Ręka na stopach

Ręka na stopach

Rozmowa z profesorem LESZKIEM BALCEROWICZEM, prezesem Narodowego Banku Polskiego, przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej

Piotr Andrzejewski: - "Prezes banku centralnego ma być jak barman, który podpitemu klientowi odmawia trzeciego kieliszka" - stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz, pana poprzedniczka. Czego i komu odmówi prezes NBP Leszek Balcerowicz?
Leszek Balcerowicz: - Główne zadania szefa banku centralnego można określać rozmaicie, również tak barwnie jak moja poprzedniczka. Myślę jednak, że najistotniejsze jest to, aby pamiętać, iż nie ma żadnej sprzeczności między dbałością o stabilność pieniądza i systemu bankowego a rozwojem gospodarczym.
 


Piotr Andrzejewski: - "Prezes banku centralnego ma być jak barman, który podpitemu klientowi odmawia trzeciego kieliszka" - stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz, pana poprzedniczka. Czego i komu odmówi prezes NBP Leszek Balcerowicz?
Leszek Balcerowicz: - Główne zadania szefa banku centralnego można określać rozmaicie, również tak barwnie jak moja poprzedniczka. Myślę jednak, że najistotniejsze jest to, aby pamiętać, iż nie ma żadnej sprzeczności między dbałością o stabilność pieniądza i systemu bankowego a rozwojem gospodarczym. Przeciwnie - zdrowy pieniądz i bezpieczne banki należą do fundamentów tego rozwoju.
- Polska może mieć zdrowy pieniądz i bezpieczne banki, jednak gospodarka nie będzie się rozwijać bez poprawy konkurencyjności.
- W tej dziedzinie na szczęście nie musimy odkrywać Ameryki, ponieważ mniej więcej wiadomo, które rozwiązania sprawdzają się na świecie. Wiemy, że sukcesy osiągają kraje mogące się szczycić zdrowymi finansami publicznymi, prywatną gospodarką i prostym systemem podatkowym. Ważną kwestią jest także dobra jakość prawa, zwłaszcza w sferze własności i umów, oraz jego skuteczne egzekwowanie. Jeśli udaje się stworzyć tego rodzaju fundamenty, kraj odnosi sukces. Jeśli zaś narusza się je - psując finanse publiczne lub upolityczniając gospodarkę - przychodzi kryzys.
- Prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej odpowiada za siłę złotego i poziom inflacji. Za inflację odpowiada także rząd, realizujący wiele innych zadań, nierzadko stymulujących wzrost cen. Czy nie ma tu sprzeczności interesów?
- Doświadczenia z przeszłości, choćby z ubiegłego roku, wskazują, że stosunki między prezesem NBP, radą i rządem mogą się układać zupełnie dobrze i można wspólnie osiągnąć podstawowy cel, czyli utrzymanie w ryzach inflacji.
- RPP krytykowała jednak rząd, że jest zbyt pasywny w zwalczaniu inflacji.
- Zwalczanie inflacji przyrównać można do inwestycji, która ma przynieść efekty, ale wiąże się też z ponoszeniem kosztów. Do przyczyn takich kosztów - niezależnych od banku centralnego - zaliczyć można u nas z pewnością nadmierną "sztywność" rynku pracy, zbyt słabe tempo reform strukturalnych, w tym demonopolizacji i prywatyzacji, a także stan finansów publicznych.
- Początek roku przyniósł podwyżki stawek akcyzy i podatku VAT, co wpływa na wzrost cen, m.in. gazu, benzyny, alkoholu, papierosów, papieru. Czy nie wywoła to kolejnej fali inflacji?
- Część podwyżek jest efektem dostosowania do reguł obowiązujących w Unii Europejskiej, część zaś - odbiciem zmiany warunków zewnętrznych, na przykład wzrostu cen gazu. Oczywiście, lepiej byłoby, gdybyśmy mogli tych podwyżek uniknąć. Nie sądzę jednak, aby spowodowało to ogólny wzrost cen przekraczający prognozy rządowe.
- RPP podniosła w ubiegłym roku stopy procentowe, zarzucając rządowi, że nie przeciwdziałał wzrostowi inflacji. Miała rację?
- Ów wzrost związany był z podjęciem szkodliwego, dyktowanego pobudkami politycznymi, interwencjonizmu na rynku produktów rolnych. Nie ukrywam, że podzielałem krytycyzm rady w tym względzie.
- Dziś sytuacja jest inna: inflacja spada, poprawia się bilans obrotów z zagranicą, a polskie (realne) stopy procentowe wciąż należą do najwyższych na świecie. Czy utrzymywanie wysokich stóp może spowodować spadek tempa wzrostu PKB nawet do 2 proc. - jak uważa prof. Stanisław Gomułka?
