Własne multikino

Własne multikino

W filmach DVD widz może zmienić zakończenie, podczas emisji podglądać listę dialogową i na ekranie czytać artykuły oraz recenzje. Dzięki nowoczesnej technologii film zaczyna spełniać funkcję nauczyciela historii i języków obcych. Niezwykle łatwe staje się także tworzenie własnej wersji dzieła, na przykład bez scen erotycznych lub ujęć plenerowych.
Okolice filmu
Technologia DVD oferuje przede wszystkim doskonałą jakość obrazu. Tym, co najbardziej pobudza wyobraźnię, nie są jednak możliwości techniczne, lecz najróżniejsze materiały dołączone do filmu i nagrane na jednej płycie. W wypadku kaset VHS mieliśmy do czynienia wyłącznie z poprzedzającymi obraz reklamami. Teraz mamy do dyspozycji taką liczbę multimedialnych "gadżetów", że często ich przejrzenie zajmuje więcej czasu niż obejrzenie samego filmu.
- Technika DVD umożliwia poznanie w domu scen, których na próżno szukalibyśmy w kinie lub na kasetach wideo - mówi Agnieszka Mielech-Mordalska, dyrektor marketingu w Warner Bros Polska. Do kanonu dodatków należy kilka wersji zwiastuna filmu. Standardem jest też dołączanie często ponadgodzinnych reportaży z planu zdjęciowego albo wersji filmu opatrzonej komentarzem reżysera ("Masz wiadomość"). Zupełną nowością są zestawy scen, czasami przybierające formę podobną do teledysków. Na niektórych płytach pojawiają się też komputerowe symulacje wykorzystanych w filmie obiektów (Koloseum w "Gladiatorze", mostu w "Moście na rzece Kwai"). Do obrazów przeznaczonych dla młodszych widzów dodawane są gry ("Stewart Malutki" czy "Czterej pancerni i pies"). Rewelacją jest też możliwość ingerencji w fabułę. - W wypadku "Facetów w czerni" można skonstruować własną sekwencję scen, porównać ją z oryginałem, a następnie wysłuchać opinii automatycznego reżysera, oceniającego naszą propozycję - podkreśla Agnieszka Mielech-Mordalska.
Wydawcy DVD często uzupełniają filmy o materiały wyjaśniające kontekst historyczny przedstawionych wydarzeń, na przykład "Gladiator" zawiera dokument "Walki gladiatorów - krwawy sport Rzymian". Z DVD możemy się uczyć nie tylko historii powszechnej, ale także polskiej. - Na płycie z "Ogniem i mieczem" odnajdziemy mapy XVII-wiecznej Europy i Polski wraz z omówieniem sytuacji ekonomicznej i politycznej ówczesnych mocarstw - mówi Adam Szafraniec, szef działu produkcji multimedialnej Telewizji Polskiej, wydawcy wielu polskich filmów na DVD.

Eden lingwistów
Dodatkowym wielkim atutem formatu DVD - wciąż, niestety, nie docenianym - jest możliwość obejrzenia filmu w kilku wersjach językowych. Większość amerykańskich produkcji ukazuje się z trzema ścieżkami dźwiękowymi - angielską oraz dubbingiem francuskim, niemieckim, hiszpańskim albo włoskim. Natomiast towarzyszące obrazowi napisy przygotowane są zawsze w mniej więcej dwudziestu językach - prócz najpopularniejszych w fińskim, bułgarskim, tureckim oraz tak egzotycznych, jak hinduski, hebrajski czy arabski. Zarówno ścieżki dźwiękowe, jak i napisy możemy zmieniać, nie przerywając odtwarzania filmu. Możemy także łączyć ścieżki dźwiękowe z dowolnymi napisami. W efekcie daje to niemal nieograniczone możliwości szlifowania języków obcych - większe nawet niż profesjonalne, tradycyjne zestawy do samodzielnej nauki. Na przykład możemy oglądać film po angielsku, a kiedy okaże się, że jest on dla nas mało zrozumiały, dołączamy podpisy w tym języku. Jeśli i to nie pomoże, zawsze mamy możliwość czytania po polsku. Co więcej - wybrane sceny możemy odtwarzać z napisami, a innych nie. A kiedy już opanujemy angielski w stopniu bardzo dobrym, łatwiej i przyjemniej będzie nam się uczyć niemieckiego nie na nudnych czytankach, ale oglądając Jamesa Bonda.
Okładka tygodnika WPROST: 2/2001
Więcej możesz przeczytać w 2/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0