Komputer do lamusa

Komputer do lamusa

Co zrobić z przestarzałym sprzętem elektronicznym? Mniej więcej co dwa, trzy lata kupujemy nowy komputer. Nie dlatego, że stary się zepsuł. Pracuje tak samo, tyle że musimy żyć z bolesną świadomością, że nie obejrzymy na nim filmu DVD i nie zagramy w cudowną grę, w której zabija się potwory we wszystkich trzech wymiarach. Kupienie wspaniałej multimedialnej maszyny to połowa problemu. Kilka godzin po rozpakowaniu i podłączeniu błyszczącego cacka zorientujemy się, że zakurzona, poszarzała skrzynka wciąż stoi w kącie. Co z nią zrobić?
 
Dobrym sposobem pozbycia się starego komputera jest oddanie go firmie, w której kupujemy nowy model. - Każdy, kto kupował u nas sprzęt na przełomie listopada i grudnia, dostawał 400 zł upustu, jeśli jednocześnie oddał stary, ale działający komputer - mówi Błażej Miernikiewicz, dyrektor marketingu wrocławskiej firmy JTT. Podobną akcję przeprowadził dwa lata temu Optimus. W obu wypadkach zainteresowanie było jednak niewielkie. Dlaczego? - W Polsce istnieje dobrze rozwinięty rynek wtórnego obrotu starymi komputerami. Użytkownicy najczęściej sprzedają je na giełdach, w całości albo na części - tłumaczy Marek Maciaś, rzecznik prasowy Optimusa.
Ze sprzedażą starego komputera rzeczywiście nie będziemy mieć najmniejszych kłopotów. - Musi tylko działać i mieć procesor Pentium. W zależności od innych komponentów, takich jak pojemność RAM, wielkość twardego dysku czy rodzaj karty muzycznej i graficznej, można za niego dostać od 300 do 1000 zł - mówi Paweł Franczuk, serwisant niewielkiej firmy TM Komputer, działającej na Warszawskiej Giełdzie Elektronicznej. Ocenia się, że co najmniej połowa podobnych firm skupuje od prywatnych osób stare komputery. Co się z nimi dzieje potem? - Idą do rozbiórki. Interesują nas tylko podzespoły - wyjaśnia Paweł Franczuk.
Wiele osób nie chce jednak wozić starego sprzętu po giełdach i targowiskach, a trzymanie w domu rzeczy nie używanej nie ma sensu. Ładnym gestem jest oddanie wysłużonego peceta tym, którzy go potrzebują, ale nie mogą sobie na niego pozwolić. Do najbardziej potrzebujących należą niewątpliwie dzieci z ubogich rodzin. - Chętnie przyjmujemy nawet najstarsze modele pecetów, jeśli tylko nadają się jeszcze do pisania lub nauki podstaw informatyki. Przekazujemy je szkołom, świetlicom i innym placówkom - mówi ksiądz Krzysztof Ukleja, dyrektor Caritasu w diecezji Warszawa Praga. Komputery przydałyby się także dzieciom ze Wschodu. - Prowadzimy akcję wspierania polskich szkół na Litwie. Oprócz remontów i dostarczania podręczników jednym z najważniejszych zadań jest wyposażanie ich w komputery. Chcemy, żeby w każdej placówce była pracownia informatyczna - mówi Agnieszka Panecka, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Wspólnota Polska.
Pomocy potrzebują także dorośli. Zwłaszcza ci, którym choroba odebrała szansę na normalne życie. - Chorym na stwardnienie rozsiane komputer pozwala wyjść z izolacji, zarówno fizycznej, wynikającej z przymusowego zamknięcia w czterech ścianach, jak i społecznej. Dla nich modne hasło "telepraca" jest synonimem pracy w ogóle - wyjaśnia dr Barbara Patzer, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.
Stare komputery to także problem ekologiczny. - Kończą się prace nad nową ustawą o odpadach, zgodną z normami Unii Europejskiej - mówi Zbigniew Kamieński, dyrektor departamentu ochrony środowiska w Ministerstwie Ochrony Środowiska. Wiele osób podkreśla wagę szybkiego wprowadzenia rozwiązań prawnych. - Jeżeli w Polsce nie będzie odpowiednich przepisów, to wkrótce staniemy się elektronicznym złomowiskiem świata - twierdzi Radosław Gawlik, poseł Forum Ekologicznego Unii Wolności.
Starego komputera można też po prostu nadal używać. Po namyśle możemy dojść do wniosku, że przecież da się za jego pomocą pisać i formatować dokumenty oraz wysyłać e-maile. Że nadal jest wcale sprawną i praktyczną maszyną, która posłuży nam jeszcze co najmniej rok.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2001
Więcej możesz przeczytać w 4/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0