- Nie chciałbym komentować opinii prof. Gomułki. Uważam jednak, że decyzje dotyczące stóp procentowych nie mogą być przedwczesne. Powinniśmy unikać sytuacji z przeszłości, kiedy najpierw stopy obniżano, a następnie podwyższano. Jeśli rozpoczniemy obniżkę, powinien to być początek pewnej serii. Taka polityka sprzyja długofalowemu rozwojowi. Im większa będzie przy tym dyscyplina w finansach publicznych, im mniej będziemy musieli emitować bonów skarbowych i obligacji - zabiegając o pieniądze na finansowanie deficytu budżetowego - tym większe pole manewru otwiera się przed polityką monetarną.
- Jeśli jednak te nadzieje się nie spełnią, a finanse publiczne będą nadal marnotrawione, jakiej - oprócz podnoszenia stóp procentowych - broni użyje pan przeciwko psuciu pieniądza?
- Stopy są głównym takim instrumentem, ponieważ kurs walutowy został - moim zdaniem, słusznie - uwolniony i jest dziś kategorią rynkową, a nie narzędziem polityki gospodarczej. Prezes NBP dysponuje jednak również innym ważnym narzędziem. Poprzez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego może dbać o to, aby nie było zaburzeń w systemie bankowym, aby spełniał on wszelkie międzynarodowe standardy. Niezależnie od tego bardzo ważne są postępy w prywatyzacji sektora bankowego, jakie odnotowaliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat.
- Prywatyzację banków PSL nazywa wyprzedażą suwerenności. Partia ta domaga się też podporządkowania działań RPP polityce rządu. Jakie skutki mogłoby przynieść zrealizowanie tego postulatu?
- Zacznijmy od tego, że jest on sprzeczny zarówno z obowiązującą w Polsce konstytucją, jak i ze standardami przyjętymi w krajach nowoczesnej gospodarki rynkowej. Na ten temat wypowiadali się już różni eksperci. Mam nadzieję, że ów pomysł pójdzie rychło w zapomnienie.
- Nawet wtedy, gdy PSL będzie współtworzyło rząd?
- Są granice szkodzenia własnym instytucjom. Standardem we współczesnym świecie jest przekazanie prowadzenia polityki monetarnej instytucjom niezależnym. Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby na ustalanie stóp procentowych miała wpływ - nawet w pośredni sposób - bieżąca walka polityczna.
- Politycy wciąż chcą wpływać na gospodarkę i finanse państwa. Co jakiś czas, także ostatnio, apelują o wprowadzenie do obiegu większej ilości pieniędzy. Czym mogłoby się to skończyć?
- Tego rodzaju poglądy dają o sobie znać właściwie od początku polskiej transformacji - pod postacią różnych teorii "wyschniętej gąbki" itp. Na szczęście praktyka - między innymi dzięki niezależności banku centralnego - była od tego daleka. To sprawiło, że Polska, odnotowująca na początku lat 90. wysoką inflację, stopniowo ją obniżała i dziś proces ten jest zaawansowany. Musimy w tej dziedzinie w stosunkowo krótkim czasie osiągnąć poziom zachodnioeuropejski.
- Kiedy to nastąpi?
- Rada Polityki Pieniężnej zakłada, że do 2003 r. inflacja spadnie poniżej 4 proc. To tak zwany średniookresowy cel inflacyjny. Jego osiągnięcie jest istotną inwestycją w długofalowy rozwój, a także jednym z ważniejszych elementów przygotowań do naszego wejścia do Unii Europejskiej.
- W ostatnich trzech latach prognozy inflacyjne RPP dość rzadko się sprawdzały...
- Nie wszyscy wiedzą, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat tylko połowa prognoz tak renomowanej instytucji jak Bundesbank okazała się trafna. Myślę, że najważniejsze jest to, aby obniżanie inflacji okazało się tendencją trwałą.
- Wejście do Unii Europejskiej, a następnie do strefy euro, wymagać będzie od nas nie tylko obniżenia inflacji, ale i spełnienia dodatkowych warunków. Kiedy je spełnimy?
- Niektóre z nich już spełniamy. Relacja długu publicznego do PKB sięga u nas na przykład 40 proc., podczas gdy tzw. kryteria z Maastricht mówią o dwóch trzecich. Również wielkość deficytu finansów publicznych, który nie powinien przekraczać 3 proc. PKB, odpowiada tym kryteriom - oczywiście pod warunkiem, że przedłożony na rok 2001 projekt budżetu nie zostanie znacząco zmieniony. Zasadniczym zadaniem pozostaje ograniczanie inflacji, między innymi po to, aby w sposób odpowiedzialny można było obniżać stopy procentowe.

Więcej możesz przeczytać w 3/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0