwłaszcza że Płock wraz z resztą Polski należy do kręgu kultury śródziemnomorskiej.
Dariusz Grabowski, Piotr Ikonowicz, Jan Łopuszański, Bogdan Pawłowski, Tadeusz Wilecki: "Plankton". Kolaż zero-jedynkowy. Do oglądania potrzebne szkło powiększające. Na płótnie w barwach narodowych odwzorowano podobizny pięciu kandydatów do fotela prezydenckiego, z których każdy prezentował się jako patriota większy od pozostałych i obrońca ludu bardziej szczery niż wszyscy inni. Każdemu konterfektowi towarzyszy cytat lub scena z kampanii wyborczej: Ikonowicz wstrzymujący eksmisje, Wilecki chwalący Hitlera, Łopuszański na czele skinów palących flagę UE, Pawłowski zapewniający, że nie jest szabesgojem. Powierzchnia zajęta na płótnie przez niedoszłe głowy państwa jest proporcjonalna do odsetka zdobytych głosów, czyli od 0,10 proc. do 0,77 proc.


Okładka tygodnika WPROST: 1/2001
Więcej możesz przeczytać w 1/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0